adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Grzegorz KrzemieńW dzisiejszym wpisie zapraszam Cię na kolejną część mojej analizy „Własna firma krok po kroku”.

Przypomnę, że po przeczytaniu książki autorstwa Grzegorza Krzemień (współtwórcy agencji Goldensubmarine) postanowiłem przeanalizować i odnieść się do jej aspektów prawnych.

Na jakie czasy są umowy?

„Umowy są na złe czasy. Jeżeli współpraca przebiega bezproblemowo, nikt się do nich nie odwołuje” – Własna firma.., str.218

W czasie odbywania prawniczej aplikacji (to taki rodzaj bardzo długiego stażu, za który trzeba dodatkowo płacić 😉) mój patron często powtarzał mi i swoim klientom:

Umowy zawierane są tylko w czasie pokoju, ale zawsze na wypadek wojny”.

Co miał na myśli?

Otóż w idealnym świecie klienci przychodziliby do Ciebie TYLKO ze sprecyzowanymi projektami.

Ty wykonywałbyś pracę, z której klient byłby ZAWSZE zadowolony.

A na koniec Twoje faktury byłyby SZYBKO regulowane.

Czy w takiej iście filmowej rzeczywistości potrzebne byłyby umowy?

Ba, czy potrzebni byliby w ogóle prawnicy!

Ale „życie to nie film” (jak konstatował Bogusław Linda w zapomnianej już reklamie).

Nie możesz więc z góry założyć, że każdy projekt zakończy się w 100% sukcesem.

To znaczy możesz, ale rzeczywistość pewnie szybko zafunduje Ci „zimny prysznic”.

Dlatego zawieramy umowy.

Wspomniany „czas pokoju” to czas, gdy z klientem świetnie się dogadujecie, a wasze ustalenia potwierdzacie w umowie.

I wiesz co? Życzę Ci, aby ona się nigdy nie przydała. Niech kurzy się w szufladzie (a raczej segregatorze 😁).

Bo w „czasie wojny” z klientem ciężko cokolwiek ustalić, dotychczas wypracowany konsensus jest mglistym wspomnieniem, a zakładnikiem sporu bywa…Twoja faktura.

Wtedy wszyscy uwielbiamy umowy i chętnie potwierdzamy „one są na złe czasy”.

Umowa ramowa to królowa umów

„Dobrym pomysłem jest dysponowanie wzorem umowy tak skonstruowanej, żeby była elastyczna i nie zmieniała się przy każdym kliencie. Elementy zmienne, jak np. zakres pracy czy harmonogram można umieszczać w załącznikach. To też dobra praktyka, bo od razu widać, co jest do zrobienia, gdy sięgasz do dokumentów” – Własna firma.., str.219

Elastyczność wzorca umowy jest kluczowa dla jego wykorzystywania. To nie może być kula u Twojej nogi, którą „ciągniesz” za sobą przez cały projekt.

Osobiście proponuję klientom korzystanie z umowy ramowej, do której później zawierane są umowy modułowe.

Umowa ramowa zawiera wszystkie „nudne” paragrafy, które dla nas prawników są ważne (a nawet sexy 😉).

To taki fundament dla wszystkich innych projektów.

Mając podpisaną umowę ramową w jej, co cóż, RAMACH zawierasz już poszczególne umowy na np: obsługę social media.

Dzięki temu rozwiązaniu te umowy modułowe mogą zawierać maksimum detali istotnych dla zlecenia i klienta przy minimum prawniczego żargonu.

Sztuka dla sztuki

„Trzeba się przyzwyczaić, że nawet ten sam wzór umowy wykorzystywany od lat, wróci za każdym razem z działu prawnego klienta przeredagowany w innych miejscach. Co prawnik, to inny pomysł na zapisy dotyczące tego samego przedmiotu. Jeden z klientów dysponował tak doskonałym działem prawnym, że nawet stylistykę naszego wzoru umowy poprawił, łącznie z przecinkami.” – Własna firma.., str.219

Niestety to prawda, że wielu moich kolegów i koleżanek po fachu poprawia umowy w sposób…kompulsywny.

Są tacy, którzy uważają, że ich praca nie jest dobrze wykonana dopóty przesłany im wzorzec umowy nie jest aż czerwony od zmian.

W niedawnym wpisie nawet doradzałem Ci żeby nie wprowadzać zbędnych zmian do wzorca klienta, aby nie narazić się na „zmiany odwetowe”.

Jednak kiedy zmiany do Twojego wzoru już się pojawią to proszę,  nie traktuj ich jako potwarz i zniewagę.

Faktycznie „co prawnik, to inny pomysł na zapisy dotyczące tego samego przedmiotu”, ale najczęściej przyświeca nam szczytny cel: chcemy żeby umowa była precyzyjna i klarowna. To jest super ważne w przypadku sporu sądowego.

Książkę “Własna firma krok po kroku” możesz nabyć w Internetach 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Regulamin konkursu

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

 Właśnie skończyłem czytać „Własna firma krok po kroku” pióra Grzegorza Krzemienia.

O tej książce wspominałem już w niedawnym wpisie, ale teraz chciałem zebrać moje myśli w jeden post.

Jej autor, współtwórca sukcesu GoldenSubmarine, opisał swoje ponad 18-nasto letnie doświadczenia w prowadzeniu agencji interaktywnej. To kawał solidnej książki biznesowej, która nie tylko że jest naszpikowana wiedzą, ale też posiada świetną, przemyślaną strukturę.

Pan Grzegorz Krzemień opowiadając własną historię prowadzi czytelnika „za rękę” przez wszystkie etapy rozwoju firmy.
Od pomysłu do niemalże korporacji.

Pozostaje mi tylko pozazdrościć, że branża kreatywna doczekała się takiej pozycji wydawniczej. Prawnikom przydałaby się taki branżowy odpowiednik: „Własna kancelaria krok po kroku”.

Chociaż prawdą jest, że autor w dużej mierze opisał w książce uniwersalne i ponadczasowe zasady biznesowe. Z powodzeniem więc można przenieść doświadczenia „GoldenSubmarine” na grunt innych przedsiębiorstw, także tych prawniczych.

Czytając „Własna firma krok po kroku” podkreślałem sobie dwa rodzaje fragmentów.

Te które zrobiły na mnie największe wrażenie i które chcę zapamiętać (np: „słaby menedżer zatrudnia słabych pracowników„).

Oraz  te które dotyczą kwestii prawnych, bo chciałem się do nich odnieść na blogu. To też niniejszym czynię 😃.

Poprawki, poprawki, poprawki…

„Dobra rada: przed przystąpieniem do współpracy określ, jak będziesz działać w przypadku uwag i poprawek, i jak będzie wyglądało ich rozwiązywanie” – Własna firma.., str.37

Na moim blogu wielokrotnie odnosiłem się do spraw poprawek i zmian. Wiem że jest to często codzienna bolączka wielu agencji reklamowych.

Ten problem zazwyczaj diagnozuję w dwóch postaciach: niekończących się poprawek oraz przedłużającego się milczenia klientów, gdy trzeba zgłosić swoje uwagi.

Zgadzam się, że w tych kwestiach absolutnie kluczowa jest umowa, w której terminy na zgłaszanie poprawek oraz ich ilośc należy PRECYZYJNIE określić.

„[w rozliczeniu ryczałtowym] jeśli zabraknie Ci mocnych argumentów i dobrze spisanej umowy – doświadczony klient zrobi wiele, ponad miarę, w ramach „poprawek” i „oczywistych błędów”, które błędami nie są” – Własna firma.., str.121

Słowo „poprawka” stało się tak pojemne i uniwersalne, że ludzie używają go w każdym możliwym kontekście.

Tymczasem trzeba rozróżniać wady i poprawki mające na celu zmianę wyglądu projektu wedle subiektywnego odczucia klienta.

Otóż wady (przeczytasz o nich tu i tu) musisz (prawie)zawsze usunąć. Co się tyczy poprawek estetycznych to nigdzie nie jest napisane, że masz prawny obowiązek wykonywać je tak długo, aż trafisz w gust klienta. No chyba, że sam uznasz, że z jakichś względów projekt tego wymaga.

Nieuczciwa konkurencja

„Co zrobić, gdy odchodzący zabiera ze sobą pracowników i klientów? Niestety, to zależy od umowy. Z reguły nie da się z tym nic zrobić, bo to przemyślane ruchy i straszenie prawnikami jak tak samo śmieszne, jak na podwórku straszenie kolegów starszym bratem. To od twojej skuteczności i relacji z klientami zależeć będzie co uda ci się obronić” – Własna firma.., str.144

Na blogu pisałem już, że o klienta można (i trzeba!) zawalczyć, bo Twoja konkurencja nie ma na nich monopolu.

Chciałbym jednak podzielić się historią sprawy, którą zajmowałem się przez 6 lat i zjadłem na niej przysłowiowe zęby.

Otóż dotyczyła ona właśnie przejęcia pracowników i klientów. Gdy wspólnicy przestali się dogadywać w spółce doszło do „rozłamu”. Wydawało się to naturalnym, że część kadry i kontrahentów lojalnych jednemu z tych wspólników (właśnie to jest potęga relacji!) odejdzie z nim do nowej firmy.

Otóż nie. Nie dla wszystkich było to naturalne i…akceptowalne.

Zrobiło się z tego bodajże 5 spraw pracowniczych, 7 spraw gospodarczych i jedna duża sprawa karna, a wszędzie motywem przewodnim było „przejęcie pracowników i kontraktów”.

Sprawa toczyła się o poważną stawkę, a za przeciwników mieliśmy ludzi niezwykle zdeterminowanych i konsekwentnych w działaniu.

Powiem szczerze, że to nie są typowe warunki prowadzenia sporu 😃. Za typowe uznam warunki, w których sprawa toczy się „o taką sobie stawkę”, a przeciwnik w miarę szybko traci zainteresowanie angażowaniem czasu i środków w spór sądowych.

Zatem owszem „straszenie prawnikami” w większości przypadków pewnie jest śmieszne,  ale bywa i tak że nikomu nie jest do śmiechu…

Ugoda czyli lepiej się dogadać

„Trzeba unikać otwartych konfliktów prawnych i łagodzić spory możliwe wcześnie. Gdy są we wczesnej fazie. Pomimo groźnych min i buńczucznych deklaracji, wszystko da się załatwić i wyprostować. Choć niestety czasami kosztem dodatkowych wysiłków czy dodatkowej pracy” – Własna firma.., str.218

Swoim klientom często powtarzam, że Temida oszczędnie gospodaruje sukcesem, za to nad wyraz szczodrze obdziela wszystkich lekcjami pokory. Jest dokładnie tak jak napisał Pan Grzegorz Krzemień: lepiej się dogadać.

Narzędziem prawnym do rozwiązywania sporów jest najczęściej ugoda pozasądowa (rzadziej zawezwanie do próby ugodowej).

Być może będziesz musiał coś jeszcze w projekcie poprawić i włożyć w niego dodatkowy wysiłek, ale to prawie zawsze lepsze rozwiązanie niż spór sądowy.

W takiej ugodzie strony przedstawiają swoje stanowiska i określają w czym mogą sobie nawzajem ustąpić.

Ugoda bez ustępstw nazywa się po prostu szantażem 😃.

Wielką zaletą ugody jest to, że po jej podpisaniu jest ona nowym „rozdaniem” w Twoich relacjach z klientem i określa na co się strony ostatecznie zgodziły. Jeżeli sprawa jednak trafi do sądu to przedmiotem sporu będzie tylko to co zostało ustalone w ugodzie, a nie pretensje jakie powstały przed jej podpisaniem. To bardzo przyspiesza i ułatwia postępowanie sądowe.

Książkę „Własna firma krok po kroku” możesz nabyć w Internetach 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Umowa o pozycjonowanie wizytówki goolge moja firma

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Dlaczego robię to co robię – jak zacząłem pracować dla branży kreatywnej, jak się w niej zakochałem i dlaczego w niej nie pracuję.
  • Toga – co toga ma wspólnego z “Iniemamocni” i co sprawa, że można się w niej poczuć jak superbohater

Podziękowania dla:

  • Photo by Sung Jin Cho on Unsplash

wizerunek pacjentaTestimoniale i case studies to broń iście atomowa w arsenale marketingu medycznego.

Oczywiście te naprawdę godne uwagi (i wiarygodne) opinie zawsze okraszone są zdjęciami klientów.

Wszyscy kochamy te niesamowite historie o życiowych transformacjach.

To właśnie wizerunek pacjenta „przed i po” najczęściej sprzedaje usługę.

Zdjęcia dają „społeczny dowód słuszności„.

Pozwalają nam wyobrazić sobie nasze życie po skorzystaniu z usługi medycznej.

I przede wszystkim uzasadniają nam nasze własne, często podejmowane tylko emocjami, wybory konsumenckie.

Ale Ty już to wiesz 😃.

Przyszedłeś tutaj po odpowiedź na pytanie:

czy wizerunek pacjenta może być wykorzystywany w marketingu medycznym?

Zacznijmy od małego przypomnienia.

Ograniczenia w marketingu medycznym

O marketingu medycznym napisałem już na tym blogu małą „trylogię” (zobacz cz.1, cz.2 i cz.3).

Reklama medyczna doznaje wielu ograniczeń, które agencja marketingowa musi zawsze mieć na względzie.

Podstawowymi aktami są tutaj:

Zgodnie z art. 14 ustawy o działalności leczniczej:

„Podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych. Treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy”.

Kiedy informacje noszą „cechy reklamy”? Tego nie wie nikt (bo przepis jest źle napisany).

Ograniczenia związane z tajemnicą lekarską

Świętą zasadą zawodu lekarskiego jest, że lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.

Uwaga! Nie chodzi tutaj tylko o stan zdrowia lub przebieg leczenia pacjenta.

Przepis ten nie precyzuje jakie kategorie danych objęte są tajemnicą, a zatem art. 40 ustawy o zawodzie lekarza należy rozumieć możliwie szeroko.

Aby uznać, że informacja objęta jest tajemnicą lekarską wystarczy odpowiedzieć sobie na dwa pytania:

  1. czy dotyczy ona pacjenta?
  2. czy lekarz pozyskał informację wykonując swój zawód?

W ten sposób nawet informacja dotycząca życia osobistego pacjenta, o ile trafiła do lekarza w związku z prowadzeniem leczenia, objęta jest tajemnicą.

Ograniczenia w wykorzystywaniu wizerunku

Wizerunek pacjenta to przede wszystkim wizerunek w rozumieniu prawa autorskiego.

Tutaj również musisz pamiętać o formalnościach:

Wizerunek pacjenta w testimonialach/case studies

Nie chciałbym wywołać wrażenia, że w marketingu medycznym praktycznie niczego nie wolno.

Przeciwnie, zachowując umiar, takt i zdrowy rozsądek możesz zdziałać naprawdę dużo.

Powyżej przedstawiłem Ci kilka zastrzeżeń, a teraz postaram się z nimi rozprawić 😉.

Zacznijmy od ustawy o działalności leczniczej.

Testimonial albo case study w mojej ocenie mogą być uznane za informacje posiadające „cechy reklamy”.

Warunek jest jeden: nie mogą zawierać elementu perswazyjnego.

Czyli śmiało opowiadaj historie o transformacji pacjentów, ALE nie wywołuj wrażenia, że każdy może taki efekt uzyskać.

A tajemnica lekarska?

Obowiązkowo załóż, że WSZYSTKO co dotyczy pacjenta jest nią objęte.

Dlatego w przypadku każdej publikacji wizerunku pacjenta konieczna będzie jego zgoda na zwolnienie lekarza z tajemnicy.

Taką możliwość daje ustawa o zawodzie lekarza:

„Art. 40. [Tajemnica lekarska]
1. Lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się, gdy:
4) pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyraża zgodę na ujawnienie tajemnicy, po uprzednim poinformowaniu o niekorzystnych dla pacjenta skutkach jej ujawnienia”;

Udzielając lekarzowi zwolnienia z tajemnicy (np: w celu opublikowania zdjęcia „przed” i „po”) pacjent musi również złożyć oświadczenie, że został poinformowany o niekorzystnych skutkach jej ujawnienia.

Na koniec kwestia wizerunku w kontekście prawa autorskiego.

Tutaj położę nacisk na kontekst w jakim wizerunek pacjenta będzie wykorzystywany.

Oświadczenie pacjenta powinno więc potwierdzać, że wyraża on zgodę na upublicznienie swojego wizerunku „przed” i „po” w określonych miejscach (strona gabinetu, media społecznościowe etc.).

Najlepszym rozwiązaniem byłoby zatwierdzenie przez pacjenta gotowego projektu testimoniala albo case study.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykorzystanie wizerunku

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Zdjęcia grupowe w reklamie – Wykorzystanie wizerunku w reklamie wymaga zezwolenia. Sprawa nie jest jednak tak oczywista przy zdjęciach grupowych np: z imprezy masowej.
  • Portfolio – W portfolio agencji interaktywnej warto pokazać wasze najlepsze projekty.Aby zrobić to zgodnie z prawem należy “z góry” zadbać o zgodę klienta.

Podziękowania dla:

  • Photo by National Cancer Institute on Unsplash

wizerunek dzieckaPrzygotowując się na napisania tego posta zastanawiałem się nad reklamami z udziałem dzieci.

Które z nich tak NAPRAWDĘ utknęły mi w pamięci?

Szybko okazało się jednak, że to żaden konkurs, bo dla mnie niepokonanym w tej kategorii jest chłopak od kinderków.

To właśnie młody Josh Bateson od wielu lat spoglądał na mnie pobłażliwie z opakowania „Kinder Chocolate” kiedy sięgałem „po jeszcze tylko jedną„.

Nie ulega wątpliwości, że właściciel marki „Kinder” czyli Ferrero dokonał właściwego wyboru jeżeli chodzi o swojego dziecięcego modela.

A dobór odpowiedniego dziecka do reklamy z całą pewnością nie jest łatwy.

Młody model nie tylko musi bowiem posiadać odpowiednią aparycję i umiejętności modelingowe, ale także koniecznym jest aby wykazywał się większą dojrzałością niż jego rówieśnicy. W końcu która agencja chciałaby współpracować z pięciolatkiem, który zachowuje się jak… pięciolatek 😁.

Załóżmy jednak, że Twoja agencja pokonała wszystkie przeciwności losu i udało się jej znaleźć idealnego młodego kandydata na modela.

Pozostaje tylko kwestia wizerunku dziecka i ustalenie kto udziela zgody na jego rozpowszechnienie.

Wizerunek dziecka i zgoda na jego rozpowszechnianie

O tym, że ochrona wizerunku w reklamie to nie przelewki pisałem już na tym blogu wielokrotnie.

Aby Twoja agencja reklamowa mogła zgodnie z prawem wykorzystywać wizerunek modela potrzebuje na to jego zgody.

Brak stosownego zezwolenia rodzi opłakane konsekwencje prawne a jego udzielenia nie możesz się domyślać. Wszystko musi być „czarno na białym”.

Zazwyczaj nie ma z tym żadnego problemu, bo każdy pełnoletni model może Ci taką zgodę wyrazić na piśmie.

Przysłowiowe „schody” zaczynają się, gdy chodzi o wizerunek dziecka, bo jak wiadomo „dzieci i ryby głosu nie mają” 😉.

To zapewne mało wychowawcze powiedzenie jest w 100% jest prawdziwe w kontekście prawnych aspektów udzielenia zgody na wykorzystanie wizerunku osoby małoletniej.

Dlaczego?

Podpisanie zgody na wykorzystanie wizerunku jest czynnością prawną, a dziecko jako osoba niepełnoletnia nie posiada tzw. zdolności do czynności prawnych.

Innymi słowy nawet jeżeli nieletni model podpisze agencji zgodę to w świetle prawa nie jest to skuteczne.

Dzieje się tak dlatego, że nasze prawo rodzine wymaga, aby taka zgoda była udzielona przez rodziców.

Tu jednak może na Ciebie czyhać pewna pułapka…

 Wizerunek dziecka a jego istotne sprawy

Jeżeli sięgniesz po kodeks rodzinny i opiekuńczy to z art. 98 dowiesz się, że:

„rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka.”

Być może pomyślisz „skoro każde z rodziców może działać samodzielnie to potrzebuję podpis pod  zgodą np: tylko matki dziecka„.

Teoretycznie tak.

Ale cóż to byłby za przepis, gdyby nie dało się powiedzieć „to zależy” 😁.

Rodzice nie zawsze bowiem muszą być zgodni co do dopuszczalności występowania dziecka w reklamie.

Jedno z rodziców nich może uznawać, że kariera w modelingu to życiowa szansa dla ich pociechy. Z kolei drugi z rodziców jest zdania że wizerunek dziecka powinien podlegać ścisłej ochronie.

I powstaje sytuacja, gdzie jeden przedstawiciel ustawowy modela chce podpisywać umowę z Twoją agencją a drugi kategorycznie się temu sprzeciwia.

Co teraz?

Z tym tematem mierzył się Sąd Apelacyjny w Warszawie i w sprawie V ACa 484/17, gdzie uznał że wizerunek dziecka i jego rozpowszechnienie jest tzw. „istotną sprawą dziecka”.

Skoro między rodzicami nie było porozumienia co do rozpowszechniania wizerunku dzieci to sprawę powinien był rozsądzić sąd rodzinny.

Nic tutaj nie pomogło wydawcy, że posiadająca władzę rodzicielską matka udzieliła zgody.

Bez znaczenia też było, że zostało zapłacone wynagrodzenie za pozowanie do zdjęć.

Doszło do naruszenia prawa do wizerunków małoletnich i sąd zasądził na ich rzecz zadośćuczynienie.

Co z tego wszystkiego wynika dla Twojej agencji reklamowej?

Jeżeli w przygotowywanym przez Ciebie spocie pojawi się wizerunek dziecka to zawsze zadbaj o to, żeby zgodę na jego wykorzystanie podpisali oboje rodzice.

Tylko takie rozwiązanie w 100% zabezpieczy Ciebie i Twojego klienta przed przyszłymi roszczeniami, gdyby jednak okazało się że rodzice modela nie byli tacy zgodni jak sądziłeś.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykorzystanie wizerunku

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Wizerunek w kontrowersyjnej reklamie – Chcesz uniknąć kłopotów? Zgoda na wykorzystanie wizerunku powinna również uwzględniać kontekst w jakim ów wizerunek będzie wykorzystany.
  • Zdjęcia grupowe w reklamie – Wykorzystanie wizerunku w reklamie wymaga zezwolenia. Sprawa nie jest jednak tak oczywista przy zdjęciach grupowych np: z imprezy masowej.

Podziękowania dla:

  • Photo by Alexander Dummer on Unsplash

siła wyższaTak zwana „siła wyższa” była znana już starożytnym Rzymianom, którzy pewne zdarzenia określali mianem „vis maior”.

 Taki właśnie „vis maior” w postaci koronawirusa (COVID-19) hula w tym momencie po świecie.

Koronawirus to oczywiście w pierwszej kolejności zagrożenie dla naszego zdrowia i życia.

Ale też jego wpływ na gospodarkę światową już w tym momencie jest opłakany.

Naglące kwestie prawne związane z koronawirusem częściowo rozwiązuje wprowadzona pospieszenie specustawa.

Jednak na ten moment biznes w sprawach umów i kontraktów musi radzić sobie sam.

A przychodzi nam teraz działać w rzeczywistości, gdzie to co do niedawna niemożliwe staje się wręcz prawdopodobne.

Koronawirus może wpływać na Twój biznes na niezliczoną ilość sposobów, ale zastanówmy się nad tym najprostszym scenariuszem.

Twój kaszel i duszności zmuszają Cię do wizyty w szpitalu, a tam zapada decyzja: zostajesz poddany kwarantannie.

A skoro Ty to również wszystkie osoby, z którymi miałeś kontakt. Cały zespół!

Nietrudno sobie wyobrazić jak taka izolacja mogłaby wpłynąć na Twoją agencję reklamową.

Przed oczami masz zapewne widmo niewykonanych umów i naliczonych Ci kar umownych.

Na szczęście sprawy mają się nieco lepiej.

Czy klauzula siły wyższej jest niezbędna?

Być może czytając ten wpis zacząłeś się zastanawiać czy w podpisanych przez Ciebie kontraktach została umieszczona klauzula siły wyższej.

Od razu uspokajam: warto ją mieć, ale nie jest ona niezbędna.

Zastosowanie będzie miała reguła określona przez art. 471 kodeksu cywilnego.

Brzmi ona tak:

„Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi”.

Twój klient nie będzie mógł domagać się od Ciebie zapłaty kary umownej jeżeli Twoja agencja marketingowa nie wykonała umowy z przyczyn od niej niezależnych.

Konsekwencje panującej pandemii koronawirusa mogą być taką okolicznością, która „uwolni” Cię od zapłaty kar umownych.

Umowę oczywiście nadal trzeba będzie kiedyś wykonać, ale nie to spędza Ci sen z powiek.

Siła wyższa w umowie agencji reklamowej

Możesz zadawać sobie takie pytanie: skoro wszystko jest w przepisach to po co jakakolwiek klauzula w umowie?

Umowy mają tę przewagę, że mogą wiele kwestii precyzować, uzupełniać, a nawet definiować czym jest siła wyższa.

Co więcej dozwolonym jest żeby umowa zawierająca klauzulę siły wyższej określała jak strony mają się zachowywać.

Dlatego decydując się na umieszczenie w umowie Twojej agencji reklamowej wspomnianej klauzuli:

  1. zdefiniuj co jest siłą wyższą – może to być w szczególności zmiana przepisów krajowych lub zagranicznych, klęski żywiołowe, chorobę, wojny, zamieszki, blokady dróg, strajk.
  2. określ co siłą wyższą nie jest – aby przeciąć wszelkie spekulacje doprecyzuj, że z odpowiedzialności nie będą zwalniać zaniedbania lub celowe działanie którejkolwiek ze stron lub jej pracowników.
  3. określ jak strony mają się zachowywać – ważnym jest żeby poinformować kontrahenta, że Twoją pracę blokuje siła wyższa i odpowiednio jej wystąpienie udokumentować.

Działanie władz publicznych a Twoja odpowiedzialność

We wspomnianej przeze mnie specustawie pojawił się taki zapis służący ochronie niektórych branż:

„Art. 14. 1. Zarządzający lotniskiem, zarządzający dworcem kolejowym, przewoźnik lotniczy, kolejowy lub drogowy, nie ponoszą odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną w związku z uzasadnionymi działaniami władz publicznych mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19, w szczególności za brak możliwości przewozu”.

W mojej ocenie analogicznie sprawy się mają, gdy Twoja agencja nie może wykonać umowy z w związku „z uzasadnionymi działaniami władz publicznych mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19”.

Dajmy na to agencje eventowe.

Na terenie całego kraju obowiązuje rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego.

Co w nim znajdziesz?

Do odwołania ustanowiono zakaz prowadzenia działalności „związanej z organizacją, promocją lub zarządzaniem imprezami, takimi jak targi, wystawy, kongresy, konferencje, spotkania, włączając działalności polegające na zarządzaniu i dostarczaniu pracowników do obsługi terenów i obiektów, w których te imprezy mają miejsce (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 82.30.Z),”

Taki zakaz z całą pewnością należy uznać za siłę wyższą: agencja ma umowny obowiązek zorganizowania eventu, ale z drugiej strony prawny zakaz jego organizowania. Takiej agencji nie można podciągnąć do odpowiedzialności i to nawet jeśli nie ma przepisu, który wprost by to określał (jak np: w przypadku odpowiedzialności przewoźnika lotniczego).

Siła wyższa musi mieć realny wpływ na umowę

Na zakończenie mała przestroga: COVID-19 nie może stać się wymówką.

Pamiętasz jak weszło RODO?  Do dnia dzisiejszego wiele osób bezpodstawnie zasłania się nim przy każdej możliwej okazji („no a co z RODO??!?„).

Tymczasem nie jest ważny sam fakt wystąpienia siły wyższej, ale sposób w jaki oddziaływuje ona na możliwość prowadzenia biznesu.

Aby ogłoszona pandemia zwalniała Twoją agencję reklamową z jakiejkolwiek odpowiedzialności najpierw musi mieć na nią realny wpływ. Jaki? Bezpośredni i uniemożliwiający działanie.

Przykład agencji eventowej która ma zakaz organizowania eventów przez COVID-19 najlepiej to pokazuje.

NAPRAWDĘ musi nie dać się tej umowy wykonać.

Działa to oczywiście w obydwie strony: koronawirus nie może być dla klienta wymówką do zerwania umowy z Twoją agencją reklamową. Takie zakończenie umowy nie będzie prawnie skuteczne, a ty zachowasz prawo do wynagrodzenia.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Umowa dowodowa – Umowa dowodowa to w rzeczywistości klauzulka w umowie Twojej agencji reklamowej.Gdy przyjdzie jednak do sądowego sporu ten mały zapis może być na wagę złota
  • Wzór umowy B2B od klienta – Agencje reklamowe często muszą pracować na umowie przesłanej im przez klienta.Taki wzór umowy B2B nie jest z gruntu zły, ale trzeba uważać na pewne klauzule.

Podziękowania dla:

  • Photo by Dimitri Karastelev on Unsplash