Na tym blogu walczę z wieloma mitami (np: że można ot tak zerwać z Tobą umowę ), ale ostatnio uświadomiłem sobie, że zapomniałem o najważniejszym!
Że niby brak pisemnej umowy przekreśla Twoje szanse na odzyskanie pieniędzy.
Totalny mit!
Najciemniej pod latarnią.
Otóż wiele rozmów z właścicielami agencji zaczynam od wysłuchania, że sprawa jest beznadziejna bo, i tutaj cytuję:
„niestety nie ma podpisanej umowy”
Przyczyny takiego stanu rzeczy są różne.
Na przykład wzajemne zaufanie stron 😃. Ufamy sobie, więc po co umowa? (to pytanie retoryczne).
Czasami jest to brak dobrego wzoru umowy, którym powinieneś się stale posługiwać. Po prostu do każdego projektu starasz się „sklecić” jakąś umowę od podstaw. I ciarki cię przechodzą na samą myśl, że musisz znowu to robić.
Albo negocjacje z klientem tak bardzo się przedłużają, że już lepiej machnąć ręką na umowę, bo tak to nigdy nie zaczniecie współpracy.
Najczęściej jednak jest to równanie:
fajny klient + fajne zlecenie + perspektywa współpracy =
rzucasz się w wir pracy i zapominasz o umowie
A co gdy pojawia się przysłowiowy „zgrzyt” na linii Ty i klient?
Oświadczenie woli
Nasze prawo dotyczące umów opiera się na tzw. „oświadczeniu woli”.
Generalnie czynności prawnej (np: zawarcia umowy) można dokonać przez każde zachowanie, które ujawnia tę wolę w sposób dostateczny.
Bez tej zasady nasze życie byłoby absurdalnie skomplikowane 😁.
Jak to działa w praktyce?
Dam Ci przykład właśnie z codziennego życia:
Wchodzisz do sklepu zakupić parę rzeczy na grilla. W twoim koszyku ląduje brykiet, podpałka i parę drobiazgów (oczywistym wyborem jest tutaj piwo 😉).W końcu podchodzisz do kasy, a kasjer …. ubiera „okulary do czytania” i podsuwa Ci do podpisu umowę sprzedaży produktów spożywczych.
Czy tak to wygląda?
Oczywiście, że nie.
Gdy podchodzisz do kasy i kładziesz na przysłowiowej „taśmie” produkty z Twojego koszyka. To co się teraz dzieje?
A no w sensie prawnym właśnie składasz oświadczenie woli.
Z Twojego zachowania bowiem wynika, że chcesz kupić te produkty.
Kasjer zaczyna wtedy skanować towar i podaje Ci ostateczną cenę. To także jest oświadczenie, że sklep chce Ci te produkty sprzedać.
Gdy więc przykładasz kartę do czytnika i ten zrobi *pik* to transakcja staje się sfinalizowana.
Gratuluję, właśnie zawarłeś i wykonałeś umowę sprzedaży.
I to pomimo, że nie ma podpisanej umowy 😁.
Agencja marketingowa zawiera umowę
Gdyby powyższy przykład przenieść na realia Twojego biznesu to okazuje się, że u Ciebie jest bardzo podobnie.
Klient najpierw określa co potrzebuje. Pokazuje Ci przykłady opakowań u konkurentów i opowiada o swoim produkcie.
Ty z kolei masz okazję żeby pochwalić się swoim portfolio i zaprezentować swoją wizję brandingową.
Być może ten cały proces miał miejsce na jednym spotkaniu. Albo wasze ustalenia przybrały formę kilkunastu e-maili.
Albo projekt ruszył po dziesiątkach godzin kolaboracji na internetowej platformie concept boardowej.
To jest tak naprawdę bez znaczenia.
Znaczenie ma tylko czy strony dostatecznie zamanifestowały swoją wolę związania się umową.
Wbrew pozorom nie muszą tutaj być ustalone absolutnie wszystkie detale. Może się nawet zdarzyć, że projekt tak Cię wciągnie, że zapomnisz ustalić swojego wynagrodzenia.
Tę „manifestację woli” trzeba jednak rozumieć absolutnie zdroworozsądkowo.
Jeżeli klient zapyta się tylko o ofertę, a ty od razu wykupujesz serwer i instalujesz wordpressa to ciutkę się pospieszyłeś. Odrobinkę 😉.
Ale gdy klient odpisze Ci nawet lakoniczne „ok, no to działamy” to potwierdza tym samym, że wasze ustalenia właśnie przybrały podstać umowy. No bo jak można by było to inaczej rozumieć niż „odpalenie” projektu.
Skutek nieważności ustaleń gdy nie ma podpisanej umowy
W przypadku praw autorskich umowa musi być zawarta na piśmie. Bo inaczej jest nieważna.
Brak podpisania umowy nie przekreśla jednak wszystkich waszych ustaleń.
Mogliście się umówić na zaprojektowanie opakowania produktu i przeniesienie autorskich praw majątkowych do tego projektu.
W takim przypadku umowa będzie ważna w części w jakiej zobowiązałeś się do przygotowania projektu.
Nieważny będzie tylko skutek w postaci przeniesienia praw autorskich dla klienta.
W tym konkretnym przypadku to klientowi powinno bardziej zależeć na dopilnowaniu żeby wasze ustalenia przybrały formę pisemnej umowy.
Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?
Brak czasu na czytanie?
Zobacz także:
- Checklista do umowy dla agencji reklamowej – Checklista do umowy może być bardzo pomocna dla agencji reklamowej. Taka lista kontrolna nie zwalnia od myślenia, ale ustrzeże Cię od dużej wpadki.
- Windykacja w branży kreatywnej – Oporni klienci nie opłacają na czas faktur Twojej agencji marketingowej? Wystarczy jednak przestrzegać kilku zasad żeby windykacja była łatwiejsza. Wszystkiego dowiesz się z tego ebooka.
Podziękowania dla:
- Photo by Austin Distel on Unsplash

Może Ci się wydawać, że aneks do umowy to nic trudnego.
Dzisiaj za sprawą czytelnika wracam do tematu wszelkiego rodzaju projektów i praw do nich:

Dzisiaj za sprawą czytelniczki na tapetę wraca 
Uwielbiam wszelkiego rodzaju 





W takim razie po zapłacie za wykonanie projektu reklamy kto staje się właścicielem projektu ?
We wpisie „Prawna ochrona reklamy i jej brak” opisywałem sytuację agencji reklamowej, która nie otrzymała zapłaty za wykonany projekt reklamy.
Dlaczego? Sąd uznał, że projekt reklamy przygotowany przez agencję był tak „słaby twórczo”, że nie można było go uznać za utwór.
Brak uznania projektu za utwór oznacza, że nie jest chroniony przez prawo autorskie.
W konsekwencji agencja reklamowa domagała się zapłaty za naruszenie praw autorskich, których w rzeczywistości nie posiadała.
Bo prawda jest taka, że nie wszystko co stworzysz niejako „z automatu” podlega ochronie przez prawo autorskie.
Projekt reklamy musi być oryginalny i indywidualny żeby podlegał ochronie.
Jeżeli taki nie jest to nie pomogą na to żadne zastrzeżenia praw autorskich czy klauzule umowne.
To czy Twój projekt reklamy jest utworem czy też nie ma jednak wpływu na to czy należą Ci się pieniądze za jego wykonanie
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to zagadnienie nieco abstrakcyjne więc postaram się to wyjaśnić na przykładzie… moich wizytówek 😁.
Projekt prostej wizytówki
Załóżmy, że przychodzę do drukarni i proszę o zaprojektowanie najprostszej wizytówki na świecie oraz jej druk.
Dosłownie chcę mieć tam tylko dwa kolory i moje dane.
Przyjmijmy, że mam obsesję na punkcie minimalizmu 😁.
Drukarnia mówi: „ok projekt wizytówki 15 zł, druk 60 zł. Pasuje?”
Ponieważ kiwam porozumiewawczo głową to grafik siada do komputera i po paru minutach przynosi zamówione przeze mnie „cudo”.
Nie ma tutaj żadnej oryginalności (czyli dokładnie to co zamówiłem 😁), ale to nie znaczy, że mogę powiedzieć „biorę, ALE NIE PŁACĘ ZA PROJEKT”.