adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

klient konkurentaZasłyszałem gdzieś na korytarzu sądowym, że teraz nie walczy się już o klienta tak jak kiedyś, bo „każdy się boi”.

Od razu przypomniały mi się słynne słowa Komisarza Ryby z „Kilera”:

Nie się boi, tylko nie może, bo paragrafy nie pozwalają„.

Z jakiegoś powodu utarło się, że klient konkurenta to „czyjś” klient.

A zatem wszelkie próby jego zdobycia należy uznać z gruntu za nieuczciwe.

Otóż walka o klienta jest istotą gospodarki wolnorynkowej i nikt nie ma swoistego monopolu na swoich kontrahentów.

Ci mogą szukać lepszej Agencje Reklamowej, a Ty masz prawo składać im oferty.

To oczywiście brzmi świetnie, ale mało w tym konkretu.

Zgoda. Z tymi konkretami to jest tak:

Co to są dobre obyczaje

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji określa czego w takiej walce o klienta robić nie wolno.

Dodatkowo w przepisach jest ustanowiony nakaz przestrzegania „dobrych zwyczajów„.

Czyli jakieś konkretne zachowanie może nie być wprost zawarte w ustawie jako zakazane, a i tak będzie czynem nieuczciwej konkurencji jako „sprzeczne z dobrymi obyczajami”.

Co to są „dobre obyczaje” należy odnieść do konkretnej branży.

Na przykład Kodeks Etyki Reklamy i uchwały podejmowane przez Radę Reklamy [pisałem o tym szerzej tutaj] są doskonałym przykładem „dobrych obyczajów” w reklamie.

Nie ma więc definicji „dobrych obyczajów”, ale wydaje mi się że możesz skorzystać z poniższej formuły, aby upewnić się że ich nie naruszasz:

zwykła przyzwoitość + zdrowy rozsądek = dobre obyczaje

Naprawdę do tego się to sprowadza i uważam, że kiedy faktycznie w jakiejś sprawie doszło do naruszenia dobrych obyczajów to sprawca jest zazwyczaj tego świadomy już w chwili czynu 😃. To się po prostu czuje.

Wykorzystanie bazy danych klientów

To chyba najbardziej częsty przypadek kiedy do przejęcia klientów może dojść w sposób bezprawny.

Ktoś odchodzi z agencji reklamowej i na odchodne wynosi „pod pachą” bazę klientów?

A następnie z tej bazy korzysta we własnej działalności?

Tutaj możemy mieć do czynienia z czynem nieuczciwej konkurencji.

Należy jednak pamiętać, że z definicji tajemnicą nie może być jednak to co jest powszechnie znane.

Zazwyczaj będzie to informacją każdy może pozyskać samemu np: w Internecie.

Fakt, że dany przedsiębiorca w ogóle istnieje i korzysta z usług marketingowych tajemnicą nie jest, ale już informacja ile zamówił reklam i za jaką stawkę to już inna sprawa.

Klient konkurenta i nakłanianie

Klienta konkurenta nie można nakłaniać do:

  • rozwiązania umowy – taka sytuacja wystąpi jeżeli będziesz namawiać klienta konkurenta do wypowiedzenia lub odstąpienia od umowy.
  • niewykonania umowy – to jest sytuacja, którą określiłbym mianem „zerwania” umowy [tutaj opisałem dlaczego to określenie jest wadliwe] czyli namawiasz, aby w trakcie trwania umowy klient zaprzestał kontaktu z konkurentem, albo wprost oznajmił mu że nie jest już umową zainteresowany.
  • nienależytego wykonania umowy – to może być przypadek namawiania klienta do zaprzestania płacenia konkurentowi

A co wolno?

Wolno klientowi konkurenta złożyć ofertę i nawet usilne nakłaniać do jej przyjęcia

(dla zainteresowanych: wyrok AP Lublin z 1998-09-30 I ACa 281/98).

Oznacza to, że tak długo jak o klienta walczysz ofertą nie będziesz popełniać czynu nieuczciwej konkurencji. Oczywiście nie można wykluczyć, że klient przyjmując Twoją ofertę sam zdecyduje się rozwiązać/nie wykonać/nienależycie wykonać umowę łączącą go z kontrahentem.

Ty jednak nie będziesz odpowiadać za decyzje i działania klienta jeżeli tylko sam go to takich zachowań nie nakłaniałeś.

Jak więc widzisz nie poradziłem Ci tak jak Pan Generał Panu Komisarzowi, ale mam nadzieję, że Cię przekonałem, że ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wcale nie zakazuje przejmowania cudzej klienteli.

O klienta można i należy walczyć – tylko oczywiście z głową 😄.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru um6 kwietnia 2018Umowa o wykonanie strony internetowej

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Nieuczciwa reklama – co to jest nieuczciwa reklama i co grozi Twojej agencji za jej przygotowanie.
  • Nieuczciwa reklama i odpowiedzialność – jak można zabezpieczyć się przez roszczeniami klienta jeżeli przygotowana wedle jego wytycznych reklama okazała się być sprzeczna z prawem.

Podziękowania dla:

  • Photo by rawpixel.com on Unsplash

skuteczne doręczenie listu poleconegoGdyby ktoś zapytał mnie jaki najczęściej błąd w swoich sprawach prawnych popełniają nasi rodacy  odpowiedziałbym bez wahania: „doręczanie pism na czas”.

W przypadku agencji marketingowych takie pisma które „koniecznie trzeba doręczyć na czas” to niewątpliwie wszelkie oświadczenia o wypowiedzeniu umów.  Może to dotyczyć zlecenia, najmu czy też pracy. W zasadzie każdej umowy zawartej na czas określony lub nieokreślony.

Skuteczne doręczenie listu poleconego w takich przypadkach jest kluczowe.

Dajmy na to taką sytuację: będąc do cna rozgoryczonym postępowaniem swojego podwykonawcy postanawiasz, że przysłowiowa miarka się przebrała i trzeba się pożegnać.

Sprawdzasz umowę i widzisz, że wypowiedzenie składa się na koniec miesiąca i wynosi 1 miesiąc.

A że akurat jest parę dni przed końcem miesiąca to zbierasz się w sobie, drukujesz pismo z wypowiedzeniem umowy zlecenia, bez sentymentu je podpisujesz i gnasz na pocztę (zwaną szumnie Urzędem Pocztowym).

W duchu sobie gratulujesz, bo już w dniu 28 marca będziesz mieć sprawę z głowy.

Czyli z zapasem, prawda?

I zapewne stojąc w kolejce jeszcze sam siebie utwierdzisz w przekonaniu:

„Liczy się przecież data nadania na poczcie”

Prawdą jest, że w tym przekonaniu przez lata utwierdzały nas niezliczone urzędy i sądy.

Praktycznie nie da się otworzyć oficjalnego pisma, aby nie „wystrzelił” z niego plik pouczeń.

Co w nich wyczytasz? Że „wystarczy nadać poleconym, aby zdążyć„.

Jak nie na poczcie to u dowódcy jednostki (dla tych co skoszarowani), ale chociażby u kapitana statku (dla tych co w podróży). Skuteczne doręczenie listu poleconego to jego nadanie. Liczy się data stempla.

Czy ta zasada jest uniwersalna?

Niestety nie. Wbrew obiegowej opinii zasada „data nadania = zachowanie terminu” to raczej wyjątek od reguły.

Faktycznie przyzwyczaiły nas do tego różne procedury sądowe i administracyjne.

I niestety ta reguła ma zastosowanie właściwie tylko do tych postępowań (cywilnego, karnego, administracyjnego etc.).

Skuteczne doręczenie listu poleconego – kiedy?

W sprawach pomiędzy agencją marketingową a klientem liczy się data doręczenia listu z pismem, a nie jego nadania.

Tak samo jest między pracodawcą i pracownikiem, wykonawcą i podwykonawcą oraz w niezliczonych innych sprawach.

Reguluje to kodeks cywilny:

Art. 61. [Chwila złożenia i skuteczność odwołania]
§ 1. Oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. 

Oświadczenie woli to oczywiście Twoje pismo z wypowiedzeniem umowy. Twoją wolą jest zakończenie współpracy więc oświadczasz to drugiej stronie na piśmie. Myślę, że tak jest łatwo zapamiętać 😃.

Żeby wypowiedzenie odniosło skutek w powyższym przypadku z podwykonawcą musi ono dotrzeć do niego „w taki sposób aby mógł on zapoznać się z jego treścią„. Czy jak Pani na poczcie podbije Ci potwierdzenie nadania i rzuci przesyłkę na stosik do wysyłki to Twój podwykonawca może zapoznać się W TYM MOMENCIE z jego treścią? Nie, chyba że dorabia na poczcie 😉.

Taka możliwość powstanie dopiero, gdy listonosz zapuka do drzwi podwykonawcy i uprzejmie oznajmi „polecone przyniosłem”.

W takim przypadku przyjmuje się, że doręczenie nastąpiło kiedy podwykonawca odebrał list polecony. Nie musi go jednak fizycznie otwierać, sam fakt odbioru jest wystarczający.

Skuteczne doręczenie listu poleconego a odmowa adresata

Jeżeli Twój adresat oznajmi listonoszowi, że nie odbiera ten poczyni na kopercie wzmiankę „adresat odmówił przyjęcia przesyłki”.

Po co ta adnotacja?

Ano, bo ta odmowa ma taki sam skutek jak doręczenie listu.

Dlaczego? Bo adresat miał możliwość zapoznania się z przesyłką, a to już wystarczy dla przyjęcia, że w świetle prawa mamy do czynienia z doręczeniem.

Zapytasz:

a co jeśli podwykonawca nie otworzy listonoszowi a potem nie podejmie awiza z poczty?”.

Co prawda nie wynika to wprost z przepisów, ale sądy poradziły sobie i z tym problemem: przyjmuje się że momentem doręczenia jest ostatni dzień kiedy adresat mógł odebrać przesyłkę z poczty po tzw. powtórnym awizo.

Wróćmy jednak do naszej sytuacji kiedy absolutnie kluczowym jest aby Twój podwykonawca otrzymał pismo najpóźniej na koniec miesiąca.

W takim przypadku nie pozostaje nam nic innego jak tylko nadać przesyłkę z zapasem czasu jaki potrzebny będzie na przekazanie listu pomiędzy urzędami pocztowymi oraz jego na dwukrotne awizowanie.

Na tak zwane „oko” (a powszechną jest opinia, że po to mamy oczy żeby robić na oko 😄 ) nie powinniśmy więc zwlekać z naszą przesyłką dłużej niż do 10 marca.

Skuteczne doręczenie listu poleconego wymaga nieco planowania, ale …

Przezorny zawsze ubezpieczony!

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Zerwanie umowy – dlaczego umowy z Twoją Agencją Kreatywną nie można tak po prostu “zerwać” i ile to może klienta kosztować
  • Odstąpienie czy wypowiedzenie umowy – jaka jest różnica między odstąpieniem a wypowiedzeniem i kiedy masz je stosować.

Podziękowania dla:

  • Photo by Samuel Zeller on Unsplash

umowa najmu biuraI stało się. Twoja sieć kontaktów z luźno powiązanej grupy freelancerów wykonujących wspólnie projekty przekształciła się w mały start-up.

Ambicje są duże, zapał nieposkromiony, a potencjalne kontrakty….lukratywne 😀.

Gratuluję!

Być może oznacza to, że Ty i Twój laptop wkrótce będziecie musieli zamienić stół kuchenny i znoszone bambosze na biuro z prawdziwego zdarzenia.

Wtedy potrzebna Ci będzie umowa najmu biura.

Zanim zaczniemy zdradzę Ci sekret, który lifestajl jest lepszy:

„domowego” freelancera

czy „biurowca”.

Otóż obydwa są świetne!

A najlepsze jest to, że wcale nie musisz wybierać.

Bo tylko dlatego, że zdecydowałeś się wynająć biuro nie oznacza Twojego poddańczego przywiązania do niego.

Taka już ludzka natura: lubimy popadać w przesadę.

Pewnie słyszałeś utyskiwania pokroju „jak pracujesz z domu to tygodniami z niego nie wychodzisz”, a jak pracujesz z biura…

to tygodniami z niego nie wychodzisz” 😄.

Do posta dołączyłem zdjęcie mojego biura i zdradzę Ci, że uwielbiam przyjeżdżać tutaj w naprawdę wcześnie w letnie poranki.

Nie oznacza to jednak, że nie ma dni kiedy wolę „zaszyć” się w domowych pieleszach i popracować…z kuchni. Albo z kawiarni.

Są jednak takie momenty kiedy od razu zatęsknisz za prostotą pracy z domu: kłopoty z Wynajmującym.

Najem biura nie zawsze musi wiązać się z problemami i zazwyczaj wystarczy zadbać o kilka szczegółów.

#1 Sprawdź kto jest właścicielem lokalu

To, że ktoś oferuje ci biuro do wynajęcia nie musi oznaczać, że ma absolutne prawo tak postępować.

Mało intuicyjne, wiem 😃.

Może się zdarzyć, ale lokal ma tzw. nieuregulowany stan prawny (jest kilku spadkobierców i każdy z nich jest współwłaścicielem).

Albo może Twój przyszły Wynajmujący „zapomniał” Ci wspomnieć, że jest tylko najemcą i próbuje Ci podnająć biuro…do czego nie ma prawa.

W każdym przypadku domagaj się podania Ci numeru księgi wieczystej lokalu. Taki numer następnie możesz wpisać w Systemie Elektronicznej Księgi Wieczystej i „od ręki” uzyskać informację o tym kto jest właścicielem.

Oczywiście nie jest to odpowiedź na wszelkie problemy (stany prawne lokalu bywają czasem skomplikowane), ale z pewnością pozwoli uniknąć ich przeważającej większości. Poza tym jeżeli Twój przyszły Wynajmujący nie chce Ci w ogóle podać numeru księgi wieczystej (a nie powinien mieć z tym żadnych problemów) to już powinna Ci się zapalić lampka ostrzegawcza.

#2 Zadbaj o możliwość wypowiedzenia umowy

To jest absolutny numero uno jeżeli chodzi o problemy z najmem.

Zawierając umowa najmu biura na czas oznaczony godzisz się na to, że nie będzie się dało jej wypowiedzieć.

Jak ustalić czy umowa jest na czas oznaczony? Jeżeli nie jest to wprost „wysłowione” w treści umowy to wskazywać będą na to takie postanowienia:

„umowa zostaje zawarta na okres 2 lat”

lub

„umowa obowiązuje do dnia 02.03.2018”

Oczywiście umowa na czas oznaczony ma swoją podstawową zaletę: masz pewność, że będziesz mógł prowadzić swoją działalność w określonym lokalu przez określony, często długi okres czasu. Jeżeli masz pewność, że to jest TO upragnione biuro za świetny czynsz to oczywiście umowa najmu na czas oznaczony jest dla Ciebie.

Gdy jednak przychodzą do mnie najemcy to jednak nie dlatego, że mają wspomniane „upragnione biuro za świetny czynsz” tylko wręcz przeciwnie.

Pytanie zawsze pada to samo:

„jak wyjść z tej umowy?”

I tutaj niestety zazwyczaj jest pat, bo umowa terminowa obowiązuje…aż do upływu terminu na jaki została zawarta.

Dobra wiadomość jest taka, że przepisy kodeksu cywilnego dotyczące najmu są bardzo elastyczne i można je dowolnie zmieniać.

Dopuszczalna jest więc taka „hybryda”, w której np:

  • przez pierwsze 6 miesięcy żadna ze stron nie może jej wypowiedzieć
  • następnie każda ze stron może złożyć wypowiedzenie z dowolnie wybranym przez was terminem (np: 4 miesiące)
  • a w każdym przypadku umowa rozwiąże się z datą 1 stycznia 2019.

Chcę Ci tylko uświadomić, że fałszywą jest alternatywa:

umowa na czas nieoznaczony z krótkim terminem wypowiedzenia

lub

umowa na czas oznaczony bez możliwości wypowiedzenia

Rozwiązań jest wiele, więc dobrze więc się zastanów jakiej naprawdę potrzebujesz umowy.

#3 Zabezpiecz się przed podwyżką czynszu

Mało znanym przepisem kodeksu cywilnego jest art. 685[1] kc który brzmi następująco:

Art. 685[1]. [Podwyżka czynszu]
Wynajmujący lokal może podwyższyć czynsz, wypowiadając dotychczasową wysokość czynszu najpóźniej na miesiąc naprzód, na koniec miesiąca kalendarzowego.

Daje to prawo wynajmującemu do jednostronnej zmiany umowy najmu lokalu użytkowego zawartej tak na czas oznaczony jak i nieoznaczony. Podwyższenie czynszu nie wymaga zmiany umowy, bo jest dokonane w drodze tzw. wypowiedzenia.

Nie muszę chyba dodawać, że każda podwyżka czynszu nie jest miłym zaskoczeniem, a jeżeli następuje w sposób drastyczny to może zmusić Cię do zrezygnowania z lokalu (jeżeli nie przyjmiesz podwyżki to umowa najmu wygaśnie).

Jest to delikatnie rzecz ujmując mało optymalne zwłaszcza jeżeli musiałeś dostosować biuro do potrzeb Twojej agencji reklamowej i poniosłeś związane z tym, wymierne koszty.

Niby więc zawarłeś umowę na czas nieoznaczony, miałeś gwarancję, że będziesz mógł korzystać z biura przez długi czas, a Wynajmujący i tak znalazł na Ciebie sposób.

Na szczęście jak wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Warszawie (I ACa 654/14) przepis ten mogą strony dowolnie modyfikować, a nawet wyłączyć jego stosowanie. 

Pamiętaj więc o prostej klauzuli w Twojej umowie najmu:

„Strony niniejszym wyłączają uprawnienie Wynajmującego wskazane w treści artykułu 685[1] k.c. dotyczące podwyższenia czynszu”

lub

„Strony wyłączają stosowanie artykułu 685[1] k.c.”

Oczywiście umowy najmu to „temat rzeka”, ale jeżeli zadbasz o te trzy sprawy to gwarantuję Ci, że szansę wystąpienia „bólu głowy najemcy” i nagłej tęsknoty za czasami pracy tylko z domu wydatnie spadną 😀.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Umowa o pozycjonowanie wizytówki goolge moja firma

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Awaria w Twoim biurze – co zrobić jeżeli wynajmujący odmawia naprawy i jak odzyskać z tego tytułu pieniądze
  • Uchwała Wspólnoty Mieszkaniowej – czy potrzebujesz zgody Wspólnoty Mieszkaniowej na prowadzenie działalności gospodarczej w lokalu lub powieszenie na elewacji tabliczki.

Agencja Reklamowa RODO administracyjne kary finansoweW poprzednim poście starałem się Ciebie przekonać, że RODO to przede wszystkim szansa dla Ciebie, aby dotychczasowe nudne pouczenia zamienić w ciekawy content.

Myślę, że jednak nadal masz z tyłu głowy sławetne kary w kwotach, bagatela, 20.000.000 EURO.

Trudno bowiem zignorować taki scenariusz, że Twoja Agencja Reklamowa prowadzi standardową promocję dla klienta, a tu nagle (lub jak w komiksach: WTEM) z uprzejmego pisma od Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dowiadujesz się trzech rzeczy:

  1. popełniłeś błąd przy zbieraniu lub przetwarzaniu danych osobowych
  2. ktoś się poskarżył
  3. będzie Cię to słono kosztować

Kary administracyjne mają w Polsce długą i niechlubną tradycję: są sztywne, surowe i najcześciej wymierzane…za byle co. Doskonałym przykładem jeszcze kilka lat temu była kara za przejazd autostradą bez opłaty, gdzie i tak drakońskie kary były następnie absurdalnie pomnażane przez niefrasobliwych urzędników.

Stąd też proste równanie:

surowe kary + brak zaufania do urzędów = obawa przed RODO

Tymczasem Prezes Urzędu nie będzie jak RODOcop, który beznamiętnie strzela decyzjami „z biodra” (i zawsze trafia), ale przyznane mu uprawnienia do nakładania kar administracyjnych podlegać będą licznym ograniczeniom.

I tutaj od razu chcę podkreślić: odżegnuję się od tezy, że każda kara jest z gruntu zła i służyć ma jedynie zgnębieniu małego przedsiębiorcy. Przeciwnie, uważam że ustawa bez „pazura” w praktyce nie działa. Przykład? Przepis antyspamowy w ustawie o świadczeniu usług elektronicznych. Niby coś tam ukarać można i że ścigać trzeba takich gagatków co niezamówione informacje handlowe wysyłają, ale w praktyce nie kara się ani nie ściga, a spam ma się dobrze.

O ile jednak nie przejmiesz się tym, że na Twoim e-mailu wyląduje więcej spamu to już wyciek Twoich danych osobowych może być problematyczny.

Dobrze, zobaczmy w jakim kierunku poszły kary administracyjne w RODO.

Zasada indywidualizacji kary

RODO przewiduje, że kary muszą być zindywidualizowane. Oczywiście miara staranności i ostrożności w obchodzeniu się z danymi osobami jest taka sama dla Ciebie jak i dla wielkiej korporacji. Mówiąc o „indywidualizacji kary” unijny ustawodawca zaleca przeanalizować m.in.:

  • charakter, wagę i czas trwania naruszenia oraz liczbę poszkodowanych – Twoje incydentalne, drobne naruszenie będzie musiało być potraktowane inaczej niż wieloletnia i naganna praktyka konkurenta.
  • umyślny lub nieumyślny charakter naruszenia – to jest zdecydowanie pożądany kierunek zmian, gdyż do tej pory kary administracyjne w naszym systemie prawnym nakładane były za samo wystąpienie zdarzenia. Motywacja sprawcy nie miała większego znaczenia, co oczywiście jest krzywdzące jeżeli tak samo potraktuje się sprawcę z przypadku  i „starego wyjadacza”, który naruszał prawo wielokrotnie, a jedynie nie został złapany.
  • działania podjęte przez administratora  w celu zminimalizowania szkody poniesionej przez osoby, których dane dotyczą
  • stopień współpracy z organem nadzorczym w celu usunięcia naruszenia oraz złagodzenia jego ewentualnych negatywnych skutków 
  • sposób, w jaki organ nadzorczy dowiedział się o naruszeniu, w szczególności, czy i w jakim zakresie administrator lub podmiot przetwarzający zgłosili naruszenie – to doskonałe zapisy które „premiują” tych którzy szybko zareagują na np: wyciek danych osobowych i zamiast tuszować sprawę podejmą kroki, aby nie tylko naprawić lukę w systemie, ale też ostrzec osoby których dane zostały utracone o konieczności podjęcie odpowiednich działań.
  •  wszelkie stosowne wcześniejsze naruszenia ze strony administratora – to rodzaj recydywy administracyjnej 😀 Ci którzy regularnie naruszają przepisy ustawy muszą liczyć się z surowym potraktowaniem. Wnioskując z przeciwieństwa (a my prawnicy lubimy to robić 😆) pierwsze naruszenie powinno być potraktowane łagodniej.
  • kategorie danych osobowych, których dotyczyło naruszenie – utrata bazy newslettera, w którym zgromadzone są e-maile pokroju „malykwiatuszek91@wp.pl” nie będzie karane tak samo jak dane dotyczące zdrowia. Dana danej nie równa.
  • wszelkie inne obciążające lub łagodzące czynniki mające zastosowanie do okoliczności sprawy, takie jak osiągnięte bezpośrednio lub pośrednio w związku z naruszeniem korzyści finansowe lub uniknięte straty – ten przepis podlega oczywiście interpretacji, ale został umieszczony w RODO właśnie po to żeby wymierzenie kary finansowej nie sprowadzało się do prostego stwierdzenia „jest naruszenie to jest i kara”. Organ będzie musiał analizować wszystkie aspekty sprawy, a dla sprawcy naruszenia to kolejna zachęta do działana, gdyż jest duża szansa, że przełoży się ono na niższą karę.

Zasada proporcjonalności kary

RODO przewiduje następujące dwie stawki kar zależne od rodzaju naruszenia:

  • w wysokości do 10 000 000 EUR, a w przypadku przedsiębiorstwa – w wysokości do 2 % jego całkowitego rocznego światowego obrotu z poprzedniego roku obrotowego
  • wysokości do 20 000 000 EUR, a w przypadku przedsiębiorstwa – w wysokości do 4 % jego całkowitego rocznego światowego obrotu z poprzedniego roku obrotowego

Intencją zapewne było stworzenie takiego systemu kar, gdzie nie pojawi się pokusa typu „zapłacimy karę i dalej robimy to samo bo się opłaca”. Jednocześnie zauważ, że określając stawkę kary użyto słowa „do”, co oznacza że tylko za największe „zbrodnie” na danych osobowych organ może wymierzyć 20.000.000 milionów EURO. W typowych, drobnych przypadkach kara ta nie tylko, że może, ale nawet MUSI być odpowiednio łagodniejsza.

Po wejściu w życie nowej ustawy o ochronie danych osobowych GIODO stanie się PUODO (moim zdaniem skrót ten nie wpada już tak w ucho 😕). Jaka będzie praktyka nakładania kar przez naszego krajowego RODOcopa to pokaże czas. Z całą pewnością rozporządzenie zawiera odpowiednie mechanizmy żeby dawać szansę sprawcom z przypadku i karać tych, którzy z naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych zrobili sobie pomysł na biznes.  Wiele jednak będzie zależeć od osób stosujących to nowe prawo w praktyce.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Regulamin konkursu na Facebooku

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Andy Kelly on Unsplash

agencja reklamowa rodo zasada przejrzystościWokół RODO narosło już wiele mitów. Kary mają być drakońskie, przepisy skomplikowane, a nasz rodzimy ustawodawca zdaje się zostawiać nową ustawę o ochronie danych osobowych na ostatnią chwilę. Do tego też dochodzi generalnie nadprodukcja przepisów i trudno dziwić się, że co raz to nowe  wynalazki prawne kojarzą się tylko ze „ścianami tekstu” jakie pokonać muszą konsumenci, aby kupić coś w Internecie.

RODO jest inne.

Przede wszystkim już w pierwszych kilku punktach rozporządzenia położono przysłowiową kawę na ławę:

Postęp technologiczny jest tak duży, że dotychczasowe przepisy zostały w Internetowym odpowiedniku epoki kamienia łupanego😃. Czyli RODO chce dogonić rzeczywistość zamiast podejmować z góry skazaną na porażkę próbę tworzenia jej alternatywnej wersji.

Cel ambitny, ale czym unijny ustawodawca zamierza go osiągnąć?

Pisać ludzkim językiem czyli zasada przejrzystości

Nowe prawo nie będzie wymagać od Ciebie, abyś tworząc stronę lub lading page’a dla klienta obowiązkowo musiał „naszpikować” je wyciągami z przepisów RODO. Nikt tego przecież nie czyta! Dlatego właśnie wszelkie informacje i komunikaty związane z przetwarzaniem danych osobowych będą musiały być być łatwo dostępne, zrozumiałe i napisane prostym językiem.

Zauważ, że nie chodzi o to żebyś tworząc content, kolokwialnie rzecz ujmując, napisał dokładnie to co w RODO tylko trochę inaczej. Wręcz przeciwnie! Dopóki w swoim przekazie umieścisz niezbędne, wymagane przez RODO elementy (np: wskażesz tożsamość administratora) będziesz mógł go tak zredagować, żeby stanowił naturalny element Twojego projektu. Koniec z sytuacjami, w których najbardziej przemyślane i „dopieszczone” teksty przeplatają się z olbrzymią ilością cytowanych lub parafrazowanych przepisów.  Przejrzyście i zrozumiale nie oznacza, że nudnie!

Wizualizacja pouczeń

RODO przewiduje, że zasada przejrzystości może być wspomagana przez… wizualizację. Oznacza to dla Ciebie jako twórcy zachętę, aby uczynić pouczenia ciekawymi, atrakcyjnymi wizualnie. Film, animacja czy chociażby prosta grafika mogą sprawić, że użytkownik bardziej zainteresuje się przysługującymi mu prawami (już chociażby z uwagi na samą formę ich przekazu), a dla Ciebie jest to nowe pole do popisu.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o wykonanie strony internetowej

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by rawpixel.com on Unsplash