adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

wypowiedzenie umowyWyobraź sobie, że na Twojej skrzynce ląduje taka przesyłka od klienta:

„Z przykrością informujemy, że wypowiadamy umowę, gdyż ….”

Specjalnie nie kończę tego zdania, bo jego druga część leży w Twoich rękach.

Jeżeli problem jest merytoryczny/biznesowy to być może uda Ci się jeszcze naprawić relację z klientem.

Do tego nie trzeba prawnika 😁.

Natomiast podobnie jak w poście o zgłaszaniu wad gorąco zachęcam Cię do sprawdzenia czy klient ma rację.

Bo jeżeli prawo stoi po Twojej stronie to z pewnością łatwiej Ci będzie negocjować.

Nie masz wtedy przysłowiowego „noża na gardle”.

Poniżej przedstawię Ci klika przypadków, gdzie wypowiedzenie umowy nie odniesie skutków zamierzonych przez klienta.

Wypowiedzenie umowy nieważne czy bezskuteczne?

Zacznijmy od tego co się dzieje z wypowiedzeniem jeżeli jest ono niezgodne z umową lub ustawą (np: kodeksem cywilnym).

Potocznie mówi się, że jest ono „nieważne”.

Jednak „nieważność” w świecie prawników zarezerwowana jest dla przypadków, gdzie naprawdę jest coś mocno „popsute”.

Mniejsza o to kiedy to ma miejsce.

Bo tak naprawdę w większości zleceń marketingowych spotkasz się z „bezskutecznością” wypowiedzenia.

Ta różnica też zazwyczaj nie ma aż tak dużego znaczenia, ale chcę żebyś wiedział, że taki podział istnieje.

Otóż tą bezskutecznością to jest tak:

Wypowiedzenie może być świetnie napisane. Będzie w nim powołana podstawa prawna do wypowiedzenia oraz trafne uzasadnienie. Również podpis na tym wypowiedzeniu może złożyć właściwa osoba (np: Prezes spółki) i doręczyć Ci go listem poleconym.

Wtedy teoretycznie spełniać będzie wszystkie warunki formalne…

Ale jeżeli to wypowiedzenie trafi do Ciebie np: w formie e-maila zamiast na piśmie to nie wywrze skutków prawnych.

Czyli będzie bez skutków. Bez skuteczne. Stąd to określenie 😀.

Przypadki bezskuteczności wypowiedzenia

  • wypowiedzenie umowy zawartej na czas określony – jeżeli w umowie strony nie przewidziały możliwości jej wypowiedzenia to będzie ona musiała dotrwać do końca. Wypowiedzenie w takim przypadku bezskuteczne, chyba że nastąpiło z tzw. ważnych przyczyn.
  • wypowiedzenie dopuszczalne jest pod specjalnym warunkiem – np: jeżeli nie ukończysz projektu w określonym czasie. W takim przypadku jeżeli pracę faktycznie zrobiłeś, a jedynie klient jej nie zaakceptował wypowiedzenie może być bezskuteczne (tutaj ostatnie słowo należy do sądu).
  • wypowiedzenie nie nastąpiło na piśmie – jeżeli w umowie przewidzieliście formię pisemną wypowiedzenia, a klient przesłał je np: za pośrednictwem e-maila lub smsa.
  • wypowiedzenie trafiło pod niewłaściwy adres – jeżeli w umowie jest wskazany adres do doręczeń, a klient wysłał swoje oświadczenie np: do Twojego poprzedniego biura. Warunek jest jeden: nie odebrałeś przesyłki pod starym adresem i nie wiedziałeś, że została ona awizowana przez listonosza.
  • wypowiedzenie trafiło do niewłaściwej osoby – można przyjąć generalną zasadę, że wypowiedzenie przesyła się osobom które podpisały umowę, a nie pracownikom bezpośrednio zaangażowanym w projekt.

Wypowiedzenie umowy skuteczne na koniec miesiąca

Może się zdarzyć, że umowie będzie taki zapis:

„Każda ze stron może wypowiedzieć umowę z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia ze skutkiem na koniec miesiąca” 

Dajmy na to, że otrzymałeś przesyłkę 15 maja.

Normalnie doliczyłbyś 2 tygodnie wypowiedzenia i umowa kończyłaby się 29 maja.

Przy wspomnianej klauzuli wypowiedzenie liczy się dopiero od 31 maja (koniec miesiąca).

Upływa ono dwa tygodnie później czyli 14 czerwca.

Jest to często przyczyną nieporozumień pomiędzy agencją a klientem. Dlaczego? Bo liczy się termin odbioru przez Ciebie przesyłki z wypowiedzeniem, a nie termin jej nadania.

Klient może więc wysłać list 27 maja sądząc, że zdążył.

Ale ty w tym czasie przebywasz na urlopie i awizo odebrałeś 7 czerwca.

Wtedy wypowiedzenie nabierze mocy prawnej dopiero 30 czerwca i od tego momentu trzeba liczyć dwa tygodnie.

Jak odpowiedzieć na wypowiedzenie umowy?

Teoretycznie nie musisz odpowiadać.

Wypowiedzenie jest tzw. jednostronną czynnością prawną.

Czyli nie ma potrzeby, abyś w jakkolwiek sposób zareagował, bo nie wpłynie to na skuteczność wypowiedzenia.

Albo na jego bezskuteczność jeżeli druga strona czymś zawaliła 😀.

Wielokrotnie jednak na tym blogu pisałem, że warto zawiadomić drugą stronę, że pozostaje się gotowym do wykonania usługi.

Jeżeli więc uważasz, że wypowiedzenie było bezskuteczne to zadaj sobie trud napisania do klienta.

Podkreśl, że nie uznajesz wypowiedzenia za skuteczne i zapewnij o gotowości do dalszego wykonywania usługi.

Tylko to może skutecznie ochronić to Twoje wynagrodzenie.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę kampanii Facebook Ads

Brak czasu na czytanie?


Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Joanna Kosinska on Unsplash

reklamacja klientaKażdy kto prowadzi własny biznes prędzej czy później musi zmierzyć się z niezadowolonym klientem.

Możesz to nazwać „zgłoszeniem wad” lub „reklamacją”, ale na koniec chodzi o to samo: ktoś ma zastrzeżenia do Twojej pracy.

I przysłowiowe „pół biedy” kiedy klient ma rację.

Wtedy możesz uderzyć się w pierś, szybko wykonać poprawki i być może jeszcze zyskać w oczach klienta jako rzetelna agencja.

Dużo gorzej, gdy Twój klient nie ma racji. Albo gdy nie do końca wiadomo o co mu chodzi.

Bo jak się wtedy zachować?

Nie sposób na to pytanie odpowiedzieć „blankietowo”, bo każda sytuacja wymaga innego podejścia biznesowego.

Mogę za to podpowiedzieć Ci  z jak reklamacja klienta wygląda z prawnego punktu widzenia.

Wady strony internetowej

Powiedzmy, że rok temu ukończyłeś dla klienta stronę firmową.  Klient był niezwykle wymagający więc projekt był przez Ciebie „wymuskany”.

Ostatecznie na serwerze wylądowała strona na naprawdę najwyższym, światowym poziomie.

Klient, który do tej pory miał zawsze dużo uwag tym razem zaniemówił …. i to z wrażenia 😀.

Pełen sukces?

Pewnie przez dłuższy czas tak sądziłeś aż na Twojej skrzynce wylądował e-mail za tytułowany „reklamacja strony”.

Z maila dowiadujesz się, że „nic nie działa„, „wszystko jest popsute” a całość zwieńczona jest lakonicznym „proszę TO naprawić albo oddać pieniądze„.

Taka reklamacja klienta może oznaczać tylko kłopoty. I to przede wszystkim z jej interpretacją, bo z maila niewiele wynika.

Dlatego musisz wiedzieć o poniższych trzech kwestiach związanych z reklamacjami.

Reklamacja klienta a przedawnienie

W pierwszej kolejności sprawdź czy roszczenie w stosunku do Ciebie się nie przedawniło.

Jest to bardzo istotne bo po przedawnieniu się roszczenia klienta możesz odmówić naprawy albo zwrotu pieniędzy.
Aby tak się stało wada musiałaby ujawnić się w terminie dwóch lat od oddania dzieła (w tym przypadku: umieszczenia strony internetowej na serwerze).

Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o to żeby klienta na starcie „odprawić z kwitkiem”. Przeciwnie, jestem pewien że z całego serca chcesz pomóc i wyjaśnić sprawę.

Ale jeżeli roszczenie jest przedawnione to ta wiedza być może ostudzi temperament drugiej strony. I da Ci poczucie komfortu, że sprawą możesz się zająć, ale… nie musisz.

Reklamacja klienta musi być czytelna

Z prawnego punktu widzenia reklamacja stanowi zgłoszenie wad. Oznacza to, że zamawiający zawiadamia wykonawcę o stwierdzonych przez siebie usterkach. Aby takie zawiadomienie było skuteczne potrzebne jest przynajmniej minimum precyzji.

Oczywiście klient nie musi się znać na kwestiach technicznych, ale jego zgłoszenie nie może ograniczać się do wyrzutu „strona nie działa” (no chyba że faktycznie cała strona się nie wyświetla…)

Twoją rolą nie jest domyślać się za klienta co mu się nie podoba i do czego ma zastrzeżenia.

Powinieneś więc dokładnie wypytać się klienta z czym jest problem jeżeli chcesz go rozwiązać. Pamiętaj tylko, że jeżeli napotkasz na nieuzasadniony opór (i upór!) drugiej w wyjaśnianiu sprawy to nie jesteś w kropce.

Nie masz bowiem obowiązku samodzielnego poszukiwania wad i ich naprawiania. Inicjatywa leży po stronie klienta.

Klient musi z Tobą współpracować

Niezadowoleni klienci często od razu domagają się zwrotu całości lub części pieniędzy. Wtedy szybko się okazuje, że druga strona wcale nie jest zainteresowana tym żebyś wadę naprawił.

Przeciwnie, w ich ocenie najlepiej jest żebyś zrobił tylko jedną rzecz: przelew 😁.

Tymczasem kodeks cywilny przewiduje, że zwrot pieniędzy (tzw. obniżenie ceny) może nastąpić, ale gdy wady nie usuniesz.

Klient musi Ci realnie umożliwić przeprowadzenie naprawy. W przypadku strony internetowej taka możliwość pojawi się, gdy np: otrzymasz dane dostępowe do serwera.

Ważnym jest abyś jasno określił jakie dane potrzebujesz, aby potwierdzić i usunąć wady.

A jeżeli klient nie będzie chciał współpracować?

Cóż w takiej sytuacji zadeklaruj, że z Twojej strony jest gotowość do wykonania umowy, ale brak tych danych jest przeszkodą. Takie postępowanie będzie chronić Cię w przypadku sporu sądowego. Dopilnuj tylko, żeby wszystko to miało swoje potwierdzenie w korespondencji mailowej.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o wykonanie strony internetowej

Brak czasu na czytanie?

 

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Host Sorter on Unsplash

Dodatkowe zastrzeżenia w fakturzeMyślę, że jeżeli spędziłeś na moim blogu więcej niż 5 minut to wiesz, że gorąco zachęcam do korzystania z umów.

Ba, nawet wpisałem to w mój mission statement:

„Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść”

Żeby Ci to ułatwić przygotowałem obszerny wzór umowy umowy o wykonanie materiałów reklamowych.

I to z omówieniem 😃.

Mówiąc krótko: umowę warto mieć.

Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że czasami jest to pobożne życzenie jak np: warto mieć oszczędności.

Oczywiście, że warto!

Nie piszę jednak tego posta, aby poradzić Ci, że jak nie masz umowy to ją podpisz (podobnie jak pewna bohaterka memów chciała rozwiązać problem bezdomności).

Mam dla Ciebie dużo bardziej praktyczne i życiowe rozwiązanie 😁.

Zacznijmy jednak od przyczyny całego problemu.

Dodatkowe zastrzeżenia zamiast umowy

Może zdarzyć się sytuacja, gdy klient dosłownie „wciągnie” Cię w projekt.

Na przemian obiecuje Ci przysłowiowe „złote góry” i dosłownie zasypuje pracą.

A umowa? Cóż tę podpiszecie „wkrótce”, bo teraz nie ma czasu. Jest w końcu tyle do zrobienia przy projekcie!

A ty inwestujesz tyle czasu i środków, że na koniec już nawet nie marzysz o obiecanej umowie. Marzy Ci się tylko wystawić fakturę i przynajmniej wyjść na „zero”.

Właściwie to jesteś pewien, że jeżeli nie wystawisz faktury i nie będziesz się głośno domagać rozliczenia to klient nawet nie „piśmie” o rozliczeniach.

Czy wiedziałeś jednak, że faktura a raczej dodatkowe zastrzeżenia w fakturze VAT mogą po części „zastąpić” brakującą umowę?

Otóż jak potwierdził to Sąd Najwyższy dodatkowe zastrzeżenia w fakturze są dopuszczalne i mogą wywołać takie same skutki jak zawarcie „klasycznej” umowy.

Muszę jednak podkreślić, że są tutaj dwa „prawnicze obozy”. Jeden uważa, że faktura musi być podpisana, aby te zastrzeżenia były skuteczne. Drugi obóz za wystarczające uważa przyjęcie faktury bez zastrzeżeń, jej zaksięgowanie czy nawet częściową jej zapłatę.

Osobiście jestem w tym drugim obozie 😁. Chociaż zawsze gorąco zachęcam agencje żeby uzyskały podpis klienta na fakturze lub rachunku. BAAAARDZO ułatwia to postępowanie sądowe!

Akceptacja dodatkowych zastrzeżeń

Na początek klauzula, która może pogodzić te dwa zwaśnione obozy prawnicze:

„Przyjęcie faktury bez zastrzeżeń oznacza akceptację poniższych warunków”

Oczywiście w prawie podpis jest najlepszą formą akceptacji.

Gdy go nie ma prawnicy sięgają po inne sposoby ustalenia treści umowy.

Jednym z takich sposobów jest „milcząca” lub „dorozumiana zgoda”. Skoro klient bez słowa zaksięgował fakturę to znaczy, że ją akceptował razem z dodatkowymi zastrzeżeniami.

Ta klauzula usuwa tę wątpliwość, bo wprost przewiduje, że skutkiem przyjęcia faktury jest akceptacja zawartych w niej warunków.

Dodatkowe zastrzeżenia w fakturze

Warunki na fakturze możesz wymienić w następujący sposób:

Oczywiście można wymyślić nawet i 16 stron dodatkowych postanowień.

Jednak w przypadku faktury zasada „papier wszystko przyjmie” się nie sprawdza, bo trzeba oszczędnie gospodarować miejscem.

Dlatego 3-5 klauzul to raczej maksimum jakie można „upchnąć” w fakturze. Inne przydatne klauzule znajdziesz w moim darmowym wzorze umowy agencji reklamowej.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o administrowanie stroną internetową

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Windykacja w branży kreatywnej – Oporni klienci nie opłacają na czas faktur Twojej agencji marketingowej? Wystarczy jednak przestrzegać kilku zasad żeby windykacja była łatwiejsza. Wszystkiego dowiesz się z tego ebooka.
  • Klient deklaruje że zapłaci – Warto aby agencja marketingowa upomniała się niezapłaconą fakturę.Deklaracja zapłaty przez klienta stanowi uznanie roszczenia, a to ma liczne zalety.

Podziękowania dla:

  • Photo by Helloquence on Unsplash

nazwę firmyNie będę tutaj dzisiaj rozprawiać o tworzeniu marki, brandingu i takich tam 😄.

Będę pisać o dużo bardziej przyziemnych, niekreatywnych i mocno prawniczych kwestiach.

Dosłownie chodzi mi o to żebyś rejestrując swoją agencję reklamową potrafił wybrać nazwę firmy.

Dodam: taką nazwę firmy która nie sprowadzi na Ciebie kłopotów.

Zanim jednak opowiem Ci o sprawie dwóch zwaśnionych agencjach reklamowych zacznijmy od początku czyli od tego..

Czym jest firma

Kiedy usłyszysz słowo „firma” być może wyobrazisz sobie budynek, w którym znajduje się biuro.

Albo coś z czym właściciele mają niekończące się problemy.

Albo jeszcze lepiej: własna działalność będąca kluczem do wolności, satysfakcji i wielkich pieniędzy 😀 (to się nazywa pozytywne myślenie!).

To wszystko to jednak określenia potoczne.

Prawnicy rozumieją określenie „firma” zupełnie inaczej.

Wszystko zaczyna się od przedsiębiorcy. Przedsiębiorcą możesz zostać Ty jako osoba fizyczna.

Przedsiębiorcą może też być Twoja spółka.

Dopiero w obrocie gospodarczym będziesz identyfikowany za pomocą „firmy”.

Jeżeli mówimy o agencji reklamowej prowadzonej w formie jednoosobowej działalności gospodarczej to jej firmą będzie Twoje imię i nazwisko.

np: Jan Kowalski 

Brzmi dość nudnie? 😁

Oczywiście przepis nie wyklucza to włączenia do firmy pseudonimu lub określeń wskazujących na Twój przedmiot działalności, miejsce jej prowadzenia oraz innych określeń dowolnie obranych.

np: Krakowska Agencja Reklamowa Jan Kowalski

Z kolei agencja reklamowa zorganizowana w formie spółki będzie posiadać nazwę. Tutaj również można wskazać przedmiot działalności czy inne określenia, ale koniecznie należy dodać formę prawną (nawet w skrócie).

np: Agencja Reklamowa Medalion sp. z o.o

Czy można naruszyć nazwę firmy?

O tym, że o spór nie trudno można przekonać się na przykładzie dwóch agencji reklamowych, których sprawa trafiła przed Sąd Najwyższy.

Otóż M. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością wystąpiła przeciwko M. Agencji Reklamowej Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością z żądaniem zakazania  używania w nazwie swej firmy słowa „M.”. Niestety z treści wyroku nie dowiemy się o jakie dokładnie słowo chodziło, ale nie ma to większego znaczenia.

Istotne jest, że pierwsza agencja reklamowa zaczęła używać słowa „na M.” w nazwie firmy już 2003 r. Jej konkurent użył takiej samej nazwy dopiero w 2009 roku. To jest właśnie zasada „pierwszeństwa w czasie” wywodząca się podwórkowej mądrość ” kto pierwszy ten lepszy” 😁. Prawo, co do zasady, sprzyja temu kto jako pierwszy zaczął korzystać z nazwy.

Drugą nie mniej istotną kwestią było używanie tego oznaczenia „M.” przez obydwie spółki, które dodatkowo prowadziły działalność na podobnym obszarze i częściowo prowadziły taką samą działalność reklamową. W takiej sytuacji może dojść do wprowadzenia klientów w błąd co do tego, która agencja jest która (jest to tzw. ryzyko konfuzji).

Jako ciekawostkę podam, że chociaż przepis wymaga aby istniało chociażby potencjalne ryzyko to w sprawie tych dwóch agencji reklamowych klienci faktycznie się ciągle mylili:

„Używanie słowa „M.” w nazwie obu firm wprowadza w błąd uczestników obrotu, w szczególności przy kierowaniu korespondencji, wywołuje pomyłki w doręczaniu przesyłek oraz błędne telefony klientów w sprawie realizacji zleceń. Nadto obie firmy posługują się adresem internetowym, który zawiera ten sam wyróżnik „m.”, a różnica wynika jedynie z dodatku do wyróżnika”.

Jak bezpiecznie wybrać nazwę firmy?

Warto się przyłożyć wybierając nazwę firmy, bo w przypadku naruszenia praw konkurenta Twoją agencję może czekać sporo nieprzyjemności.

Przykładowo w omawianej powyżej sprawie pierwsza agencja skutecznie domagała się:

  • zakazania  używania w nazwie swej firmy słowa „M.”
  • nakazania usunięcia nazwy „M.” ze strony internetowej i z jakichkolwiek innych materiałów
  • zobowiązania do zmiany nazwy portalu (…)pl. w sposób, który nie kojarzyłby się marką i zastrzeżonym znakiem „M.”.

Wystarczy jednak zachowanie minimum staranności, aby praktycznie wyeliminować takie ryzyko.

Być może masz już wybraną jedną wymarzoną nazwę, albo też po burzy mózgów macie 10 „mocnych kandydatów” .

W każdym przypadku powinieneś „przepuścić” te pomysły przez:

Jeżeli po takich gruntownych poszukiwaniach nie natrafisz na zastrzeżony znak i/lub konkurenta to najpewniej wybrana przez Ciebie nazwa dla agencji reklamowej może być bezpiecznie zarejestrowana.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?umowa o pozycjonowanie

Brak czasu na czytanie?

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Uzyskanie numeru NIP – NIP agencji reklamowej będzie ją identyfikował w urzędowych rejestrach i w kontaktach z tymi urzędami oraz klientami. Uzyskanie go jest na szczęście proste.
  • Konto firmowe – Czy otwierając agencję reklamową trzeba mieć konto firmowe? Bez konta można nadal wiele załatwić, ale na “ścianę” w postaci przepisów trafisz bardzo szybko.

Podziękowania dla:

  • Photo by FuYong Hua on Unsplash

inspiracja

Ilekroć wpadam na jakiś pomysł od razu go googluje….

I zawsze dochodzę do tej samej konkluzji: na Internecie jest już wszytko.

Dlaczego? Bo wszystko już zostało wymyślone 😃.

Ok, to duża przesada, ale w nawet bardzo oryginalnych projektach widać, ze autorzy pełnymi garściami czerpali z różnych źródeł.

Z punktu widzenia procesu twórczego jest czymś zupełnie normalnym, że inspirujemy się innymi dziełami starając się stworzyć coś nowego.

A co na to prawo autorskie?

Inspiracja w prawie autorskim

Być może słyszałeś o tzw. opracowaniu cudzego utworu. Takim opracowaniem będzie tłumaczenie, przeróbka albo adaptacja.

I o ile przy opracowaniu mamy do czynienia z procesem twórczym to jednak, aby takim nim swobodnie dysponować konieczna jest zgoda właściciela utworu.

Z inspiracją jest inaczej, bo nie uważa się jej za opracowanie. Wprost stanowi o tym art. 2 ust. 4 prawa autorskiego.

Tworząc reklamę masz prawo sięgać do różnych źródeł, odwoływać się do znanych skojarzeń czy też klasycznych archetypów postaci. Jak to zrobić w praktyce? Pokażę Ci to na konkretnych przykładach.

Przykład#1: kobieta pracująca

Na pierwszy ogień bierzemy spot Plus dla Firm – Detektyw.

Już w pierwszych sekundach spotu padają następujące słowa:

„To Pani??”

„Ja kobieta pracująca jestem”

W sposób oczywisty jest to nawiązanie do serialu „40-latek„, gdzie nieśmiertelnym gagiem były dialogi pokroju:

„Co Pani tutaj robi?”

„Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję”

Autorzy scenariusza „40-latek” wystąpili z powództwem o zapłatę w związku z naruszeniem ich autorskich praw majątkowych.

Sąd jednak pozew oddalił uznając, że działanie agencji reklamowej przygotowującej spot stanowiło dozwoloną inspirację zarówno serialową postacią jak i archetypem mocnej kobiety czynu  (motyw ten pojawiał się w sztuce socrealistycznej).

Jest do dobry przykład wykorzystania inspiracji (chociaż inspiracja to raczej przychodzi niż daje się wykorzystywać 😄), gdyż serialowa „kobieta pracująca” i ta ze spotu to zupełnie inna postać.

W serialu mamy do czynienia z rezolutną babeczką 😁, która co rusz chwyta się co raz to nowych zawodów tryskając przy tym humorem i rzucając celnymi puetami.

Nasza reklamowa „kobieta” to po prostu kompetentna profesjonalistka, która dodatkowo jako detektyw śledzi swój cel w stylu rodem z „Różowej Pantery”.

Prócz tego jednego, bardzo łatwego skojarzenia spot i serial nic nie łączy: operator nie wykorzystał dialogów, scen, nie skopiował sytuacji opisanych w scenariuszu etc. Jest to w mojej ocenie przykład niezwykle umiejętnie wykorzystanej inspiracji, którą zawsze powinna cechować pewna subtelność i wywarzenie. Tutaj z pewnością ich nie zabrakło.

Jako ciekawostkę mogę podać, że w tym postępowaniu po stronie pozwanego pojawił się interwenient uboczny, którym najpewniej była agencja reklamowa przygotowująca spot. O tym jak agencja reklamowa może przyłączyć się do postępowania sądowego i pomagać pozwanemu klientowi pisałem w tym wpisie.

Przykład #2: biust Baśki

Zanim przejdę do drugiego przykładu muszę zwrócić się z gorącym apelem do autorów spotów reklamowych: Panowie i Panie dajcie już odpocząć nieszczęsnemu „Song 2” autorstwa Blur. Naprawdę utwór ten jest już mocno zgrany, a nie dalej jak tydzień temu znów słyszałem go w jakimś rodzimym spocie 😅.

Oczywiście nie zaczynałbym w ten sposób dalszej części tekstu, gdybym nie chciał przejść do „Okocim Mocne – Spójrz prawdzie w oczy

Tutaj ta inspiracja nie jest tak oczywista, ale gdyby dobrze się przypatrzeć to zobaczymy fragment:

Baśka nie miała fajnego biustu

nawiązujący do tekstu piosenki „Baśka” autorstwa zespołu Wilki:

Baśka miała fajny biust

To nawiązanie również stało się płaszczyzną do sporu sądowego.

Zanim jednak sprawa trafiła na wokandę agencja reklamowa podjęła negocjacje z managerem. Za zgodę na wykorzystanie w spocie nawiązania do „Baśki” zaoferowano kwotę 10.000 zł. Rozmowy jednak nie doprowadziły do zawarcia umowy, a agencja zdecydowała się wykonać spot bez jakiegokolwiek zezwolenia.

Sąd uznał, że w tym przypadku było to pojedyncze zdanie wyrwane z kontekstu, które dodatkowo w spocie jedynie luźno nawiązywało do znanej piosenki. Sam spot reklamowy „Okocim Mocne, zupełnie jak w przypadku „Plus dla firm”, nie ma praktycznie nic wspólnego z treścią i przekazem piosenki „Baśka”. Tutaj również znajdziesz tą subtelność, która powinna cechować utwory inspirowane.

Inspiracja w reklamie: podsumowanie

Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć w całości fragment uzasadnienia powyższego wyroku.

Zawarta tutaj myśl jest tak celna, że praktycznie wyczerpuje temat. I odpowiada na wszelkie pytania:

„restryktywne traktowanie ochrony twórczości musiałoby doprowadzić do całkowitej izolacji poglądów, braku wymiany myśli, zaniku twórczości odnoszącej się do dzieł powstałych wcześniej, nawiązującej do dorobku kulturalnego. Szczególna swoboda dotyczy rynku reklamy. Działalność taka bowiem z uwagi na skrótowość i potrzebę komunikatywności musi operować skrótami, odwołaniami do znanych motywów, postaci i sytuacji. Reklama stanowi ponadto wypowiedź handlową o charakterze informacyjnym, stąd korzysta z prawa do wolności wypowiedzi i wolności informacji. Ich ograniczenie może nastąpić tylko w zakresie niezbędnym, także wyznaczonym interesem osoby trzeciej, ale przesłanki takiej w przedmiotowym stanie faktycznym brak”.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Reklamy dla dzieci – czy reklama jest sprzeczna z prawem, gdy ogląda ją osoba która nie jest jej targetem? Nie, ale reklamy dla dzieci wymagają nadzoru rodziców.
  • Pastisz – Pastisz w reklamie jest dozwolony o ile np: spot umiejętnie “imituje” charakterystyczny styl innego utworu.Wprost pozwala na to art. 29[1] prawa autorskiego.

Podziękowania dla:

  • Photo by Rebecca Villarinho on Unsplash