adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

podział firmy po rozwodzieDzisiaj będzie trochę inaczej 😀.

Chociaż właściwie to będzie jak zwykle.

Bo zwykle piszę ku przestrodze, a w historii którą zaraz opowiem jest daleki od moralizowania.

Po prostu przestrzegam 😁.

Wszystkie ciekawe historie zaczynają się w mitycznych już „początkach lat 90-tych”.

I tutaj też nie jest inaczej.

Pan Kowalski  rozpoczął swoją działalność właśnie na początku lat 90-tych.

W gospodarce która dopiero co gramoliła się ze stanu permanentnych niedoborów Pan Kowalski sprzedawał towar niezwykły.

Profesjonalne usługi reklamowe. Szły jak woda.

To odwołanie do wody nie jest przypadkowe. Kiedyś usłyszałem od klienta, że w latach 90-tych handel był jak sprzedawanie wody na Saharze.

Tyle, że handlować mógł każdy, a reklama była wynalazkiem tak nowym i niezwykłym, że pisano o niej nawet piosenki.

Kowalscy dysponując podpatrzonym „na zachodzie” know-how bez wątpienia miał dużo „wody”.

I sprzedawał ją na wyjątkowo zaludnionej Saharze pełnej „spragnionych” biznesów. Jednym słowem interes kwitł.

Z czasem pojawili się pierwsi pracownicy. Kanciapa została zastąpiona przez biuro w centrum miasta a jednoosobowa działalność Pana Kowalskiego stała się spółką z o. o. Wszystko z rozmachem 😉.

Co więc poszło nie tak?

Rozwód i podział majątku

Ten idylliczny stan został zakłócony dopiero gdy pewna niewiasta zawróciła Prezesowi „od reklamy” w głowie i ten postanowił wyprowadzić się z domu zajmowanego z Panią Kowalską.

Spuśćmy zasłonę milczenia na to co działo się dalej w rodzinie Państwa Kowalskich, bo łatwo to sobie wyobrazić.

Koniec końców sprawa trafiła do sądu, który z hukiem „udzielił” Państwu Kowalskim rozwodu. I tak niejako na marginesie orzekł, że totalną, absolutną i niezaprzeczalną winę za owy stan rzeczy ponosi Pan Prezes.

Kiedy emocje „rozwodowe” jednak opadły pojawił się temat majątku. A dokładnie jego podziału.

Prócz mieszkania, dwóch samochodów i psa Państwo Kowalscy posiadali jeszcze „tylko” wartą grubo ponad 3.000.000 zł agencję reklamową.

I w kontekście tego ostatniego między byłymi już małżonkami toczyły się negocjacje, które kończyły się zwykle na składaniu ofert wykupu za cenę, delikatnie rzecz ujmując, nierynkową. Albo na groźbach o puszczaniu z torbami, w skarpetkach lub w innych częściach garderoby.

W końcu sprawa trafiła do sądu, który miał przeprowadzić dział majątku wspólnego.

Podział firmy po rozwodzie

Dla postronnego obserwatora agencja reklamowa byłaby zapewne „firmą Pana Kowalskiego”.

Ba, nawet bardziej dociekliwy obserwator zostałby utwierdzony w tym przekonaniu sprawdzając, że w rejestrze jako wspólnik i Prezes Zarządu wpisany jest tylko Pan Kowalski.

A gdyby ktoś, zapewne kierowany niezdrową obsesją, chciałby uzyskać całkowicie niezbity dowód absolutnego „właścicielstwa” Pana Kowalskiego?

Zapewne udałby się wtedy do sądu rejestrowego, gdzie z satysfakcją zapoznałby się z umową spółki, w której treści Pan Kowalski oświadczył, iż środki na pokrycie udziałów pochodziły z jego majątku osobistego.

Sprawa zakończona i Pani Kowalska odchodzi z kwitkiem?

Wręcz przeciwnie. Kluczową kwestią jest, że Państwo Kowalscy mieli wspólność majątkową małżeńską.

Taką wspólność (zwaną szumnie „ustawowym ustrojem majątkowym”) ma każde małżeństwo, które nie zawarło u notariusza umowy ustanawiającej rozdzielność majątków. Rozdzielność może też powstać u nich wskutek orzeczenia sądu.

Czy Ty masz taką wspólność?

A niczego nie podpisywałeś/podpisywałaś u notariusza, ani też nie przypominasz sobie sprawy sądowej 😉?

To można śmiało założyć, że tak.

Potencjalnie więc podział firmy po rozwodzie Cię nie ominie.

Konsekwencje wspólności małżeńskiej

Konsekwencje prawne wspólności małżeńskiej są bardzo rozległe i w niektórych przypadkach dość skomplikowane.

Można je sprowadzić do prostej zasady „wszystko nabyte za wspólne pieniądze staje się wspólne”.

Zasada ta jest tak ważna i tak mocno związana z instytucją małżeństwa, że przyjmuje się wręcz domniemanie faktyczne, że wszystko nabyte przez jednego małżonka w trakcie trwania małżeństwa jest wspólne.

Wróćmy jednak do naszego Pana Kowalskiego. To oświadczenie jakie umieścił w umowie spółki, że pokrywa udziały „swoimi” pieniędzmi. Wspomniane przeze mnie domniemanie powoduje, że w razie sporu to Pan Kowalski musi udowodnić, że faktycznie środki pochodziły z jego tzw. majątku osobistego.

To jest pojęcie stricte prawne, a zatem to że pieniądze znajdowały się na rachunku osobistym Pana Kowalskiego albo w jego również bardzo osobistym portfelu nie czyni z nich „majątku osobistego”.

Zazwyczaj pieniądze pochodzą z pracy zarobkowej (np.: prowadzonej agencji reklamowej), a te zawsze objęte są wspólnością małżeńską.

Na marginesie wspomnę że oświadczenie Pana Kowalskiego, które znalazło się w akcie notarialnym, w sensie dowodowym nie różni się niczym od wygłoszenia na sali sądowej banalnego stwierdzenia „to były moje pieniądze”. Żaden to dowód.

Idźmy dalej: również i okoliczność, że w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego wspólnikiem jest tylko Pan Kowalski w żadnym stopniu nie przesądza, że faktycznie nie współdzieli udziałów w spółce z małżonką. Nie temu służy wpis do KRS. Zatem w przypadku sprawy o podział majątku udziały w spółce z o. o. zostaną zgarnięte do jednego worka z napisem „majątek małżeński”, a następnie wycenione przez biegłego.

W takim przypadku Pani Kowalska może liczyć co najmniej na spłatę przez męża przypadającej jej połowy wartości udziałów.

Wycenianie firmy

Podział firmy po rozwodzie wiąże się z jej wyceną.

W dużym uproszczeniu jeżeli „powstała” ona w okresie małżeństwa to podlega ona wycenie i podziałowi „po równo” między małżonków.

Od razu poczynię trzy zastrzeżenia 😃.

  • możliwe są takie sytuacje, w których z różnych powodów np: udziały w spółce reklamowej nie wejdą do majątku wspólnego.
  • w przeważającej większości sąd nie dzieli firmy, bo stanowiłoby to „gospodarcze zabójstwo”. Małżonek otrzymuje spłatę swojej części
  • wyceny dokonuje biegły sądowy, który posługuje się w tym celu wieloma kryteriami. Chodzi o rzeczywistą, „rynkową” wartość agencji reklamowej, a nie jej wartość „księgową”.

Na zakończenie dodam, że bez znaczenia jest tutaj czy agencja reklamowa prowadzona jest jako spółka czy jednoosobowa działalność gospodarcza. Komplikacje nie tkwią w formie prawnej w jakiej prowadzona jest agencja reklamowa, ale w ustroju małżeńskim.

Dlatego jeżeli chcesz mieć pewność, że Twoja agencja reklamowa pozostanie Twoją warto zastanowić się nad zawarciem umowy o rozdzielności majątkowej.

Jest też jeszcze jeden sposób, ale obiecałem że będzie bez prawienia morałów 😁.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o zachowanie poufności przez współpracownika (NDA)

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Brooke Cagle on Unsplash

Zastrzeżenie praw autorskichW niedawnym wpisie cytowałem uzasadnienie wyroku, gdzie agencja przygotowała projekt i przesłała go klientowi wraz z “klauzulą w zakresie zastrzeżenia praw autorskich”.

Ku mojemu zaskoczeniu wystarczyło tylko wspomnieć o „klauzuli zastrzeżenia praw autorskich” żeby…

…Na mojego bloga zaczęły gromadnie trafiać osoby zainteresowane tym wyszukaniem.

Być może obawiasz się, że jak „nie zastrzeżesz” to coś stracisz.

Albo, że ktoś będzie mógł sobie przywłaszczyć Twoją pracę jako „niezastrzeżoną”

Albo, że klient będzie upoważniony do korzystania z Twojego projektu bez rozliczania się z Tobą.

Tymczasem „zastrzeżenie praw autorskich” to mit. Absolutny mit.

Czas się z nim rozprawić 😁.

Zastrzeżenie praw autorskich a ich powstanie

Nie łatwo będzie mi to wytłumaczyć. Wiem, bo wielokrotnie już się z tym mierzyłem w rozmowach z klientami.

Często nieskutecznie.

Bo to zagadnienie bardzo abstrakcyjne.

Daj mi jednak szansę:

To czy wykonane przez Ciebie materiały reklamowe będą „utworem” w rozumieniu prawa autorskiego nie jest zależne od Ciebie.

Trochę to dziwne, bo agencja reklamowa z gruntu zajmuje się tworzeniem treści reklamowych.

A agencja content marketingowa to już w ogóle nic nie robi tylko produkuje treści 😀.

Jak więc jest to możliwe, że możesz tworzyć coś w pocie czoła, a nie podlega to ochronie?

Niestety nie jest tutaj ważny nakład pracy, ani nawet największe starania.

Prawo autorskie chroni np: materiały reklamowe tylko wtedy, gdy mają one charakter:

  • oryginalny
  • indywidualny
  • i są ustalone w jakiejkolwiek formie (czy jakoś się zmaterializowały np: jako storyboard)

Więcej o ochronie utworów przez prawo autorskie możesz przeczytać tutaj.

Zatem albo wynik Twojej pracy obiektywnie takie kryteria spełnia albo nie.

Wszelkie Twoje deklaracje, zastrzeżenia i oświadczenia nie mają tutaj znaczenia.

Nie chciałbym jednak wywołać u Ciebie wrażenia, że stworzenie utworu jest z prawnego punkty widzenia czymś niezwykle skomplikowanym. Wręcz przeciwnie 😆.

Chcę Ci jednak uzmysłowić, że coś tym utworem się nie stanie tylko dlatego, że tak zadecydujesz.

Dla pewności sięgam po drastyczny przykład: narysowałem dla Ciebie słoneczko z chmurką w https://www.youidraw.com/apps/painter/

Ten „utwór” nie jest ani oryginalny (każdy trzylatek tak maluje) ani indywidualny (każdy potrafi tak nabazgrać z Paincie).

Zastrzeżenie praw autorskich do tego słoneczka nic tutaj zmieni. Utwór w rozumieniu prawa autorskiego nijak to nie jest 😃.

Oczywiście z materiałami reklamowymi sprawa może być nieco bardziej subtelna i mniej oczywista. Chociaż i tutaj bywa różnie.

W sprawie sprawie VI GC 204/15 odmówiono ochrony reklamie, bo praca grafika miała się sprowadzić do “zmiany czcionki napisów na reklamie” oraz “osadzenia w projekcie zdjęcia nagiego torsu mężczyzny”. Tutaj też ze strony agencji nastąpiło zastrzeżenie praw autorskich i….niczego to nie zmieniło.

Przejście praw autorskich na klienta wobec ich niezastrzeżenia

Sam fakt, że wysyłasz jakikolwiek projekt do klienta ABSOLUTNIE nie stanowi jakiejkolwiek zgody na jego wykorzystanie w całości ani w części.

Nie jest tak, że zapał klienta do natychmiastowego wykorzystania materiałów może ostudzić TYLKO jakieś tam zastrzeżenie praw autorskich.

Właściwie to jest dokładnie na odwrót 😁.

Zgodnie z prawem, aby przeniesienie praw autorskich było ważne musisz zawrzeć z klientem umowę na piśmie.

Jeżeli więc nie podpisałeś z klientem umowy na przeniesienie autorskich praw majątkowych to nawet wielokrotne wysyłanie projektu mailem tego nie zastąpi.

Z drugiej zaś strony gdy Twój materiał reklamowy utworem nie jest (z przyczyn jak powyżej) to zawarcie umowy z klientem nie spowoduje przeniesienia autorskich praw majątkowych.

Zwyczajnie nie da się przenieść czegoś czego samemu się nie posiada 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Ochrona utworu – jakie cechy musi posiadać utwór, aby korzystać z ochrony przewidzianej prawem autorskim.
  • Ochrona pomysłu – ustawa prawo autorskie przewiduje, że ochroną nie są objęte idee. Dlatego ochrona prawna pomysłu zależy od tego czy się “zmaterializował” i przybrał postać.

Podziękowania dla:

  • Photo by Alice Achterhof on Unsplash

Prawna ochrona reklamyDzisiaj na tapetę biorę wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie wydany w sprawie VI GC 204/15.

Orzeczenie jest o tyle ciekawe, że pokazuje gdzie się kończy prawna ochrona reklamy.

Nie jest bowiem tak, że wszystko co wyjdzie spod myszki/stylusa grafika automatycznie ma zapewniona ochronę 😀.

I pokazuje to poniższa sprawa reklamy mobilnej umieszczonej na samochodzie.

Przychodzi przedsiębiorca do agencji reklamowej

Sprawa zaczęła się od zapytania ofertowego jakie agencja otrzymała od firmy. Chodziło o wykonanie reklamy na potrzeby „oklejenia” samochodu. Agencja przygotowała projekt i przesłała go klientowi wraz z „klauzulą w zakresie zastrzeżenia praw autorskich”. Potem nastąpiła wycena i…. kontakt się urwał.

Nieco ponad miesiąc później właściciel agencji dowiedział się, że na samochodzie tej firmy znajduje się reklama wedle jego projektu. Agencja próbowała jeszcze odzyskać pieniądze wystawiając przedsiębiorcy fakturę za materiały reklamowe, ale i tutaj nie było odzewu.

W końcu agencja reklamowa zdecydowała się założyć sprawę sądową.

W pozwie powód domagał się:

„nakazania pozwanym zaniechania naruszeń przysługujących mu praw autorskich do projektu graficznego reklamy na samochód, przekazanej im w dniu 30 stycznia 2015r., nakazanie usunięcia skutków naruszeń tych praw poprzez usunięcie z samochodu dostawczego o numerze rejestracyjnym (…) reklamy mobilnej, która to stanowi kopię projektu graficznego sporządzonego przez powoda oraz poprzez usuniecie zdjęć w/wym. samochodu zamieszczonych przez pozwanych na internetowym portalu społecznościowym F.. Powód wniósł również o zasądzenie od pozwanych solidarnie na jego rzecz kwoty 4.500 zł, stanowiącej trzykrotność stosownego wynagrodzenia za udzielenie przez niego zgody na korzystanie z opracowanego projektu graficznego”

Pozwany bronił się zarzutem, że projekt wykonany przez agencję nie stanowi utworu w rozumieniu prawa autorskiego.

Z ostrożności dodam, że w sprawie wystąpiły jeszcze inne wątki. Przewijał się m.in. temat prawa do użytej fotografii kwestia tego kto był faktycznym autorem projektu.

Postanowiłem jednak skupić się na prawdziwym bohaterze tego sporu, a więc tezie, że…

Prawna ochrona reklamy w prawie autorskim

Kiedy przyszło do oceny wyników pracy agencji reklamowej ta została poddana surowej recenzji.

Praca grafika miała się sprowadzić do „zmiany czcionki napisów na reklamie” oraz „osadzenia w projekcie zdjęcia nagiego torsu mężczyzny”. Ponadto agencja miała skorzystać z pomysłu klienta, który ten wcześniej przesłać oraz „mechanicznie, odtwórczo poprzesuwać elementy projektu”.

W ocenie sądu materiał reklamowy nie przeszedł testu tzw. statystycznej jednorazowości. Test ten służy określeniu czy takie samo lub bardzo podobne dzieło powstało już wcześniej oraz czy jest wysoce prawdopodobnym, że zostanie wykonane w przyszłości. Sporny materiał reklamowy został uznany za „efekt działalności wyłącznie rutynowej czy szablonowej”.

Ostatecznie sąd uznał, że projekt agencji reklamowej nie wykazuje oryginalności i indywidualności w związku z czym nie jest przejawem działalności twórczej. Prawna ochrona reklamy w tym przypadku nie miała zastosowania.

Prawna ochrona reklamy w prawie cywilnym

Gdybym miał doradzić agencji reklamowej w tej sprawie poszedłbym w zupełnie innym kierunku.

Musisz pamiętać, że ten sam materiał reklamowy może stanowić jednocześnie utwór jak i dzieło.

Wtedy osobno stosuje się do oceny takiego materiału prawo autorskie a osobno prawo cywilne (zobacz klasyczny już wyrok
II CKN 269/01).

Prawna ochrona reklamy to nie tylko prawo autorskie. Materiał promocyjny jest bowiem dziełem, a za wykonanie dzieła należne jest wynagrodzenie.

W przedmiotowej sprawie agencja najpierw powinna była podpisać umowę albo chociaż uzyskać potwierdzenie przyjęcia oferty.

Wtedy sprawę o ochronę praw autorskich można było sobie podarować, ale dochodzić wynagrodzenia za wykonanie zamówionego przez przedsiębiorcę projektu.

Wtedy milczenie klienta nie mogłoby stanowić skutecznej obrony przed zapłatą.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by John Cameron on Unsplash

wypowiedzenie umowyWyobraź sobie, że na Twojej skrzynce ląduje taka przesyłka od klienta:

„Z przykrością informujemy, że wypowiadamy umowę, gdyż ….”

Specjalnie nie kończę tego zdania, bo jego druga część leży w Twoich rękach.

Jeżeli problem jest merytoryczny/biznesowy to być może uda Ci się jeszcze naprawić relację z klientem.

Do tego nie trzeba prawnika 😁.

Natomiast podobnie jak w poście o zgłaszaniu wad gorąco zachęcam Cię do sprawdzenia czy klient ma rację.

Bo jeżeli prawo stoi po Twojej stronie to z pewnością łatwiej Ci będzie negocjować.

Nie masz wtedy przysłowiowego „noża na gardle”.

Poniżej przedstawię Ci klika przypadków, gdzie wypowiedzenie umowy nie odniesie skutków zamierzonych przez klienta.

Wypowiedzenie umowy nieważne czy bezskuteczne?

Zacznijmy od tego co się dzieje z wypowiedzeniem jeżeli jest ono niezgodne z umową lub ustawą (np: kodeksem cywilnym).

Potocznie mówi się, że jest ono „nieważne”.

Jednak „nieważność” w świecie prawników zarezerwowana jest dla przypadków, gdzie naprawdę jest coś mocno „popsute”.

Mniejsza o to kiedy to ma miejsce.

Bo tak naprawdę w większości zleceń marketingowych spotkasz się z „bezskutecznością” wypowiedzenia.

Ta różnica też zazwyczaj nie ma aż tak dużego znaczenia, ale chcę żebyś wiedział, że taki podział istnieje.

Otóż tą bezskutecznością to jest tak:

Wypowiedzenie może być świetnie napisane. Będzie w nim powołana podstawa prawna do wypowiedzenia oraz trafne uzasadnienie. Również podpis na tym wypowiedzeniu może złożyć właściwa osoba (np: Prezes spółki) i doręczyć Ci go listem poleconym.

Wtedy teoretycznie spełniać będzie wszystkie warunki formalne…

Ale jeżeli to wypowiedzenie trafi do Ciebie np: w formie e-maila zamiast na piśmie to nie wywrze skutków prawnych.

Czyli będzie bez skutków. Bez skuteczne. Stąd to określenie 😀.

Przypadki bezskuteczności wypowiedzenia

  • wypowiedzenie umowy zawartej na czas określony – jeżeli w umowie strony nie przewidziały możliwości jej wypowiedzenia to będzie ona musiała dotrwać do końca. Wypowiedzenie w takim przypadku bezskuteczne, chyba że nastąpiło z tzw. ważnych przyczyn.
  • wypowiedzenie dopuszczalne jest pod specjalnym warunkiem – np: jeżeli nie ukończysz projektu w określonym czasie. W takim przypadku jeżeli pracę faktycznie zrobiłeś, a jedynie klient jej nie zaakceptował wypowiedzenie może być bezskuteczne (tutaj ostatnie słowo należy do sądu).
  • wypowiedzenie nie nastąpiło na piśmie – jeżeli w umowie przewidzieliście formię pisemną wypowiedzenia, a klient przesłał je np: za pośrednictwem e-maila lub smsa.
  • wypowiedzenie trafiło pod niewłaściwy adres – jeżeli w umowie jest wskazany adres do doręczeń, a klient wysłał swoje oświadczenie np: do Twojego poprzedniego biura. Warunek jest jeden: nie odebrałeś przesyłki pod starym adresem i nie wiedziałeś, że została ona awizowana przez listonosza.
  • wypowiedzenie trafiło do niewłaściwej osoby – można przyjąć generalną zasadę, że wypowiedzenie przesyła się osobom które podpisały umowę, a nie pracownikom bezpośrednio zaangażowanym w projekt.

Wypowiedzenie umowy skuteczne na koniec miesiąca

Może się zdarzyć, że umowie będzie taki zapis:

„Każda ze stron może wypowiedzieć umowę z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia ze skutkiem na koniec miesiąca” 

Dajmy na to, że otrzymałeś przesyłkę 15 maja.

Normalnie doliczyłbyś 2 tygodnie wypowiedzenia i umowa kończyłaby się 29 maja.

Przy wspomnianej klauzuli wypowiedzenie liczy się dopiero od 31 maja (koniec miesiąca).

Upływa ono dwa tygodnie później czyli 14 czerwca.

Jest to często przyczyną nieporozumień pomiędzy agencją a klientem. Dlaczego? Bo liczy się termin odbioru przez Ciebie przesyłki z wypowiedzeniem, a nie termin jej nadania.

Klient może więc wysłać list 27 maja sądząc, że zdążył.

Ale ty w tym czasie przebywasz na urlopie i awizo odebrałeś 7 czerwca.

Wtedy wypowiedzenie nabierze mocy prawnej dopiero 30 czerwca i od tego momentu trzeba liczyć dwa tygodnie.

Jak odpowiedzieć na wypowiedzenie umowy?

Teoretycznie nie musisz odpowiadać.

Wypowiedzenie jest tzw. jednostronną czynnością prawną.

Czyli nie ma potrzeby, abyś w jakkolwiek sposób zareagował, bo nie wpłynie to na skuteczność wypowiedzenia.

Albo na jego bezskuteczność jeżeli druga strona czymś zawaliła 😀.

Wielokrotnie jednak na tym blogu pisałem, że warto zawiadomić drugą stronę, że pozostaje się gotowym do wykonania usługi.

Jeżeli więc uważasz, że wypowiedzenie było bezskuteczne to zadaj sobie trud napisania do klienta.

Podkreśl, że nie uznajesz wypowiedzenia za skuteczne i zapewnij o gotowości do dalszego wykonywania usługi.

Tylko to może skutecznie ochronić to Twoje wynagrodzenie.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę kampanii Facebook Ads

Brak czasu na czytanie?


Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Joanna Kosinska on Unsplash

reklamacja klientaKażdy kto prowadzi własny biznes prędzej czy później musi zmierzyć się z niezadowolonym klientem.

Możesz to nazwać „zgłoszeniem wad” lub „reklamacją”, ale na koniec chodzi o to samo: ktoś ma zastrzeżenia do Twojej pracy.

I przysłowiowe „pół biedy” kiedy klient ma rację.

Wtedy możesz uderzyć się w pierś, szybko wykonać poprawki i być może jeszcze zyskać w oczach klienta jako rzetelna agencja.

Dużo gorzej, gdy Twój klient nie ma racji. Albo gdy nie do końca wiadomo o co mu chodzi.

Bo jak się wtedy zachować?

Nie sposób na to pytanie odpowiedzieć „blankietowo”, bo każda sytuacja wymaga innego podejścia biznesowego.

Mogę za to podpowiedzieć Ci  z jak reklamacja klienta wygląda z prawnego punktu widzenia.

Wady strony internetowej

Powiedzmy, że rok temu ukończyłeś dla klienta stronę firmową.  Klient był niezwykle wymagający więc projekt był przez Ciebie „wymuskany”.

Ostatecznie na serwerze wylądowała strona na naprawdę najwyższym, światowym poziomie.

Klient, który do tej pory miał zawsze dużo uwag tym razem zaniemówił …. i to z wrażenia 😀.

Pełen sukces?

Pewnie przez dłuższy czas tak sądziłeś aż na Twojej skrzynce wylądował e-mail za tytułowany „reklamacja strony”.

Z maila dowiadujesz się, że „nic nie działa„, „wszystko jest popsute” a całość zwieńczona jest lakonicznym „proszę TO naprawić albo oddać pieniądze„.

Taka reklamacja klienta może oznaczać tylko kłopoty. I to przede wszystkim z jej interpretacją, bo z maila niewiele wynika.

Dlatego musisz wiedzieć o poniższych trzech kwestiach związanych z reklamacjami.

Reklamacja klienta a przedawnienie

W pierwszej kolejności sprawdź czy roszczenie w stosunku do Ciebie się nie przedawniło.

Jest to bardzo istotne bo po przedawnieniu się roszczenia klienta możesz odmówić naprawy albo zwrotu pieniędzy.
Aby tak się stało wada musiałaby ujawnić się w terminie dwóch lat od oddania dzieła (w tym przypadku: umieszczenia strony internetowej na serwerze).

Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o to żeby klienta na starcie „odprawić z kwitkiem”. Przeciwnie, jestem pewien że z całego serca chcesz pomóc i wyjaśnić sprawę.

Ale jeżeli roszczenie jest przedawnione to ta wiedza być może ostudzi temperament drugiej strony. I da Ci poczucie komfortu, że sprawą możesz się zająć, ale… nie musisz.

Reklamacja klienta musi być czytelna

Z prawnego punktu widzenia reklamacja stanowi zgłoszenie wad. Oznacza to, że zamawiający zawiadamia wykonawcę o stwierdzonych przez siebie usterkach. Aby takie zawiadomienie było skuteczne potrzebne jest przynajmniej minimum precyzji.

Oczywiście klient nie musi się znać na kwestiach technicznych, ale jego zgłoszenie nie może ograniczać się do wyrzutu „strona nie działa” (no chyba że faktycznie cała strona się nie wyświetla…)

Twoją rolą nie jest domyślać się za klienta co mu się nie podoba i do czego ma zastrzeżenia.

Powinieneś więc dokładnie wypytać się klienta z czym jest problem jeżeli chcesz go rozwiązać. Pamiętaj tylko, że jeżeli napotkasz na nieuzasadniony opór (i upór!) drugiej w wyjaśnianiu sprawy to nie jesteś w kropce.

Nie masz bowiem obowiązku samodzielnego poszukiwania wad i ich naprawiania. Inicjatywa leży po stronie klienta.

Klient musi z Tobą współpracować

Niezadowoleni klienci często od razu domagają się zwrotu całości lub części pieniędzy. Wtedy szybko się okazuje, że druga strona wcale nie jest zainteresowana tym żebyś wadę naprawił.

Przeciwnie, w ich ocenie najlepiej jest żebyś zrobił tylko jedną rzecz: przelew 😁.

Tymczasem kodeks cywilny przewiduje, że zwrot pieniędzy (tzw. obniżenie ceny) może nastąpić, ale gdy wady nie usuniesz.

Klient musi Ci realnie umożliwić przeprowadzenie naprawy. W przypadku strony internetowej taka możliwość pojawi się, gdy np: otrzymasz dane dostępowe do serwera.

Ważnym jest abyś jasno określił jakie dane potrzebujesz, aby potwierdzić i usunąć wady.

A jeżeli klient nie będzie chciał współpracować?

Cóż w takiej sytuacji zadeklaruj, że z Twojej strony jest gotowość do wykonania umowy, ale brak tych danych jest przeszkodą. Takie postępowanie będzie chronić Cię w przypadku sporu sądowego. Dopilnuj tylko, żeby wszystko to miało swoje potwierdzenie w korespondencji mailowej.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o wykonanie strony internetowej

Brak czasu na czytanie?

 

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Host Sorter on Unsplash