adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Prawa autorskie wspólnikaAgencje reklamowe mogą prowadzić swoją działalność w różnych formach: często to są jednoosobowe działalności gospodarcze, ale nie brakuje też spółek prawa handlowego.

Jeżeli kilku kreatywnych „skrzyknie” się by założyć coś swojego to często spółka z o.o wydaje się być naturalną platformą dla tego typu przedsięwzięć.

Historia ta zaczyna się więc dokładnie jak w wierszu Jana Brzechwy:

Namówił lis jaskółkę, By z nim zawarła spółkę”.

Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy wspólnik i jednocześnie członek zarządu tworzy utwory na użytek spółki i jej klientów.

W agencji reklamowej to chyba nawet chleb powszedni 😃

Lata mijają, klienci składają zamówienia, a Wy macie za sobą kilka głośnych kampanii, która wyrobiła agencji markę.

Wspólnikom przez myśl nie przejdzie, aby uregulować kwestię praw autorskich.

W końcu prawa autorskie wspólnika to jakby prawa spółki.

Ba nawet pewnie wpisujesz w umowach oświadczenia, że spółka „posiada wszelkie autorskie prawa majątkowe do utworu„, a następnie bez zawahania przenosisz „całość autorskich praw majątkowych do utworu na Zamawiającego„.

Prawa autorskie wspólnika i ich przejście

Czy rzeczywiście Wasza agencja reklamowa ma autorskie prawa autorskie, aby nimi dysponować i przenieść je na klienta?

Umów pomiędzy spółką, a wspólnikami-członkami zarządu nie macie.

Ale przecież każdy spólnik robił to dla spółki, a po za tym to był w zarządzie i miał umowę zlecenia.

Więc prawa autorskie są spółki.

Tak czy nie?

Otóż nie.

Sąd Najwyższy w wyroku I ACa 227/2008 stwierdził, że samo bycie wspólnikiem i/lub członkiem zarządu to za mało, aby mówić o skutecznym przejściu praw autorskich.

I chociaż Twój wspólnik robił wszystko „w godzinach pracy” (piszę w cudzysłowie, bo umowy o pracę zapewne nie miał)..

I dzieliliście się pieniędzmi..

To autorem i zarazem właścicielem praw autorskich (a w potocznym rozumieniu już bardziej „właścicielem” nie da się być…) jest nadal tylko wspólnik.

Prawa autorskie wspólnika zostają przy nim.

Finał zatem zupełnie jak u Mecenasa Brzechwy (czy wiedziałeś, że z zawodu był adwokatem?)

Mówią odtąd jaskółki, Że niedobre są spółki”.

Zawieraj umowy na piśmie

Przeniesienie praw autorskich wymaga zawarcia umowy na piśmie.

Bez takiej umowy nawet najszczersze intencje, porozumienia i ogólne przyzwolenie nic nie dają.

Nie muszę chyba dodawać, że argument „ale przecież zawsze tak robiliśmy” nie przejdzie w sądzie.

Pamiętaj, że ustawa o prawie autorskim przewiduje, że zbycie autorskich praw majątkowych musi nastąpić, pod rygorem nieważności, w drodze pisemnej umowy.

Jak uniknąć sporu na przyszłość

Rozwiązania są trzy.

Umowa o pracę dla członka zarządu sprawi, że prawa autorskie wspólnika przejdą na rzecz jako tzw. „utwór pracowniczy”. Spółka nabędzie te prawa niejako automatycznie, bez dodatkowych formalności.

Wygodne, ale w dobie start-upów pewnie bardzo mało praktyczne.

Druga możliwość to mozolne podpisywanie umów za każdym razem, gdy autor – wspólnik przygotuje dla spółki kilka nowych rzeczy. Przeciwieństwo wygody, ale daje to największą pewność.

Trzecia opcja jest dla odważnych: umieszczenie w umowie zlecenia klauzuli przenoszącej prawa do mających powstać w przyszłości utworów określonego rodzaju.

Piszę, że jest to opcja dla odważnych, bo nawet przy umiejętnym skonstruowaniu takiej klauzuli istnieją wątpliwości co do jej dopuszczalności oraz skuteczności. Kiedy jednak już dojdzie to sporu to chciałoby się móc cofnąć czas i powiedzieć samemu sobie „lepszy rydz niż nic”.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

agencja reklamowa nieuczciwa reklama odpowiedzialnośćUstawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zawiera cały katalog „grzechów głównych” jakie można popełnić w branży reklamowej. Przykładowo czynem czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności reklama sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka.

Jeżeli brzmi to dla Ciebie jak nowomowa prawnicza to zapewne nie jesteś sam. Przepisy mają jednak to do siebie, że jak zestawimy je z konkretnym przykładem lub sprawą to nabierają one sensu. Przynajmniej te dobre przepisy 🙂.

Bogatym źródłem przykładów wszelakich jest dorobek Rady Reklamy. Misją tego związku stowarzyszeń jest „przeciwdziałanie rozpowszechnianiu reklam, które wprowadzają w błąd, naruszają podstawowe wartości społeczne czy też zagrażają uczciwej konkurencji„.

Dobrze, zaczęliśmy dosyć nudnie, a teraz będzie obyczajówka 😎.

Nieuczciwa reklama a wytwory wyobraźni

Niedawno Rada Reklamy podjęła uchwałę Nr ZO 07/18 w sprawie skarg na reklamę internetową napoju energetycznego marki Devil Energy. Delikatnie rzecz ujmując reakcja rynku i branży była inna aniżeli zamierzenia autorów.

Poziom przeciągnięcia przysłowiowej struny (lub przegięcia przysłowiowej…) najdobitniej obrazuje fakt, że Stowarzyszenie Twoja Sprawa zdecydowało się założyć sprawę sądową producentowi napoju.

Jak broni się producent? W odpowiedzi na skargi do Rady Reklamy przedstawiciel Waterius Spółka z o.o oświadczył:

„Szanowni Państwo,

Działając w imieniu Watersiu Spółki z o.o. z siedzibą w Jaworze w związku ze skierowanym do Spółki pismem z dnia 07 grudnia 2017r. oświadczamy iż nie podzielamy zarzutów stawianych w przedłożonych w formie anonimowej skarg.

Zawarte w skargach zarzuty tak naprawdę są tylko i wyłącznie subiektywnym odczuciem odbiorców reklamy i wskazują na ich wyobrażenia o jej treści. Tak więc stwierdzić można, że zapatrywania skarżących oddają w istocie ich oczekiwania co do interpretacji reklamy.Wskazać należy, że przekaz wizualny reklamy musi być łączony i odczytywany łącznie ze wskazaniem produktu, który reklamuje. Odmienna interpretacji daje pole do formułowania wytworów wyobraźni zaprezentowanych przez skarżących.

W ocenie Zarządu Spółki przedstawione treści skarg i de facto ich nasycenie treściami o charakterze seksualnym świadczy w ocenie Spółki o wyobraźni i skarżących. Mając na uwadze wskazane okoliczności oświadczamy jak powyżej”.

Interesująca linia obrony. Osobliwa nawet. Te przymioty niestety w sądzie to nie zalety, bo taką amunicją prawnicy wygrywają tylko na filmach 😀.

Nieuczciwa reklama i pozew przeciwko agencji

W sprawie Devil Energy kluczowe jest to zdanie:

„Przyjęta przez producenta strategia marketingowa jest realizowana konsekwentnie od 6 lat (…) Prezentacje zawarte na naszym fanpage’u w ostatnim czasie są zgodne z przyjętą przez nas strategią oraz wpisują się w kanony, prezentowane obecnie w social mediach – także przez inne, także wiodące marki”

A zatem dajmy na to, że przychodzi do Twojej agencji reklamowej przedsiębiorca i mówi: mam już strategię marketingową i potrzebuję agencji która będzie ją realizować. Tylko konsekwentnie!

Czy to oznacza, że można popuścić wodze fantazji, podkręcić wąsa i w swoich kreacjach wspiąć się na wyżyny rubaszności?

Można, tylko należy pamiętać o tym, że ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wprost przewiduje, że pozwanym może być także agencja reklamowa:

Art. 17. [Sprawca czynu nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy]
Czynu nieuczciwej konkurencji, w rozumieniu art. 16, dopuszcza się również agencja reklamowa albo inny przedsiębiorca, który reklamę opracował.

Spod Twojej kreatywnej igły wyszła nieuczciwa reklama? Sprawdź co to dla Ciebie oznacza.

Wyłączenie odpowiedzialności agencji reklamowej

W przypadku nieuczciwej reklamy w najlepszym przypadku możesz być pozwany wraz z klientem przez osobę trzecią. Wtedy odpowiedzialność Twoja i klienta jest solidarna.

Najgorszy scenariusz? Twoja agencja jest pozwana samodzielnie, albo po przegraniu sprawy klient pozywa Ciebie: o odszkodowanie i zadośćuczynienie za utraconą renomę. W grę może wchodzić nawet sprawa o naruszenie dóbr osobistych, a w konsekwencji publikacja przeprosin.

Czy możesz bronić się argumentem że, kolowialnie rzecz ujmując, „taką reklamę klient zlecił to taką wykonaliśmy„.

W relacji Ty i klient?

Pod pewnymi warunkami tak (będę o tym jeszcze pisać).

W relacji Ty i osoba trzecia?

Nie. Odpowiedzialność Twojej agencji reklamowej wynika z przepisu ustawy, a więc nie ma takiej „magicznej” umowy lub klauzuli, która mogłaby Cię od takiej odpowiedzialności uchronić.

Nieuczciwa reklama i kary

W ustawie znalazł się cały katalog „narzędzi tortur” przeznaczonych dla kreatywnych grzeszników 😵.

Są to:

  1. Żądanie zaniechania niedozwolonych działań.
    Oznacza to natychmiastowe wycofanie reklamy z obrotu lub zaprzestanie określonych praktyk marketingowych.
  2. Usunięcie skutków niedozwolonych działań i złożenie jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie.
     Te dwa punkty zebrałem w jedno. Zazwyczaj bowiem usunięcie skutków niedozwolonych działań przybierze formę przeprosin, sprostowania lub publicznego „uderzenia się w pierś”. W takim przypadku w wyroku sąd określa gdzie i o jakiej treści ma nastąpić publikacja. Może to być pismo branżowe, albo portal internetowy.
  3. Żądanie naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych i wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych.
    Te roszczenia również zebrałem w jedno, gdyż ocena ich zasadności będzie zależeć od konkretnego przypadku. Należy pamiętać, że z czynem nieuczciwej konkurencji mamy już do czynienia, gdy interes innego przedsiębiorcy jest nawet potencjalnie zagrożony. Nie zawsze więc nasza reklama musi więc wyrządzić „triliony bobilionów” szkody majątkowej żeby być uznana za nieuczciwą.
  4. Żądanie zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego.
    Tutaj mamy do czynienia z klasycznym przepisem o charakterze „prewencyjno-wychowawczym” 😃. Ustawodawca wyszedł z założenia, że jak agencja reklamowa zapłaci sporą kwotę na cel społeczny to następnym razem dwa razy pomyśli zanim sięgnie po wątpliwe treści marketingowe. Kwotę ustala powód, ale jej wysokość podlega ocenie sądu, który może ją obniżyć (ale nie podwyższyć).
  5. Żądanie zniszczenia lub zaliczenia na poczet odszkodowania opakowań, materiałów reklamowych i innych przedmiotów bezpośrednio związanych z popełnieniem czynu nieuczciwej konkurencji.
    Strona przeciwna może chcieć przejąć wyprodukowane przez Ciebie materiały reklamowe, lub domagać się ich zniszczenia.

Jednym słowem: nieuczciwa reklama może słono kosztować, a zapewne sławy w branży nie przyniesie (a przynajmniej nie takiej jakiej byś sobie życzył..).

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykorzystanie wizerunku

Zobacz także:

  • Nieuczciwa reklama i odpowiedzialność – jak można zabezpieczyć się przez roszczeniami klienta jeżeli przygotowana wedle jego wytycznych reklama okazała się być sprzeczna z prawem.
  • Nagabywanie w reklamie – Nagabywanie klientów jest czynem nieuczciwej konkurencji. Ale czym w ogóle jest to „nagabywanie” i czy nadal się go stosuje w działaniach reklamowych.

Podziękowania dla:

  • Photo credit: .craig on VisualHunt / CC BY-NC-ND

zastrzeżenie prawa własnościKontynuując wczorajszy wątek chciałbym napisać o drugiej klauzuli jaka w mojej ocenie może pomóc Ci uniknąć sporu sądowego…zniechęcając do niego stronę przeciwną.

Jest nią zastrzeżenie prawa własności utworu.

W tym poście pisałem czego ludzie nie lubią, gdy trzeba się z kimś sądzić. To są przede wszystkim koszty. Nie napisałem jednak dlaczego te koszty tak bardzo zachodzą za skórę. Przecież w codziennym życiu piętrzą nam się równie wysokie wydatki, które ponosimy (prawie) ze stoickim spokojem (np: koszty naprawy zderzaka po „wycofaniu” w niewidoczny słupek pod supermarketem 😓 nie było mi do śmiechu…).

Problem polega na tym, że idziemy do sądu ze świadomością tego, iż nasz szacowny przeciwnik procesowy pełnymi garściami czerpie ze efektów naszej pracy. Ty masz nieuregulowaną fakturę i obowiązek uiszczenia słonej opłaty sądowej od pozwu, a Twój oponent – lśniącą nowością stronę internetową, którą dla niego pieczołowicie przygotowałeś.

To i naprawdę dużo czasu.

Młyny sprawiedliwościm mielą powoli.

A gdyby tak pozwany miał w perspektywie, że za korzystanie z nieopłaconej strony internetowej przyjdzie mu zapłacić ekstra? Tak NAPRAWDĘ ekstra. Gdyby do tego dodać, tak w gratisie, możliwą odpowiedzialność karną to alternatywa w postaci „zapłać fakturę i miej spokój” staje się nagle całkiem alternatywna.

Jak to osiągnąć?

Zastrzeżenie prawa własności w prawie autorskim

Najpierw pomówmy o całym sprawcy zamieszania, a mianowicie o art. 64 prawa autorskiego:

„Umowa zobowiązująca do przeniesienia autorskich praw majątkowych przenosi na nabywcę, z chwilą przyjęcia utworu, prawo do wyłącznego korzystania z utworu na określonym w umowie polu eksploatacji, chyba że postanowiono w niej inaczej”.

Bełkot. Wiem 😅

Pozwól, że przełożę to co jest istotne:

  1. autorskie prawa majątkowe przechodzą na nabywcę z chwilą podpisania protokołu odbioru
  2. można umówić się inaczej

Problem oczywiście polega na tym, że prawo autorskie nie uzależnia konieczności zapłaty za utwór (stronę internetową, logo, etc.), aby stać się jego właścicielem. Po trakim „transferze” Twój klient staje się właścicielem praw, a Ty nabywasz roszczenie o wynagrodzenie. W sensie możesz domagać się zapłaty, także na drodze sądowej.

Zaszczyt co niemiara, prawda?

A warto odwołać się trochę do zwykłego zdrowego rozsądku: czy sprzedałbyś swój samochód i patrzył jak nieznajomy odjeżdża nim w siną dal zanim otrzymałbyś pieniądze do ręki?

Ha! Jeszcze byś pewnie dwa razy przeliczył gotówkę zanim wręczyłbyś kluczki 😀 .

Dlaczego więc godzisz się żeby ktoś korzystał z Twoich autorskich praw majątkowych zanim otrzymasz należne Ci wynagrodzenie?

Zastrzeżenie prawa własności jako klauzula

Na szczęście (bo czasami trzeba się tego domyślać) przepis wprost przewiduje, że „można umówić się inaczej”.

Skoro można to należy.

Myślę, że znając już mechanizm sam sformułowałbyś prawidłową klauzulę, ale i tak pomogę:

„Autorskie prawa majątkowe do utworu przechodzą na Zamawiającego z chwilą zapłaty całości wynagrodzenia należnego Wykonawcy”

Nie płacąc wynagrodzenia Zamawiający nie może korzystać z utworu zgodnie z prawem. Tak działa zastrzeżenie prawa własności utworu/

Nadal jesteś nieprzekonany? Spokojnie, dla najbardziej opornych przygotowałem artykuł w którym wyjaśniam dlaczego powinieneś sprzedawać prawa autorskie jak swój samochód 😉 (opowiadałem o tym również na kanale youtube „Szukam Pracy„)

A jeżeli już się odważy… no coż, tylko przebierać w środkach ochrony praw twórcy 😁.

O ile więc nie jesteś szczęśliwcem który otrzymuje wynagrodzenie z góry ta klauzula powinna znaleźć dla siebie miejsce w Twoich umowach. Ba, możesz ją nawet umieścić w opisie faktury jako dodatkowe zastrzeżenie prawa własności!

p.s. Pamiętaj, że zastrzeżenie prawa własności praw autorskich to nie to samo co zastrzeżenie praw autorskich.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo credit: Wolfgang Staudt on VisualHunt / CC BY

protokół zdawczo-odbiorczyTą fotkę którą widzisz w tym poście „pstryknąłem” bladym świtem (o 9:00  😎) w wydziale gospodarczym.

To są pozwy przedsiębiorców, które tylko tego dnia wpłynęły do sądu i czekały na rozpoznanie.

Wydziały gospodarcze pękają w szwach od ilości spraw, a ich odsetek pewnie będzie się zwiększać.

Zmierzam do tego, że statystycznie taka przygoda z wymiarem sprawiedliwości może przytrafić się i Tobie.

Oczywiście  da się prowadzić pogłębiony due diligence przy wyborze klientów, ale z doświadczenia wiem, że pierwsze przesłuchanie stron zaczyna się od słów początkowo współpraca układała nam się bardzo dobrze 😃.

Skoro więc sporu przewidzieć się nie da (a ponoć nikt nie jest prorokiem we własnym kraju) to przynajmniej należy podjąć takie działania, które zminimalizują szansę na to, że taki spór w ogóle powstanie.

Protokół zdawczo-odbiorczy

Niezmiennie spory „kwitną” przy okazji odbioru dzieła, gdzie nasz zamawiający może zastosować technikę „na zakładnika”.

Co to oznacza? Zazwyczaj w umowach pojawia się następujące postanowienie:

„Podstawą wystawienia faktury VAT jest protokół zdawczo-odbiorczy dzieła”

Pewnie już domyślasz się kto jest zakładnikiem: Twoje wynagrodzenie.

A okup?

„Proszę Pana oczywiście, że podpiszemy protokół zdawczo-odbiorczy, ale jeszcze tylko proszę tutaj poprawić, ten element cały do zmiany i może tutaj spróbujmy inny kolor…” 

Nasz kontrahent traktuje więc moment odbioru dzieła jako „ostatnią prostą”, gdzie chce jeszcze wprowadzić zmiany, które akurat mu się przypomniały.

A ty ustępujesz i ustępujesz…

Jednostronny protokół zdawczo-odbiorczy

Nie będę tutaj omawiać czy faktycznie brak podpisania protokołu odbioru prawnie „blokuje” twoje wynagrodzenie. To jest to materiał na osobny post 😜.

Dużo ważniejszym jest to, że druga strona jest o tym przekonana, a trudno porozumieć się z kimś kto uważa, że ma Ciebie w garści, w szachu i na muszce jednocześnie…

Tymczasem na twoją korzyść działa tzw. fikcja prawna odbioru dzieła.

No dobrze więc czym jest ta fikcja prawna? Mógłbym podać Ci definicję, ale sądzę, że interesuje Cię tylko konkretna informacja. Otóż można zastrzec w umowie, że odbiór dzieła w sensie prawnym nastąpił, chociaż faktycznie strony nie podpisały protokołu odbioru.

Przykładowa klauzula:

  1. „Podstawą wystawienia faktury VAT jest sporządzenie protokołu z odbioru dzieła. 
  2. „Jeżeli Zamawiający bezpodstawnie uchyla się od sporządzenia protokołu przyjmuje się, że odebrał dzieło bez zastrzeżeń” 

Na czym ma polegać „bezpodstawność uchylana się od sporządzenia protokołu”?

Na przykład na odmowie podpisania protokołu do czasu wprowadzenia zgłaszanych poprawek do dzieła (poprawek a nie wad!) w sytuacji kiedy termin na ich  sformułowanie dawno już minął.

Ta klauzula oczywiście nie gwarantuje, że Twoja faktura niezwłocznie zostanie opłacona, ale z pewnością pomoże ukrócić niekończące się „poprawki do poprawek” jakimi na koniec może chcieć zasypać Cię klient.

Na zakończenie odsyłam Cię jeszcze do artykułu o tym jak protokół zdawczo-odbiorczy może znacznie uprościć dochodzenie zapłaty na drodze sądowej.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Google Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

rygor nieważnościW poprzednim poście napisałem o tym jak krótka klauzula integracyjna może pomóc Ci przeciąć spekulacje, co do tego na co tak naprawdę strony się umówiły zanim podpisały umowę.

Niestety tak naprawdę to dopiero połowa sukcesu.

Dokładnie to samo zagrożenie pojawia się, gdy w umowie nie zawarłeś odpowiedniego postanowienia, z którego wynikałoby że wszelkie zmiany umowy powinny być dokonywane na piśmie.

W przeciwnym wypadku: rygor nieważności.

Jeżeli czytając to wydaje Ci się to być „prawniczym elementarzem” to oczywiście masz racje.

Świadomość prawna naszych rodaków, że tego typu postanowienie musi się znaleźć w umowie jest powszechna.

Ba, co poniektórzy rozpoczynają nawet lekturę projektu każdej umowy od odszukania tego postanowienia. A jeżeli na niego nie natrafią to w ich mniemaniu umowa jest podejrzana.

Z gruntu.

I słusznie, bo to naprawdę ważne postanowienie. Tyle że diabeł – jak zawsze – tkwi w szczegółach.

Rygor nieważności zmian umowy bez formy pisemnej

To, że wiesz o potrzebie umieszczenia w umowie tej klauzuli nie daje jeszcze gwarancji, że jej brzmienie będzie właściwe.

Paradoks polega na tym, że rygor nieważności sam jest podatny na nieważność 😁.

Potencjalnie opłakanym w skutkach, błędem jest zredagowanie  klauzuli w następujący sposób:

„Wszelkie zmiany umowy powinny zostać dokonane na piśmie”

„Wszelkie zmiany umowy strony dokonywać będą w drodze pisemnych aneksów”

„Dla skutecznej zmiany umowy wymagane będą podpisy obydwóch stron”

Wszystkie powyższe klauzule oczywiście dotyczą tego samego zagadnienia i mają jedną wspólną cechę.

Jaką? Otóż nie przewidują one wprost, że brak zachowania formy pisemnej skutkuje nieważnością tych zmian.

Chciałoby się powiedzieć:

„Skoro ustalamy w umowie, że zmiany będą tylko w drodze podpisanego przez obydwie strony aneksu to chyba oczywistym jest że bez tego aneksu nie ma mowy o jakiejkolwiek zmianie umowy” 

Niestety absolutnie kluczowym jest zastrzeżenie w umowie, że brak pisemnego aneksu spowoduje rygor nieważności.

Prawidłowo zredagowana klauzula powinna więc brzmieć:

„Wszelkie zmiany umowy powinny zostać dokonane na piśmie pod rygorem ich nieważności

Rygor nieważności przy zmianach innych umów

Pamiętaj również, że forma pisemna nie zawsze jest absolutnie konieczna. Dlatego przygotowałem dla Ciebie zestawienie typowych umów w branży kreatywnej i określiłem jaka jest forma ich zawarcia.

Dobrą alternatywą dla papieru jest tzw. forma dokumentowa.

Klauzulę musimy ciutkę wtedy przeredagować, ale mechanizm jest ten sam:

„Wszelkie zmiany umowy powinny zostać dokonane z zachowaniem formy dokumentowej pod rygorem ich nieważności

Mając już za sobą lekturę naprawdę pokaźnej ilości projektów umów mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ten błąd jest naprawdę częsty. Jeżeli akturat sprawdzam umowę z klientem to zawszę zwrócę mu na to uwagę i wyjaśnię w czym szkopuł.

Jestem przekonany że Ty już go nie popełnisz, bo rygor nieważności masz już w „małym palcu” 😆.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o pozycjonowanie

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Daniel Fazio on Unsplash