fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

Wzór pełnomocnictwa dla pracownika agencji reklamowejWiem, że przy zawieraniu umów agencje reklamowej za mało korzystają z pełnomocnictw.

Za to nad wyraz chętnie korzystają z następujących “rozwiązań”:

  1. podpisanie umowy przez pracownika agencji z adnotacją “z upoważnienia”
  2. zaparafowanie ostatniej strony umowy przez właściciela agencji i wręczenie jej pracownikowi (“resztę uzupełnicie na spotkaniu“),
  3. wysłanie pracownika na negocjacje z podpisem “in blanco” na czystej kartce (!)

Z ręką na sercu: z takimi sytuacjami spotkałem się wielokrotnie i to w różnych branżach. 

Z jakiegoś powodu pracownik agencji reklamowej zasługuje na zaufanie, aby posiadać Twój podpis “in blanco“, ale nie żeby być pełnomocnikiem?

Ok, wiem że to nie jest kwestia zaufania 😁. Po prostu wzór pełnomocnictwa dla agencji to kolejny punkt na Twojej baaaardzo długiej liście “to-do”.

A podpisanie czystej kartki jest takie proste i szybkie…

Podpis *ciach*, pieczątka agencji *pac* i problem załatwiony.

Nawet nie będę Ci głowy suszyć jak bardzo źle podpisywanie czegokolwiek “w ciemno” może się skończyć.

Dlatego zamiast reprymend i przestróg chciałem zaoferować Ci praktyczne rozwiązanie: lekturę tego posta skończysz mając w rękach wzór pełnomocnictwa dla pracownika Twojej agencji.

Zacznijmy jednak od początku czyli od podstawowego pytania..

Po co w ogóle są pełnomocnictwa?

Załóżmy, że tego samego dnia przychodzi Ci podpisywać w imieniu Twojej agencji dwie umowy.

Na jednym spotkaniu być nie chcesz (ale musisz), a na drugim chcesz (ale nie możesz). Dwóch miejscach być się nie da (tę rzadką umiejętność zwaną bilokacją posiadają tylko niektórzy posłowie 😁)

Co teraz?

Najlepszym rozwiązaniem będzie udzielenie pełnomocnictwa.

Pełnomocnictwo jest zazwyczaj krótkim dokumentem, który upoważnia osobę w nim wymienioną do dokonania czynności prawnej w Twoim imieniu. Najczęściej będzie to podpisanie umowy, ale nie tylko.

Taki pełnomocnik może być również umocowany, aby umowę przedłużyć, aneksować ją czy też wypowiedzieć.  Naturalnym kandydatem wydaje się być do tego project manager.

Możliwości jest tutaj na prawdę od groma.

Dokument pełnomocnictwa może być jednorazowym upoważnieniem do podpisania konkretnej umowy albo wielu umów jednego rodzaju (np: o świadczenie usług SEO).

Ba, pełnomocnictwo może nawet wskazywać, że jej posiadacz może dosłownie (prawie) wszystko.

Nie dajmy się jednak zwieść, że temat jest bardzo skomplikowany.

W przeważającej większości pełnomocnictwo będzie krótkie i właśnie nieskomplikowane.

Dokładnie takiego potrzebujesz dla swojej agencji reklamowej i na takim się skupimy.

Przejdźmy teraz punkt po punkcie po elementach jakie powinien zawierać dobry wzór pełnomocnictwa dla pracownika agencji reklamowej

#1 Miejscowość i data

W prawym górnym rogu wpisz miejscowość w jakiej podpisałeś pełnomocnictwo i co ważniejsze: data w jakiej złożyłeś swój podpis

#2 Rodzaj pełnomocnictwa

Nagłówek umieszczany na środku pełni taką samą rolę jak tytuł umowy: informuje każdą osobę czego dotyczy pełnomocnictwo.

To nie jest miejsce na poematy więc wyłóż kawę na ławę 😃.

Jeżeli pełnomocnictwo ma upoważniać do zawarcia umowy o świadczenie usług SEO na rzecz Dobry Klient sp. z o.o to po prostu nadaj mu taki tytuł.

#3 Kto komu

Bezwątpienia kluczowym elementem każdego pełnomocnictwa jest precyzyjne wskazanie kto udziela pełnomocnictwa (mocodawca) a kto je otrzymuje (pełnomocnik).

Jeżeli prowadzisz agencję reklamową w formie jednoosobowej działalności to pełnomocnictwa udzielasz imieniem własnym.

Z kolei jeżeli reprezentujesz agencję będącą spółką z o.o to zadbaj o to żeby na dokumencie znalazły się podpisy wszystkich osób ujawnionych w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Pełnomocnika wskazanego z imienia i nazwiska możesz dodatkowo zidentyfikować wpisując w dokumencie jego numer PESEL albo serię dowodu osobistego.

#4 Druga strona

Dobrą praktyką jest określanie w pełnomocnictwie kto będzie drugą stroną czynności prawnej.

W praktyce oznacza to klienta z którym będzie zawarta umowa 😁.

Dzięki temu klient nie będzie miał wątpliwości, że pracownik agencji “oddelegowany” do podpisania umowy może ją podpisać właśnie z nim.

#5 Składanie i otrzymywanie oświadczeń

Jeżeli chcesz żeby project manager w sposób stały zajmował się danym kontraktem to powinieneś uprawnić go także do otrzymywania oświadczeń woli.

Inaczej powstanie dość kuriozalna sytuacja: project manager może umowę zawrzeć a nawet podpisać zmianę warunków. Ale jeżeli klient będzie chciał umowę wypowiedzieć (złożyć oświadczenie woli) to będzie musiał wysłać je bezpośrednio do Ciebie czy też zarządu agencji reklamowej. Gdyby takie wypowiedzenie wysłał do project managera to byłoby one bezskuteczne.

Z drugiej zaś strony jeżeli pracownik agencji ma jedynie zawrzeć umowę (i na tym kończy się jego udział w sprawie) to upoważnianie go do bycia adresatem oświadczeń klienta nie ma jakiekolwiek sensu.

#6 Czynności szczególne

W pełnomocnictwie dobrze jest również wymienić najważniejsze uprawnienia pełnomocnika.

I to nawet jeżeli z treści dokumentu wynika, że w zakresie tej konkretnej umowy może on wszystko.

Po prostu czym ważniejsza czynność (jak zawarcie aneksu) tym większe spekulacje pokroju “ale czy NA PEWNO może Pan to podpisać?“.

Można je łatwo “przeciąć” wymieniając w treści pełnomocnictwa do czego jego posiadać w szczególności jest umocowany.

#7 Podpis

Pełnomocnictwo kończy się Twoim podpisem składanym imieniem własnym lub agencji-spółki.

Podpis nie musi być czytelny, ale nie powinien pozostawiać wątpliwości kto go składa.

Problem “rozkodowania” podpisu najczęściej rozwiązuje pieczątka firmowa składana obok podpisu.

Jeżeli nie masz takiej pieczątki imiennej to pod swoim podpisem umieś w nawiasie swoje imię oraz nazwisko.

Na marginesie: gorąco namawiam do przybijania pieczątki na pełnomocnictwie. Z jakiegoś powodu obdarzamy je wielkim zaufaniem.

Pobierz wzór pełnomocnictwa dla pracownika

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

wzór umowy B2BPowiedzenie “cudze chwalicie swego nie znacie” nie sprawdza się w umowach B2B.

Tutaj każda ze stron zachwala swój wzorzec umowy, a cudzego najchętniej nie oglądałaby na oczy.

Zapewne nie raz zdarzyło Ci się już, że chcąc nie chcąc musiałeś pracować na projekcie umowy przesłanej przez klienta.

Gdy agencja reklamowa przesyłami mi taki wzór umowy B2B do sprawdzenia to najczęściej “narzucającym” warunki jest duży podmiot. Tutaj wszelkie dyskusje ucina stwierdzenie, że “pracujemy tylko na swoich umowach“.

Cóż, duży może więcej 😃.

Nie oznacza to, że jesteś na z gruntu przegranej pozycji, bo takie projekty umów w gruncie rzeczy nie są aż takie straszne.

Na początek rozprawmy się jednak z dwoma mitami jakie narosły wokół “korporacyjnych” wzorców umownych.

Mit #1: umowa nie twoja czyli zła

Jestem daleki od tego, aby starać Ci się wmówić, że każda umowa inna niż ta przygotowana dla Ciebie jest z gruntu zła.

Umowy w większości składają się z bardzo podobnych treści. Różnice bywają naprawdę stricte redakcyjne.

W końcu na ile sposobów można napisać, że “umowa jest zawarta na czas nieokreślony” ?

O tym czy umowa jest dla Ciebie korzystna/niekorzystna czy też bezpieczna/niebezpieczna decydują więc detale.

Oznacza to, że bardziej powinieneś czuć się jak ktoś kto szuka igły w stogu siana niż jak saper wchodzący na pole minowe.

Ok, z tą igłą w stogu siana to lekka przesada 😃. Sprawdzić czy wzór umowy B2B zawiera niekorzystne klauzule nie jest w końcu aż tak trudno.

W każdym razie rzadkością jest, że umowa jest wręcz “najeżona” pułapkami jak wspomniane pole minowe.

Zazwyczaj wystarczy tylko wiedzieć czego się szuka…

Mit #2: musisz zaakceptować wzór umowy B2B bez zmian

Przyznam się, że NIGDY nie spotkałem się z polityką “zera zmian” w umowie.

Zawsze jest jakieś pole do negocjacji albo korekt.

Oczywiście jeżeli odeślesz klientowi jego wzorzec dosłownie “czerwony” od zmian to być może nie uda wam się dobić targu.

Kluczem w takich zmianach jest subtelność i precyzja 😃. Bo im mniej zastrzeżeń prześlesz drugiej stronie tym większa szansa, że zostaną one zaakceptowane.

To jest mało intuicyjne prawda? W końcu profesjonalista POWINIEN zgłosić masę zastrzeżeń.

A ja często wolę “przymknąć oko” na niektóre zapisy i nie przeredagowywać umowy jeżeli nie jest to absolutnie konieczne.

Nie tylko, że wywołuje to opór drugiej strony, ale wręcz zachęca to czegoś to ja nazywam “zmianami odwetowymi”.

Po prostu klient będzie wnosił poprawki do Twoich poprawek, żeby było symetrycznie 😁.

W żaden sposób nie przybliża Was to jednak do osiągnięcia konsensusu. Ani do otrzymania przez Ciebie zlecenia..

Jak sprawdzić i ocenić wzór umowy B2B

Umowę można oceniać na wiele sposobów i przy użyciu wielu kryteriów.

Osobiście zawsze patrzę na to w jak wielkie tarapaty może wpędzić agencję dana klauzula. Lub jej brak.

I nie chodzi mi tutaj o takie wydumane, czysto hipotetyczne i niezwykle mało prawdopodobne tarapaty.

Mam na myśli realne problemy prawne z jakimi regularnie mam do czynienia w mojej praktyce.

Taki prawniczy elementarz agencyjnych bólów głowy 😁.

Początkowo chciałem tutaj napisać listę 7 albo nawet 10 klauzul na które musisz uważać.

Ale potem pomyślałem: kto to wszystko spamięta skoro ja sam muszę mocno pogłówkować żeby przypomnieć sobie jakie to są postanowienia.

I wiesz co? Jak zapamiętasz i będziesz sprawdzać projekty umów tylko pod kątem poniższych 3 klauzul to “agencyjnych bólów głowy” będziesz mieć znacznie mniej.

A są to…

Zastrzeżenie praw autorskich do czasu zapłaty

To, że powinieneś zachować prawa autorskie, aż do otrzymania przelewu wydaje się zdrowo rozsądkowe.

Jednak zadbanie o ten detal w umowie jest nadal stosunkowo rzadkie. A szkoda, bo bez uregulowania tej kwestii druga strona może korzystać z efektów Twojej pracy i to nawet jeżeli nie zapłaciła Twojej agencji reklamowej nawet złotówki.

Problematyczna klauzula:

“Z chwilą wydania Utworu  AGENCJA przenosi na KLIENTA autorskie prawa majątkowe do Utworu”.

Jak naprawić klauzulę:

“Z chwilą otrzymania całości umówionej zapłaty i wydania Utworu  AGENCJA przenosi na KLIENTA autorskie prawa majątkowe do Utworu”.

Wybór sądu

W dobie Internetu i klientów z drugiego końca Polski to gdzie w razie sporu będziecie się sądzić nabiera niebagatelnego znaczenia. Może się zdarzyć, że będziesz zmuszony sądzić się przed oddalonym o 600 km sądem, bo akurat tam znajduje się Twój klient-dłużnik.

Takie postępowanie sądowe na odległość gwarantuje dodatkowe i to całkiem spore wydatki.

A na jaki spór jest największa szansa? Ano, że klient raczy nie zapłacić.

Wtedy przysłowiowa piłeczka jest po Twojej stronie boiska, bo ty musisz składać pozew.

 

Problematyczna klauzula:

“Spory wynikające z niniejszej umowy będzie rozstrzygał sąd właściwy dla siedziby Zleceniodawcy”.

Jak naprawić klauzulę:

“Spory wynikające z niniejszej umowy będzie rozstrzygał sąd właściwy dla siedziby Zleceniodawcy Powoda“.

Niekończące się poprawki

W 99% przypadkach wzór umowy B2B nie będzie zawierał postanowień o tym, że klient może zgłosić określoną ilość poprawek. Albo, że nie może zwlekać z ich zgłoszeniem w nieskończoność.

I nie ma w tym nic dziwnego, bo nie leży to w interesie klienta.

Tyle, że dla Twojej agencji reklamowej to kwestia absolutnie kluczowa. Wiesz to lepiej niż ja 😁.

W moich umowach najczęściej umieszczam takie klauzule:

  1. AGENCJA będzie przesyłać KLIENTOWI projekty graficzne do akceptacji.

  2. KLIENT może zgłosić AGENCJI poprawki lub zastrzeżenia do projektów graficznych w terminie 3 dni roboczych od dnia ich udostępnienia przez AGENCJĘ.

  3. AGENCJA zawiadomi KLIENTA o wprowadzeniu poprawek lub usunięciu wad wskazanych w zastrzeżeniach do projektów graficznych i umożliwi KLIENTOWI zapoznanie się z pracami naprawczymi.

  4. Opóźnienie KLIENTA ze zgłoszeniem poprawek lub zastrzeżeń do projektów graficznych trwające powyżej 3 dni roboczych oznacza rezygnację z ich zgłoszenia i ich zatwierdzenie.

  5. KLIENT może ponownie zgłosić AGENCJI zastrzeżenia do prac naprawczych, ale dalsze poprawki nie mające na celu usunięcia wad projektów graficznych i mogą być wykonane tylko jako prace dodatkowe.

Jak widzisz rozróżniam wady od poprawek. Wada czyli ewidentny mankament Twojej pracy (np: zbyt niska rodzielczość pliku przeznaczonego do druku) powinna być usuwana do skutku.

Inaczej sprawy się mają z poprawkami o charakterze estetycznym. Tutaj potencjalnie przez długie tygodnie klient może wymyślać kolejne “szlify” do Twojego projektu.

Jednak to, że klientowi coś w Twoich rozwiązaniach nie przypadło do gustu nijak nie można uznać za wadę.

Żeby uniknąć takiej potencjalnej pułapki najlepiej jest w umowie określić limit takich poprawek.

I nie chodzi tutaj o ich jakąś konkretną ilość, ale o zdyscyplinowanie klienta żeby je zgłaszał w jednym “pakiecie”.

Przyznasz, że 20 zmian zgłoszonych od razu nie jest tak straszne jak 20 zmian zgłoszonych przez 3 miesiące.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Wynagrodzenie brutto/netto – na co uważać przy określaniu ceny i podatków żeby nie dostać po kieszeni.
  • Forma zawarcia umowy – forma zawarcia umowy w branży kreatywnej jest bardzo istotna.O ile umowy dzieło / zlecenie można zawierać mejlowo to już z prawami autorskimi nie ma żartów.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

pomysł na reklamęNie wiem jak Ty, ale ja najlepsze pomysły miewam pod prysznicem.

Wtedy przychodzą mi do głowy trafione zarzuty procesowe i nietuzinkowe klauzule umowne.

Ten fenomen tłumaczę sobie tym, że to jedno z niewielu miejsc gdzie zwyczajnie nie da się niczego zapisać.

A nieubłagane prawo Murphyiego stanowi, że moment w którym wpadniesz na świetny pomysł jest tym samym momentem w którym go zapomnisz.    

Być może pod Twoim prysznicem również zrodził się niejeden pomysł na reklamę.

Z pomysłami niestety to jest tak, że nie są zbytnio użyteczne gdy tylko pozostają w naszych głowach. Chociaż tam z całą pewnością są najbezpieczniejsze 😉.

Aby pomysł na reklamę przekuć w namacalne rezultaty dla Twojej agencji ten musi trafić przed oblicze…klienta.

To oczywiście proces wielce pożądany. No chyba, że masz do czynienia z zawodowym łowcą pomysłów.

Idea pitching czyli łowienie pomysłów

Z pewnością jest Ci znane zjawisko kiedy firma organizuje przetarg, ale ma w tym ukrytą strategię.

Z pozoru chodzi o wyłonienie “najtańszego z najlepszych”, ale drugim dnem jest wyciągnięcie pomysłów od różnych agencji.

Na sam koniec okazuje się, że wszyscy odchodzą z kwitkiem, a tylko jeden wybraniec otrzymuje zlecenie … i cały pakiet świeżych pomysłów do wykorzystania w nowej kampanii.

Czy takie działanie jest legalne?

Nie. Jest to tzw. prowadzenie negocjacji bez zamiaru zawarcia umowy.

Art.  72[1] [Negocjacje]

§  1. Jeżeli strony prowadzą negocjacje w celu zawarcia oznaczonej umowy, umowa zostaje zawarta, gdy strony dojdą do porozumienia co do wszystkich jej postanowień, które były przedmiotem negocjacji.

§  2. Strona, która rozpoczęła lub prowadziła negocjacje z naruszeniem dobrych obyczajów, w szczególności bez zamiaru zawarcia umowy, jest obowiązana do naprawienia szkody, jaką druga strona poniosła przez to, że liczyła na zawarcie umowy.

Niby więc paragraf na to się znajdzie, a i tak łowcy pomysłów pozostają całkowicie bezkarni.

Alternatywa czyli po prostu nie przystępowanie do przetargów też nie jest kusząca. W końcu na przetargach można zdobyć naprawdę fajne projekty.

Zresztą strategia “unikania przetargów” też może nie zdać egzaminu.

Taki “łowca” wcale nie musi działać na masową skalę. Być może kolejnemu kontrahentowi nie spodobają się Twoje stawki, ale już Twoje pomysły chętnie “pożyczy” i samodzielnie zaimplementuje sobie do kampanii.

Jak więc się zabezpieczyć?

Pomysł na reklamę chroń umową

W tym wpisie pisałem o tym, że pod pewnymi warunkami pomysł na reklamę może podlegać ochronie prawa autorskiego.

Z tym prawem autorskim to jest jednak tak, że bywa ono kapryśne.

Aby efekt Twojej pracy korzystał z takiej szczególnej ochrony musi najpierw spełnić szereg wymogów, co na koniec będzie to oceniać sąd.

Praw autorskich nie możesz też w jakikolwiek sposób zastrzec. Albo je masz albo ich nie masz. To znaczy Twój projekt w świetle prawa jest albo oryginalny, indywidualny i ustalony (czyli przybrał jakąś materialną postać) albo takim obiektywnie nie jest.

Wierz mi, że nam prawnikom nie raz sprawia gigantyczne trudności określenie co jest utworem, a co nie 🤔.

Na szczęście z pomocą przychodzą umowy.

Widzisz to jest tak, że ustawy jak prawo autorskie są powszechnie obowiązującym prawem i dlatego ich zastosowanie do Twojej, bardzo konkretnej sytuacji bywa trudne. Po prostu nie są “szyte na miarę” jak umowy.

Na takie dostosowanie umowy do precyzyjnie określonej sytuacji pozwala art. 3531 kodeksu cywilnego. To ten przepis tworzy tak zwaną zasadę swobody umów.

W praktyce zasada ta pozwala to, aby strony mogły zawrzeć umowę na (prawie) na dowolnych warunkach.

Czy wiesz już do czego zmierzam?

Możesz umówić się z klientem, że umowa będzie chronić nawet to co zwykle nie jest chronione przez np: prawo autorskie.

To jest właśnie sposób by z jednej strony przedstawić klientowi swoją koncepcję, a z drugiej chronić pomysł na reklamę.

Pomysł na reklamę i porozumienie o poufności

Kiedy zawrzeć takie porozumienie? To proste: przed rozmową z klientem czyli na samym początku negocjacji 😁.

W umowie strony powinny zadeklarować, że:

  1. będą prowadzić negocjacje w dobrej wierze i w celu zawarcia umowy
  2. że agencja ujawni klientowi koncepcję kampanii
  3. ze klient wykorzysta wspomnianą koncepcję jedynie do oceny oferty agencji

Oczywiście deklaracje są tyle warte ile kary umowne, które je zabezpieczają 😁. Dlatego powinieneś uwzględnić je w umowie.

Dużymi zaletami takiego porozumienia są więc:

  1. potwierdzenie na piśmie, że klient otrzymał od Ciebie konkretną koncepcję reklamową
  2. zobowiązanie się klienta, że nie ujawni ani nie wykorzysta koncepcji w innym celu niż określony w umowie

Te dwie kwestie, bez uprzedniego zawarcia umowy, są bardzo trudne do udowodnienia w sądzie.

No i klient podpisując taki “kwit” na czas negocjacji otrzymuje bardzo czytelny sygnał: Twoja agencja reklamowa jest wytrawnym graczem na rynku kreatywnym i trzyma przysłowiowy “palec na pulsie”. To może skłonić drugą stronę do “łowienia” pomysłów gdzie indziej 😃.

Co nie może być objęte poufnością?

Na zakończenie musisz pamiętać, że za treści poufne nie uważa się informacji, materiałów i danych:

    1. które są powszechnie publicznie dostępne w rejestrach, księgach, ewidencjach i sprawozdaniach,
    2. będących w posiadaniu drugiej strony przed przystąpieniem do negocjacji,
    3. które stanowią powszechnie dostępną wiedzę zawodową, branżową, biznesową lub technologiczną.

Jedynka jest oczywista. Być może dla potrzeb projektowanej przez Ciebie kampanii ma znaczenie, że ” w 2018 r. wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim zarówno liczba żłobków, klubów dziecięcych i oddziałów żłobkowych (o 21,0%), jak również liczba miejsc (o 29,2%) oraz dzieci przebywających w wyżej wymienionych placówkach (o 23,7%).

Tyle, że informację tą podał GUS więc tajemnicą nijak to nie będzie.

Drugi punkt obciąża klienta. To on, w razie sporu, będzie musiał wykazać że to co mu przekazałeś w toku negocjacji nie było dla niego niczym nowym.

Niby nic trudnego, bo świat jest pełen świadków, prawda? 😁

Otóż nie. Ewentualny spór byłby sprawą gospodarczą, a ostatnie zmiany w procedurze sprawiły, że taką okoliczność trzeba byłoby wykazać dokumentem.

Trójeczka rozróżnia powszechną wiedzę branżową oraz wypracowanego przez Ciebie know-how.

To, że puszczenie kampanii Google Adsów może się klientowi opłacić z pewnością tajemnicy stanowić nie może.

Ale dobrze zaprojektowana reklama nastawiona na maksymalizację click through rate to już inna historia.

Jeżeli na następne negocjacje potrzebujesz takiego porozumienia o poufność pomysłów reklamowych to teraz możesz nabyć jego wzór w moim sklepie internetowym.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

umowa dowodowaW mojej praktyce zawodowej miałem wiele okazji, aby obserwować zwaśnione strony.

Spory bywają chłodne, z klasą, ale i bywają “na noże”.

Dużo zależy od temperamentów stron, które je toczą. I oczywiście od metod do jakich uciekają się na sali sądowej.

Jest jednak taka sądowa zagrywka, która potrafi zajść za skórę jak nic innego.

Nazywam ją “taktyką zaprzeczenia totalnego”.

Gdy przeciwnik kwestionuje wszystko

Wkładasz w pozycjonowanie strony klienta cały swój pozycjonerski “know-how” (a także pot, krew i łzy 😁).

Co prawda są problemy z płatnościami, ale wiedziałeś że biznes klienta ledwo zipie.

No i nadal jesteś przekonany, że da się go postawić na nogi.

I zaczyna się to udawać, bo klient odczuwa realne skutki twoich wielotygodniowych wysiłków!

Ten pisze więc do Ciebie maila i nie może się pohamować żeby nie piać z zachwytu.

Ruch? Jest!

Sprzedaż? W górę!

Konkurencja? Na drugim miejscu (czyli równie dobrze mogłoby jej nie być..)

A Twoje zaległe faktury? Oczywiście, że będą uregulowane!

Tyle, że nie zostają. Tak bardzo, że sprawa musiała trafić do sądu.

Co się tutaj dzieje?

Nierzetelny kontrahent,  a do niedawna Twój największy fan, wciela w życie “taktykę zaprzeczenia totalnego”.

“Pozycjonowane było źle! Fuszerka! Właściwie to po tym SEOowaniu jest gorzej niż było!”

Od razu też w ruch idzie oręż atomowy: druga strona składa wniosek o “biegłego od SEO“, który ma audytować Twoją pracę.

No i świadkowie! Ma przyjść ich cała gromada i zaświadczyć, że Twoje pozycjonowanie to praktycznie położyło biznes.

To jest gwarantowane 2 lata procesu. A zakładnikiem są Twoje nieopłacone faktury.

Czy można było jakoś tego uniknąć?

Co to jest umowa dowodowa

Umowa dowodowa jest stosowana w innych krajach, ale w naszym sądownictwie jest zupełną “świeżynką”.

Możliwość zawarcia takiej umowy została dodana artykułem 458[9] kpc, który lakonicznie tłumaczy, że:

“Strony mogą się umówić o wyłączenie określonych dowodów w postępowaniu w sprawie z określonego stosunku prawnego powstałego na podstawie umowy (umowa dowodowa)”

Nie będę się tutaj starał wykładać, co autor (ustawodawca) miał na myśli. Przejdźmy od razu do praktycznego zastosowania tego przepisu 😁.

W opisanej powyżej sytuacji w jakiej znalazła się agencja SEO umowa dowodowa może przyjść na ratunek.

Opinia biegłego jest tak naprawdę kijem wkładanym w szprychy procesu. Całymi tygodniami raportowałeś klientowi wyniki pozycjonowania, a ten potwierdzał, że “sprawy mają się ku lepszemu”.

Po co więc biegły? A no po to, że przeciwnik liczy na to, że biegły słabo zna się na temacie. A nuż opinia będzie dla niego korzystna?

Podobnie jest ze świadkami-pracownikami klienta. Oczywiście, że potwierdzą wersję klienta, że “było gorzej”.

Tyle, że takie osoby o sprawie wiedzą zazwyczaj tyle, że pracodawca “poprosił” ich o wystąpienie w sądzie.

I dorzucił:

FAJNIE BYŁOBY gdybyś potwierdził jak kiedyś mówiłem, że ten gość od SEO jest do niczego“.

Z ręką na sercu: przesłuchiwałem już takich świadków na sali sądowej w sprawach gospodarczych 😃.

Nigdy nie pomogli przeciwnikowi, ale ZAWSZE przedłużyli proces.

Co ma zawierać umowa dowodowa

To co szumnie przepis nazywa “umową dowodową” w praktyce stanowi jedną, małą klauzlkę w Twojej umowie o pozycjonowanie.

Tą klauzulą wyłączyć możesz:

  1. określony rodzaj dowodów – z zeznań świadków, z opinii biegłych, z dokumentów etc.
  2. skonkretyzowane dowody – z zeznań konkretnego świadka, z określonych dokumentów etc.
  3. możliwość dowodzenia określonych faktów

Gdybym więc miał “ukuć” konkretny zapis w umowie o pozycjonowanie byłby on taki:

“W przypadku sporu sądowego powstałego w związku z wykonywaniem niniejszej umowy strony wyłączają możliwość przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego i zeznań świadków”

Mógłbym również pokusić się o bardziej szczegółową klauzulę:

“W przypadku sporu sądowego powstałego w związku z opóźnieniem przez Zamawiającego z zapłatą wynagrodzenia określonego w niniejszej umowie strony wyłączają możliwość przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego i zeznań świadków na okoliczność świadczenia usługi pozycjonowania i jej skuteczności”

Umowa dowodowa nie oznacza, że strona przeciwna pozbawiona jest oręża.

Jeżeli z innych dowodów (np: korespondencji stron) wynika, że pozycjonowanie było pozorne to wyrok i tak będzie dla Ciebie niekorzystny (przeczytaj tutaj o takiej sprawie dotyczącej SEO).

Ten przepis to po prostu nowy sposób na nierzetelnych kontrahentów, którzy w sądzie pokazują swoje drugie oblicze.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Aż trudno w to uwierzyć, ale 2018 2019 rok ma się już ku końcowi 😀.

Dopiero co pisałem te słowa na koniec grudnia 2018

A teraz blog wielkimi krokami zbliża się do swojej drugiej rocznicy powstania.

Co się wydarzyło w 2019? Szczerze mówiąc to ten rok obfitował w tyle wydarzeń, że czuję się jakby minęło 3 lata.

Trochę nie wiem od czego zacząć więc zacznę od najważniejszego: od Ciebie.

To dzięki Tobie ten (obsesyjnie) pisany (późnymi) wieczorami blog (w którego wielu powątpiewało) zaowocował moją specjalizacją.

Po niecałych dwóch latach sprawy agencji  są już istotną częścią mojej kancelarii, a z miesiąca na miesiąc co raz bardziej wypełniają mi moją aktywność zawodową.

Szczerze? Po raz pierwszy od dobrych kilku lat naprawdę jestem zadowolony z tego gdzie jestem, co robię i dokąd zmierzam. 

Dziękuję Ci, że odwiedzałeś tego bloga i że zaufałeś na tyle, aby powierzyć mi sprawy Twojej agencji. Jestem Ci naprawdę wdzięczny 😃.

Blog w liczbach

Kończąc grudzień 2018 na 1000 wyświetleń z przyjemnością odnotowałem ich wzrost do 2700-2800.

Miałem trochę cichą nadzieję, że na koniec “rozbiję bank” przekraczając pułap 3.000, ale…

W 2019 nauczyłem się, że ruch na blogu ma niewiele wspólnego z jego wynikami czyli pozyskiwaniem za jego pośrednictwem zleceń.

Blog

Znaczną część 2019 roku poświęciłem na “odświeżanie” starych wpisów, w których ustawiałem słowa kluczowe i dodawałem video/podcast. Nie wiem czy miało to duże (czy nota bene jakiekolwiek 😉) przełożenie na wyniki bloga, ale czułem że nie mam wyjścia. Z moją naturę można bowiem z angielska określić jako “completionist” . Po prostu MUSIAŁEM mieć to ogarnięte po swojemu.

W sumie więc na blogu pojawiło się +50 nowych wpisów.

Powoli też rozwijają się moja dwa projekty “poboczne” czyli podcast i kanał youtube.

Tutaj zawsze ideą było zapewnienie Ci alternatywnego sposobu korzystania z dostarczanych przeze mnie treści.

Dlatego odnotowuję niezbyt imponujące, ale stałe wzrosty 😁

Zwłaszcza “przeskoczenie” z 0 subskrybentów na youtube to 42 było jak “miłe, przyjacielskie poklepanie po plecach“.
W każdym razie tak się z tym czuję biorąc pod uwagę jak długo nieubłagane liczydło YT wskazywało ZERO.

Podcast

Kanał Youtube

Sklep.gajekpartnerzy.pl

Zupełnie nowym projektem było otwarcie sklepu z ebookami.

Przyznaję bez bicia: to pochłonęło absurdalną ilość czasu, którą być może mogłem lepiej zainwestować w samego bloga. Ale nie żałuję, cholernie dużo się przy tym nauczyłem 😃.

Co do samej sprzedaży to mogę tylko potwierdzić, że takie incydenty rzeczywiście miały miejsce i sprawiły mi ogromną radochę 😁. Właśnie z tego powodu tematu nie odpuszczam, a jedynie zmieniam w 2020 strategię ecommercową 😉.

Rok 2020 i dalej

Jestem właśnie świeżo po spisaniu moich planów na 2020 (polecam https://yearcompass.com/).

Nie chcę się tutaj nimi dzielić, gdyż osobiście uważam, że osobiste cele powinny być, no cóż, osobiste 😁.

Jestem jednak pełen zapału na 2020.

CZUJĘ, że to będzie przełomowy rok!

Jeszcze raz dziękuję Ci, że tu ze mną jesteś i mam nadzieję, że w nadchodzącym roku dostarczę Twojej agencji jeszcze więcej wartości. A żeby tych paragrafów ciskanych w tryby Twojej agencji było jeszcze mniej 😉.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów