fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Zacznij tutaj

Wzór umowy agencji reklamowej cz.VII – jak prawidłowo sformułować treść umowy żeby jej interpretacja nie przyprawiała prawników o ból głowy

Bartosz Gajek03 marca 2018Komentarze (0)

wzór umowy agencji reklamowej sfromułowanie treści umowy interpretacjaW dniu dzisiejszym kończymy serię “7 ważnych postanowień, o których musisz pamiętać”.

Chciałem Ci przekazać przede wszystkim, że solidny fundament umowy to nie prawnicze sztuczki pisane drobnym druczkiem, ale proste klauzule które zwyczajnie warto znać i ująć w kontakcie.

Dotychczas pisałem o:

  1. Zastrzeżenie właściwości prawa polskiego (klauzula wyboru prawa)
  2. Zastrzeżenie właściwości sądu (klauzula wyboru sądu)
  3. Uchylenie wszelkich wcześniejszych uzgodnień (klauzula integralności pisemnej umowy)
  4. Forma pisemna pod rygorem nieważności (klauzula nieważności zmian bez zachowania formy pisemnej)
  5. Fikcja prawna odbioru dzieła
  6. Przejście autorskich praw majątkowych z chwilą zapłaty (klauzula zastrzeżenia prawa własności)

Być może zastanawiasz się co będzie ostatnim postanowieniem. Zazwyczaj na koniec zostawia się coś ekstra, coś co pozwoli zakończyć “na wysoką nutę”. Jakie więc to postanowienie mogłoby przebić dotychczas zaprezentowane i przenieść Twoją umowę na wyższy poziom w duchu zasady Pareta?.

Pamiętasz jak na początku napisałem, że umowa jest dla sądu, a nie dla Ciebie i klienta?

No i będzie dykteryjka.

Sprawa która nauczyła mnie wiele o formułowaniu umów zaczęła się bardzo niewinnie. Spór dotyczył logotypu wykonanego przez agencję marketingową i rozliczeń z tym związanych. Niby sprawa bardzo prosta, albo powinienem napisać: potencjalnie bardzo prosta.

Umowa okazała się być horrorem przez duże “H”.

W kontrakcie strony posługiwały się sobie tylko znaną terminologią, dokonywały “skrótów myślowych”, a całość doprawiły pojęciami prawniczymi, które zostały zastosowane w sposób mocno nieortodoksyjny.

Wszyscy byli przekonani, że gdyby Pan Prezes siadł przy kawce z Dyrektorem Kreatywnym  to z pewnością odtworzyliby krok po kroku “co autor miał na myśli”.

Problem tylko w tym, że Pan Prezes nie wiele pamiętał (bo w tzw. międzyczasie wynegocjował i podpisał setki innych umów), a Pan Dyrektor Kreatywny już dawno opuścił szeregi agencji reklamowej i “podobno pracuje gdzieś w Korei”.

To właśnie pokazuje słabość podejścia “ważne, że my wiemy o co chodzi w umowie”. Jedyne osoby, które mogły pomóc sądowi i pełnomocnikom zdekodować znaczenie poszczególnych postanowień, albo zasłaniały się niepamięcią, albo zajadły się kimchi na drugim końcu świata.

Byliśmy w kropce tak dużej i głębokiej, że sąd nie wypuścił nas z sali dopóki nie zawarliśmy ugody. I ugoda była, bo obydwie strony miały coś na niej co zyskania.

Tego typu sprawy nie zawsze mają taki finał więc powtórzę jeszcze raz:

Umowy są dla sądu, nie dla stron

Pomyśl tylko:

wszystko poszło idealnie i klient dostał wymarzony, dopieszczony w stopniu najwyższym projekt, a ty – słone wynagrodzenie.
Czy w takim scenariuszu umowa była Ci w ogóle potrzebna? Nie. Macie filmowy happy end, a na filmach ludzie nie podpisują umów (nie robią też wielu innych rzeczy, polecam zaglądnąć tutaj po solidną dawkę angielskiego humoru  😁).

Ale „życie to nie film” (jak konstatował Bogusław Linda na zapomnianej już reklamie).

Gdy dojdzie do sporu bez znaczenia jest wtedy jak dobrze Ty i Twój klient zrozumiecie umowy i jak bardzo byliście zgodni, gdy ją podpisywaliście. Realia są takie, że to już historia, a teraz otwieracie jej nowy rozdział. Sądowy.

Wtedy pokutuje podejście, że umowa ma być krótka i bez zbędnej “łopatologii” (“po co pisać coś co jest oczywiste?”).

Ale czy napisałbyś dla klienta copy, który tylko Ty rozumiesz? Przecież to absurd.

Dobra umowa to taka, której każde postanowienie jest jasne i zrozumiałe dla czytelnika, który nie brał udziału w jej tworzeniu.

Jeżeli z tej serii postów miałbyś zapamiętać tylko tyle to będę mógł dziś zasnąć snem sprawiedliwego – z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku 😉

*****

Zobacz także:

Podziękowania dla:

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez GAJEK PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI SPÓŁKA PARTNERSKA Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest GAJEK PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI SPÓŁKA PARTNERSKA z siedzibą w Krakowie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem bartosz@gajekpartnerzy.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: