adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Wykorzystanie wizerunku w reklamieOstatnio miałem okazję się mierzyć z zagadnieniem związanym z wykorzystaniem zdjęcia grupowego w reklamie.

Klient trafił do agencji reklamowej z prostym 😉 zamówieniem: „chcę najlepszy folder na świecie do promocji wycieczek które organizuję„.

A żeby sprawę „ułatwić” agencja otrzymała kilka giga fotografii ze zbiorów przedsiębiorcy. Z uprzejmym acz stanowczym zaleceniem: „proszę je wykorzystać”.

Na szczęście nasz organizator wojaży okazał się fotografem-amatorem, a jego dorobek – imponujący.

Część zdjęć była pozowana a część zupełnie spontaniczna. Fotografie łączyło jednak jedno: zawierały one masę wizerunków rozentuzjazmowanych  turystów.

Czy fotki mogły zostać wykorzystane w reklamie bez zgody osób na nich przedstawionych?

Ochrona wizerunku w prawie autorskim

Zacznijmy od podstaw czyli od tego, że wizerunek każdej osoby fizycznej podlega ochronie.

Co to oznacza? Że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Takie zezwolenie może być pominięte, gdy model otrzymał zapłatę za pozowanie.

Od tej zasady istnieją jednak dwa wyjątki:

Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1)osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;

2)osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Gdy przeglądałem fotografie od razu odrzuciłem te na których turyści wyraźnie pozowali do zdjęcia.

Wycieczkowicze ewidentnie byli tutaj „bohaterami pierwszego planu” i wykorzystanie wizerunku w reklamie wymagałoby uzyskania ich zgody.

Ze zdjęciami grupowymi miałem jednak zagwozdkę. Tutaj raczej autor zdjęć skupił się na uchwyceniu przebiegu imprezy w plenerze aniżeli na jej uczestnikach.

Wydawało mi się, że zezwolenie nie będzie wymagane, gdyż turyści na zdjęciu byli jedynie szczegółem imprezy jako całości. Usunięcie z takich fotografii nawet kilku turystów niewiele by zmieniło w ogólnym przekazie.

Nie byłem do końca przekonany, ale natrafiłem na taki wyrok…

Wykorzystanie wizerunku w reklamie

W zamierzchłych latach dziewięćdziesiątych pewna spółka udostępniła nieodpłatnie ratowników nowoczesny system łączności.

System został z powodzeniem wykorzystany w szkoleniowej akcji pozorowanej, która cieszyła się dużym zainteresowaniem mediów.

Jednym z uczestników tych szkoleń był lekarz chirurg, który wraz z innymi pracownikami pogotowia był kamerowany i fotografowany w czasie czynności ratunkowych. Materiał prezentował się tak imponująco, że trafił do pisma „Ratownictwo Polskie” jako artykuł sponsorowany. I właśnie tutaj trafiło też zdjęcie przedstawiające m.in. lekarza korzystającego ze wspomnianego systemu łączności. Szkopuł w tym, że to zdjęcie stanowiło już stricte element reklamy asortymentu ratowniczego z oferty wspomnianej spółki.

Jak więc sąd zapatrywał się na jawne wykorzystanie wizerunku w reklamie?

Wyrok wydany w sprawie I ACr 341/96 był jednak dość jednoznaczny:

„Zdjęcie, na które powołuje się powód, jest właśnie typowym zdjęciem publicznej imprezy. Przedstawia ono kilku mężczyzn, a nie tylko powoda, nie jest zdjęciem pozowanym, lecz zrobionym w trakcie akcji ratowniczej, postać powoda stanowi jedynie szczegół ujętego na zdjęciu zdarzenia, choć niewątpliwie szczegół pierwszoplanowy. Publikacja tego zdjęcia nie ma przy tym na celu rozpowszechniania wizerunku powoda, który zresztą jest niewyraźny. Strona pozwana nie miała zatem obowiązku uzyskania zezwolenia powoda na publikację tego zdjęcia w celach reklamowych”.

Zgłaszam zdanie odrębne

Przytoczony przeze mnie wyrok jest często cytowany, ale i też poddano go licznej krytyce.

Przepisy prawa autorskiego zwalniające z obowiązku uzyskania zgody na wykorzystanie wizerunku nie są dedykowane reklamie.

To raczej praktyczne rozwiązania, które mają umożliwić skuteczne informowanie o różnych wydarzeniach publicznych.

Łatwo sobie wyobrazić, że nawet prosta relacja z meczu mogłaby zostać „storpedowana” bez kibica, który dojrzał swój wizerunek w tłumie innych fanów. I oczywiście taki jegomość mógłby domagać się usunięcia fotografii np: z portalu.

Wykorzystanie wizerunku w reklamie to jednak zupełnie coś innego.

Nie brakuje głosów, że zakusy „komercjalizację” wizerunku zawsze będą wymagać wyraźnej zgody i to niezależnie od tego czy zdjęcie będzie pozowane czy też nie.

Ja odpowiem: to zależy 😃.

Z jednej strony niezwykle liberalne podejście sądu w cytowanym wyroku budzi mój sprzeciw.

Z drugiej zaś nie widzę niczego zdrożnego w wykorzystaniu w reklamie koncertu fotografii dobrze bawiącej się publiczności…

W razie wątpliwości sięgnij po sprawdzone panaceum:  pisemną zgodę na rozpowszechnianie wizerunku 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykorzystanie wizerunku

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Zezwolenie na wykorzystanie wizerunku w reklamie – Jeżeli można mówić o “reklamowym abecadle” to niewątpliwie literką “Z” jest w nim “zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku”. Co może oznaczać jego brak?
  • Portfolio – W portfolio agencji interaktywnej warto pokazać wasze najlepsze projekty.Aby zrobić to zgodnie z prawem należy “z góry” zadbać o zgodę klienta.

Podziękowania dla:

  • Photo by Thomas Lefebvre on Unsplash

wzór umowy poufności[edit: ten sam produkt jest teraz dostępny tutaj]

Niedawno pisałem, że ruszył mój projekt sklep.gajekpartnerzy.pl.

Z pewną nonszalancją rzuciłem wtedy, że „za kilka dni” pojawi się tam pierwszy produkt 😃.

Blisko MIESIĄC później i późną nocą mój wzór umowy poufności trafił na serwer.

Naprawdę nie doceniłem ile pracy i czasu wymaga przygotowanie rzetelnego produktu.

Najpierw do totalnego remontu poszedł wzór umowy NDA, który dotychczas stosowałem.

Potem uznałem, że warto przygotować jeszcze pakiet dokumentów, które często pojawiają się przy okazji wykonywania umowy o poufności.

Wyszło ich w sumie 12:

  1. Klauzula NDA do Umowy Odrębnej
  2. Aneks do umowy poufności
  3. Protokół z wydania treści poufnych wraz z oświadczeniem
  4. Pełnomocnictwo do umowy poufności
  5. Oświadczenie o obniżeniu lub rezygnacji z kary umownej
  6. Oświadczenie o odwołaniu zgody na posługiwanie się Współpracownikami
  7. Oświadczenie o potraceniu kary umownej z wynagrodzeniem
  8. Oświadczenie o zgodzie na posługiwanie się Współpracownikami
  9. Oświadczenie o zwolnieniu z NDA w całości lub części
  10. Wezwanie do zapłaty kary umownej
  11. Wezwanie kontrolne po wygaśnięciu umowy odrębnej
  12. Wezwanie kontrolne w czasie obowiązywania umowy odrębnej

A na zakończenie postanowiłem jeszcze stworzyć ebooka opisującego paragraf po paragrafie jak moją umowę NDA należy rozumieć i stosować. Żeby usunąć już wszelkie wątpliwości całość okraszona została jeszcze praktycznymi przykładami.

Właściwie za każdym razem kiedy moja praca miała się ku końcowi to wymyślałem „coś co koniecznie powinno być w tym pakiecie„. W końcu musiałem sobie obiecać, że TO już będzie ostatni dodatek.

I tak kilka „ostatnich dodatków” później wzór umowy poufności, czyli mój mały magnum opus, jest gotowy 😆.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o zachowaniu poufności

Zobacz także:

umowa o zachowaniu poufnościJeżeli ostatnie miesiące nauczyły mnie czegokolwiek..

To bez wątpienia tego, że umowa o zachowaniu poufności na dobre się u nas zadomowiła.

Zapytania jakie trafiają do mnie z bloga co raz częściej dotyczą właśnie wszelkiej maści „NDA”.

Popularne „NDEki” trafiają teraz na stół niemalże z automatu, a w sądach co raz cześciej pojawiają się sprawy gdzie ową poufność próbuje się egzekwować.

Opisując na blogu sprawę pewnego grafika mogłem wywołać wrażenie, że NDA to „papierowy tygrys”.

Tymczasem NDA i umowa o zakazie konkurencji bywają zabójczo skuteczne.

Jest tylko jedno „ale”.

Sama umowy nie wystarczą

Trzeba egzekwować swoje prawa i iść do sądu. Tak jak to zrobiła pewna agencja reklamowa…

Najciemniej ponoć pod latarnią

Nasza negatywna bohaterka tego wyroku chyba potraktowała to przysłowie zbyt dosłownie.

Dlaczego?

Bo wskazuje na to całkowity brak jakichkolwiek „hamulców” jakim się wykazała.

Zacznijmy jednak od początku.

Pozwana nawiązała współpracę z agencją reklamową, która zajmowała się przede wszystkim kolportażem reklamowych druków bezadresowych. Głównym zadaniem zleceniobiorczyni było poszukiwanie klientów dla powodowej agencji.

Interesy agencji reklamowej i bezpieczeństwo informacji powierzonych pozwanej miały zabezpieczać: umowa o zachowaniu poufności, zobowiązanie do powstrzymywania się od działalności konkurencyjnej oraz solida kara umowna w wysokości
50.000 zł.

Trzeba przyznać, że pozwana dość osobliwie rozumiała te zobowiązania, gdyż…

  • zawarła umowę o współpracę z konkurencyjną agencją
  • korespondowała ze skrzynki służbowej z przedstawicielami podmiotu konkurencyjnego
  • przesyłała na swoją skrzynkę prywatną informacje o agentach powoda wraz z ich danymi adresowymi

Zwieńczeniem tej „radosnej twórczości” było doprowadzenie do tego, że spółka zainteresowana dystrybucją druków reklamowych podpisała umowę z konkurentem zamiast z powodową agencją.

Gdy tylko przedstawiciele agencji-zleceniobiorcy zrozumieli co się stało (pozwana wprowadziła ich w błąd, że spółka odwołała spotkanie) sprawa trafiła do sądu.

Umowa o zachowaniu poufności i zakazie konkurencji w akcji

Sąd nie miał najmniejszych wątpliwości, że pozwana:

…dla osiągnięcia celów własnej działalności gospodarczej wykorzystała środki powoda, aby uzyskać zatrudnienie w firmie konkurencyjnej. Tego typu działanie nie stanowiłoby samo w sobie czegoś nagannego, gdyby uzyskała wyraźną zgodę powoda. Brak takiej zgody, każe kwalifikować takie postępowanie jako nielojalne wobec powoda, będącym wobec niego, w swej istocie, czynem nieuczciwej konkurencji

Obrona pozwanej była bardzo osobliwa, gdyż zarzucała ona, że umowa o zachowaniu poufności i zakazie konkurencji została…sfałszowana!!!

Tak, tak, Pani miała zostać „wrobiona” w NDA.

Tyle, że dowodów na to było brak.

Za to dowody na naruszenie zobowiązań dosłownie się piętrzyły.

Pozwana raczyła nawet na „ustawioną” umowę przyjechać firmowym samochodem konkurencyjnej agencji…

Wow 😮.

Wynik?

Sąd zasądził karę umowną 50.000 zł pomniejszając ją tylko o wynagrodzenie, które pozwana potrąciła z tą karą.

I dlatego w Twojej agencji powinna również funkcjonować umowa o zachowaniu poufności i zakazie konkurencji.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o zachowaniu poufności

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  •   Photo by Icons8 team on Unsplash, check the studio at https://photos.icons8.com

odpowiedzialność podwykonawcyTwoja agencja interaktywna może być prężnie rozwijającym się potentatem marketingu digitalowego.

Ba, przyszłym pretendentem do nagrody Media & Marketing Polska, ale …

Na dzień dzisiejszy pozostało Ci jeszcze trochę pracy do zrobienia zanim staniesz w szranki o największych klientów.

Dlatego często najlepszą drogą do naprawdę wielkich i ważnych projektów jest podjęcie się zlecenia jako podwykonawca.

W takim przypadku naprawdę duża agencja interaktywna podzleca część prac już nie freelancerom, ale innym agencjom.

Jeżeli Twojej agencja udziela się przy takim projekcie to warto zastanowić się jaka jest odpowiedzialność podwykonawcy.

O szkodzie wyrządzonej przez podwykonawcę pisałem już tutaj i tutaj.  Dzisiaj będzie jednak zupełnie inny scenariusz 😃.

Opóźniony projekt

Nie muszę Cię chyba przekonywać, że jeżeli przy projekcie może coś pójść nie tak to zapewne tak będzie.

Ot na przykład taka zasada: pierwsze 90% projektu zajmuje 90% czasu a pozostałe 10% projektu zajmuje kolejne… 90% czasu

W branży prawniczej jest tak samo, często problem zaczyna się tam gdzie pozew ma się kończyć 😁.

Gdy w Twojej części zlecenia zaczynają się nieprzewidziane opóźnienia to mają one z kolei wpływ na terminowość całego projektu.

I tu zaczynają się kłopoty.

Początkowo project manager być może wykazuje się wielkim zrozumieniem dla problemu programistycznego jaki staracie się rozwikłać.

Ale po kolejnych zmianach terminów zawodowa uprzejmość znika i niejako mimochodem ktoś w końcu rzuci:

„obciążymy was za kary jakie nam naliczy klient”

Dlatego zapewne wielkim zaskoczeniem nie będzie dla Ciebie, że Twoja faktura dozna lekkiego uszczerbku kiedy uda się wam się „pospinać” projekt do końca.

Być może nawet otrzymałeś takiego uprzejmego e-maila od project managera:

„w związku z Państwa opóźnieniem z wykonaniem podzlecionej części prac cały projekt został oddany z opóźnieniem. Nasz klient obciążył nas karą 1000 EURO, którą z kolei my obciążamy waszą agencję. Z tego powodu przesłaną nam fakturę FV/04/08/201 potrącamy z naszą karą 1000 EURO”.

Odpowiedzialność podwykonawcy za szkodę

W powyższym przypadku główny wykonawca skorzystał z tzw. roszczenia regresowego.

Wytłumaczę to tak: jeżeli mój wykonawca „zawali”, a ja muszę zapłacić zamawiającemu karę, to mogę żądać od podwykonawcy żeby zwrócił mi właśnie tę „karną” kwotę (to jest ten regres).

I tutaj pojawia się „szczegół” nagminnie pomijany w rozliczeniach wykonawca-podwykonawca.

Otóż odpowiedzialność podwykonawcy za szkodę ma miejsce tylko wtedy gdy szkoda była faktycznie wyrządzona a następnie naprawiona. Podkreślam: NAPRAWIONA!!

Przekładając to na nasz przykład z agencją wykonawcą-głównym: otóż klient po pierwsze musiał obciążyć agencję karą 1000 EURO.

Nie wystarczy jednak tutaj „chciejstwo” czy ogólne poczucie krzywdy za opóźniony projekt. Aby klient mógł skutecznie obciążyć agencję karą musi on albo mieć ku temu podstawę w umowie (karę umowną), albo zobowiązany jest wykazać istnienie szkody.

W praktyce często główny wykonawca zobowiązuje się, że zapłaci tę karę, bo chce z klientem zachować dobre relacje.

A przecież karą to się obciąży niesfornego podwykonawcę 😁.

Załóżmy jednak, że taka kara 1000 EURO była zasadna, a agencja-wykonawca główny zwrócił się do Ciebie o jej zapłatę.

Pamiętaj, że odpowiedzialność podwykonawcy powstaje dopiero, gdy agencja-wykonawca główny sam zapłaci karę!

Na tym właśnie polega istota regresu: zapłaciłem a więc mogę zwrócić się do podwykonawcy żeby mi wyrównał tę stratę.

Co z wynagrodzeniem agencji-podwykonawcy?

Jeżeli klient nieskutecznie obciążył agencję wykonawcę-głównego karą, albo agencja ta zwyczajnie jej nie zapłaciła to Twoje wynagrodzenie nie dozna uszczerbku.

Oczywiście na papierze, bo przelew za Twoją fakturę będzie albo mniejszy, albo nie będzie go wcale.

W takim przypadku możesz możesz dochodzić zapłaty na drodze sądowej. W toku procesu agencja-wykonawca główny będzie musiała wykazać, że zapłaciła klientowi karę, albo przegra z Tobą proces.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Google Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Kara umowna za brak zapłaty – Prawniczy odpowiednik jednego z siedmiu grzechów głównych to “kara umowna za brak zapłaty”. Tymczasem odsetek nie można zastąpić karą umowną.
  • Odsetki maksymalne – Odsetki maksymalne to bardzo istotny oręż w Twoim arsenale przygotowanym na wojnę o terminową zapłatę faktury. W transakcjach B2B również.

Podziękowania dla:

  • Photo by Artem Beliaikin on Unsplash

dowód zawarcia umowySytuacja gdy agencja reklamowa nie ma podpisanej umowy z klientem nie jest niczym niezwykłym. Myślę, że każdy prawnik się ze mną zgodzi, że taki problem to chleb powszedni w wielu branżach 😁.

Od razu uspokajam, że poza nielicznymi wyjątkami umowa konkretnie w branży kreatywnej nie musi być zawarta w formie pisemnej. Najczęściej z okoliczności rozpoczęcia i prowadzenia projektu wynika, że klient Ci go zlecił a Twoja agencja  podjęła się jego realizacji. Szczególnego znaczenia nabiera jednak wtedy coś co zbiorczo określimy jako „dowód zawarcia umowy„.

Bo oczywiście samo twierdzenie, że z klientem masz umowę w sądzie nie przejdzie 😁.

I nie dlatego, że dla sędziego jesteś niewiarygodny, a Twój biznes – szemrany. Po prostu wykonywanie projektu zazwyczaj generuje określone materiały (faktura, korespondencja e-mail, SMS, messenger), a Twoim obowiązkiem jest przedstawić je jako dowody.

Faktura jako dowód zawarcia umowy

Zacznijmy od najczęściej dowodu koronnego w wielu sprawach.

Nigdy nie przestanie mnie dziwić szczególnie osobliwa linia „obrony” pewnych przedsiębiorców. Z jednej strony  twierdzą oni, że nie mają z agencjami żadnej umowy a z drugiej zaś nie mieli żadnych oporów, aby fakturę tejże agencji „zaksięgować” i wrzucić w koszty. A ponoć niewygodnie się siedzi na dwóch stołkach 😁.

Otóż faktura może często naprawić „prawne grzechy” i zupełnie zmienić Twoją sytuację.

Sposobów jest na to wiele, ale omówię najważniejsze dwa:

  1. umieszczenie w fakturze klauzul umownych
  2. uzyskanie na fakturze podpisu klienta

W pierwszym przypadku faktura może „zastępować” umowę. Dlatego warto w jej opisie umieścić dokładną nazwę projektu i określić dodatkowe warunki (np: zastrzeżenie praw autorskich do czasu zapłaty). Akceptacja takiej faktury przez klienta, co do zasady, będzie również akceptacją warunków określonych w tym dokumencie księgowym.

Jeżeli więc nie masz podpisanej z klientem umowy to nie pisz w fakturze enigmatycznie „Usługa wykonania strony internetowej”. Pisz z rozmachem: „Wdrożenie projektu strony internetowej www.domenaklienta.pl, przygotowanie 5 tekstów, 10 grafik na social media”. To wszystko później może być dowodem w sprawie.

Drugi sposób to podpisanie faktury przez klienta. I nie chodzi mi tutaj o jakąś tam nieczytelną „parafę”. Mówię o solidnym podpisie z pieczątką firmową 😁. Tak „zaopatrzona” faktura jest uznaniem rachunku przez klienta i w sposób diametralny zmienia Twoją sytuację w sądzie. Dochodzenie zapłaty staje się tańsze, szybsze i łatwiejsze, bo dzięki jednemu podpisowi w zasadzie bezspornym jest, że projekt wykonałeś, a klient zaakceptował Twoje wynagrodzenie.

Częściowa zapłata albo deklaracja zapłaty

Jako dowód zawarcia umowy można wykorzystać również to częściową zapłatę dokonaną przez klienta.  Albo chociaż solenne zapewnienie, że ona nastąpi.

Już tylko z tego powodu warto namówić klienta, żeby przelał chociaż pierwszą „ratę” Twojej faktury. Kwota nie ma tutaj znaczenia i nawet symboliczne 50 zł, które trafiło na konto agencji może być dowodem.

Czego?

Dowodem tego, że klient jest związany umową i poczuwa się do zapłaty.

Jeżeli przelew nie wchodzi z grę to zamiast pieniędzy powinieneś postarać się o deklarację zapłaty.

Oczywiście deklaracjami nierzetelnego kontrahenta nie opłacisz np: swojej składki ZUS, ale stanowi ona w świetle prawa tzw. „uznanie roszczenia”. A to z kolei bardzo ułatwia dochodzenie zapłaty na drodze sądowej (podobnie jak podpis na fakturze).

Wydruki stron/e-mail/sms

Osobną kategorią jest Twoja komunikacja z klientem.

E-maile, SMSy, messenger, Slack: wszystko do może stanowić dowód zawarcia umowy i kontynuowania współpracy.

Trudno się potem odżegnywać od współpracy z agencją kreatywną jeżeli w aktach będą się „piętrzyć” e-maile właśnie w jej sprawie.

Podam przykład z sali sądowej:

Dowodem był notarialne zabezpieczony wydruk z messengera i przy tej okazji padło celne pytanie:

„Jeżeli pozwany nie ma z powodem żadnej umowy to skąd ten zachwyt na messengerze z wykonanego projektu?”

Faktycznie strona przeciwna nie szczędziła słowa „zachwycający” linkując do propozycji przedstawionych przez dyrektora kreatywnego 😁.

Często również trudno o lepszy dowód, że klient zlecił Ci określone prace jeżeli z e-maili wynika, że … żądał od Ciebie niekończących się poprawek.

Dlatego przygotowując się do sporu dokładnie przepatrz wszystkie kanały Twojej komunikacji z klientem i wybierz treści, które najlepiej oddają wasze ustalenia.

Dowód zawarcia umowy w sądzie

Na koniec trochę z kuchni adwokackiej.

Absolutnie nie zachęcam Cię, abyś zarzucił sąd dziesiątkami stron wydruków i oczekiwał, że ktokolwiek to „ogarnie”.

W sądzie prezentacja dowodu jest tak samo ważna jak jego posiadanie i zgłoszenie.

Gdy przygotowuję się z klientem do sprawy, a potem występuję z nim na sali sądowej, to najczęściej wygląda to tak:

W pierwszej kolejności przygotowuję pismo, w którym określam co powołuję jako dowód i co chcę nim udowodnić.

Przykładowo będzie to e-mail o treści:

Witam Pani Karolu.

Akceptujemy wersję strony z 19.08.2018 r. Proszę to wrzucać na nasz serwer

Tutaj tzw. „teza dowodowa” nie nastręcza trudności: e-mailem wykazuję, że klient zaakceptował projekt i w sensie prawnym odebrał dzieło jakim była strona internetowa.

Przesłuchanie właściciela agencji reklamowej

Drugim etapem jest wystąpienie sądowe moich klientów. To jest zawsze okazja do podsumowań i omówienia dowodów jakie znajdują się w aktach.

Proszę wtedy sędziego żeby udostępnił mojemu klientowi akta (w praktyce oznacza to, że podejdziesz to ławy sędziowskiej gdzie te akta leżą) i zadaję Ci pytania (wcześniej przygotowane of course 😁):

„Proszę powiedzieć sądowi co pozwany dodatkowo zamówił przy projekcie?”

„No sklep internetowy”

(zwracam się do sędziego: proszę o okazanie powodowi karty akt numer 15)

„Czy to jest ten e-mail w którym klient zamówił wdrożenie również sklepu?”

(klient patrzy na wydruk e-maila w aktach)

„Tak to jest ten e-mail. Potem jeszcze omawialiśmy jeszcze szczegóły przez telefon”

(zwracam się do sędziego: proszę o okazanie powodowi karty akt numer 27 i dalsze)

„Proszę powiedzieć sądowi co przedstawiają te wydruki?”

(klient patrzy na wydruki zabezpieczonej strony internetowej)

„To jest sklep uruchomiony przez naszą agencję dla klienta”

„I które elementy Państwo wykonaliście?”

(klient pokazuje ręką na wydruku)

„Całą grafikę i teksty, nie pisaliśmy tylko opisów produktów czyli danych z etykiet”

(zwracam się do sędziego: proszę o okazanie powodowi karty akt numer 31 i 33)

„Proszę powiedzieć który punkt faktury dotyczy tego sklepu internetowego i czy pozwany rozliczył prace”

(klient wskazuje placem na fakturze)

To jest punkt wdrożenie systemu e-commerce, dalej jest dowód przelewu na 1000 zł. Tyle na dzień dzisiejszy dostaliśmy od pozwanego. Resztę dochodzimy w sądzie„.

Po takim wystąpieniu pozostaje już tylko usiąść i patrzyć jako strona przeciwna „spala się” .

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę kampanii Facebook Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Austin Distel on Unsplash