adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

sąd polubowny do spraw domen agencja marketingowaFull serwis znaczy full serwis.

Jeżeli klient chce postawić nowoczesny portal od A do Z to ty jako profesjonalista z całą pewnością zadbasz o wszytko łącznie z rejestracją domeny.

I tutaj może potencjalnie pojawić się kłopot.

Otóż wbrew powszechnej opinii rejestracja i obrót domenami to nie dziki zachód ani zupełny i bezpardonowy „kto pierwszy ten lepszy”.

Nawet jeżeli rejestrujesz domenę tylko po to żeby ją następnie przenieść na klienta to musisz pamiętać o tym, że przeciwko Tobie jako rejestratorowi może być złożony pozew. Zacznijmy jednak od początku.

NASK ustala zasady

Na naszym rodzimym rynku domen to Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (czyli inaczej „NASK”) w swoim regulaminie określa określa warunki świadczenia usług w zakresie utrzymywania nazw w domenie .pl. Ilekroć więc korzystasz z różnych serwisów świadczących usługi rejestracyjne i hostingowe to w rzeczywistości taki serwis jest partnerem NASK i dokonuje rejestracji za Ciebie.

NASK zawiera umowy z partnerami [tutaj możesz zobaczyć ich listę], a następnie umożliwia im rejestrację domen w Twoim imieniu:

Umowa pomiędzy NASK a Abonentem zostaje zawarta w chwili przyjęcia przez NASK Oferty złożonej za pośrednictwem Partnera, nie później jednak niż w chwili rozpoczęcia Utrzymywania Nazwy Domeny. Oferta, niezależnie od formy, w jakiej została złożona Partnerowi, zostaje przesłana przez Partnera do NASK w formie ustalonej pomiędzy NASK a Partnerem w odrębnym porozumieniu.

Jako przykład dajmy nazwa.pl 

W regulaminie nazwa.pl czytamy:

Rejestrację domen polskich prowadzi Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – instytut badawczy (NASK).

W celu rejestracji domeny globalnej lub polskiej, nazwa.pl, działając na rzecz Klienta, zawiera umowę w imieniu
Abonenta, (na podstawie upoważnienia udzielonego bezpośrednio przez Abonenta lub za pośrednictwem Klienta)
z odpowiednim Rejestratorem domen. 

Teraz jak już wiesz jak wygląda proces rejestracji domen od strony prawnej oraz czym jest NASK czas, abyś poznał drugiego ważnego gracza..

Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych rozstrzyga spory

Przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) powstał Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych, który – jak sama nazwa wskazuje – zajmuje się rozstrzyganiem sporów dotyczących domen internetowych. I tylko tym.

Zanim przejdziemy dalej  wyjaśnię Ci co to są te sądy polubowne. Nasz kodeks postępowania cywilnego przewiduje, że strony mogą się umówić (nazywa się to „zapisem”) żeby poddać swój spór pod rozstrzygnięcie sądu polubownego zwanego także arbitrażowym. Jest to więc, w duuużym uproszczeniu, forma „prywatnego” sądu.

Kiedy sąd arbitrażowy ma zgodę obydwóch stron na rozsądzenie sprawy wtedy zaczyna się proces, który reguluje wewnętrzny regulamin takiego sądu.

Przykładowo Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych ma regulamin z którego wynika, że zajmuje się tylko rozstrzyganiem sporów o domeny internetowe:

Spory o naruszenie praw, powstałe pomiędzy Powodem a Pozwanym w wyniku zawarcia
umowy o utrzymywanie nazw domen internetowych, zostaną rozstrzygnięte zgodnie z
Regulaminem obowiązującym w dniu złożenia wniosku o przeprowadzenie mediacji lub
wniosku przedprocesowego w Sądzie.

Osobiście miałem do czynienia kilkukrotnie z Sądem Polubownym ds. Domen Internetowych i muszę przyznać, że zawsze byłem pod ogromnym wrażeniem profesjonalizmu tego podmiotu oraz orzekających w nim arbitrów.

Regulamin NASK i zapis na sąd czyli jak szybko stracić domenę klienta

Pierwszy kontakt jaki kiedykolwiek możesz mieć z Sądem Polubownym będzie miał miejsce, gdy otrzymasz pismo informujące Cię o złożeniu zapisu na sąd .

Wygląda ono tak:

 

Do zawiadomienia będzie dołączona klauzula:

W tym też momencie NASK, zgodnie ze swoim regulaminem, zablokuje Ci możliwość transferu spornej domeny:

W przypadku zawiadomienia NASK o Sporze, Zmiana Abonenta Nazwy Domeny, której Spór dotyczy, zostanie wstrzymana do czasu jego zakończenia, nie dłużej jednak niż przez rok od daty zawiadomienia NASK o Sporze. Okres ten może zostać przedłużony przez NASK pod warunkiem wykazania przez stronę Sporu, że Spór nie został jeszcze zakończony. Wstrzymanie Zmiany Abonenta nie wpływa na postanowienia Regulaminu dotyczące zakończenia obowiązywania Umowy.

Stoisz teraz na rozdrożu i właściwie to masz tylko dwie możliwości:

Nie podpisać klauzuli i stracić domenę

Jeżeli nie podejmiesz żadnego działania (bo np: przegapisz termin), albo świadomie zdecydujesz się nie podpisywać zapisu na sąd to musisz wiedzieć, że oznacza to automatyczną utratę domeny.

Wynika to z regulaminu NASK:

W przypadku wystąpienia osoby trzeciej do Sądu Polubownego przeciwko Abonentowi z żądaniem opartym na stwierdzeniu, że Abonent w wyniku zawarcia lub wykonywania Umowy naruszył prawa tej osoby, Abonent doręczy Sądowi Polubownemu podpisany zapis na Sąd Polubowny w terminie wskazanym w wezwaniu do podpisania tego zapisu.

Niepodpisanie zapisu, o którym mowa w punkcie poprzedzającym, powoduje rozwiązanie Umowy po upływie terminu trzech miesięcy od daty wyznaczonej na podpisanie zapisu, przy czym termin ten ulega skróceniu do daty rozwiązania Umowy na podstawie innych zapisów Regulaminu, jeżeli ta data wypada przed końcem trzech miesięcy od daty wyznaczonej na podpisanie zapisu. 

To rozwiązanie ma jednak jedną dość oczywistą zaletę: zdejmuje z Ciebie ryzyko przegrania sporu, który wiąże się z całkiem pokaźnymi kosztami (o czym za chwilę).

Swoje szanse na wygraną można oszacować zapoznając się z bogatym orzecznictwem Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych. Próżno szukać podobnych wyroków sądów powszechnych, bo w tej materii sąd przy PIIT jest absolutnie niedościgniony.

Jako ciekawostkę podam, że Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych niejako stał się ofiarą swojego sukcesu, gdyż z roku na rok liczba sporów przed tym sądem spada. Przyczyna jest prosta: wystarczy poczytać kilka uzasadnień wyroków i można z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć wynik swojej sprawy.

Jeżeli więc jakaś kwestia podobna do Twojej sprawy była wielokrotnie negatywnie rozstrzygana przez sąd to naprawdę opłaca się oddać domenę walkowerem.

No chyba, że chcesz..

Podpisać klauzulę i wdać się w spór

Każdy spór sądowy wiąże się z kosztami i Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych nie jest tutaj wyjątkiem.

W przypadku przegrania procesu narażasz się na następujące koszty określone w wykazie opłat:

  • 200 złotych (opłata kancelaryjna)
  • 3.000 złotych  (wpis od pozwu)
  • 2000-3000 zł  (koszty pełnomocnika powoda)

W skrajnych przypadkach takie koszty potrafią urosnąć nawet do kwoty 9.838 zł.

No dobrze, trochę postraszyłem kosztami, ale uczciwe mówiąc sam fakt, że ktoś chce się z Tobą procesować o domenę nie oznacza, że ma rację, albo że nawet wie jak poprowadzić taki spór przed tym sądem. Dlatego polecam dobrze przeanalizować problem zanim zdecydujesz się podjąć rzucone Ci wyzwanie.

No i zawsze możesz kliknąć na znajdujący się w prawym rogu mojego bloga button „Chcę zadać Ci pytanie” 😜.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Porozumienie o zachowaniu poufności pomysłów reklamowych (NDA)

Zobacz także:

  • Ustalenie danych hejtera brandu – Dane hejtera marki są tylko z pozoru łatwe do uzyskania. Będziesz potrzebować pomocy prokuratora, a w tle pojawi się tajemnica telekomunikacyjna.
  • Komentarze obraźliwe dla marki -Marka którą się opiekujesz została zaatakowana przez obraźliwe komentarze? Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną daje Ci narzędzia do jej ochrony.

Podziękowania dla:

  • Photo by Annie Spratt on Unsplash

 

klient nie chce zapłacić za usługęCzęsto w mojej praktyce gdy tłumacze coś klientom posługuję się przykładem tubki z pastą do zębów.

Otóż:

pastę z tubki łatwo się wyciska, ale cholernie trudno ją tam upchać z powrotem

Przekładając to na konkretną sprawę zazwyczaj tubką jest Twoja agencja reklamowa.

A pastą?

Czas i pieniądze jakie z niej uciekają.

Baaaardzo łatwo jest dalej robić swoje i żywić się nadzieją, że na koniec wszystko się ułoży i otrzymasz umówione wynagrodzenie.

Tyle, że te nadzieje są złudne.

Bo jest taki gatunek klienta, który albo nie zapłaci, bo „ten typ tak ma”.

Jest też tak, że klient nie chce zapłacić za usługę bo samiuśkiego początku był wiecznie niezadowolony z efektów Twojej pracy

Chociaż stajesz na głowie żeby wszystko było tak jak on chce.

Co możesz zrobić, aby zminimalizować swoje straty i sprawić by chociaż trochę „pasty” wróciło do tubki?

Z pomocą przychodzi kodeks cywilny.

Klient typu „Nie dam, bo nie mam”

Stosunkowo nowym przepisem w kodeksie cywilnym jest art. 492[1], który został dodany do ustawy właśnie, po to aby móc poradzić sobie z klientami, którzy nie owijają w bawełnę i wprost mówią, że nie zapłacą.

Jeżeli strona obowiązana do spełnienia świadczenia oświadczy, że świadczenia tego nie spełni, druga strona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego, także przed nadejściem oznaczonego terminu spełnienia świadczenia.

Gdy klient nie chce zapłacić za usługę możesz od razu odstąpić od umowy i nie pchać się dalej w projekt.

Dla zastosowania tego przepisu istotnym jednak będzie wykazanie, że faktycznie klient powiedział/napisał, że nie ma zamiaru zapłacić i tutaj mogą okazać się pomocne e-maile czy nawet smsy [zobacz tutaj jak taki dowód zabezpieczyć dla sądu].

Klient typu „Te pieniądze im się zwyczajnie NIE należały”

Jeżeli ktoś „uczciwie” mówi, że nie zapłaci to przynajmniej wiesz na czym stoisz.

Dużo gorszą jest sytuacja, w której ktoś „naciąga” Cię na kontynuowanie projektu jednocześnie nie płacąc za kolejne etapy.

Dlaczego? Nie wiadomo, bo za każdym razem wymyślana jest inna wymówka.

Pieniądze Ci się nie należą i tyle.

Tak przy okazji: dobrą praktyką jest w umowie dzielić projekt na etapy i koniecznie wyszczególnić ile dany etap kosztuje.

W takim przypadku z łatwością zastosuje się art. 491 kc, który stanowi, że:

Jeżeli świadczenia obu stron są podzielne, a jedna ze stron dopuszcza się zwłoki tylko co do części świadczenia, uprawnienie do odstąpienia od umowy przysługujące drugiej stronie ogranicza się, według jej wyboru, albo do tej części, albo do całej reszty niespełnionego świadczenia. 

Jeżeli wyrywasz sobie włosy z głowy czytając ten przepis to spokojnie, już przekładam z „marsjańskiego” na „ziemski” 😜.

Podzielność świadczeń oznacza w przypadku projektu po prostu jego etapy. Ty „świadczysz” etap III, a klient „świadczy” za niego umówioną kwotę. Właśnie dzięki temu, że ustaliliście etapy można łatwo stwierdzić, że „świadczenia są podzielne”.

Gdy klient nie chce zapłacić za usługę np: jej etap III dopuszcza się „zwłoki co do części świadczenia”.

Wtedy mając przed sobą wizję takiej „współpracy” możesz wyjść z pozostałej części projektu np: odstępując od części IV i V.

W ten sposób zachowasz to co do tej pory zarobiłeś i nie angażujesz się dalej w projekt, który nie ma finansowego uzasadnienia.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Umowa o przeniesienie praw autorskich

Zobacz także:

  • Gdy klientowi nie podoba się Twoja praca – Estetyka strony internetowej jest ocenna. Jeżeli jednak spod Twojej igły (i klawiatury) wyszła spełniająca wszelkie standardy witryna to klient musi zapłacić.
  • Klient deklaruje że zapłaci – Warto aby agencja marketingowa upomniała się niezapłaconą fakturę.Deklaracja zapłaty przez klienta stanowi uznanie roszczenia, a to ma liczne zalety.

Podziękowania dla:

kara umowna obniżenie miarkowanieZiarnko do ziarnka, a zbierze się miarka.

Co to ma wspólnego z karą umowną?  Bo chyba bardziej pasuje „przyszła kryska na Matyska„: przez lata zgadzałeś się na zastrzeganie w umowie słonych kar, których jednak zawsze udawało Ci się uniknąć.

Aż tu nagle: grypa żołądkowa, podwykonawca zawalił i kilka katastrof dalej budzisz się po terminie, a klient już zaciera ręce na myśl ile Ci naliczy kary.

Wygląda to bardzo źle, ale w rzeczywistości możesz jeszcze z tego wyjść obronną ręką jeżeli wykonasz poniższe kroki.

Krok #1: wykonaj umowę!

Pierwszym i brzemiennym w skutkach błędem jest przyjęcie pasywnej postawy „nie kończę projektu, bo i tak zapłatę karę umowną”. Czasami i prawnicy zapominają, że zapłata kary umownej z niczego nie zwalnia, umowę i tak musisz wykonać! Nabiera to szczególnego znaczenia jeżeli umowa przewiduje, że kara naliczana jest za każdy dzień opóźnienia. W takim przypadku wykonanie projektu w całości jest jedynym sposobem, aby mieć pewność, że kara przestanie być naliczana.

Po za tym im więcej wykonasz projektu tym większa szansa na zmiejszenie kary. O tym za chwilę.

Krok #2: wystaw fakturę i negocjuj 

Naliczenie kary umownej nie oznacza automatycznego obniżenia Twojego wynagrodzenia. W rzeczywistości między stronami dochodzi do „potrącenia” lub „kompensacji”. Ty masz roszczenie o zapłatę 5.000 zł  wynagrodzenia, a Twój klient naliczył 2.000 zł kary umownej. Ponieważ te dwie wierzytelności nadają się do potrącenia (bo są wzajemne, pieniężne, zaskarżalne, wymagalne itp. ale nie będę przynudzać 😆) zapłata następuje w ten sposób, że otrzymujesz 3.000 zł i ewentualnie notę księgową, której wynika, że klient obciążył Cię karą umowną.

(Wynagrodzenie) – (kara umowna) = zapłata końcowa

Jeżeli kara umowna nie jest zbyt wysoka to warto negocjować. Jak dowiesz się w dalszej części zasadniczo tylko wygórowane kary da się zmniejszyć. To jest najlepszy moment, aby spróbować zawrzeć ugodę pozasądową.  Być może karę umowną uda się taniej rozliczyć jeżeli wykonasz jakieś prace dodatkowe „w gratisie”…

Krok #3: złóż pozew do sądu

Klient potrącił sobie wynagrodzenie z karą umowną i uważa, że sprawa jest załatwiona. To niestety Ty masz problem, bo faktura za Twoje usługi jest niezapłacona. Jeżeli nie udało Wam się zawrzeć ugody to niestety jest pat, który rozwiązać może tylko sąd. Jeżeli złożysz pozew o zapłatę to niechybnie w odpowiedzi Twój przeciwnik zarzuci, że nic Ci się nie należy, bo przecież kara umowna!  Fachowo nazywa się to zarzutem potrącenia.

Rola sądu będzie więc sprowadzać się do oceny czy kara umowna była zasadnie i prawidłowo naliczona. I tutaj masz pole do popisu, bo…

Krok #4: domagaj się obniżenia kary umownej

I tutaj pojawia nam się miarka, o której pisałem na początku 😃. Otóż „obniżenie kary umownej” to inaczej jej „miarkowanie”.

Artykuł 484 kc przewiduje, że jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej; to samo dotyczy wypadku, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana.

Czyli w pierwszej kolejności powinieneś wykazywać, że projekt dokończyłeś, a jeżeli klient z niego ostatecznie zrezygnował – że prace były na ukończeniu.

Drugą kwestią jest „rażące wygórowanie” kary umownej. Owa „rażąca wygórowaność” 😜 może wynikać już z samej treści umowy (bo np: zastrzeżono 10.000 zł kary za każdy dzień opóźnienia), albo z okoliczności sprawy. Przykładowo klient mógł długo ociągać się z przekazaniem materiałów reklamowych do druku, ale do Ciebie ma żal o kilka dni „potknięcia” z termiem ich przygotowania. Trudno tutaj mówić o uszczerbku skoro druga strona nawet gdyby miała materiały na czas to i tak nic by z nimi nie zrobiła.

Co ciekawe obydwa te argumenty można łączyć, bo kara umowna nawet po jej zmiarkowaniu z powodu wykonania projektu w znacznej części może nadal być w danych okolicznościach sprawy wygórowana [tutaj ciekawa argumentacja Sądu Apelacyjnego w Krakowie].

Jeżeli sąd przyzna Ci rację to zasądzi kwotę jaka w ocenie sędziego jest należna po zmiarkowaniu kary umownej. Jeżeli jednak sąd opowie się za stanowiskiem klienta to pozew zostanie oddalony co potwierdzi, że kara umowna była niewygórowana, dobrze naliczona i skutecznie potrącona z Twoją fakturą.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa na obsługę social media

 

Zobacz także:

  • Kara umowna za brak zapłaty – Prawniczy odpowiednik jednego z siedmiu grzechów głównych to „kara umowna za brak zapłaty”. Tymczasem odsetek nie można zastąpić karą umowną.
  • Jak ustalić wysokość kary umownej – Wygórowana wysokość kary umownej, zamiast odstraszać to zniechęca do podpisywania umowy.Najlepiej zastrzegaj takie kary w kwocie do 25.000 zł.

Podziękowania dla:

  • Photo by STIL on Unsplash

Obowiązek rejestrowania bazObowiązek rejestrowania baz danych spędzał sen z oczu nie jednemu administratorowi. Świadomość, że Wielki Brat w postaci GIODO patrzy na ręce raczej nie uspokajała, a i o błąd nie było trudno.

RODO, chociaż już słynie z obowiązków jakimi bezlitośnie okłada przedsiębiorców ma też swoje zalety.

Obowiązek rejestrowania baz zniknął

Ustawodawca doszedł do wniosku, że ów obowiązek generował liczne obciążenia administracyjne i finansowe , a skutek w postaci poprawy ochrony danych osobowych był raczej mizerny.

Stąd też pomysł, aby te obowiązki zastąpić raczej procedurami i mechanizmami, które na celownik wezmą to przetwarzanie przy którym faktycznie występuje wysokie ryzyko wycieku wrażliwych danych. Innymi słowy armatą z napisem „RODO” nie będzie się już strzelać do wróbli.

Ten zapis wynika wprost z rozporządzenia, ale w celu usunięcia wątpliwości również GIODO (zanim przeistoczył się w UODO) poinformował, że „od 25 maja 2018 r. wygasa obowiązek zgłaszania do rejestracji zbiorów danych osobowych, a także zgłaszania zmian w zbiorach oraz wniosków o ich wykreślenie z rejestru„.

Co istotne wygaśnięcie obowiązku zgłaszania zbiorów nie wiąże się z koniecznością podejmowania jakichkolwiek działań: nie ma potrzeby składania wniosków o wykreślenie zarejestrowanej uprzednio bazy.

Po prostu obowiązek rejestrowania baz zniknął wraz z nadejściem RODO.

A więc łyżka miodu w beczce dziegciu 😄.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o pozycjonowanie wizytówki goolge moja firma

Zobacz także:

  • Kary administracyjne w RODO – jakie są zasady nakładania kar administracyjnych za naruszenie RODO (i dlaczego nie są takie straszne jak wszyscy mówią).
  • RODO dla marketingowca – dlaczego warto przeczytać samo RODO, a nie dziesiątki artykułów na temat RODO.

Podziękowania dla:

  • Photo by rawpixel on Unsplash

nowe zasady przedawnienia roszczeń w 2018Dopiero co pisałem jak przedawniają się roszczenia agencji marketingowej, a już mamy nowe zasady przedawnienia długów.

Jak uprzejmie donosi Pan Mirosław Uziembło z przedawnione.pl Prezydent podpisał tekst ustawy wprowadzającej zmiany wprowadzające m.in. przedawnienie z mocy prawa i nowy termin przedawnienia.

Przypominam Ci, że do tej pory nasz kodeks cywilny przewidywał takie zasady:

Art. 118. [Terminy przedawnienia]

Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata.

Jako właściciel agencji marketingowej prowadzisz działalność gospodarczą, a zatem jeżeli wystawiasz fakturę to Twoje roszczenia, na przysłowiowy „chłopski rozum”, powinny przedawniać się po 3 latach jako “związane z prowadzeniem działalności gospodarczej”.

Ale mamy to zastrzeżenie „Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej” i ono sporo zmienia.

Czyli jak to zwykle bywa w świecie prawników: wszystko jest jasne, chyba że... 🙄.

Owe przepisy szczególne dotyczą typowych dla agencji marketingowych umów o dzieło (np: wykonanie logotypu) oraz umowy o świadczenie usług (np: pozycjonowania). Roszczenia z tych umów przedawniają się po dwóch latach.

Nowe zasady przedawnienia

Czytając tekst ustawy od razu rzuca się w oczy motyw przewodni: ochrona konsumenta.

Dodana zasada, że „Po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi” sprawa, iż zarzut przedawnienia, o którym pisałem nie będzie musiał być podnoszony, bo sąd będzie tą okoliczność badał z urzędu.

Nowa wersja cytowanego powyżej art. 118 kc jest następująca:

Art. 118. Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata. 

Czyli nadal mamy zastrzeżenie „Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej” odsyłające do przepisów o naszych umowach o dzieło i świadczenie usług, które się nie zmieniły.

A więc nadal 2 lata?

Tak, a nawet lepiej, bo pojawił się też nowy mechanizm obliczania przedawnienia i jest dla Ciebie korzystniejszy!

Wszystko przedawnia się na koniec roku

Nowe zasady przedawnienia to także dość istotny dodatek do art. 118 kc, gdzie „wskoczył” jeszcze taki zapis:

Jednakże koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata

Oznacza to, że mające dla Ciebie kluczowe znaczenie terminy przedawnienia będą teraz dłuższe!

Taki o oto przykładzik:

W 19 lipca 2018 r. wystawiłeś fakturę za prowadzoną kampanię reklamową.

Po „staremu” Twoje roszczenie przedawniłoby się po dwóch latach czyli:

od 19 lipca 2018 r. do 19 lipca 2020 r. = 2 lata

Po „nowemu” Twoje roszczenie przedawnia się na koniec roku kalendarzowego czyli:

od 19 lipca 2018 r. do 31 grudnia 2020 r. = 2 lata, 5 miesięcy i 12 dni

Zasadniczo więc im wcześniej w roku wystawisz fakturę tym więcej „zyskujesz” na terminie przedawnienia, bo on zawsze będzie wypadać na koniec roku kalendarzowego.

Na faktury wystawione przed Świętami będzie to jednak mieć wpływ marginalny 😜.

*****
Masz nieuregulowane faktury jeszcze z 2016 r. ?
Chciałbyś dowiedzieć się czy zostały one objęte przedłużeniem przedawnienia do 31.12.2018 r.?
Jutro opowiem o tym czytelnikom mojego newslettera.

Aby go otrzymać wystarczy jeden *klik*.

Przegapiłeś tego newslettera a po prostu „musiszgomieć” ?
Daj mi znać w komentarzu, a wyślę go ponownie specjalnie dla Ciebie 😎.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o wykonanie strony internetowej

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Photo by Curtis MacNewton on Unsplash