Ten post będzie o AI, a nie o bieganiu. Przy niedzieli można 😉.
Chociaż obiektywnie dzisiaj biegło mi się doskonale, bo w słuchawkach miałem na loopie ten sam utwór, którym dosłownie nie mogę się nasycić.
Ale po kolei.
Dawno, dawno temu (a musiało to być gdzieś w 1994 roku) mój kolega z klasy dał mi do odsłuchania na walkmanie utwór importowany zza wielkiej wody.
Pamiętam, jak byłem zszokowany tym zupełnie unikalnym, jak na tamte czasy, brzmieniem i rytmem.
To doświadczenie zostawiło w moim mózgu tak trwały ślad, że na przestrzeni kolejnych 30 lat wielokrotnie próbowałem odszukać ten utwór w przepastnych czeluściach internetu.
Bezskutecznie 😒.
Obiektywnie jedyne, co pamiętałem (a jak się później okazało, nawet to było mocno zniekształcone przez procesy pamięciowe), to policyjną syrenę, cztery słowa i charakterystyczny sampel.
To niezbyt nadawało się nawet na najbardziej zaawansowane wyszukiwanie w Google.
Miałem już porzucić wszelką nadzieję, gdy z ciekawości chciałem przetestować integrację ChatGPT ze Spotify. 🟢
Chat zasugerował mi parę utworów, podrzucił kilka playlist, ale nie pokazał absolutnie niczego, z czym nie radziłby sobie sam Spotify.
Z nudów spróbowałem więc odszukać ten „zaginiony” utwór sprzed lat, dyktując głosowo AI wszystko, co zapamiętałem.
ChatGPT dopytał mnie o jakieś szczegóły. Ze dwa razy.
Odpisałem z uśmiechem politowania, bo byłem 100% pewien, że za chwilę dostanę „halucynację roku”.
AI jednak odpowiedział z absolutną pewnością:
➡️ To jest TEN utwór ⬅️
I co?
Faktycznie!
Usłyszeć ten utwór po 30 latach to był całkowity kosmos.
Raz, że była to napawająca nostalgią podróż w czasie.
A dwa, że AI rozłożyła mnie na łopatki tą odpowiedzią!
Jeżeli AI odbierze mi pracę to przynajmniej coś dała w zamian 😉.

Stereotyp Polaka stojącego za grillem w leniwe niedzielne popołudnie uważam za głęboko krzywdzący.
O tym, że reklama placówek medycznych to temat dość skomplikowany pisałem już w 


