adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

windykacja w branży kreatywnejZatory płatnicze wyrastają w Polsce jak grzyby po deszczu więc windykacja w branży kreatywnej będzie nabierać na co raz bardziej na znaczeniu.

Słowo „windykacja” (z łacińska vindicatio 😁) brzmi enigmatycznie i groźnie (przynajmniej nie dla zawodowych dłużników…), ale kryje się pod nią całkiem proste postępowanie sądowe i egzekucyjne.

Wszystko zaczyna się, gdy jest …

Niezapłacona faktura

Brak zapłaty to nie koniec świata. Daleki jestem od tego żeby odsetki naliczać do kilku groszy po przecinku, a własnych klientów „częstować” karnym 40 EURO. Skoro tak nie robię we własnej firmie to szczytem hipokryzji byłoby żebym sugerował, abyś Ty tak robił. Zresztą obaj wiemy, że „szczucie” własnych klientów (cytat z pisma procesowego mojego przeciwnika w sądzie gospodarczym..) to podejście mało biznesowe.

Może i klient zapłaci te pare groszy odsetek i nawet dorzuci symboliczne 40 EURO, ale raczej już nie zaglądnie do Twojej agencji.

Do mojej kancelarii również.

Zmierzam do tego, że wejście na drogę sądową, zupełnie jak na ścieżkę wojenną, powinno być ostatecznością.

„Miękka” windykacja w branży kreatywnej

Windykacją „miekką” zwykło się nazywać wszelkie działania pozasądowe.

Zaczyna się od uprzejmego e-maila „czy faktura dotarła”. Faktycznie czasem ląduje w spamie 😁. Bardziej miękko się już nie da.

Działaniem często pomijanym jest telefon do klienta. Otóż e-maila łatwo się kasuje, ale w rozmowie telefonicznej trzeba już stawić Ci czoła i wytłumaczyć się z zatoru.

Z takiej rozmowy nigdy nie wychodzi się z pustymi rękoma. Dlaczego?

Z mojego doświadczenia (a często namawiam klientów na kontakt z dłużnikami) wynika, że możliwe scenariusze są zazwyczaj trzy.

Pierwszy, możliwie optymalny, to zawstydzony jegomość przeprosi za zwłokę i solennie zapewni, że zapłaci. I wiesz co? Często właśnie dlatego, że zadzwoniłeś stałeś się „wierzycielem uprzywilejowanym” i jest dużo większa szansa, ze klient zapłaci. W końcu dał Ci słowo

Drugi i trzeci są do siebie podobne: klient albo powie, że nie zapłaci bo nie ma, albo będzie unikał z Tobą kontaktu. Obydwa te zachowania znaczą to samo – źle się dzieje w państwie duńskim.

Wezwanie do zapłaty

Możesz je sporządzić i podpisać osobiście, ale szczerze wątpię, aby odniosło ono większy skutek niż telefon.

Alternatywą jest list adwokacki, który często przynosi efekt w postaci zapłaty, gdyż jest dla dłużnika jednoznacznym sygnałem, że widmo sporu sądowego stało się realne.

Windykacja w branży kreatywnej musi również uwzględniać, że spory stron często nie są tak prozaiczne jak „nie zapłacił, bo nie miał”.

Dlatego jeżeli sprawa jest wątpliwa warto żebyś w pierwszej kolejności rozważył możliwość zawarcia ugody pozasądowej, a jeżeli stawka jest wysoka złożył tzw. pozew na próbę czyli o symboliczne 500 zł.

Jeżeli wyczerpałeś już wszystkie możliwości załatwienia sprawy bez mieszania do niej Temidy to następnym etapem będzie już windykacja „twarda” 😀.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o administrowanie stroną internetową

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Windykacja w branży kreatywnej cz.II – Jeżeli wyczerpałeś już sposoby windykacji „miękkiej” nie pozostało Ci nic innego jak wszcząć postępowanie sądowe.Tutaj sukces zapewni Ci tylko konsekwencja.
  • Windykacja w branży kreatywnej cz. III – Postępowanie egzekucyjne to ostatni z etapów windykacji, a więc drogi do odzyskania pieniędzy przez Twoją agencję reklamową.

Podziękowania dla:

  • Photo by Alice Pasqual on Unsplash

ochrona prawna pomysłuOchrona prawna pomysłu z pewnością nie jest zagadnieniem łatwym.

Istnieje szansa, że spotkałeś się z tym tematem przy okazji pewnego typu trudnego klienta.

Taki klient ma milion pomysłów na minutę, mikrozarządza każdą jedną poprawką do przygotowywanego przez Ciebie materiału reklamowego..

A na koniec twierdzi, że jest współautorem.

Bo przecież tyle pracy włożył w tę reklamę.

I koncepcja jest jego, a bez niej ani rusz…

Kiedy nie przysługuje ochrona prawna pomysłu

Ustawa prawo autorskie przewiduje, że ochroną nie są objęte odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania.

Taki klient-pomysłodawca ma jednak ciutkę racji. Oczywistym jest, że do powstania utworu konieczny jest pomysł.

Tyle, że te ogólna idea musi się „zmaterializować” to znaczy przybrać jakąś postać.

Jeżeli więc przyjdzie do Ciebie klient i powie, że potrzebuje reklamę z użyciem motywu gór to taki pomysł nie korzysta z jakiejkolwiek ochrony. Trudno też sobie wyobrazić sobie, aby ktoś mógłby otrzymać „monopol” na pomysł wizerunku troskliwej matki w reklamie produktów dla dzieci.

Albo idei połączonych obrączek jako symbolu używanego przy promocji usług ślubnych.

Chroniony nie będzie też ogólny zarys bohatera reklamy np: strudzony górnik czy pomocny pracownik banku, ani nawet koncepcja na kampanię prowadzoną w mediach społecznościowych za pomocą memów.

Pomysły, nawet te najlepsze, to za mało.

Chyba, że pójdzie się o krok dalej.

Kiedy przysługuje ochrona prawna pomysłu

Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że pomysł korzysta z ochrony prawno – autorskiej jeśli jest wystarczająco zindywidualizowany i twórczy oraz jeżeli został utrwalony w jakiejkolwiek postaci (VI ACa 496/11). Jest to ciekawe orzeczenie dotyczące agencji reklamowej, której zlecono kompleksowe przygotowanie reklamy.

W zleceniu była strategia komunikacji reklamowej, opracowanie koncepcji kampanii reklamowej, oraz nadzór artystyczny nad produkcją telewizyjną i nad wykonaniem fotografii reklamowych do reklam prasowych.

Agencja przygotowała taką koncepcję oraz – i to jest dla sprawy ochrony pomysłu kluczowe –  na jej podstawie przygotowała spoty reklamowe. To właśnie te spoty stanowią rozwinięcie (czyli wcielenie w życie) koncepcji. Innymi słowy pomysł się „zmaterializował”.

Dlatego też sąd przyjął, że klient rezygnując z usług agencji reklamowej i realizując podobny projekt na własną rękę stosował „ukryte naśladownictwo” i przejął aż 25% elementów twórczych i oryginalnych z spotu agencji.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Porozumienie o zachowaniu poufności pomysłów reklamowych

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Fachy Marín on Unsplash

ochrona utworu agencji reklamowejAby skutecznie skorzystać z przepisów pozwalających Ci na dochodzenie roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich warto abyś najpierw ustał kiedy w ogóle przysługuje Ci ochrona utworu.

Sam fakt, że w pocie czoła przygotowujesz materiały reklamowe nie oznacza, że będą one „utworem” w rozumieniu prawa autorskiego.

Żeby sprawa była jasna: tylko dlatego, że podpisałeś umowę o wykonanie materiałów reklamowych nie oznacza, że niechybnie jej rezultatem będzie utwór.

Aby można było mówić o powstaniu i ochroni utworu ten musi spełnić kilka warunków.

Ochrona utworu zależy od jego oryginalności

Oryginalność powinieneś rozumieć jako „nowość”. Niezależnie od tego czy masz malujesz kaplicę Sykstyńską czy starasz się dotrzeć do targetu klienta z ciekawym przekazem musisz tworzyć.

Trudno jest pisać o oryginalności utworu nie zatracając się w doktrynalnych rozważaniach.

Na przykłD: „doniosłość kulturowa dzieła  to dające się zauważyć oddziaływanie badanego obiektu na stan szeroko rozumianej kultury społeczeństwa (tak W. Machała, Utwór – przedmiot prawa autorskiego, Warszawa 2013, s. 150 i n.).

Oszczędzę Ci tego 😃.

Musisz jedynie wiedzieć, że utwory zarówno te wielkie (kaplica..) jak i te ciutkę mniejsze (reklama telefonów na kartę) powinna mieć ładunek twórczy.

To „coś”.

Coś co sprawa, że nie przekręcisz głowy i nie rzucisz z przekąsem „gdzieś już to widziałem…”.

Myślę, że jako twórca czujesz to intuicyjnie.

Ochrona utworu zależy od jego indywidualności

Oryginalność i indywidualność utworu są często mylone.

Indywidualność sprowadza się do oceny czy statystycznie prawdopodobne jest uzyskanie podobnego efektu końcowego przez innego twórcę. Istotna jest też „swoboda twórcza” czyli czy twórca nie ma narzuconych określonych reguł postępowania czy tez ściśle określonych czynności technicznych, które ma wykonać.

Wiem, że w tym miejscu pewnie trochę Cię „zgubiłem” i Twój kursor pewnie niebezpiecznie zbliża się do zakładki z napisem „Facebook” 😜.

Posłużę się więc przykładem:

Jeżeli masz wykonać fotografię do dowodu osobistego lub paszportu to jesteś sciśle ograniczony przepisami prawa.

Jeżeli masz wykonać fotografię reklamową i do tego dobierasz modela, kostium, rekwizyty, a następnie dążysz do osiągnięcia określonych parametrów to jesteś na jak najlepszej drodze do stworzenia indywidualnego utworu.

Ochrona utworu uzależniona jest od jego ustalenia

Aby utwór był przez Ciebie „ustalony” jest nie tyle ważne czy jest on ukończony, ale czy został uzewnętrzniony. Czyli chodzi o to, że np: draft reklamy jest nie tylko w Twojej głowie, ale może się z nim zapoznać każda osoba.

I tutaj pełne pole do twórczego podpisu: wyrazić się twórczo możesz w e-mailu, na kartce papieru czy nawet na prezentacji przed potencjalnym klientem.

Nie musisz nawet nigdzie publikować czy w inny sposób udostępniać swoich utworów. Reklamy będą „ustalone” nawet jeżeli copy piszesz tylko do przysłowiowej szuflady.

Ochrona utworu nie wymaga spełnienia formalności

Nie istnieje żaden „rejestr utworów”, nie musisz zawierać umowy „na wykonanie dzieła”, ani też nie jest konieczne, aby ktokolwiek zapoznawał się z Twoimi utworami i za takie je uznawał.

Nie ma również potrzeby abyś opatrywał wszystko znaczkiem „©”, tekstem „wszelkie prawa zastrzeżone” ani kompulsywnie nanosił znaki wodne na swoje fotografie.

Bo stworzenie utworu jest czynnością faktyczną.

Jeżeli wynik Twojej pracy spełnia powyższe kryteria to jest utworem i basta.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Ochrona pomysłu – ustawa prawo autorskie przewiduje, że ochroną nie są objęte idee. Dlatego ochrona prawna pomysłu zależy od tego czy się „zmaterializował” i przybrał postać.
  • Zastrzeżenie praw autorskich przez agencję reklamową – Zastrzeżenie praw autorskich przez agencję reklamową nie sprawi, że materiały reklamowe będą chronione przez prawo.Ochrona ta jest zależna od czegoś innego.

Podziękowania dla:

  • Photo by Maria Fernanda Gonzalez on Unsplash

domniemanie udzielenia licencjiDomniemanie udzielenia licencji zostało wprowadzone do prawa autorskiego ponieważ nie wszyscy biorą sobie do serca zasadę przejrzystości umów.

Zamiast napisać o „przeniesieniu praw autorskich” strony niekiedy potrafią użyć całego wachlarza czasowników, które wskazują na to, że „coś” się z tymi prawami autorskimi ma w umowie stać.

Tylko nie wiadomo co.

No bo czy „udzielenie praw autorskich” jest ich przeniesieniem?

Albo gdy agencja reklamowa „daje prawa”, albo „gwarantuje prawa autorskie w zamian za wynagrodzenie” to prawa przechodzą na klienta czy nie?

Można analizować umowy na różne sposoby i prezentować różne koncepcje, ale pomysłowość stron bywa tak wielka, że nawet najbardziej tęgie prawnicze głowy mówią „pas”.

Dlatego w prawie autorskim znajduje się..

Domniemanie udzielenia licencji

Domniemanie oznacza, że w razie wątpliwości przyjmuje się, że właściciel praw autorskich czyli np: agencja reklamowa udzielił licencji.

Taka sytuacja może mieć miejsce nawet jeżeli umowa została opatrzona dumną nazwą „umowa o przeniesienia praw autorskich”. Liczy się jednak treść umowy, a nie jej tytuł.

Ma to swoje określone konsekwencje, z których najważniejsza jest taka: prawa autorskie nie przechodzą na klienta, ale nadal może on zgodnie z prawem korzystać z utworu takiego jak materiały reklamowe.

Licencja jest bowiem dla klienta tytułem prawnym, aby korzystać z wykonanych przez Ciebie materiałów.

Korzystanie z licencji

Domniemanie udzielenia licencji pozwala przyjąć, że klient posiada licencję z następującymi ograniczeniami:

  • brak wyłączności – analogiczną licencję możesz udzielić innemu klientowi lub klientom.
  • brak możliwości udzielania sublicencji – klient nie będzie mógł udzielić innym podmiotom licencji na warunkach takich jak sam posiada lub innych.
  • ograniczenie terytorialne – licencja będzie ważna tylko na terenie kraju gdzie klient ma swoją siedzibę
  • ograniczenie czasowe – licencja będzie ważna 5 lat, a po tym okresie wygasa.

Klient oczywiście nie będzie zachwycony jeżeli dowie się, że dostał licencję chociaż zapłacił za prawa autorskie.

Żeby uniknąć wszelkich wątpliwości możesz skorzystać z mojego wzoru umowy na wykonanie materiałów reklamowych, gdzie klauzula przeniesienia praw autorskich nie pozostawia pola do interpretacji 😜.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Autorskie prawa zależne – Robisz redesign logotypu? Potrzebujesz zgody udzielonej w oparciu o autorskie prawa zależne, aby legalnie korzystać z tego opracowania.
  • Prawa autorskie do projektów wspólnika – dlaczego w agencji będącej spółką należy zadbać o przeniesienie praw autorskich ze wspólnika na spółkę.

Podziękowania dla:

  • Photo by bruce mars on Unsplash

odpowiedzieć na pozewZacznę prosto z mostu: musisz odpowiedzieć na pozew.

To znaczy Ty nic nie musisz, ale powinieneś to zrobić

Jeżeli nie chcesz przegrać.

Walkowerem.

Zanim jednak podzielę się z Tobą kilkoma dobrymi tipsami chciałbym Ci odpowiedzieć o tym jak do sprawy nie należy się zabierać.

Poznaj Jana Niespornego

Pan Niesporny jest rzetelnym i ciężko pracującym właścicielem dobrze prosperującej agencji reklamowej. Na rynku jest długo, ma grono stałych klientów, a wszelkie reklamacje traktuje śmiertelnie poważnie i staje na głowie żeby klient był zadowolony.  Innymi słowy: uczciwy facet. Świat Pana Jana staje jednak pewnego dnia na głowie, gdy na poczcie podejmuje awizo (musiał osobiście bo żonie nie wydali 😜). „Przesyłka z sądu” – beznamiętnie rzuca mu Pani w okienku i podsuwa druczek do podpisu. A Janowi aż się gorąco zrobiło. Pospiesznie podpisał potwierdzenie odbioru i pobiegł z listem do swojego samochodu, gdzie bezceremonialnie rozerwał kopertę. W środku pozew, masa różnych pouczeń i zawiadomienie o terminie rozprawy. Jan chaotycznie czyta, wertuje i po kilku chwilach już wie: klient zarzuca mu, że wadliwie przygotował materiały reklamowe. Pan Niesporny zirytowany wciska przesyłkę do porwanej koperty i rusza w drogę powrotną. Trasę do domu „spożytkował” na zmianę martwiąc się i złorzecząc pod adres klienta, dla którego przecież tyle zrobił. W domu przesyłkę rzuca na „stertę” (TĘ ze wszystkimi ulotkami, rachunkami i listą zakupów) i stara się chociaż na chwilę zapomnieć o tym niemiłym wydarzeniu. O pozwie oczywiście Jan pamięta aż za bardzo, ale stara się odciągnąć w czasie przykry obowiązek konfrontacji z jego treścią. Sprawa staje się nagląca dopiero, gdy przy trzecim podejściu do lektury Jan zdaje sobie sprawę, że ma 2 tygodnie na odpowiedź. Wtedy dopiero Jan stara się odtworzyć kiedy odebrał przesyłkę z poczty. W końcu dochodzi do przekonania, że „chyba” w piątek. Kolejne dni Jan spędza na „reserczu” googlując artykuły, z których nie wiele się dowiaduje. Właściwie to dowiedział się tylko jak mało tak naprawdę wie o postępowaniu sądowym i że jest to dość obszerne zagadnienie. Z pozwem dalej gruntownie się nie zapoznał się, bo w swoim mniemaniu musi trochę poznać się na tym prawie zanim będzie mógł odpowiedzieć na pozew. Dwa dni przed terminiem Jan pasuje i zaczyna obdzwaniać znajomych z pytaniem o kontakt to jakieś „dobrego adwokata”.

Nie wiem jak potoczyła się dalej historia Jana Niespornego, ale chciałbym żebyś do swojego pozwu podszedł nieco inaczej.

Moje doświadczenia z klientami i ich sprawami zebrałem w te 10 porad i gwarantuję Ci, że jeżeli zastosujesz się do chociaż części z nich Twoja przeprawa przez spór sądowy będzie łatwiejsza.

#1 zapisz datę na kopercie

Sąd wyznaczy Ci termin 2 tygodnie na ustosunkowanie się do twierdzeń powoda. Żeby wiedzieć kiedy masz odpowiedzieć na pozew musisz przede wszystkim wiedzieć kiedy odebrałeś list polecony z sądu. Dlatego pierwsze co powinieneś zrobić to jeszcze na poczcie napisać długopisem na kopercie datę.

Jeżeli tego nie zrobiłeś to datę doręczenia Ci listu możesz ciągle sprawdzić na stronie Poczty Polskiej.

Jeżeli wyrzuciłeś kopertę (!!!) to pozostaje Ci tylko zadzwonić na infolinię sądu z pytaniem jaka adnotacja o odbiorze widnieje w systemie.

#2 zapisz datę w kalendarzu

Pamiętaj, że sąd może stwierdzić, że przekroczyłeś termin w którym miałeś odpowiedzieć na pozew i pominąć Twoje dowody.

Termin jest więc bardzo ważny! Dlatego też potraktuj go jak każdy inny ważny termin w swoim życiu i wpisz go do swojego kalendarza.

#3 skseruj pozew i rób na nim notatki

Z własnego doświadczenia wiem, że w pozew można gapić się jak żaba w piorun i nawet godzinę, ale nic z tego nie będzie wynikać.

Myśli układają się jednak zupełnie inaczej jeżeli jednak zrobię sobie ksero tego pozwu i zacznę po nim kreślić. Wtedy powstają notatki, ważne podkreślenia i pomysły, które będą podwaliną pod przyszłą odpowiedź.

Żeby stworzyć udaną kampanię napewno musisz mieć koncepcję.

Nie inaczej jest z odpowiedzią na pozew 😁. To również jest zadanie wymagające przemyślenia.

schemat jak odpowiedzieć na pozew

Przykładowo ten schemacik powyżej to nie cykl do e-mail marketingu, ale moje notatki do dużej odpowiedzi na pozew.

Twoja odpowiedź może wymagać takiej analizy pozwu, ale każda analiza pomoże Ci zebrać myśli i ułożyć plan.

#4 zbierz wszystkie dane

E-maile. Smsy. Zrzuty ekranów. Strony Internetowe. Adresy świadków

Najpierw zbierz wszystko co może potencjalne być dowodem w sprawie,  dopiero potem staraj się ułożyć tą układankę zwaną odpowiedzią na pozew.

Odszukanie dowodów jest konieczne żeby móc przypomnieć sobie detale sprawy, kolejność wydarzeń, oraz żeby móc przedstawić je sądowi.

#5 skontaktuj się ze stroną przeciwną

Musisz się zdać tutaj na własny osąd i intuicję, ale złożenie pozwu wcale nie oznacza, że druga strona faktycznie chce się z Tobą sądzić. Zawsze jest możliwość zawarcia jeszcze ugody pozasądowej i wycofania pozwu.

Nawet jeżeli Twoja rozmowa z klientem nie doprowadzi do rozwiązania konfliktu to być może dowiesz się szczegółów, o których w pozwie brak lub są opisane w sposób bardzo lakoniczny.

Wreszcie ważnym jest, aby móc stawić czoła człowiekowi, którego za niedługo spotkasz na sali sądowej (gdzie warto umieć się zachować).

#6 zacznij pisać odpowiedź

Pierwszego dnia stwórz sobie plik tekstowy „odpowiedź na pozew” i zacznij pisać. Od zaraz. Nawet gdyby to miałoby być tylko przepisanie danych sądu, danych stron i sygnatury.

Aby odpowiedzieć na pozew, tak jak w przypadku wszystkich niemiłych dla nas zadań, musisz przełamać wewnętrzny opór, który sprawia że będziesz z tym zwlekać. Nazywa się to to „prokrastynacja” 😝.

Tego oporu nie przełamiesz czytając blogi prawnicze, robiąc „resercz” na fejsie i robiąc sobie przerwę na jeszcze jedną partyjkę w Angry Birds.

#7 skontaktuj się z adwokatem

Zauważ, że nie napisałem „zleć sprawę adwokatowi” 😀.

Otóż często zwykła konsultacja może przybliżyć Cię do rozwiązania problemu. Prawnik po lekturze pozwu albo utwierdzi Cię w przekonaniu, że sprawa jest rutynowa, albo zwróci Ci uwagę na kwestie, o których nawet byś nie pomyślał.

Tutaj też zaprocentują wszystkie działania które już podjąłeś, bo na spotkanie:

  • przyjdziesz znając datę kiedy masz odpowiedzieć na pozew (więc nie przychodź w ostatnim dniu!)
  • przyjdziesz będąc już po rozmowie ze stroną przeciwną (wiesz już, ze sporu sądowego nie unikniesz)
  • przyniesiesz czysty pozew i załączniki (bo skreślenia i notatki robiłeś na kserokopiach)
  • przyniesiesz komplet dokumentów i wydruków, które umożliwią adwokatowi kompleksową ocenę sprawy

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę kampanii Facebook Ads

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Ile może kosztować przegranie sprawy w sądzie – Każdy proces wiąże się z ryzykiem.Odzyskiwanie faktury dla Twojej agencji reklamowej także. Przegranie sprawy w sądzie to koszty które warto z góry znać.
  • Ryzyko przegrania sprawy – Gdy agencja marketingowa idzie do sądu to nie tylko szansa na odzyskanie pieniędzy. To także ryzyko przegrania sprawy.Na szczęście to da się oszacować.

Podziękowania dla:

  • Photo by BRUNO CERVERA on Unsplash