adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

nie ma podpisanej umowyNa tym blogu walczę z wieloma mitami (np: że można ot tak zerwać z Tobą umowę ), ale ostatnio uświadomiłem sobie, że zapomniałem o najważniejszym!

Że niby brak pisemnej umowy przekreśla Twoje szanse na odzyskanie pieniędzy.

Totalny mit!

Najciemniej pod latarnią.

Otóż wiele rozmów z właścicielami agencji zaczynam od wysłuchania, że sprawa jest beznadziejna bo, i tutaj cytuję:

„niestety nie ma podpisanej umowy”

Przyczyny takiego stanu rzeczy są różne.

Na przykład wzajemne zaufanie stron 😃. Ufamy sobie, więc po co umowa? (to pytanie retoryczne).

Czasami jest to brak dobrego wzoru umowy, którym powinieneś się stale posługiwać. Po prostu do każdego projektu starasz się „sklecić” jakąś umowę od podstaw. I ciarki cię przechodzą na samą myśl, że musisz znowu to robić.

Albo negocjacje z klientem tak bardzo się przedłużają, że już lepiej machnąć ręką na umowę, bo tak to nigdy nie zaczniecie współpracy.

Najczęściej jednak jest to równanie:

 

fajny klient + fajne zlecenie + perspektywa współpracy =

rzucasz się w wir pracy i zapominasz o umowie

 

A co gdy pojawia się przysłowiowy „zgrzyt” na linii Ty i klient?

Oświadczenie woli

Nasze prawo dotyczące umów opiera się na tzw. „oświadczeniu woli”.

Generalnie czynności prawnej (np: zawarcia umowy) można dokonać przez każde zachowanie, które ujawnia tę wolę w sposób dostateczny.

Bez tej zasady nasze życie byłoby absurdalnie skomplikowane 😁.

Jak to działa w praktyce?

Dam Ci przykład właśnie z codziennego życia:

Wchodzisz do sklepu zakupić parę rzeczy na grilla. W twoim koszyku ląduje brykiet, podpałka i parę drobiazgów (oczywistym wyborem jest tutaj piwo 😉).W końcu podchodzisz do kasy, a kasjer …. ubiera „okulary do czytania” i podsuwa Ci do podpisu umowę sprzedaży produktów spożywczych.

Czy tak to wygląda?

Oczywiście, że nie.

Gdy podchodzisz do kasy i kładziesz na przysłowiowej „taśmie” produkty z Twojego koszyka. To co się teraz dzieje?

A no w sensie prawnym właśnie składasz oświadczenie woli.

Z Twojego zachowania bowiem wynika, że chcesz kupić te produkty.

Kasjer zaczyna wtedy skanować towar i podaje Ci ostateczną cenę. To także jest oświadczenie, że sklep chce Ci te produkty sprzedać.

Gdy więc przykładasz kartę do czytnika i ten zrobi *pik* to transakcja staje się sfinalizowana.

Gratuluję, właśnie zawarłeś i wykonałeś umowę sprzedaży.

I to pomimo, że nie ma podpisanej umowy 😁.

Agencja marketingowa zawiera umowę

Gdyby powyższy przykład przenieść na realia Twojego biznesu to okazuje się, że u Ciebie jest bardzo podobnie.

Klient najpierw określa co potrzebuje. Pokazuje Ci przykłady opakowań u konkurentów i opowiada o swoim produkcie.

Ty z kolei masz okazję żeby pochwalić się swoim portfolio i zaprezentować swoją wizję brandingową.

Być może ten cały proces miał miejsce na jednym spotkaniu. Albo wasze ustalenia przybrały formę kilkunastu e-maili.

Albo projekt ruszył po dziesiątkach godzin kolaboracji na internetowej platformie concept boardowej.

To jest tak naprawdę bez znaczenia.

Znaczenie ma tylko czy strony dostatecznie zamanifestowały swoją wolę związania się umową.

Wbrew pozorom nie muszą tutaj być ustalone absolutnie wszystkie detale. Może się nawet zdarzyć, że projekt tak Cię wciągnie, że zapomnisz ustalić swojego wynagrodzenia.

Tę „manifestację woli” trzeba jednak rozumieć absolutnie zdroworozsądkowo.

Jeżeli klient zapyta się tylko o ofertę, a ty od razu wykupujesz serwer i instalujesz wordpressa to ciutkę się pospieszyłeś. Odrobinkę 😉.

Ale gdy klient odpisze Ci nawet lakoniczne „ok, no to działamy” to potwierdza tym samym, że wasze ustalenia właśnie przybrały podstać umowy. No bo jak można by było to inaczej rozumieć niż „odpalenie” projektu.

Skutek nieważności ustaleń gdy nie ma podpisanej umowy

W przypadku praw autorskich umowa musi być zawarta na piśmie. Bo inaczej jest nieważna.

Brak podpisania umowy nie przekreśla jednak wszystkich waszych ustaleń.

Mogliście się umówić na zaprojektowanie opakowania produktu i przeniesienie autorskich praw majątkowych do tego projektu.

W takim przypadku umowa będzie ważna w części w jakiej zobowiązałeś się do przygotowania projektu.

Nieważny będzie tylko skutek w postaci przeniesienia praw autorskich dla klienta.

W tym konkretnym przypadku to klientowi powinno bardziej zależeć na dopilnowaniu żeby wasze ustalenia przybrały formę pisemnej umowy.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Porozumienie o zachowaniu poufności pomysłów reklamowych

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Checklista do umowy dla agencji reklamowej – Checklista do umowy może być bardzo pomocna dla agencji reklamowej. Taka lista kontrolna nie zwalnia od myślenia, ale ustrzeże Cię od dużej wpadki.
  • Windykacja w branży kreatywnej – Oporni klienci nie opłacają na czas faktur Twojej agencji marketingowej? Wystarczy jednak przestrzegać kilku zasad żeby windykacja była łatwiejsza. Wszystkiego dowiesz się z tego ebooka.

Podziękowania dla:

  •  Photo by Austin Distel on Unsplash

aneks do umowyMoże Ci się wydawać, że aneks do umowy to nic trudnego.

Ot po prostu zmieniasz z klientem parę detali i gotowe.

Tymczasem, jak zawsze, o błąd nie trudno i z pozoru prosty aneks do umowy może okazać się problematyczny.

Zacznijmy od tego co to jest w ogóle aneks.

Jak każdy były student prawa nie mogę sobie odmówić ciśnięcia tutaj łaciną 😁.

To słowo pochodzi od łacińskiego „annexus” co oznacza po prostu przyłączenie.

W rzeczywistości taki aneks to nic innego jak „umowa zmieniająca umowę”.

A zatem wraz z klientem dogadujesz się w jaki sposób zmienicie już zawartą np: umowę o wykonanie materiałów reklamowych.

Finałem waszych negocjacji jest właśnie podpisanie tej „przybudówki”.

Może ona zarówno zmieniać już ustalone kwestie jak i wprowadzać zupełnie nowe tematy jak dodatkowe prace.

Kiedy potrzebny jest aneks do umowy

Moim zdaniem ZAWSZE wtedy kiedy warunki już zawartej umowy odstają od tego na co umawiasz się z klientem.

Ok, nie zawsze 😁.

Nie ma w tym nic niezwykłego, że przy większych projektach umowa zaczyna „odstawać” od rzeczywistości.

Tutaj coś dołoży klient, tam chciałbyś nieco dłuższy termin, a jeszcze przy innej sprawie trzeba dokupić licencję na zdjęcia i pojawiły się nowe koszty.

Absolutnie nie chodzi o to żeby torpedować projekt goniąc za klientem z aneksem na każdy jeden szczegół.

Ale…jak tych właśnie małych „detali” zaczyna przybywać w tempie geometrycznym to otrzymujesz jasny sygnał.

Sygnał żeby to wszystko zebrać i umieścić w aneksie 😃.

Jak go przygotować?

Aneks musi identyfikować zmienią umowę

Wspomniałem już na wstępie, że aneks jest „umową do umowy”, a zatem przy jego zawieraniu obowiązują pewne reguły.

Po pierwsze aneks musi jasno identyfikować jaką umowę zmienia! To bardzo ważne.

Miałem kiedyś taką sprawę, gdzie strony zawarły kilka takich samych umów na jednym wzorcu umowy.

Potem pojawił się aneks, który zmieniał kwestie terminu mniej więcej tak „termin w §3 wynosi 2 miesiące”.

Wszystko super, tyle że we wszystkich umowach między tymi firmami §3 określał termin. Więc którą umowę zmieniono?

Jak możesz się domyślać kiedy przyszło do sporu każda ze stron twierdziła, że aneks był do innej umowy 😁.

Szansa, że podobna sytuacja wystąpi u Ciebie jest raczej niewielka, ale nie zmienia to faktu, że precyzyjne opisanie aneksu jest kluczowe.

Kluczowe dla późniejszego zidentyfikowania umowy którą zmienia.

Możesz powiedzieć: „ale przecież ja i klient i tak wiemy co zmieniamy aneksem„.

Owszem jest taka pokusa, ale przeczytaj tutaj co się dzieje gdy trzeba zrozumieć umowę, a nie ma już ludzi którzy ją zawierali 😁.

Załóżmy więc, że w dniu 17 lipca 2019 r. zawarłeś z klientem umowę na wykonanie identyfikacji wizualnej.

Prawidłowo opisany aneks powinien w takim przypadku wyglądać tak:

 

Aneks nr 1

do umowy na wykonanie identyfikacji wizualnej

zawartej w dniu 17 lipca 2019 r. w Warszawie

 

Dodam jeszcze, że warto już od samego początku wprowadzić numerację aneksów nawet jeżeli nie planujecie kolejnych.

Aneks musi być czytelny

W tym wpisie pisałem o czytelności umowy agencji reklamowej. Moim zdaniem ta „zasada czytelności” jest jeszcze ważniejsza w przypadku aneksu do umowy.

Najczęściej spotykam się z takimi postanowieniami „dobudówek” do umów:

Strony zmieniają:

w §8 ust.1 wysokość kary na 0,3%

w §8 ust.2 wysokość odsetek na „maksymalne”

dodają do §8 ust. 4 „KLIENT może odstąpić od umowy bez podania przyczyny w terminie 7 dni od jej zawarcia umowy pod warunkiem równoczesnej zapłaty odstępnego w kwocie stanowiącej 15% umówionego wynagrodzenia brutto”.

Oczywiście, że jest to skuteczne i poprawne.

Tylko, że później żeby w pełni zrozumieć umowę trzeba siedzieć z umową i aneksem szukać w gąszczu postanowień czy akurat gdzieś tam aneks czegoś nie zmienił.

Ja proponuję żebyś „wycinał” całe paragrafy i wpisywał w aneksie ich nową wersję.

O tak:

Strony uchylają §8 i nadają mu następujące brzmienie:

§8

1. AGENCJA zapłaci KLIENTOWI karę umowną wynoszącą 0.3% miesięcznego wynagrodzenia brutto za każdy dzień zwłoki z wykonywania Usługi SEO.
2. KLIENT może dochodzić od AGENCJI odszkodowania na zasadach ogólnych przenoszącego wysokość naliczonych kar umownych.
3. W przypadku opóźnienia KLIENTA z zapłatą wynagrodzenia AGENCJI należne będą odsetki umowne wysokości maksymalnej.
4. KLIENT może odstąpić od umowy bez podania przyczyny w terminie 7 dni od jej zawarcia umowy pod warunkiem równoczesnej zapłaty odstępnego w kwocie stanowiącej 15% umówionego wynagrodzenia brutto

Pamiętam jak zajmowałem się dość obszerną umową gdzie było tak dużo zmian, że nawet my prawnicy stron się pogubiliśmy 😁.

Wtedy aneksem uchyliliśmy CAŁĄ starą umowę i również aneksem zastąpiliśmy ją nowym brzmieniem, tym po zmianach.

I uwierz mi, że po obu stronach nikt nie krył radości i ulgi z wprowadzenia tego rozwiązania 😃.

Do aneksu trzeba dwojga

Konsekwencją uznania aneksu za „umowę do umowy” jest to, że zarówno Ty jak i Twój klient musicie się zgodzić na jego podpisanie.

To nic że w umowie jest klauzula typu „W przypadku zlecenia dodatkowych prac AGENCJA i KLIENT sporządzą aneks do umowy”.

To jest oczywiście wspaniała deklaracja, ale nikt na siłę klientowi nie wsadzi długopisu do ręki i nie zmusi do podpisu czegokolwiek.

Dlatego dobrą alternatywą dla aneksów są postanowienia umowy, które „automatyczne” zmieniają jej warunki w przypadku określonych zdarzeń.

Brzmi nieco zagadkowo, ale spieszę z przykładem:

  1. Terminy ukończenia każdego z Etapów ulegną przedłużeniu w przypadku, gdy:
    1. KLIENT opóźnia się z dostarczeniem AGENCJI materiałów lub informacji niezbędnych do ukończenia lub rozpoczęcia etapu – o czas opóźnienia KLIENTA,
    2. KLIENT opóźnia się z odbiorem etapu – o czas opóźnienia KLIENTA.

Przy takim sformułowaniu umowy nie ma potrzeby proszenia klienta o aneks, bo akurat „raczył” nie dostarczyć Ci obiecanych plików psd przez bite dwa tygodnie.

A tobie uciekają terminy i pojawia się widmo kar umownych.

Taka klauzula zastępuje wasz aneks 😁.

Jeżeli uważasz, że takie rozwiązanie mogłoby być przydatne w Twojej agencji reklamowej to poniżej możesz pobrać wzór umowy, który zawiera te klauzule.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykorzystanie wizerunku

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Jaka powinna być umowa – dlaczego kontrakty warto pisać “łopatologiczne” tak, aby były one czytelne i zrozumiałe także dla innych osób niezaangażowanych w projekt.
  • Jak negocjować umowy – Jak negocjować umowy? Wyjaśnił mi to pewien mądry i doświadczony przedsiębiorca przy okazji dużego kontraktu. TO ma wiele wspólnego z pływaniem.

Podziękowania dla:

  • Photo by William Iven on Unsplash

projekt reklamyDzisiaj za sprawą czytelnika wracam do tematu wszelkiego rodzaju projektów i praw do nich:

Adam Lipiec 18, 2019 o 14:39 [edycja]

W takim razie po zapłacie za wykonanie projektu reklamy kto staje się właścicielem projektu ?

We wpisie „Prawna ochrona reklamy i jej brak” opisywałem sytuację agencji reklamowej, która nie otrzymała zapłaty za wykonany projekt reklamy.

Dlaczego? Sąd uznał, że projekt reklamy przygotowany przez agencję był tak „słaby twórczo”, że nie można było go uznać za utwór.

Brak uznania projektu za utwór oznacza, że nie jest chroniony przez prawo autorskie.

W konsekwencji agencja reklamowa domagała się zapłaty za naruszenie praw autorskich, których w rzeczywistości nie posiadała.

Bo prawda jest taka, że nie wszystko co stworzysz niejako „z automatu” podlega ochronie przez prawo autorskie.

Projekt reklamy musi być oryginalny i indywidualny żeby podlegał ochronie.

Jeżeli taki nie jest to nie pomogą na to żadne zastrzeżenia praw autorskich czy klauzule umowne.

To czy Twój projekt reklamy jest utworem czy też nie ma jednak wpływu na to czy należą Ci się pieniądze za jego wykonanie

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to zagadnienie nieco abstrakcyjne więc postaram się to wyjaśnić na przykładzie… moich wizytówek 😁.

Projekt prostej wizytówki

Załóżmy, że przychodzę do drukarni i proszę o zaprojektowanie najprostszej wizytówki na świecie oraz jej druk.

Dosłownie chcę mieć tam tylko dwa kolory i moje dane.

Przyjmijmy, że mam obsesję na punkcie minimalizmu 😁.

Drukarnia mówi: „ok projekt wizytówki 15 zł, druk 60 zł. Pasuje?”

Ponieważ kiwam porozumiewawczo głową to grafik siada do komputera i po paru minutach przynosi zamówione przeze mnie „cudo”.

Nie ma tutaj żadnej oryginalności (czyli dokładnie to co zamówiłem 😁), ale to nie znaczy, że mogę powiedzieć „biorę, ALE NIE PŁACĘ ZA PROJEKT”.

Za projekt muszę zapłacić, bo go zamówiłem. Z drukarnią wiąże mnie przecież ustna umowa o dzieło, a praca grafika nie jest za darmo.

Projekt faktycznie jest tak prosty, że nie podlega ochronie prawa autorskiego, ale to nie ma wpływu na obowiązek zapłaty.

Ale gdy dostanę projekt np: w pliku ai to mogę z nim zrobić co mi się podoba, bo nie podlega on ochronie prawa autorskiego.

Czyli co?

A no mogę przerobić wizytówkę, wyrzucić ją na moją stronę albo wydrukować na koszulce 😁. Hulaj duszo!

Bo w sensie prawnym nie ma „właściciela” projektu.

Drukarnia otrzymała pieniądze za prace projektowe, a ja otrzymałem plik z którego mogę w przyszłości skorzystać.

A gdybym drukarni nie zapłacił?

Drukarnia powinna wtedy założyć mi typową sprawę o niezapłaconą fakturę, a o  nie o ochronę praw autorskich (jak to błędnie zrobiła agencja reklamowa w tej sprawie).

Projekt wizytówki i logotypu

Drugiego scenariusza nie muszę sobie wyobrażać, bo sam w nim byłem 😃.

Zamówiłem w agencji reklamowej projekt logotypu dla mojej spółki oraz projekt wizytówki.

Logotyp i użyte w nim kolory od razu wpadły mi w oko, a na ich bazie powstała później wizytówka.

W przeciwieństwie do pierwszego przykładu wizytówki „minimalistycznej” tutaj już mamy do czynienia z „ładunkiem twórczym”. Autor włożył w ten logotyp na tyle dużo pracy i kreatywności, aby miało on indywidualny charakter.

I z cała pewnością logo to podlega ochronie przez prawo autorskie.

Czy to z kolei oznacza, że muszę za te prawa autorskie zapłacić?

Tak i nie 😃

Tutaj również łączyła mnie umowa o dzieło i przede wszystkim płaciłem autorowi za jego pracę.

Prawa autorskie do logotypu otrzymałem w ramach całego wynagrodzenia (prawa te mogą one być też przeniesione nieodpłatnie).

Uzyskanie tych praw autorskich sprawia, że mogę korzystać z tego logotypu w różnych kontekstach (nazywa się je polami eksploatacji). Czyli mogę umieścić je na blogu, papierze firmowym czy wizytówce.

Gdybym tych praw autorskich nie nabył, a chciał używać logotypu np: w intro na moim kanale youtube to autor mógłby się temu sprzeciwić. Albo żądać dodatkowej zapłaty. Albo jedno i drugie 😁

Tym razem w sensie prawnym właścicielem projektu był autor w zakresie w jakim przysługiwały mu prawa autorskie do niego.

Kiedy agencja reklamowa przeniosła te prawa autorskie na mnie to można (w pewnym uproszczeniu) powiedzieć, że nabyłem prawa do projektu.

Projekt reklamy a nabycie do niego praw

Na koniec jeszcze kilka słów przestrogi:

Wiesz, że gorąco zachęcam do podpisywania umów 😁 .

Umowy rozwiązują zarówno kwestie zapłaty za przygotowanie projektu, jak i praw do niego (przeniesienie praw autorskich).

Po prostu z takiego kontraktu jasno wynika kto i za co płaci!!

Dlatego w umowie zawsze powinna znaleźć się klauzula dotycząca o przeniesieniu autorskich praw majątkowych.

W moim wzorze umowy agencji reklamowej znajdziesz wszystkie postanowienia. Korzystając z niego z jednej strony odpowiednio zabezpieczysz interesy Twojej agencji reklamowej, a z drugiej dajesz klientowi gwarancję, że faktycznie otrzyma to za co zapłacił.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Checklista do umowy dla agencji reklamowej – Checklista do umowy może być bardzo pomocna dla agencji reklamowej. Taka lista kontrolna nie zwalnia od myślenia, ale ustrzeże Cię od dużej wpadki.
  • Dodatkowe zastrzeżenia na fakturze – Klient nie chce podpisać z Tobą umowy? Dodatkowe zastrzeżenia w fakturze VAT są dopuszczalne i mogą wywołać dla agencji reklamowej takie same skutki.

Podziękowania dla:

reklama fizjoterapeutówDzisiaj za sprawą czytelniczki na tapetę wraca marketing medyczny.

Trafiło bowiem do mnie celne pytanie:

„Iwona Lipiec 11, 2019 o 05:20 [edycja]

Czy ustawa o zakazie reklamy dotyczy również fizjoterapeutów?”

W pierwszym odruchu chciałem to raz-dwa sprawdzić i udzielić krótkiej odpowiedzi.

Aż tu nagle…

Natrafiłem na coś co tygrysy prawnicy lubią najbardziej: gąszcz przepisów.

Jakże nie dać w nie nura?

Po pierwsze weszła w życie ustawa z dnia 25 września 2015 r. o zawodzie fizjoterapeuty.

Dla kogoś kto „siedzi” w temacie fizjoterapii to oczywiście „old news”.

Ja o planach rządu na tą ustawę usłyszałem od Pana fizjoterapeuty kilka lat temu, gdy składał mnie do kupy po nartach 😁

Ustawa ostatecznie weszła w życie, ale reklama fizjoterapeutów  nie jest przedmiotem jej zainteresowań.

Przy okazji lekarzy rozpisywałem o tym, że dodatkowy zakaz reklamy wprowadził samorząd lekarski.

Skoro więc ustawa o zawodzie fizjoterapeuty powołała do życia nowy samorząd to być może tam należało szukać odpowiedzi.

Krajowa Izba Fizjoterapeutów a marketing medyczny

KIF jest tworem delikatnie mówią dość młodym (dla porównania: samorząd adwokacki właśnie świętował swoje 100-lecie).

Stąd też i dorobek w zakresie uchwał i kodeksów etyki jest dość skromny 😁.

Reklama fizjoterapeutów doczekała się tylko niewielkiej wzmianki w Zasadach Etyki Zawodowej, gdzie ujęto taką zasadę:

„7. Fizjoterapeuta postępuje tak, aby budzić zaufanie i szacunek swoją nienaganną postawą.

(…)

9. Fizjoterapeuta nie reklamuje towarów i usług, jeżeli uwłacza to godności i kompetencjom fizjoterapeuty, podważa zaufanie do zawodu, jest sprzeczne z aktualnym poziomem wiedzy medycznej lub może wpływać negatywnie na obiektywizm w wykonywaniu przez niego czynności zawodowych”.

Cytowany punkt 7 pozornie nie ma nic wspólnego z reklamą. Podobne regulacje u innych wolnych zawodów są jednak podstawą do odpowiedzialności dyscyplinarnej za posługiwanie się nieuczciwą reklamą.

Takim „nieuczciwym przekazem” mógłby być spot, w którym fizjoterapeuta usiłuje wywołać u odbiorcy strach grożąc, że brak wizyty u niego grozi ciężkim kalectwem.

To raczej mało prawdopodobne żeby ktoś wpadł na taki pomysł na promocję swojej praktyki fizjoterapeutycznej 😁.

Z kolei punkt 9 „Zasad Etyki Zawodowej” ograniczać ma wystąpienia fizjoterapeutów w reklamach różnych „medykamentów”.

Podobnie tą kwestię reguluje samorząd lekarski.

Można więc powiedzieć, że reklama fizjoterapeutów nie została uregulowana w uchwałach samorządu.

Jednak wejście w życie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty pociągnęło za sobą jeszcze jedne skutek.

Reklama fizjoterapeutów to reklama działalności leczniczej

Obecne przepisy ustawy o działalności leczniczej przewidują, że „Lekarze, pielęgniarki i fizjoterapeuci mogą wykonywać swój zawód w ramach działalności leczniczej (…) po wpisaniu do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą„.

Ci fizjoterapeuci, którzy wykonują jeszcze zawód w ramach działalności gospodarczej mogą ją kontynuować bez wpisu do rejestru podmiotów leczniczych, ale tylko do 31 października 2019 r. Po tym terminie fizjoterapeuta będzie musiał wybrać jakąś formę prowadzenia swojej praktyki będącej jednocześnie podmiotem leczniczym.

Jakie to ma znaczenie?

A no dla fizjoterapeutów aktualnym jest więc zakaz, o którym pisałem w cz.1 marketingu medycznego.

Dla przypomnienia:

„Podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych. Treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy”.

Skoro więc fizjoterapeuci mogą wykonywać swój zawód w ramach działalności leczniczej to obowiązują ich również ograniczenia dotyczące reklamy takich podmiotów. 

Różnica pomiędzy lekarzami i fizjoterapeutami w zakresie posługiwania się reklamą jest więc niewielka.

Lekarze co prawda mają w kodeksie etyki zakaz używania reklamy, ale stanowi one właściwie tylko powielenie zakazu już istniejącego w ustawie o podmiotach leczniczych.

Fakt, że obecnie fizjoterapeuci podobnym norm etyki nie mają (a i to może bardzo szybko się zmienić) nie ma większego wpływu na ich sytuację prawną, gdyż obostrzenia marketingu medycznego dotyczą także ich.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Marketing Medyczny cz.1 – Reklama usług medycznych to temat złożony. Ustawa lecznicza jednoznacznie jej zabrania, ale już uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej otwiera pewną furtkę…
  • Marketing Medyczny cz.2 – Marketing usług zdrowotnych jest ograniczony przez prawo gdy chodzi o informacje cechach reklamy. Zakaz ten dotyczy jednak tylko “publicznej reklamy”.
  • Marketing Medyczny cz.3 – Reklama placówek medycznych może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji, przyczynę odpowiedzialności dyscyplinarnej lekarza a nawet mandatu za …wykroczenie.

Podziękowania dla:

  • Photo by Toralf Thomassen on Unsplash

checklista do umowyUwielbiam wszelkiego rodzaju listy kontrolne.

Tzw. check-listy wykorzystuje się zarówno w firmach jak i na salach operacyjnych.

Ja z powodzeniem stosuje je w mojej praktyce adwokackiej i wielokrotnie już przekonałem się o ich zaletach.

Ba, nawet kilkukrotnie uratowały mi już skórę, bo mogłem zaliczyć naprawdę dużą wpadkę.

I do tego głupią!

Właśnie to jest kluczowa kwestia, którą Atul Gawande porusza swojej książce „The Checklist Manifesto: How to Get Things Right”.

„Wierzymy, że nasza praca jest zbyt skomplikowana, aby ująć ją na liście kontrolnej. A głupio jest robić listę dla oczywistości. Tymczasem listy kontrolne są jak siatka kognitywna – mogą uchronić nawet doświadczonych przed pomyłkami, zwłaszcza prostymi” (trochę parafrazuję tu autora, ale generalnie taki jest główny przekaz 😁)

Dlatego uważam, że Ty też powinieneś stosować listy kontrolne.

A przynajmniej wspomagać się nimi przy zawieraniu umów.

Możesz powiedzieć:

„Lista kontrolna nie jest mi potrzebna. Przecież wiem co mam w umowie, po to mam wzór”

Tutaj muszę zaprotestować 😁.

Po pierwsze projekt umowy może narzucić klient. I wtedy w Twoje ręce wpada umowa, którą pierwszy raz widzisz na oczy.

Po drugie negocjacje Twojej umowy często pewnie wyglądają tak, że przesyłacie sobie z klientem e-mailem poprawki.

Tu ktoś coś zaznaczy na zielono, tam na czerwono, coś ktoś usunie, podkreśli i doda komentarz?

Opcja „śledź zmiany”? Raz jest, a raz jej nie ma.

Na koniec powstaje taki „zlepek” różnych pomysłów i koncepcji.

Ciągle jesteś pewien, że to jest Twoja umowa?

Zakładam, że Cię przekonałem 😉 więc przejdźmy do sedna.

Checklista nie zwalnia od myślenia

Na początek bardzo ważne zastrzeżenie: listy kontrolne mają wspomagać Twoje myślenie, a nie Cię w nim zastępować.

Na mojej liście umieszczam zawsze krytyczne kwestie. Takie których przeoczenie może wyrządzić naprawdę wiele szkód.

Może się wydawać, że o takich „mission critical” się nie zapomina, ale zapomnieć można naprawdę o wszystkim 😃.

Lepiej niech nie będą to te krytyczne tematy.

Możesz też popaść w drugą skrajność i za mało polegać na liście kontrolnej.

Niby tę listę masz, niby na nią zerknąłeś, ale tak naprawdę to leży się kurzy. Taki kwiatek do kożucha 😁.

Polecam więc złoty środek: czytaj umowę w skupieniu, a potem weryfikuj czy punkty ujęte na liście znajdują się w umowie.

Poniższa lista ma charakter uniwersalny i powinna się sprawdzić przy zawieraniu większości umów w branży kreatywnej.

Kolejność punktów odpowiada kolejności w jakiej zazwyczaj pojawiają się one (lub powinny się pojawić) w umowie.

✅ Checklista do umowy dla agencji reklamowej

Potrzebujesz checklisty w wersji pdf?

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o pozycjonowanie

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Jaka powinna być umowa – dlaczego kontrakty warto pisać “łopatologiczne” tak, aby były one czytelne i zrozumiałe także dla innych osób niezaangażowanych w projekt.
  • Zerwanie umowy – dlaczego umowy z Twoją Agencją Kreatywną nie można tak po prostu “zerwać” i ile to może klienta kosztować

Podziękowania dla:

  • Photo by STIL on Unsplash