adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

nagabywanieJednym z reklamowych grzechów głównych jest nagabywanie.

Samo słowo „nagabywanie” sprawia, że przechodzą mnie ciarki.

I to z dwóch powodów.

Po pierwsze to słowo jest takie przaśne. Zupełnie z innej epoki.

To tak jak gdyby nadal używać „naręcza” jako jednostki miary.

„Po proszę dwa naręcza kiełbasy. Grilla robię”

A pod drugie ludzie naprawdę nie rozumieją, co „nagabywać” oznacza.

Nie wiem czemu nasz kochany ustawodawca upiera się przy stosowaniu języka, który po prostu odszedł do lamusa.

Być może na przedwojennej Pradze rozumieli. Trochę.

Skutek jest taki, że jak słowo wyszło z obiegu to i organy oraz sądy (które w końcu też składają się z ludzi) nie wiedzą co z tym słowem zrobić.

Sprawa jest jednak poważna, bo..

Nagabywanie to nieuczciwa reklama

Ponieważ nagabywanie raczej nie jest już słowem powszechnie używanym, aby zrozumieć jego sens należy sięgnąć do słownika.

I tutaj trafiamy na taką definicję:

nagabnąć — nagabywać «natarczywie poprosić o coś lub zatrzymać kogoś niespodziewanie dla zapytania o coś lub nawiązania rozmowy»

Nasza rodzima ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji w dużej części skupia się na nieuczciwej reklamie.

I tak zgodnie z brzmieniem art. 16 ust. 1 pkt. 5 czynem nieuczciwej konkurencji jest:

reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych

Dla mnie jako dla prawnika z tego przepisu wynika, że aby klienta”nagabnąć” należy:

  • zrobić to w miejscu publicznym
  • działać w sposób natarczywy (intensywny)
  • ponawiać działania w krótkich odstępach czasu (natarczywie)
  • składać więcej niż jedną ofertę/propozycję
  • robić to wszystko w sposób uciążliwy dla klientów

Wszystkie 4 punkty wydają się być zrozumiałe.

Natomiast punkt piąty jest zazwyczaj ignorowany. A przecież jest najważniejszy!

Klient musi odczuwać uciążliwość

Na początek rzucę banałem.

Otaczająca nas rzeczywistość jest skomplikowana i niejednoznaczna.

Coś co bulwersuje jednego dla innego jest co najwyżej fascynujące.

Skoro nie jesteśmy tacy sami to i dotykające nas zdarzenia często interpretujemy lub odczuwamy zupełnie inaczej.

Dlatego w kwestiach ocennych prawo bywa elastyczne.

Żeby uznać, że zostałeś znieważony ktoś musi rzucić pod Twoim adresem obelgę. Ty musisz się jednak poczuć nią dotknięty.

Żeby uznać, że Ci grożono ktoś groźbę musi pod Twoim adresem wypowiedzieć groźbę. Ty musisz się jednak poczuć zagrożony.

Nieuczciwa reklama musi więc składać się z dwóch elementów:

Oferty składanej w miejscu publicznym, wielokrotnie, natarczywie i intensywnie

Oraz?

Klienta dla którego to jest uciążliwe.

Otóż, aby w ogóle można mówić o reklamie poprzez nagabywanie trzeba najpierw ustalić czy klient czuł się nagabywany!

Ograniczenia w parku kulturowym

Otóż jest sobie taka ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 2067).

Ten akt pozwala Radzie Gminy ustanowić park kulturowy.

Mój rodzinny Kraków ma taki park kulturowy pod nazwą „Stare Miasto”. Park został powołany do życia specjalną uchwałą, która określa jego granice, sposób ochrony, a także obowiązujące w nim zakazy i ograniczenia.

Na terenie tego parku obowiązuje zakaz powiadamiania o towarach, usługach lub imprezach polegającego na nagabywaniu
osób przebywających na obszarze Parku.

W teorii brzmi świetnie. A w praktyce?

Nagabywanie w parku kulturowym

Byłem świadkiem takiej oto scenki.

Pewna nienagannie ubrana niewiasta, ściskając w rękach folder reklamowy, zagadnęła starszego Pana.

„Przepraszam najmocniej. Czy nie byłby Pan zainteresowany rejsem do Tyńca?

Jegomość (którego status turysty zdradzał futerał z aparatem) popatrzył na folder i zapytał:

„A kiedy odpływacie?”

„Za 30 minut”

Pan tylko westchnął „eee to może innym razem” i ruszył na dalsze zwiedzanie.

Na odchodne „naganiaczka” (słowo tak samo nieeleganckie jak nagabywanie) życzyła Panu jeszcze miłego pobytu.

Scenki w życiu bym nie zapamiętał, gdyby nie to, co zobaczyłem przechodząc w tym samym miejscu parę godzin później.

Otóż Pani gęsto się z czegoś tłumaczyła, a nieugięty strażnik miejski wypisywał mandat.

Bo naruszenie zakazów parku kulturowego jest wykroczeniem.

Tylko gdzie tu nagabywanie?

Oczywiście mogło się zdarzyć, że jak tylko spuściłem Panią „naganiaczkę” z oczu ta zamieniła się w istnego potwora.

Przepychała się między przechodniami i za rękawy wyciągała z tłumu turystów. Następnie tychże niemalże wpychała na statek na przemian zachwalając rejs i grożąc, że coś sobie zrobi jak straci tę pracę. Tym co chcieli salwować się jeszcze ucieczką zagradzała drogę i żądała pieniędzy za samo wejście na statek.

Jest to możliwe. Tyle, że cholernie mało prawdopodobne.

Bardziej prawdopodobnym jest, że ów strażnik miejski „wlepiał” mandat za sam fakt zachęcania turystów do skorzystania z rejsu.

Niezależnie od formy, braku intensywności, natarczywości i jednorazowości oferty. Oczywiście nikt też nie czuł się nagabywany.

No, ale przepis jest. Jakże z niego nie skorzystać 🙄.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Umowa o pozycjonowanie wizytówki goolge moja firma

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Billboard sponsorski – Zgodnie z przepisami przy tworząc billboard sponsorski, musisz jak ognia wystrzegać się wszelkich form promocji i zachęt do zakupu.
  • Meme marketing – Meme marketing to co innego niż anonimowa memowa twórczość na necie.Jeżeli nie masz zgody autora przerabianej fotografii to naruszysz prawo.

Podziękowania dla:

Podziękowania dla:

  • Photo by Tbel Abuseridze on Unsplash

skasować stronę klientaMiałem ostatnio okazję uczestniczyć w bardzo wystawnej uroczystości.

Może nie tak wystawnej jak ta, gdzie narodził się ten blog, ale równie … podniosłej.

Zdradzę Ci, że mam taką małą zasadę.

Maluteńką.

Otóż jak ognia unikam na imprezach mówić o tym czym się zajmuję.

Dlaczego? Otóż zbyt często trafiałem na osobę, która akurat chciała mnie „tylko podpytać o coś”.

A kończy się to tak:

parę godzin później dalej tkwimy przy stole biesiadnym (już zupełnie sami), a ja szukam na mobilnej wersji LEXa czegoś zupełnie egzotycznego (o czym nie mam pojęcia) jak np:  mienie zabużańskie.

I głośno wzdycham, bo dochodzą mnie nuty „Miłości w Zakopanem„, a mnie nie ma na parkiecie.

Nie mam nic przeciwko pomaganiu, ale … sam rozumiesz 😜.

Moja pryncypialność została jednak wystawiona na próbę, gdy z sąsiedniego stołu padło sakramentalne pytanie…

Czy można skasować stronę klienta?

Oczywiście tą którą się wykonało na zlecenie klienta. I umieściło na jego serwerze.

Jeden z uczestników dyskusji obstawał, że można. Nawet trzeba!

I to z tą oto argumentacją, że klient nie zapłacił.

A jak wieść gminna niesie: „nie macie pieniędzy, nie wymagajcie parady„.

Nie wytrzymałem. Przysiadłem się 😃.

Otóż dobrych kilka lat temu (czytaj prawie 17-naście) była potrzeba dostosowania polskiego prawa do postanowień konwencji Rady Europy o cyberprzestępczości. I do naszego kodeksu karnego „wskoczył” art. 268a kk.

Art. 268a. [Niszczenie danych informatycznych]
§ 1. Kto, nie będąc do tego uprawnionym, niszczy, uszkadza, usuwa, zmienia lub utrudnia dostęp do danych informatycznych albo w istotnym stopniu zakłóca lub uniemożliwia automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie takich danych,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto, dopuszczając się czynu określonego w § 1, wyrządza znaczną szkodę majątkową,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 3. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Skasowanie strony z serwera klienta, choć brzmi kusząco, w języku karnistów to raczej „usunięcie danych informatycznych”.

Aczkolwiek rozumiem pokusę zostania czymś w rodzaju cybernetycznego Janosika… to jednak odradzam.

Zamiast skasować stronę klienta zdecydowanie lepiej jest po po prostu zastrzec prawa autorskie do czasu zapłaty.

No a w przypadku jej braku uregulowania faktury? Dochodzić roszczeń za naruszenie tych praw majątkowych.

A przy okazji rozmów o zamachu na „dobra informatyczne” wyszedł jeszcze jeden temat.

Czy można zalogować się na panel klienta bez jego zgody?

O tym co zrobić, gdy klient zmienia Ci hasło do np: panelu czy fanpage’a pisałem już tutaj.

Natomiast absolutnie nie powinna to być dla Ciebie zachęta, aby komukolwiek pokazywać, że „nie takie już zabezpieczenia z szwagrem pokonywałem„.

Również i na to jest „paragraf”:

Art.  267.  [Bezprawne uzyskanie informacji]

§  1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§  2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.

Jeżeli klient jasno komunikuje, że nie życzy już sobie korzystania przez Ciebie z jego konta to z tą chwilą tracisz „uprawnienie” do logowania się na nie.

W takim przypadku lepiej jest wezwać klienta do umożliwienia Ci wykonania umowy i zachować prawo do wynagrodzenia.

Niż?

Nie wezwać.

Nie otrzymać wynagrodzenia.

I narazić się na odpowiedzialność karną 😜.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o wykonanie strony internetowej

Brak czasu na czytanie?

 

Na zakończenie:

Kazus o skasowaniu strony przytoczyłem za zgodą biesiadników.

I zgodnie z obietnicą pozdrawiam wszystkich serdecznie 👋🏻.

*****

Zobacz także:

  • Checklista do umowy dla agencji reklamowej – Checklista do umowy może być bardzo pomocna dla agencji reklamowej. Taka lista kontrolna nie zwalnia od myślenia, ale ustrzeże Cię od dużej wpadki.
  • Windykacja w branży kreatywnej – Oporni klienci nie opłacają na czas faktur Twojej agencji marketingowej? Wystarczy jednak przestrzegać kilku zasad żeby windykacja była łatwiejsza. Wszystkiego dowiesz się z tego ebooka.

Podziękowania dla:

  • Photo by Thought Catalog on Unsplash

Nieodpłatne przeniesienie praw autorskichNieodpłatne przeniesienie praw autorskich jest zawsze pożądane przez klientów agencji marketingowych.

Trudno bowiem o lepszą cenę niż „nieodpłatnie” 😀.

A czy prawo autorskie dopuszcza nieodpłatne przeniesienie praw autorskich?

Dopuszcza.

Można.

Wolno.

To nie jest jednak pytanie z jakim najczęściej zwracają się do mnie klienci.

Z mojej praktyki wynika, że nieodpłatne przeniesienie praw autorskich pojawia się zazwyczaj w dwóch kontekstach:

  • strony w ogóle nie zadbały o temat prawa autorskiego do projektu.
  • umowa przenosi prawa autorskie, ale nie określa czy to przeniesienie następuje w zamian za wynagrodzenie

Gdy nie zadbaliście o prawa autorskie

To, że nigdy nie rozmawialiście o prawach autorskich nie jest niczym nagannym. Ani niezwykłym.

Ty rzuciłeś się w wir pracy twórczej i prawa autorskie do czegoś co jeszcze nie powstało było ostatnią rzeczą która zaprzątała Ci głowę.

Z drugiej zaś strony dla klienta było „oczywistą oczywistością”, że jak robi przelew za Twoją fakturę to płaci „za wszystko”.

Nigdy jednak nie zapytał, bo ponoć prawa autorskie nie zając, nie uciekną.

Do tematu warto jednak powrócić na końcowym etapie projektu.

Prawo autorskie przewiduje, że jeżeli z umowy nie wynika, że przeniesienie autorskich praw majątkowych nastąpiło nieodpłatnie, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Oznacza to, że klient nigdy nie może powoływać się na swoje przekonanie, że „płaci za wszystko”.

Jeżeli jasno w umowie nie określiliście, że w ramach wynagrodzenia przenoszone są też prawa autorskie to należą Ci się za nie dodatkowe pieniądze.

Lub możesz je przenieść nieodpłatnie.

Ale to Twoja dobra wola.

Klient nie może Cię do niczego przymusić.

Przykładowo w moim wzorze umowy dla agencji marketingowych przewidziałem, że wygrodzenie zawiera w sobie prawa autorskie.

§6
Wynagrodzenie

Z tytułu wykonania Materiałów Reklamowych i przeniesienia do nich autorskich prawa majątkowych KLIENT zapłaci AGENCJI wynagrodzenie w kwocie ____________ PLN (słownie________________) netto.

 

Tylko w takim przypadku klient faktycznie „płaci za wszystko”.

Gdy nie wiadomo czy za prawa autorskie się płaci

Drugim przypadkiem, z którym nagminnie się spotykam jest sytuacja, w której jest umowa i są w niej uregulowanie prawa autorskie.

Tyle, że nie wiadomo czy prawa autorskie są przenoszone w ramach wynagrodzenia czy nieodpłatnie.

Taka problematyczna klauzula zazwyczaj wygląda tak:

„Wykonawca oddając dzieło przenosi na Zamawiającego prawa autorskie na następujących polach eksploatacji”

Czego tutaj brakuje?

A no strony nie wskazały, że Wykonawca przenosi te prawa nieodpłatnie.

Innymi słowy „z umowy nie wynika, że przeniesienie autorskich praw majątkowych nastąpiło nieodpłatnie”

A skoro nie wynika to Tobie jako twórcy należne jest wynagrodzenie.

Artykuł 43 prawa autorskiego nie pozostawia tutaj złudzeń.

Z umowy nie wynika też, że przeniesienie następuje w ramach wynagrodzenia z dzieło.

Tutaj potrzebna byłaby taka klauzula jak w moim wzorze, który omawiałem powyżej.

Nieodpłatne przeniesienie praw autorskich a ugoda

Oczywiście przemilczany/przeoczony temat praw autorskich to nie kłoda którą powinieneś cisnąć pod nogi klienta.

To raczej niezbyt pro-klienckie podejście 😅 i jestem przekonany, że nigdy nie przyszłoby Ci to do głowy.

Prawa autorskie możesz nieodpłatnie przenieść na zamawiającego w każdym momencie. Wystarczy prosta umowa.

Natomiast Twoje pro-klienckie poglądy mogą zostać wystawione na próbę, gdy zderzą się z niezbyt pro-płatniczym podejściem klienta.

Jeżeli więc klient się z Tobą nie rozliczy to powinien się przynajmniej liczyć z potencjalnie bardzo przykrymi konsekwencjami korzystania z Twojego projektu bez posiadania do niego praw.

I wtedy temat praw autorskich jest doskonałą „dźwignią”, którą możesz wykorzystać negocjując ugodę pozasądową.

„Nieodpłatne przeniesienie praw autorskich w zamian za rozliczenie projektu?”.

Brzmi uczciwie.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

milczenie klienta przy poprawkachW mojej skrzynce wylądował już drugi e-mail z pytaniem od czytelnika więc dzisiaj na tapetę biorę: milczenie klienta przy poprawkach.

„(…) Dla mnie jako copywritera odbiór tekstów to droga przez mękę. Jak trzeba napisać coś to ma być szybko, tanio i wysokiej jakości. Potrafię dosłownie iść do kuchni po herbatę i jak wracam to mam pięć połączeń nieodebranych od klienta. Natomiast jak już teksty wyślę to nagle klient traci zainteresowanie. Odpisze mi tylko, że otrzymał i sprawdzi, ale na tym koniec. Czekam wtedy nawet i kilka tygodni. Na Pana blogu czytałam o niekończących się poprawkach, ale mój problem jest nieco inny. Klient się nie odzywa, odrzuca połączenia i tylko wysyła smsy „Pani Asiu pod koniec tygodnia znajdę chwilkę to siądę do tego”. Co w takiej sytuacji?„.

Faktycznie problem jest trochę z „innej beczki”, ale rozwiązanie jest bardzo podobne.

Jaki jest termin na wniesienie poprawek?

Skoro wysyłasz klientowi zamówione przez niego teksty to powinien on je zatwierdzić, albo zgłosić do nich zastrzeżenia. To nie jest jego dobra wola, ale obowiązek wynikający z samej istotny łączącej was umowy.

Jeżeli nie określiliście wcześniej w jakim terminie należy wnieść zastrzeżenia to powinien być on odpowiedni.

Termin odpowiedni to inaczej termin rozsądny.

A termin rozsądny to taki, który każdy by dotrzymał, gdyby tylko zachował minimum staranności.

To niestety jest bardzo ocenne, a w przypadku sporu od tego jest sąd, aby go rozstrzygnąć.

Jak taki termin oszacuje sędzia? Z pomocą doświadczenia życiowego.

Zapoznanie się ze stroną prostego tekstu reklamowego to góra godzina pracy.

Może nawet 3 dni robocze (jak ktoś wolno czyta 😅).

Jeżeli więc po tygodniu u klienta nadal cisza to można śmiało stwierdzić, że przekroczył on wspomniany „rozsądny termin”.

Nie mogę Ci obiecać, że sędzia również tak uzna, ale wydaje mi się to bardzo, ale to bardzo prawdopodobne.

Skoro już wiemy, że termin klient „zawalił” to co możesz z tym fantem zrobić?

Milczenie klienta przy poprawkach a współdziałanie

Podobnie jak w przypadku niekończących się poprawek (i poprawek do poprawek 🙄) milczenie klienta można uznać za brak współdziałania. W takim przypadku możesz wyznaczyć klientowi nieprzekraczalny termin na uwagi, a po jego bezskutecznym upływie od umowy odstąpić.

Nie jest to jednak rozwiązanie optymalne, gdyż odstąpienie od umowy powoduje obowiązek zwrócenia przez Ciebie zaliczki/wynagrodzenia (zachowujesz jednak prawo do swoich tekstów).

Milczenie klienta przy poprawkach czasem oznacza akceptację

Zdziwiłbyś się jak często nasze prawo uważa milczenie za zgodę. To taka zgoda bierna 😅.

Milcząc można przedłużyć umowę najmu

Milcząc można przyjąć ofertę.

I wiele innych.

Właściwie to nawet jest specjalny przepis w kodeksie cywilnym który pozwana zakwalifikować różne zachowania jako „czynność prawną”. Taka czynnością prawną jest z pewnością wniesienie zastrzeżeń do tekstów (żądanie poprawek) lub akceptacja tekstów (przyjęcie bez zastrzeżeń). I tutaj nie jest potrzebny e-mail czy oficjalne pismo klienta, bo wystarczy, że jego zachowanie niejako pokazuje jakie są jego intencje.

Art. 60. [Oświadczenie woli]
Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej (oświadczenie woli).

Czas na przykład:

Jeżeli prześlesz teksty, a klient je umieści w swoim sklepie internetowym to jego działanie pokazało, że je zaakceptował.

Albo jeżeli prześlesz teksty, a potem fakturę, a klient jej nie zwróci (nawet lepiej: zaksięguje ją!).

Obiecanki klienta a zasady współżycia społecznego

Możesz również trafić na klienta, który obiecuje.

Oj, obiecuje!

Często, szczerze i wylewnie.

Że uwagi będą. Zaraz. Już jutro. Albo niezwłocznie po świętach.

Taki jegomość nie przyjmie niczego milcząco. Właściwie to jego zachowanie jest przeciwieństwem milczenia.

W takim przypadku może być zastosowany sławetny art. 5 kc.

Dlaczego sławetny? Bo przepis-wytrych co TEORETYCZNIE może być zastosowany do każdej sprawy.

Taka prawnicza karta „wychodzisz z więzienia” jak w EUROBIZNESIE.

I właśnie dlatego jest przez wszystkich nadużywany.

Bo jak się nie ma argumentów to każde zachowanie drugiej strony jest „sprzeczne z zasadami współżycia społecznego” albo jest „nadużyciem prawa”.

Ale jak już sąd uzna, ze ten przepis art. 5 kc ma zastosowanie to druga strona najczęściej traci swój najmocniejszy oręż.

Zatem jak to ma się do klienta, który obiecuje zgłosić poprawki, ale ciągle odkłada je w czasie?

Takie milczenie klienta przy poprawkach na podstawie tego art. 5 kodeksu cywilnego może być uznane za „nadużycie prawa”.

Bo Klient ma prawo do poprawek.

Ale nadużywa tego prawa w sposób nie fair.

Dokonując takich ustaleń sąd może zasądzić na Twoją rzecz należne Ci wynagrodzenie przyjmując, że klient albo nie miał żadnych poprawek, albo wręcz nie był zainteresowany ukończeniem umowy i umyślnie ją „torpedował”.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę kampanii Facebook Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Gdy klient uniemożliwia Ci wykonywanie umowy – gdy klient uniemożliwia wykonanie umowy agencji marketingowej jest Game Over? Niezupełnie. Wystarczy spełnić trzy proste warunki żeby otrzymać zapłatę.
  • Niekończące się poprawki -Jeżeli trafiłeś tutaj googlując „niekończące się poprawki” to znaczy, że naprawdę jesteś w opałach.Spokojnie, jest na to rada i to nawet bez pisemnej umowy.

Podziękowania dla:

Podziękowania dla:

  • Photo by Joao Tzanno on Unsplash

niekończące się poprawkiJeżeli trafiłeś tutaj googlując „niekończące się poprawki” to znaczy, że naprawdę jesteś w opałach 😄.

Na początek zdefiniujmy co to są „niekończące się poprawki”.

Same poprawki wpisane są w Twoje usługi.

Nie dlatego, że się nie przykładasz, albo robisz coś z wadami.

Właśnie DLATEGO, że się przykładasz chcesz żeby klient był zadowolony.

NAPRAWDĘ ZADOWOLONY.

A każdy projekt jest inny, każdy ma inną wrażliwość i poczucie estetyki.

I dlatego wsłuchujesz się w uwagi klienta i chętnie je wdrażasz. Czasem wystarczy kilka kliknięć w photoshopie, a czasem będzie to zarwana nocka.

Na koniec największą nagrodą jest kiedy klient przyklaśnie 👏🏻 i powie:

O! To jest to!

Niekończące się poprawki zaczynają się tam gdzie kończą się „rozsądne oczekiwania”.

Kojarzysz ten moment kiedy z ciężkim sercem piszesz kolejnego e-maila, załączasz zmiany i modlisz się żeby tym razem było ok?

I nigdy nie jest, bo za 15 minut masz odpowiedź.

Ponoć znowu zawaliłeś 🙄.

Umowa określa ilość poprawek

Oczywiście najlepiej jest wszystko opisać w umowie.

Przykładowo w moim wzorze umowy określiłem, że klient może zgłosić „poprawki” i „zastrzeżenia” które dotyczą wad.

Wady usunąć trzeba bez gadania. Chyba wyjaśniać nie muszę.

Poprawki są jednokrotne, a jeżeli klient chce dalej „majstrować” przy projekcie (poprawiać estetykę, wprowadzać nowe elementy etc.) to może to zlecić jako prace dodatkowe.

1. KLIENT może zgłosić AGENCJI poprawki lub zastrzeżenia do prac objętych każdym z Etapów w terminie ____ dni od dnia udostępnienia tych prac przez AGENCJĘ.
2. AGENCJA zawiadomi KLIENTA o wprowadzeniu poprawek lub usunięciu wad wskazanych w zastrzeżeniach i umożliwi zapoznanie się z pracami naprawczymi.
3. KLIENT może ponownie zgłosić AGENCJI zastrzeżenia do prac naprawczych, ale dalsze poprawki nie mające na celu usunięcia wad mogą być wykonane tylko jako prace dodatkowe.

Oczywiście to jest tylko przykład. Możesz uznać, że projekt wymaga np: dwukrotnych poprawek.

No, ale nie 30, 40 czy 100.

Niekończące się poprawki bez umowy

Warto wpisać różne postanowienia do umowy 😃.

To jest rada na wagę złota. Takich jest pełno na internetach.

Tyle, że najpewniej czytasz to, bo masz problem z klientem, a wasza umowa jest skromna.

Lub nawet nie ma jej na piśmie.

Więc to jest jakbyś usychał z pragnienia i googlował „jak zdobyć wodę na pustyni”.

A jedyne artykuły jakie znalazłeś to elaboraty o tym jak ważne są zapasy wody przed udaniem się na pustynię.

Otóż dobra wiadomość jest taka, że kodeks cywilny zawiera przepisy, które można zastosować w takiej sytuacji.

Zła wiadomość jest taka, że to czy „niekończące się poprawki” klienta były zasadne czy też nie na sam koniec być może będzie musiał ocenić sąd.

Niekończące się poprawki podstawą do odstąpienia

Pierwszy przepis jaki przyjdzie Ci na ratunek jest art. 640 kc:

Jeżeli do wykonania dzieła potrzebne jest współdziałanie zamawiającego, a tego współdziałania brak, przyjmujący zamówienie może wyznaczyć zamawiającemu odpowiedni termin z zagrożeniem, iż po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu będzie uprawniony do odstąpienia od umowy.

Są takie projekty, których nie warto „ciągnąć” i lepiej je szybko zakończyć.

Co jeżeli już na samym początku umowy problemy się „piętrzą” i do dosłownie podstawowych kwestii klient zgłasza gigantyczną ilość poprawek?

Otóż im dalej w las, tym więcej drzew.

Niezliczone, często zbędne poprawki są dla Ciebie przeszkodą żeby terminowo ukończyć projekt ….

Pamiętaj, że korzystając z odstąpienia sprawisz, że umowa będzie uważana za niezawartą. W takim przypadku musisz zwrócić drugiej stronie zaliczkę (jeżeli ją otrzymałeś).

Niekończące się poprawki przeszkodą do wykonania umowy

Źródłem alternatywnego rozwiązania jest art. 639 kc, o którym niedawno pisałem.

Zgłaszanie przez Twojego klienta niekończących się poprawek w pewnym momencie może być uznane za zawinioną przez niego przeszkodę do wykonania umowy.

W waszym projekcie pojawi się bowiem ten krytyczny moment kiedy Ty naprawdę już zrobiłeś już wszytko co się dało.

A klient zwyczajnie się czepia.

Kto miałby ocenić kiedy ów „krytyczny moment” nastąpił?

Sąd.

Najpierw, tak jak przypadku omówionego już odstąpienia, powinieneś jednak wysłać odpowiednie pismo.

Koniecznie listem poleconym.

*****

Chciałbyś może otrzymać wzory takich pism do klienta w pliku pdf?
Jutro prześlę je czytelnikom mojego newslettera.

Aby go otrzymać wystarczy jeden *klik*.

Przegapiłeś tego newslettera a po prostu „musiszgomieć” ?
Daj mi znać w komentarzu, a wyślę go ponownie specjalnie dla Ciebie 😎.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Google Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Gdy klientowi nie podoba się Twoja praca – Estetyka strony internetowej jest ocenna. Jeżeli jednak spod Twojej igły (i klawiatury) wyszła spełniająca wszelkie standardy witryna to klient musi zapłacić.
  • Klient deklaruje że zapłaci – Warto aby agencja marketingowa upomniała się niezapłaconą fakturę.Deklaracja zapłaty przez klienta stanowi uznanie roszczenia, a to ma liczne zalety.

Podziękowania dla:

Podziękowania dla:

  • Photo by Ellyot on Unsplash