adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Dodatkowe zastrzeżenia w fakturzeMyślę, że jeżeli spędziłeś na moim blogu więcej niż 5 minut to wiesz, że gorąco zachęcam do korzystania z umów.

Ba, nawet wpisałem to w mój mission statement:

„Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść”

Żeby Ci to ułatwić przygotowałem obszerny wzór umowy umowy o wykonanie materiałów reklamowych.

I to z omówieniem 😃.

Mówiąc krótko: umowę warto mieć.

Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że czasami jest to pobożne życzenie jak np: warto mieć oszczędności.

Oczywiście, że warto!

Nie piszę jednak tego posta, aby poradzić Ci, że jak nie masz umowy to ją podpisz (podobnie jak pewna bohaterka memów chciała rozwiązać problem bezdomności).

Mam dla Ciebie dużo bardziej praktyczne i życiowe rozwiązanie 😁.

Zacznijmy jednak od przyczyny całego problemu.

Dodatkowe zastrzeżenia zamiast umowy

Może zdarzyć się sytuacja, gdy klient dosłownie „wciągnie” Cię w projekt.

Na przemian obiecuje Ci przysłowiowe „złote góry” i dosłownie zasypuje pracą.

A umowa? Cóż tę podpiszecie „wkrótce”, bo teraz nie ma czasu. Jest w końcu tyle do zrobienia przy projekcie!

A ty inwestujesz tyle czasu i środków, że na koniec już nawet nie marzysz o obiecanej umowie. Marzy Ci się tylko wystawić fakturę i przynajmniej wyjść na „zero”.

Właściwie to jesteś pewien, że jeżeli nie wystawisz faktury i nie będziesz się głośno domagać rozliczenia to klient nawet nie „piśmie” o rozliczeniach.

Czy wiedziałeś jednak, że faktura a raczej dodatkowe zastrzeżenia w fakturze VAT mogą po części „zastąpić” brakującą umowę?

Otóż jak potwierdził to Sąd Najwyższy dodatkowe zastrzeżenia w fakturze są dopuszczalne i mogą wywołać takie same skutki jak zawarcie „klasycznej” umowy.

Muszę jednak podkreślić, że są tutaj dwa „prawnicze obozy”. Jeden uważa, że faktura musi być podpisana, aby te zastrzeżenia były skuteczne. Drugi obóz za wystarczające uważa przyjęcie faktury bez zastrzeżeń, jej zaksięgowanie czy nawet częściową jej zapłatę.

Osobiście jestem w tym drugim obozie 😁. Chociaż zawsze gorąco zachęcam agencje żeby uzyskały podpis klienta na fakturze lub rachunku. BAAAARDZO ułatwia to postępowanie sądowe!

Akceptacja dodatkowych zastrzeżeń

Na początek klauzula, która może pogodzić te dwa zwaśnione obozy prawnicze:

„Przyjęcie faktury bez zastrzeżeń oznacza akceptację poniższych warunków”

Oczywiście w prawie podpis jest najlepszą formą akceptacji.

Gdy go nie ma prawnicy sięgają po inne sposoby ustalenia treści umowy.

Jednym z takich sposobów jest „milcząca” lub „dorozumiana zgoda”. Skoro klient bez słowa zaksięgował fakturę to znaczy, że ją akceptował razem z dodatkowymi zastrzeżeniami.

Ta klauzula usuwa tę wątpliwość, bo wprost przewiduje, że skutkiem przyjęcia faktury jest akceptacja zawartych w niej warunków.

Dodatkowe zastrzeżenia w fakturze

Warunki na fakturze możesz wymienić w następujący sposób:

Oczywiście można wymyślić nawet i 16 stron dodatkowych postanowień.

Jednak w przypadku faktury zasada „papier wszystko przyjmie” się nie sprawdza, bo trzeba oszczędnie gospodarować miejscem.

Dlatego 3-5 klauzul to raczej maksimum jakie można „upchnąć” w fakturze. Inne przydatne klauzule znajdziesz w moim darmowym wzorze umowy agencji reklamowej.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o administrowanie stroną internetową

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Windykacja w branży kreatywnej – Oporni klienci nie opłacają na czas faktur Twojej agencji marketingowej? Wystarczy jednak przestrzegać kilku zasad żeby windykacja była łatwiejsza. Wszystkiego dowiesz się z tego ebooka.
  • Klient deklaruje że zapłaci – Warto aby agencja marketingowa upomniała się niezapłaconą fakturę.Deklaracja zapłaty przez klienta stanowi uznanie roszczenia, a to ma liczne zalety.

Podziękowania dla:

  • Photo by Helloquence on Unsplash

nazwę firmyNie będę tutaj dzisiaj rozprawiać o tworzeniu marki, brandingu i takich tam 😄.

Będę pisać o dużo bardziej przyziemnych, niekreatywnych i mocno prawniczych kwestiach.

Dosłownie chodzi mi o to żebyś rejestrując swoją agencję reklamową potrafił wybrać nazwę firmy.

Dodam: taką nazwę firmy która nie sprowadzi na Ciebie kłopotów.

Zanim jednak opowiem Ci o sprawie dwóch zwaśnionych agencjach reklamowych zacznijmy od początku czyli od tego..

Czym jest firma

Kiedy usłyszysz słowo „firma” być może wyobrazisz sobie budynek, w którym znajduje się biuro.

Albo coś z czym właściciele mają niekończące się problemy.

Albo jeszcze lepiej: własna działalność będąca kluczem do wolności, satysfakcji i wielkich pieniędzy 😀 (to się nazywa pozytywne myślenie!).

To wszystko to jednak określenia potoczne.

Prawnicy rozumieją określenie „firma” zupełnie inaczej.

Wszystko zaczyna się od przedsiębiorcy. Przedsiębiorcą możesz zostać Ty jako osoba fizyczna.

Przedsiębiorcą może też być Twoja spółka.

Dopiero w obrocie gospodarczym będziesz identyfikowany za pomocą „firmy”.

Jeżeli mówimy o agencji reklamowej prowadzonej w formie jednoosobowej działalności gospodarczej to jej firmą będzie Twoje imię i nazwisko.

np: Jan Kowalski 

Brzmi dość nudnie? 😁

Oczywiście przepis nie wyklucza to włączenia do firmy pseudonimu lub określeń wskazujących na Twój przedmiot działalności, miejsce jej prowadzenia oraz innych określeń dowolnie obranych.

np: Krakowska Agencja Reklamowa Jan Kowalski

Z kolei agencja reklamowa zorganizowana w formie spółki będzie posiadać nazwę. Tutaj również można wskazać przedmiot działalności czy inne określenia, ale koniecznie należy dodać formę prawną (nawet w skrócie).

np: Agencja Reklamowa Medalion sp. z o.o

Czy można naruszyć nazwę firmy?

O tym, że o spór nie trudno można przekonać się na przykładzie dwóch agencji reklamowych, których sprawa trafiła przed Sąd Najwyższy.

Otóż M. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością wystąpiła przeciwko M. Agencji Reklamowej Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością z żądaniem zakazania  używania w nazwie swej firmy słowa „M.”. Niestety z treści wyroku nie dowiemy się o jakie dokładnie słowo chodziło, ale nie ma to większego znaczenia.

Istotne jest, że pierwsza agencja reklamowa zaczęła używać słowa „na M.” w nazwie firmy już 2003 r. Jej konkurent użył takiej samej nazwy dopiero w 2009 roku. To jest właśnie zasada „pierwszeństwa w czasie” wywodząca się podwórkowej mądrość ” kto pierwszy ten lepszy” 😁. Prawo, co do zasady, sprzyja temu kto jako pierwszy zaczął korzystać z nazwy.

Drugą nie mniej istotną kwestią było używanie tego oznaczenia „M.” przez obydwie spółki, które dodatkowo prowadziły działalność na podobnym obszarze i częściowo prowadziły taką samą działalność reklamową. W takiej sytuacji może dojść do wprowadzenia klientów w błąd co do tego, która agencja jest która (jest to tzw. ryzyko konfuzji).

Jako ciekawostkę podam, że chociaż przepis wymaga aby istniało chociażby potencjalne ryzyko to w sprawie tych dwóch agencji reklamowych klienci faktycznie się ciągle mylili:

„Używanie słowa „M.” w nazwie obu firm wprowadza w błąd uczestników obrotu, w szczególności przy kierowaniu korespondencji, wywołuje pomyłki w doręczaniu przesyłek oraz błędne telefony klientów w sprawie realizacji zleceń. Nadto obie firmy posługują się adresem internetowym, który zawiera ten sam wyróżnik „m.”, a różnica wynika jedynie z dodatku do wyróżnika”.

Jak bezpiecznie wybrać nazwę firmy?

Warto się przyłożyć wybierając nazwę firmy, bo w przypadku naruszenia praw konkurenta Twoją agencję może czekać sporo nieprzyjemności.

Przykładowo w omawianej powyżej sprawie pierwsza agencja skutecznie domagała się:

  • zakazania  używania w nazwie swej firmy słowa „M.”
  • nakazania usunięcia nazwy „M.” ze strony internetowej i z jakichkolwiek innych materiałów
  • zobowiązania do zmiany nazwy portalu (…)pl. w sposób, który nie kojarzyłby się marką i zastrzeżonym znakiem „M.”.

Wystarczy jednak zachowanie minimum staranności, aby praktycznie wyeliminować takie ryzyko.

Być może masz już wybraną jedną wymarzoną nazwę, albo też po burzy mózgów macie 10 „mocnych kandydatów” .

W każdym przypadku powinieneś „przepuścić” te pomysły przez:

Jeżeli po takich gruntownych poszukiwaniach nie natrafisz na zastrzeżony znak i/lub konkurenta to najpewniej wybrana przez Ciebie nazwa dla agencji reklamowej może być bezpiecznie zarejestrowana.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?umowa o pozycjonowanie

Brak czasu na czytanie?

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Uzyskanie numeru NIP – NIP agencji reklamowej będzie ją identyfikował w urzędowych rejestrach i w kontaktach z tymi urzędami oraz klientami. Uzyskanie go jest na szczęście proste.
  • Konto firmowe – Czy otwierając agencję reklamową trzeba mieć konto firmowe? Bez konta można nadal wiele załatwić, ale na “ścianę” w postaci przepisów trafisz bardzo szybko.

Podziękowania dla:

  • Photo by FuYong Hua on Unsplash

inspiracja

Ilekroć wpadam na jakiś pomysł od razu go googluje….

I zawsze dochodzę do tej samej konkluzji: na Internecie jest już wszytko.

Dlaczego? Bo wszystko już zostało wymyślone 😃.

Ok, to duża przesada, ale w nawet bardzo oryginalnych projektach widać, ze autorzy pełnymi garściami czerpali z różnych źródeł.

Z punktu widzenia procesu twórczego jest czymś zupełnie normalnym, że inspirujemy się innymi dziełami starając się stworzyć coś nowego.

A co na to prawo autorskie?

Inspiracja w prawie autorskim

Być może słyszałeś o tzw. opracowaniu cudzego utworu. Takim opracowaniem będzie tłumaczenie, przeróbka albo adaptacja.

I o ile przy opracowaniu mamy do czynienia z procesem twórczym to jednak, aby takim nim swobodnie dysponować konieczna jest zgoda właściciela utworu.

Z inspiracją jest inaczej, bo nie uważa się jej za opracowanie. Wprost stanowi o tym art. 2 ust. 4 prawa autorskiego.

Tworząc reklamę masz prawo sięgać do różnych źródeł, odwoływać się do znanych skojarzeń czy też klasycznych archetypów postaci. Jak to zrobić w praktyce? Pokażę Ci to na konkretnych przykładach.

Przykład#1: kobieta pracująca

Na pierwszy ogień bierzemy spot Plus dla Firm – Detektyw.

Już w pierwszych sekundach spotu padają następujące słowa:

„To Pani??”

„Ja kobieta pracująca jestem”

W sposób oczywisty jest to nawiązanie do serialu „40-latek„, gdzie nieśmiertelnym gagiem były dialogi pokroju:

„Co Pani tutaj robi?”

„Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję”

Autorzy scenariusza „40-latek” wystąpili z powództwem o zapłatę w związku z naruszeniem ich autorskich praw majątkowych.

Sąd jednak pozew oddalił uznając, że działanie agencji reklamowej przygotowującej spot stanowiło dozwoloną inspirację zarówno serialową postacią jak i archetypem mocnej kobiety czynu  (motyw ten pojawiał się w sztuce socrealistycznej).

Jest do dobry przykład wykorzystania inspiracji (chociaż inspiracja to raczej przychodzi niż daje się wykorzystywać 😄), gdyż serialowa „kobieta pracująca” i ta ze spotu to zupełnie inna postać.

W serialu mamy do czynienia z rezolutną babeczką 😁, która co rusz chwyta się co raz to nowych zawodów tryskając przy tym humorem i rzucając celnymi puetami.

Nasza reklamowa „kobieta” to po prostu kompetentna profesjonalistka, która dodatkowo jako detektyw śledzi swój cel w stylu rodem z „Różowej Pantery”.

Prócz tego jednego, bardzo łatwego skojarzenia spot i serial nic nie łączy: operator nie wykorzystał dialogów, scen, nie skopiował sytuacji opisanych w scenariuszu etc. Jest to w mojej ocenie przykład niezwykle umiejętnie wykorzystanej inspiracji, którą zawsze powinna cechować pewna subtelność i wywarzenie. Tutaj z pewnością ich nie zabrakło.

Jako ciekawostkę mogę podać, że w tym postępowaniu po stronie pozwanego pojawił się interwenient uboczny, którym najpewniej była agencja reklamowa przygotowująca spot. O tym jak agencja reklamowa może przyłączyć się do postępowania sądowego i pomagać pozwanemu klientowi pisałem w tym wpisie.

Przykład #2: biust Baśki

Zanim przejdę do drugiego przykładu muszę zwrócić się z gorącym apelem do autorów spotów reklamowych: Panowie i Panie dajcie już odpocząć nieszczęsnemu „Song 2” autorstwa Blur. Naprawdę utwór ten jest już mocno zgrany, a nie dalej jak tydzień temu znów słyszałem go w jakimś rodzimym spocie 😅.

Oczywiście nie zaczynałbym w ten sposób dalszej części tekstu, gdybym nie chciał przejść do „Okocim Mocne – Spójrz prawdzie w oczy

Tutaj ta inspiracja nie jest tak oczywista, ale gdyby dobrze się przypatrzeć to zobaczymy fragment:

Baśka nie miała fajnego biustu

nawiązujący do tekstu piosenki „Baśka” autorstwa zespołu Wilki:

Baśka miała fajny biust

To nawiązanie również stało się płaszczyzną do sporu sądowego.

Zanim jednak sprawa trafiła na wokandę agencja reklamowa podjęła negocjacje z managerem. Za zgodę na wykorzystanie w spocie nawiązania do „Baśki” zaoferowano kwotę 10.000 zł. Rozmowy jednak nie doprowadziły do zawarcia umowy, a agencja zdecydowała się wykonać spot bez jakiegokolwiek zezwolenia.

Sąd uznał, że w tym przypadku było to pojedyncze zdanie wyrwane z kontekstu, które dodatkowo w spocie jedynie luźno nawiązywało do znanej piosenki. Sam spot reklamowy „Okocim Mocne, zupełnie jak w przypadku „Plus dla firm”, nie ma praktycznie nic wspólnego z treścią i przekazem piosenki „Baśka”. Tutaj również znajdziesz tą subtelność, która powinna cechować utwory inspirowane.

Inspiracja w reklamie: podsumowanie

Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć w całości fragment uzasadnienia powyższego wyroku.

Zawarta tutaj myśl jest tak celna, że praktycznie wyczerpuje temat. I odpowiada na wszelkie pytania:

„restryktywne traktowanie ochrony twórczości musiałoby doprowadzić do całkowitej izolacji poglądów, braku wymiany myśli, zaniku twórczości odnoszącej się do dzieł powstałych wcześniej, nawiązującej do dorobku kulturalnego. Szczególna swoboda dotyczy rynku reklamy. Działalność taka bowiem z uwagi na skrótowość i potrzebę komunikatywności musi operować skrótami, odwołaniami do znanych motywów, postaci i sytuacji. Reklama stanowi ponadto wypowiedź handlową o charakterze informacyjnym, stąd korzysta z prawa do wolności wypowiedzi i wolności informacji. Ich ograniczenie może nastąpić tylko w zakresie niezbędnym, także wyznaczonym interesem osoby trzeciej, ale przesłanki takiej w przedmiotowym stanie faktycznym brak”.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Reklamy dla dzieci – czy reklama jest sprzeczna z prawem, gdy ogląda ją osoba która nie jest jej targetem? Nie, ale reklamy dla dzieci wymagają nadzoru rodziców.
  • Pastisz – Pastisz w reklamie jest dozwolony o ile np: spot umiejętnie “imituje” charakterystyczny styl innego utworu.Wprost pozwala na to art. 29[1] prawa autorskiego.

Podziękowania dla:

  • Photo by Rebecca Villarinho on Unsplash

pastisz w reklamiePodziemny parking spowity mrokiem…

Migające i brzęczące świetlówki…

Schowana za kolumną postać w czerwonej kurtce nerwowo przyciska do siebie neseser …

A z oddali słychać zbliżające się kroki..

„Znajdę Cię…”

Zdeterminowany mężczyzna o złowrogim spojrzeniu rozgląda się wokół siebie

„W tym miasteczku to ja rozdaję karteczki”

„Słyszysz??” – rzuca wyzywająco.

„W tym miasteczku to ja jestem KRÓLIKIEM!!”

Co to za reklama? A no bez dwóch zdań moja naj-ulu-bie-ńsz-a! 

To kampania”Zdrabniamy” HEYAH! sprzed  lat. Tutaj możesz zobaczyć fragment który przytoczyłem, a tutaj zobaczyć inne spoty z tej serii.

Co w tej kampanii było niezwykłego? Otóż jest doskonałym przykładem jak wykorzystać..

Pastisz w reklamie

Jeżeli sięgniesz do słownika języka polskiego (a prawnicy sięgają do niego częściej niż myślisz 😁) dowiesz się, żę:

pastisz to «dzieło plastyczne lub utwór literacki albo muzyczny będące świadomym naśladownictwem innego dzieła lub jakiegoś stylu» • pastiszowy • pastiszowo • pastiszować

Kampania „Zdrabniamy” w sposób wręcz perfekcyjny naśladowała styl komiksów Sin City który następnie został przeniesiony na duży ekran za sprawą filmu pod tym samym tytułem. Można więc powiedzieć, że „Zdrabniamy” jest pastiszem pastiszu, bo spot Heyah zadebiutował kilka miesięcy po premierze filmu 😅.

Czy działanie twórców kampanii było dozwolone? W końcu można powiedzieć, że wszystko w spocie zostało „skopiowane” ze stylistyki filmowej, a następnie okraszone kilkoma zabawnymi dialogami. Tyle, albo aż tyle.

A co na to prawo autorskie?

Pastisz w prawie autorskim

Kiedy powstawała kampania HEYAH możliwość stworzenia kampanii „stylizowanej” na bardzo charakterystyczną czarno-biało-czerwoną oprawę wizualną „Sin City” wynikał z art. 29 prawa autorskiego. Takie działanie można było bowiem uzasadnić tzw. prawami gatunku twórczości.

Brzmienie tego przepisu nie było jednak zbyt czytelne i dlatego w 2015 roku do ustawy o prawie autorskim został dodany
art. 29[1], który stanowi, że:

Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

Dzięki tej nowelizacji nie ma wątpliwości, że pastisz w reklamie jest dozwolony, a dodatkowo uprzednie wątpliwości zostały także usunięte co do parodii i karykatury.

Ale czy korzystając cudzego utworu w celu wykonania reklamy-pastiszu potrzebujesz zgody lub czy masz obowiązek wskazać ten utwór?

Otóż o ile pastisz w reklamie jaką przygotowujesz ma na celu jedynie stworzenie swoistej imitacji czyjegoś stylu to takie działanie jest dozwolone. Pamiętaj jednak, ze pastisz to twórcze naśladownictwo stylu, a nie kopiowanie utworu 1:1 z nieznacznymi zmianami.

Wydaje mi się, ze skuteczna i zgodna z prawem reklama będąca pastiszem musi czerpać „pełnymi garściami” z czyjegoś stylu. Ważne jednak, aby to naśladownictwo wykorzystywać w sposób kreatywny do stworzenia czegoś co umiejętnie naśladuje inny utwór.

Spot Heyah jest tego doskonałym przykładem.

Tutaj utrzymany został czarno-biały styl, ale też każda postać posiada czerwony element ubioru. W „Sin Sity” kolor czerwony był zarezerwowany dla niektórych tylko postaci jak np: kobieta w czerwonej sukience. Heyah eksponując dodatkowo ten element w swoim spocie wyolbrzymiła czy wręcz „przerysowała” styl „Sin City”.

I o to właśnie chodzi.

Bo dobry pastisz to pastisz o którym wiadomo, że jest pastiszem 😁.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

pastisz w reklamie

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Ochrona pomysłu – ustawa prawo autorskie przewiduje, że ochroną nie są objęte idee. Dlatego ochrona prawna pomysłu zależy od tego czy się “zmaterializował” i przybrał postać.
  • Inspiracja – inspiracja nie jest opracowaniem czyjegoś utworu.To luźne nawiązanie do znanych motywów czy archetypów postaci, aby stworzyć na tej bazie coś nowego. Dlatego tworzenie reklam inspirowanych np: znanymi powiedzonkami czy gagami nie wymaga niczyjej zgody.

Podziękowania dla:

  • Photo by KEEM IBARRA on Unsplash

Umowa na wykonanie strony internetowejUmowy bywają złudne.

Z jednej strony potrafią dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa (mam umowę więc nic mi nie grozi!).

Z drugiej zaś ich brak może wydawać się katastrofą (nie dostanę pieniędzy, bo nie mamy podpisanej umowy!).

A prawda, quite shockingly 😉, leży gdzieś po środku.

Jak Twoja agencja interaktywna nie podpisała umowy to stosuje się po prostu przepisy kodeksu cywilnego.

Jeżeli jednak o umowę zadbałeś to w pewnych kwestiach uzupełnia ona przepisy kodeksu cywilnego lub nawet je zastępuje.

Prawdziwa katastrofa następuje dopiero wtedy, gdy zarówno kodeks jak i Twoja umowa o wykonanie strony w pewnej kwestii milczą.

Czasami coś nie jest nigdzie uregulowane. Po prostu prawna „biała plama”.

Wtedy bez znaczenia jest czy masz umowę czy jej nie masz. Ważne, że nie masz umowy z tymi brakującymi postanowieniami.

Z TYMI 🙄.

Umowa na wykonanie strony internetowej potrafi obfitować w takie „białe plamy” i o absolutnie patowy spór z klientem nie jest tutaj trudno (a ryzyko procesowe rośnie…)

Chcesz aby Twoja agencja interaktywna uniknęła takich wpadek?

Poniżej zebrałem dla Ciebie 3 postanowienia, o które warto zadbać podpisując umowę o wykonanie strony internetowej.

Przeglądarki czyli to samo tyle że inaczej

Prawdziwą zmorą web developerów są różnice (często niezbyt subtelne) jakie mogą pojawić się przy wyświetlaniu tej samej strony na konkurencyjnych przeglądarkach. Na rynku nadal niepodzielnie króluje Chrome, ale przecież klient może zamarzyć sobie przeglądania wyniku Twojej pracy na swojej ukochanej (i zupełnie niszowej) Operze.

I na pytanie „dlaczego to wygląda inaczej niż jak oglądałem u was w biurze?” lepiej nie odpowiadać „no bo silnik renderujący…”. Takie tłumaczenie nic nie da, bo wedle klienta to jest wada i tyle.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w umowie określić co będzie uważane za wadę a co nie.

Dlatego też w pierwszej kolejności należy określić przeglądarki pod jakie strona jest zoptymalizowana:

Strona Internetowa dostosowana będzie do następujących przeglądarek internetowych: Google Chrome,  Safari.

Jeżeli uważasz, że warto to możesz nawet się pokusić o wyszczególnienie wersji przeglądarki (np: Chrome v. 72.0.3626.119 i późniejsze).

Drugą klauzulą jest wyłączenie możliwości zakwalifikowania różnic estetycznych jako wad:

Nieznaczne różnice w wyglądzie Strony Internetowej podczas jej wyświetlania na różnych przeglądarkach (Google Chrome, Opera, FireFox, IE9+, Safari), systemach (Windows, macOS, Android, iOS), urządzeniach (urządzenia mobilne typu smartphone i tablet) lub różnice wynikające z aktualizacji tychże przeglądarek, systemów i urządzeń nie będą uznawane przez strony za wady.

Samodzielna modyfikacja kodu przez klienta

Kolejnym częstym problemem  jest, gdy klient zapędzi się tam gdzie nawet sam WordPress mu odradza 😉.

Tutaj o katastrofę nie trudno, a w rezultacie na Twojej skrzynce ląduje z pozoru niewinny e-mail, z którego wynika że na stronie „chyba” coś się zepsuło.

Na takie sytuacje pomocna może okazać się klauzula dotycząca rękojmi:

AGENCJA odpowiada za wady Strony Internetowej w granicach udzielonej rękojmi. KLIENT traci uprawnienia z rękojmi w przypadku samowolnej modyfikacji kodu Strony Internetowej odpowiedzialnego za jej poprawne działanie. Postanowienie to nie dotyczy wprowadzania zmian na Stronie Internetowej polegających na umieszczaniu na niej treści za pomocą dedykowanego systemu (CMS).

Fakt faktem, że nie jest Ci potrzebna ekstra umowa na wykonanie strony żebyś nie musiał naprawiać tego co klient sam zepsuł.
Z doświadczenia jednak wiem, że taki zapis w umowie ucina wszelkie dyskusje, gdy się na niego powołasz. Po prostu nie ma tutaj miejsca na spekulacje co do Twojej odpowiedzialności za działanie strony z „drobnymi” autorskimi zmianami klienta 😀.

Umowa o wykonanie strony a parametry hostingu

Ostatnimi kwestiami, które lubią generować spory jest zapewnienie odpowiedniego serwera. Tutaj nie może być żadnych wątpliwości, że ten obowiązek obciąża klienta (no chyba że inaczej się umówiliście…).

Oczywiście chodzi o serwer o parametrach, które pozwolą na poprawne funkcjonowanie przygotowanej przez Ciebie witryny.
A to nie koniecznie musi być ten sam serwer z którym zaczynaliście projekt i który na początku zaakceptowałeś.
Być może dodatkowe funkcjonalności/wtyczki o jakie później poprosił klient sprawiają, że serwer musi „wskoczyć na wyższy poziom”.

To bywają dodatkowe koszty z którymi klient nie koniecznie musi się zgadzać. W przypadku jego odmowy (z uzasadnieniem „to ma działać na tym co już mamy”) poniższa klauzula ułatwi zakwalifikowanie takiego działania jako uniemożliwiającego wykonanie umowy.

1. Zapewnienie i utrzymanie serwera hostingowego o niezbędnych do działania Strony Internetowej parametrach obciąża KLIENTA.
2. Zapewnienie i utrzymanie domeny internetowej określonej obciąża KLIENTA.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o wykonanie strony internetowej

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Fatos Bytyqi on Unsplash