Pan Jacek Kotarbiński napisał ciekawy post o internetowym hejcie wokół marki i firmach, które ów hejt sieją.
A następnie go rozwiązują 😉.
Mechanizm działania jest bardzo prosty: wokół marki nagle zaczynają pojawiać się negatywne informacje i komentarze, social media manager staje na głowie żeby problem rozwiązać, ale nic nie pomaga dopóki nie wyrośnie jak spod ziemi „ekspert od kryzysów internetowych” i nie zaoferuje swojej, jakże odpłatnej pomocy.
Po zapłacie problem znika, ale jak pisze Pan Jacek wtedy „okazuje się, że cały hejt powstał w wyniku działania tej samej firmy, za którą stoi ich kilkadziesiąt trollowych kont i profili internetowych”.
Klasyczny przypadek strażaka-piromana, który podpala po to żeby gasić. Tyle, że akcenty na motywację finansową rozłożone są nieco inaczej.
Postawić zatem należy pytanie o…
Instrumenty do ustalenia jakie są dane hejtera
Jeżeli Twoja agencja marketingowa potrzebowałaby wsparcia w ochronie dobrego imienia zaopiekowanej marki to od razu wyjaśniam: nie jest sztuką wystosować list adwokacki do blogera. Adresat jest zazwyczaj znany, sposób postępowania oczywisty, a dalsze kroki w przypadku sporu dają się łatwo przewidzieć. Przypomina to strzelenie gola do pustej bramki, a następnie triumfalny bieg przez połowę boiska z koszulką wywiniętą na głowę. Żadna sztuka.
Schody zaczynają się, gdy nasz sprawca jest anonimowy, podpisującym się nickiem pokroju „Pani pchełka”.
Ta anonimowość tak naprawdę nie wynika z tego, że „Pani pchełka” chowa się za numerem IP, bo ten stosunkowo łatwo przypisać do konkretnego abonenta.
W rzeczywistości na straży danych „Pani pchełki” stoi tajemnica komunikacji elektronicznej. Wiąże ona wszystkich przedsiębiorców telekomunikacyjnych (a dokładniej: podmiotów uczestniczących w wykonywaniu działalności komunikacji elektronicznej).
Tak, tak – także dostawców Internetu 😀.
Ustawa z dnia 12 lipca 2024 r. – Prawo komunikacji elektronicznej (Dz. U. poz. 1221 z późn. zm.) przewiduje, że dane dotyczące abonenta mogą ujawnione tylko na podstawie postanowienia sądu lub prokuratora wydanego w postępowaniu karnym (art. 386 ust. 4)
Co to oznacza dla Ciebie i Twojego klienta, którego marka szargana jest hejtem?
Bez prokuratora dane hejtera są niedostępne
Aby prokurator w ogóle zainteresował się sprawą hejt musi posiadać odpowiedni „ciężar gatunkowy”.
Posłużę się kategoriami wagowymi z boksu zawodowego 😉.
Kategoria papierowa (też myślałem, że najniższa jest musza!):
„Ten produkt jest do niczego. Nie wiem jak można taki badziew na rynek wypuścić i ludzi naciągać. Producentowi nie zależy na klientach tylko żeby wyciągnąć od nich pieniądze sprzedając im trefny towar. Nie polecam!”
Kategoria superciężka:
„Oszuści i złodzieje! Producent jest bankrutem i sprowadza do produkcji toksyczne materiały. Zwyczajnie okrada swoich klientów i wiele osób przez te produkty poważnie się rozchorowało. Słyszałem nawet, że jedna osoba zmarła”.
Każdy hejt jest dotkliwy, ale jeżeli to jest wspomniana kategoria papierowa i musza to nie ma nawet co liczyć na pomoc organów ścigania.
Nawet najbardziej wprawny i rozdzierający togę nad losem marki prawnik otrzyma odpowiedź odmową jeżeli hejt będzie łudząco podobny do negatywnych opinii konsumenckich.
Dane hejtera nadal będą „chować się” za tajemnicą komunikacji elektronicznej.
Jeżeli jednak prokurator pochyli się już nad hejtem to ciągle nie gwarantuje to sukcesu.
Problem w tym, że hejterzy-zawodowcy tacy jak opisani przez Jacka Kotarbińskiego raczej nie będą obsmarowywać najbliższego otoczenia sprzed komputera w domowych pieleszach. Zawodowiec skorzysta z różnych sposobów na ukrycie się w sieci (np: serwera proxy), lub zwyczajnie skorzysta z darmowego, publicznego WIFI. Problematyczny będzie także wolumen hejtu, bo jeżeli przyjdzie ustalać dane hejtera będącego autorem…. 150-ciu komentarzy to przychodzi na myśl przysłowie „kiedy luda kupa i Herkules…” 😜.
Chcesz uzyskać dane hejtera? Zabezpiecz dowody!
Niby się mówi, ze internet pamięta wszystko, ale w jego czeluściach rzeczy lubią też ginąć.
A dowody to już w ogóle 😃
Jeżeli chcesz uzyskać dane hejtera to powinieneś dobrze zabezpieczyć jego hejterskie komentarze pod adresem marki.
Oczywiście teoretycznie można zrobić zrzut ekranu czy wydrukować całą stronę…
Ale to, z wielu względów, dość słaby dowód.
Dlatego bardzo polecam Ci wizytę u notariusza i zabezpieczenie dowodów w formie aktu notarialnego.
To jest absolutnie najlepszy sposób, chociaż, przyznaję, nie najtańszy, bo musisz się liczyć z wydatkiem kilkuset złotych.
Czy i kiedy coś się zmieni?
Osobiście uważam, że najpierw musi pojawić się narzędzie pozwalające sądom cywilnym na uzyskiwanie danych abonenta. To czy obsługiwana przez Ciebie marka otrzyma pomoc i ochronę nie powinno zależeć od zupełnie swobodnego uznania prokuratora, który nie dość, że często nie posiada doświadczenia w sprawach gospodarczych (np: o zwalczanie nieuczciwej konkurencji) to jeszcze ma na głowie poważne przestępstwa kryminalne. Zawsze będzie istnieć więc pokusa żeby szybko pozbyć się sprawy hejterów, a nadzieje na dane hejtera przekreślić umorzeniem postępowania (lub odmową jego wszczęcia).
Korzystanie z narzędzi prawnych powinno być do pewnego stopnia przewidywalne. I często takie jest.
Ale nie nie w przypadku pozyskiwania danych hejtera,
Tutaj nie mogę obiecać Ci nic. Totalna ruletka.
No, ale żeby wygrać trzeba zagrać 😉.
Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?
Brak czasu na czytanie?
Zobacz także:
- ochrona marki przed obraźliwymi komentarzami – Marka którą się opiekujesz została zaatakowana przez obraźliwe komentarze? Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną daje Ci narzędzia do jej ochrony.




{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }