adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

NIP agencji reklamowejDo dzisiaj pamiętam jak w podstawówce Pani od matematyki oznajmiła nam:

Dzisiaj zaczynamy się uczyć tabliczki mnożenia. Jak skończymy będziecie ją znali tak, że do końca życia jak was ktoś obudzi w środku nocy to wyrecytujecie ją bez zająknięcia” (cytat dosłowny 😁).

Kilka dekad później wiem, że była to przesada.

Mocna.

Za to jest taki ciąg liczb, który każdy przedsiębiorca potrafi wyrecytować.

Bez zająknięcia.

I to nawet w środku nocy.

To jego własny numer NIP 😜.

Po co NIP agencji reklamowej

Niezależnie od tego czy prowadzisz swoją agencję jako osoba fizyczna czy w formie spółki musisz uzyskać NIP.
Jest to szumnie zwany „obowiązek ewidencji podatkowej„.

Więc do czego więc służy NIP agencji reklamowej?

Można odpowiedzieć, że do wszystkiego co związane jest z prowadzeniem własnego biznesu.

NIP będzie identyfikował Twoją agencję reklamową przede wszystkim w urzędowych rejestrach i w kontaktach z tymi urzędami.

Swój numer NIP będziesz również umieszczać na ofertach, stronach internetowych, fakturach, pieczątkach i gdzie tam sobie jeszcze zamarzysz.

NIPu mogą zażądać od Ciebie także kontrahenci,  banki czy też przedstawiciele….Najwyższej Izby Kontrolii.

Czyli wszyscy 😄.

Z czego składa się NIP

NIP to inaczej „numer identyfikacji podatkowej”.

To w sumie 10 cyfr, które zwyczajowo zapisuje się w 4 blokach.

Np: mój NIP to 677-220-90-80

Taka forma zapisu jest bardzo czytelna więc skorzystaj z niej przy projektowaniu swojej pieczątki lub wizytówki.

W oficjalnych rejestrach używa się jednak ciągu cyfr czyli „6772209080” (chociaż przy takim zapisie o pomyłkę nie trudno..).

Być może zastanawiasz się czy Twój NIP ma jakieś „ukryte” znaczenie.

Na przykład że z tego ciągu cyfr wynika, że to NIP agencji reklamowej, albo że jesteś mikroprzedsiębiorcą.

Otóż nie. Właściwie to jest nawet przepis, z którego wprost wynika, że „NIP nie może mieć ukrytego lub jawnego charakteru znaczącego, określającego pewne cechy podatnika„.

NIP to po prostu NIP i nie da się z niego czegokolwiek „wywróżyć” o jego właścicielu😅.

Kto nadaje NIP agencji reklamowej

Zacznijmy od tego, że funkcjonuje taki twór o dumnej nazwie „Centralny Rejestr Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników”. Skrót jest nieco mniej imponujący: „CRP KEP”

Nadanie NIP agencji reklamowej czy innej firmie następuje przy użyciu właśnie tego systemu.

I to na dwa sposoby – w zależności od tego jaką formę działalności wybierzesz.

W przypadku działalności jednoosobowej wniosek o nadanie NIP składasz za pośrednictwem  Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej informacji.

Analogicznie przy spółkach  – i tutaj bez niespodzianek – wniosek o nadanie NIP składasz za pośrednictwem Krajowego Rejestru Sądowego.

Czyli innymi słowy rejestrując swoją firmę niejako „przy okazji” załatwiasz sprawę NIPu.

Jest to bardzo proste i sprowadza się do zaznaczenia jednego pola na formularzu.

O tak:

 

Ciekawostka: opcję „nie posiadam NIP” możesz zaznaczyć także, gdy rejestrując agencję reklamową zwyczajnie nie pamiętasz swojego NIPU. Jeżeli numer ten został Ci nadany to system automatycznie go odszuka i wprowadzi do rejestru.

Kiedy te rejestry przekażą dane do „CRP KEP” to NIP Twojej agencji reklamowej zostanie nadany automatycznie.

A jak uzyskasz potwierdzenie nadania tego numeru?

Otóż pojawienie się NIPu w CEIDG albo KRS jest samo w sobie potwierdzeniem jego nadania 😁.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o zachowaniu poufności

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Kod PKD i koncesje – Zakładając agencję reklamową musisz wybrać jeden lub więcej kod PKD który odpowiada profilowi Twojej działalności. Koncesji i zezwoleń nie potrzebujesz.
  • Wybór nazwy – Zakładając agencję reklamową i wybierając nazwę firmy powinieneś wpierw wykonać research. Być może ktoś już z tej nazwy korzysta, a kto pierwszy ten lepszy.

Podziękowania dla:

  • Photo by Mika Baumeister on Unsplash

na ratunek kreatywnymAż trudno w to uwierzyć, ale 2018 rok ma się już ku końcowi 😀.

Właściwie to już dziś!

Dlatego to najlepszy moment na refleksję, podsumowania i przemyślenia.

Zaczęło się od prezentu

Jak pisałem tutaj z tzw. branżą kreatywną miałem już do czynienia kilka lat temu.
Nasze drogi jednak się rozeszły i prócz pojedynczych zleceń raczej nie zapowiadało się na mój  come back w iście hollywoodzkim stylu.

Za nim jednak udałem się na pamiętne wesele (to na którym zostało rzucone ziarno po ten blog) najpierw trafiała do mnie przesyłka.

Po prostu pewnego mroźnego, styczniowego poranka do mojej kancelarii zawitał kurier z całkiem pokaźnych gabarytów przesyłką. Mamrocząc do siebie „niczego nie zamawiałem …” niechlujnie podpisałem pokwitowanie odbioru.
Pan kurier uprzejmie pokwitał głową i zniknął za zakrętem, a ja zostałem sam na sam z TĄ przesyłką.

Oczywiście nie mogłem się powstrzymać i przesyłkę od razy otworzyłem 😃. W środku było….

Drzewko!

Nie byle jakie, bo mandarynka.

No i życzenia noworoczne.

Nadawca? Wiem tylko, że „jakaś” agencja reklamowa, bo w swoim mało roztropnym zwyczaju list przewozowy od razu upchnąłem w niszczarkę (no bo…RODO, chociaż jeszcze go nie było..).

Ewidentna pomyłka, ale nie było jak jej odkręcić.

Drzewko zostało ze mną w biurze.

Świetna specjalizacja

W tym też okresie mejlowałem (jest takie słowo?) z Rafałem Chmielewskim, który jest ojcem chrzestnym blogów prawniczych.

Chciałem założyć bloga i pisać, pisać.. Chęci nie brakowało, ale wena bywa kapryśna.

Po kilku dniach „brainstormingu” nadal nie miałem solidnego pomysłu, aż w końcu mój wzrok utkwił … na stojącej obok biurka mandarynce.

I przypomniały mi się stare sprawy, które zacząłem miło wspominać.

„O! To jest to!” pomyślałem.

I duszą na ramieniu napisałem e-maila do Pana Rafała.

I po kilku chwilach dostałem odpowiedź, która otworzyła „nowy-stary” rozdział w mojej praktyce zawodowej 😁.

Potem było jeszcze szkolenie w Krakowie, obowiązkowa dedykacja w moim egzemplarzu „Pamiętnika Adwokata” i blog ruszył!

 

Ten pierwszy

Pierwszy wpis na blogu napisałem w dniu 13 lutego 2018 r.

I chociaż od samego pisało mi się świetnie (np: dogorywając przed laptopem o 22:00) to jednak wypatrywałem gdzieś na horyzoncie klienta.

Takiego który przeczyta mojego bloga i będzie chciał skorzystać z moich usług.

Ten pierwszy „blogowy” klient miał być potwierdzeniem tego, że TO wszystko ma sens 😁.

Wiedziałem, że łatwo nie będzie.

Nie jestem jednak typem typa, który szybko się zniechęca. Staram się przeć do przodu.

Ale lubię sobie też czasem ponarzekać.

Można powiedzieć, że „prę do przodu narzekając sobie pod nosem”.

Paskudna cecha, ale przynajmniej nie narażam się na krytykę z gatunku „przestań narzekać i wreszcie coś zrób”

Tymczasem pierwszy klient „blogowy” pojawił się już…w kwietniu.

I chociaż w kwietniu 2018 r. jako prawnik pracowałem już 12 lat, a swoją kancelarię prowadziłem 5 lat..

I zajmowałem się już setkami spraw dla dziesiątków klientów..

To przyznam się bez bicia, że cieszyłem się na to spotkanie BARDZIEJ niż, gdy składałem ślubowanie adwokackie 😁.

To spotkanie dało mi taki przysłowiowy wiatr w żagle, że podjąłem..

90-cio dniowe wyzwanie w… 33 dni

Niedługo potem natrafiłem na bardzo ciekawy kanał Milesa Becklera, który swoim odbiorcom rzucił 90-cio dniowe wyzwanie.

Chodziło o tworzenie treści przez 90 dni. Pisanie, nagrywanie filmów na youtube lub podcastowanie.

Pomyślałem, że to świetna okazja żeby…zrobić te trzy rzeczy jednocześnie.

Mój blog dopiero co raczkował.

Na samą myśl o nagrywaniu czegokolwiek przechodziły mnie dreszcze.

A o podcastingu nie miałem zielonego pojęcia.

Zatem wystarczyło po prostu…ZACZĄĆ.

Oczywiście wewnętrzny opór był ogromny. A tysiące wymówek wydatnie mnie wspierały w dążeniu do dalszego unikania nagrywania czegokolwiek.

Aż pewnego sierpniowego dnia zatrzymałem samochód w okolicy mojej kancelarii, wyciągnąłem telefon i powiedziałem do siebie:

„nagram teraz film do tekstu o liście adwokackim i opublikuję go bez względu na to  jak wyjdzie”

Tak też zrobiłem😜.

W ten sposób podjąłem wyzwanie w czasie, którego każdego dnia publikowałem jeden wpis, film i podcast.

Czyli 90 dni udało się „zrobić” w 33 😅.

A wyglądało to tak (easter egg: TO drzewko mandarynkowe zawsze wspierało mnie w tle):

Blog „Na Ratunek Kreatywnym” od kuchni

Zobaczmy jeszcze „pod maskę” bloga czyli co czai się w jego silniku.

Najpopularniejsze wpisy czyli „Top Ten” przedstawiają się następująco:

Temat związany z NDA był absolutnym hitem tego roku 😀. Dlatego solennie zapewniam, że do tego zagadnienia jeszcze wrócę w 2019 r.

Wpis „Niekończące się poprawki” okazał się być czarnym koniem wyścigu, gdyż pewnego dnia po prostu „eksplodował” na Facebooku. Niestety nie wiem gdzie, ani dlaczego, ale miejsce w „Top Ten” zasłużone”.

Zaskoczeniem była również liczba odwiedzin na zakładce „O mnie”. No, ale Pan Rafał Chmielewski zawsze powtarzał, że blog prawniczy bez „o mnie” to nie blog…

Co do liczby odwiedzin to był skromny, ale stały wzrost 💪🏻.

 

Miłym, świątecznym akcentem było pokonanie magicznej bariery 1000 odwiedzin.

Tutaj czułem trochę „szklany sufit”, a jednak rzutem na taśmę się udało 😀.

 

Dziękuję Ci za czas jaki poświęciłeś na czytanie mojego bloga.

Mam nadzieję, że chociaż trochę przyszedłem Ci na ratunek 😁.

Do zobaczenia w 2019!

zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunkuJeżeli można mówić o „reklamowym abecadle” to niewątpliwie literką „Z” jest w nim „zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku”.

Bez znaczenia jest czy po drugiej stronie obiektywu staje model, aktor czy nawet zwykły Kowalski. ZAWSZE musisz sobie zadać dwa pytania:

  •  jak później wizerunek ten będzie wykorzystywany
  • czy mam zgodę tej osoby na wykorzystanie jej wizerunku

A w reklamie to rzecz szczególnie ważna.

O tym jak ważna przekonała się pewna uczelnia wyższa.

Sprawa zaczęła się od tego, że pracownik uczelni(nazwijmy tę osobę „Panią Haliną”) zgodził się pozować do zdjęć.

Sesja zdjęciowa nie była obowiązkowa, a Pani Halina mogła później zapoznać się z fotografiami.

Nasza bohaterka „nie zgłaszała zastrzeżeń ani do przebiegu sesji ani do wykonanych na niej zdjęciach„, ale też „nie podpisała umowy dotyczącej wykorzystania jej wizerunku przez uczelnię do kampanii promocyjnej.

Następnie władze Wyższej Szkoły umieściły wizerunek Pani Haliny na bilbordach wywieszonych w miejscach ogólnie dostępnych i w informatorze uczelni.

Sąd podsumował tę sprawę w następujący sposób:

„Zebrany materiał dowodowy wskazuje, że powódka o ile wyraziła zgodę na udział w sesji zdjęciowej, o tyle jednak nigdy formalnie nie zgodziła się na opublikowanie swojego wizerunku w materiałach reklamowych pozwanej.Pozwana publikując bez zgody samej zainteresowanej wizerunek powódki naruszyła jej dobra osobiste.
W ten sposób również naruszyła podstawowe obowiązki pracodawcy”.

Czyli klęska pracodawcy na całej linii.

A wystarczyło przygotować proste..

Zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku

Prawo autorskie bywa bezkompromisowe.

Niezachowanie formy pisemnej skutkuje nieważnością umowy o przeniesienie praw.

Naruszenie praw autorskich ma dotkliwe konsekwencje finansowe. 

Ale interesujący Cię art. 81 prawa autorskiego jest tutaj łatwo zauważalnym wyjątkiem.

Bo wymagania są praktycznie żadne.

Otóż zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zachowania szczególnej formy. Nie trzeba korzystać tutaj z „formułek”, umieszczać ściśle określonych elementów czy dopełniać jakichkolwiek innych formalności.

Wystarczy więc, że zgoda została wyrażona w sposób nie budzący wątpliwości.

W idealnym świecie będzie to zgoda pisemna. W innych przypadkach pewnie wystarczy e-mail lub sms 😁.

Jakich błędów się wystrzegać w sprawach wizerunku w reklamie

Skoro uzyskanie zezwolenia to przysłowiowa „kaszka z mleczkiem”….

To dlaczego więc wspomniana uczelnia podłożyła głowę pod sądowy topór?

Otóż poczyniono pewne „założenia”.

Najpierw była sesja zdjęciowa.

Skoro pracownik daje się fotografować na potrzeby przyszłej kampanii to znaczy się, że wyraża „jakąś” zgodę, prawda?

Potem była kampania.

Skoro pracownik nie awanturuje się to daje „ciche przyzwolenie” na wykorzystanie jego wizerunku w reklamie, prawda?

Nie i nie. 

Zgoda na udział w sesji zdjęciowej nie oznacza automatycznej zgody na wykorzystanie fotografii w reklamie.
A skuteczne zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku udzielane jest tylko w sposób świadomy i nie budzący wątpliwości. Więc uczelnię raczej powinno było interesować co Pani Halina robiła niż to czego nie robiła.

Wzór zezwolenia

Skoro już wiemy jakie wpadki „zaliczyła” nasza uczelnia to porozmawiajmy o tym, co można było zrobić inaczej.

Albo lepiej.

Podstawa prawna
Zgodę warto „otworzyć” podstawą prawną czyli wskazać w jej treści, że udzielana jest w trybie  art. 81 ust. 1 ustawy z 4 kwietnia 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Usuwa to wszelkie wątpliwości z jakim dokumentem mamy do czynienia.

Rodzaj zgody
Zgodę możesz określić jako „odpłatną” lub „nieodpłatną”. Nie przy tym jest konieczne, aby „właściciel” wizerunku otrzymał jakiekolwiek pieniądze za pozowanie .

Zgoda może też być ograniczona czasowo lub terytorialnie (np: wykorzystywanie wizerunku w reklamie prasowej przez 6 miesięcy na terenie Polski), albo też bez jakichkolwiek ograniczeń (np: także po ustaniu stosunku pracy).

Zakres zgody
Wreszcie warto określić w jakim kontekście wizerunek będzie wykorzystywany. Bohaterka analizowanego orzeczenia mogła nie mieć obiekcji żeby swoim wizerunkiem reklamować Uczelnię Wyższą.  Są jednak produkty, z którymi wiele osób nie chciałoby być kojarzonymi.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykorzystanie wizerunku

Brak czasu na czytanie?

 

Zobacz także:

  • Wizerunek w kontrowersyjnej reklamie – Chcesz uniknąć kłopotów? Zgoda na wykorzystanie wizerunku powinna również uwzględniać kontekst w jakim ów wizerunek będzie wykorzystany.
  • Wizerunek pacjenta w marketingu medycznym – Testimoniale/case studies to broń atomowa w arsenale marketingu medycznego.Jednak aby legalnie wykorzystać z wizerunek pacjenta trzeba dochować formalności.

Podziękowania dla:

  • Photo by rawpixel on Unsplash

Reklamy dla dzieciNiedawno Rada Reklamy musiała się zmierzyć z bardzo ciekawym pytaniem o „reklamy dla dzieci”.

Ku mojemu zaskoczeniu nie chodziło o reklamę, która miała na celu wyzyskanie łatwowierności dzieci.

To akurat byłoby bardzo proste: zabrania tego 16 ust. 1 pkt. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 419 z późn. zm.). Taka reklama jest sprzeczna z prawem.

Nie, chodziło o coś zupełnie innego.

„czy reklama jest sprzeczna z prawem lub dobrym obyczajem, gdy ogląda ją osoba która nie jest jej targetem?”

Zacznijmy jednak od tego jaki spot był sprawcą całego zamieszania.

Oleje silnikowe Total Quartz i ….atak robotów

Z uchwałą zapoznałem się z ciekawością, bo reklama Total Quartz wpadła mi w oko.

Łatwo wypatrzeć inspiracje: „Transformers”, „I, robot„, i oczywiście „Terminator„. Całość doprawiona małą domieszką z gatunku zombie apocalypse (charakterystyczny, utykający chód robotów 😁).

Absolutnie zgodzę się z autorką skargi skierowanej do Rady Reklamy, że „Reklama jest ciemna, tworzy negatywny odbiór i niepokój”.

Trudno byłoby czerpać pełnymi garściami z powyższych filmów i otrzymać coś innego. Myślę, że jest to jednak wielka zaleta tej reklamy.

W życiu zapewne widziałem dziesiątki reklam olejów silnikowych i jedyne co mogę o nich powiedzieć to to, że jak je TEN olej to będzie super.

Tę reklamę zapamiętałem jednak ze szczegółami.

Wróćmy do meritum skargi:

„Moje dziecko(2,5 roku), które kilkakrotnie oglądało reklamę w ciągu dnia mówi o ataku robotów i potworach. Dziecko zaczęło budzić sie w nocy z krzykiem, zaczął się moczyć. Dziecko wróciło do pieluchy, mówi o leku związanym z ciemnością i krzyczy widząc ta reklamę. Staram się kontrolować to co ogląda moje dziecko w tv, uważam że takie reklamy nie powinny być emitowane. Niestety nie mam kontroli nad reklamami.” 

Co na to Rada Reklamy?

Reklamy dla dzieci, ale pod kontrolą rodzicielską

Zespół Orzekający stanął na stanowisku, że „reklama [Total Quartz] nie zawiera treści które mogłyby motywować do zakupu produktu poprzez wykorzystywanie zdarzeń losowych, wywoływanie lęku lub poczucia strachu”.

Arbitrzy doskonale zdekodowali sens art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Domyślam się, że bardziej szczegółowa argumentacja przedstawiałaby się w sposób następujący:

Reklamą jest przekaz handlowy zmierzający do promocji sprzedaży lub odpłatnego korzystania z towarów lub usług.
Aby móc uznać, że reklamodawca w sposób nieuczciwy wywołał u klientów lęk trzeba najpierw ustalić na co ten lęk był ukierunkowany.

Otóż w ocenie sądów lęk powinien wpływać na wybory konsumenckie (np: lęk przed zakupem produktów zawierających konserwanty). Nie wystarczy więc, że reklama swoją estetyką wywołuje uczucie niepokoju (czy u 2,5 latka – nawet lęku).

Nawet wykorzystanie łatwowierności dzieci musi być ukierunkowane, aby wykształcić u młodego odbiorcy taką postawę, która nakłaniałaby opiekunów do zakupu. Czyli znowu: nieuczciwy element reklamy ma mieć realne przełożenie na wybory konsumenckie.

Jednocześnie „Zespół zwrócił uwagę, iż 2,5 letnie dziecko bez kontroli rodzicielskiej nie powinno oglądać spotów reklamowych„.

Podpisuję się pod tym obiema rękami.

Jedną ręką składam podpis jako prawnik

Uważam, że zgodność reklamy z normami należy rozpatrywać przez pryzmat produktu, branży i targetu (podobnie Rada Reklamy o reklamie w branży bieliźniarskiej). Reklamy wykorzystujące łatwowierność dzieci to nieuczciwe, ale ciągle dedykowane reklamy dla dzieci. Natomiast nie można oceniać „zwykłej” reklamy na podstawie zachowań małego dziecka.
Olej silnikowy to produkt który nie jest przeznaczony dla małego odbiorcy. Stąd też wszelkie reakcje bardzo małego dziecka na reklamę nie mogły być objęte zamiarem twórców, bo tych nie dało się przewidzieć, ani im zapobiec.

Drugą ręką podpisuję się jako ojciec

Prawdą jest, że my rodzice nie mamy kontroli nad reklamami. I mieć nie będziemy.

Mamy natomiast całkowitą kontrolę nad pilotem. A powinniśmy mieć nad tym co oglądają nasze dzieci.

I nie trzeba tutaj robotów wyskakujących spod maski. Ja swego czasu musiałem bardzo uważać na rybkę MiniMini, której panicznie bała się córeczka.

Bo ponoć  jak rybka śpi to się nie bawi, a więc jest smutna. Żelazna, dziecięca logika 😆.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Google Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Jens Kreuter on Unsplash

wygaśnięcie autorskich praw majątkowychWygaśnięcie autorskich praw majątkowych to prawniczy odpowiednik porzekadła „wszystko co dobre kiedyś się kończy”.

Bo ustawa o prawie autorskim przewiduje wygaśnięcie praw.

Co wtedy? Utwór co do którego prawa wygasły wchodzi do domeny publicznej.

Znaczy się każdy może z niego skorzystać. Ty również.

Tylko jedno „ale”: musisz poprawnie obliczyć termin z którym te prawa wygasają.

O jak łatwo tutaj o pomyłkę (albo zwyczajne zaniedbanie) może służyć IPN,  który ostatnio nielegalnie wykorzystał plakat Marka Żuławskiego.

Zacznijmy jednak od początku.

Kiedy następuje wygaśniecie autorskich praw majątkowych

Prawo autorskie przewiduje pewne wyjątki i szczególne przypadki kiedy wygasają prawa (np: nieznany twórca, utwór audiowizualny). Generalną zasadą jest jednak, że autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat siedemdziesięciu od śmierci twórcy, a do utworów współautorskich – od śmierci współtwórcy, który przeżył pozostałych.

Jak więc możesz obliczyć czy upłynęło wspomniane 70 lat?

Po pierwsze kwestią kluczową jest, abyś ustalił roku w jakim zmarł twórca.

I tutaj dużym ułatwieniem będzie, że nie  musisz znać dokładnego dnia i miesiąca śmierci autora.

Dlaczego?

Otóż termin liczy się „liczy się w latach pełnych następujących po roku, w którym nastąpiło zdarzenie, od którego zaczyna się bieg terminów„.

Piękna polszczyzna, prawda? 🙄

A rozchodzi się tylko o to, że te 70 lat zawsze powinieneś liczyć od 1 stycznia roku następującego po śmierci autora.

Domena publiczna w reklamie

Skoro już ustaliliśmy kiedy utwory wchodzą do domeny publicznej porozmawiajmy też o tym, co to w praktyce oznacza.

Możesz korzystać z tych „uwolnionych” utworów w sposób samodzielny czyli bez bez zawierania umowy.

Również nie musisz płacić za wykorzystanie utworu np: w reklamie.

Wygaśnięcie autorskich praw majątkowych nie oznacza jednak dla Ciebie niczym nieokiełznanej swobody.

Autorskie prawa osobiste do utworu nie wygasają i chronią związek twórcy z utworem nawet po śmierci artysty. Wtedy pozew mogą złożyć małżonek, albo rodzina.

Z punktu widzenia wykorzystania czegokolwiek w reklamie znaczenie mają prawa do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem oraz nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania.

Obydwie te kwestie mogą okazać się dla Ciebie bardzo problematyczne.

Oznaczenie utworu nazwiskiem wydaje się w reklamie być trudne do zaakceptowania.

Nie dlatego, że „reklama” lubi „ciemiężyć” twórców albo kwestionować ich dorobek.

Po prostu eksponowanie nazwiska autora nie wpisuje się w koncepcję „utworu reklamowego”.

Chodzi przecież o produkt, usługę czy markę, a nie rozpowszechnianie wiedzy o dorobku konkretnego artysty.

Chyba, że… utwór tak silnie kojarzy się z konkretnym twórcą, że jest to zbędne.

Nie bez powodu w reklamie królują motywy wykorzystujące Mona LisęDawida 😜.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Ochrona utworu – jakie cechy musi posiadać utwór, aby korzystać z ochrony przewidzianej prawem autorskim.
  • Ochrona pomysłu – ustawa prawo autorskie przewiduje, że ochroną nie są objęte idee. Dlatego ochrona prawna pomysłu zależy od tego czy się „zmaterializował” i przybrał postać.

Podziękowania dla:

  • Photo by Fabrizio Verrecchia on Unsplash