fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

influencerkaRenomowana marka.

Influencerka z rozpoznawalnym nazwiskiem.

… i szczodry budżet reklamowy 😉.

Agencja naprawdę dopięła wszystko na ostatni guzik.

No prawie, bo ostatnim “guzikiem” było sprawdzenie umowy z influencerką.

Moje pochylenie się nad umową to miała być tak naprawdę formalność i to z dwóch, zasadniczych powodów.

Po pierwsze przygotowanie projektu umowy było po stronie doświadczonego agenta i to speca od influencerów!

Założenie więc było “no przecież facet musi wiedzieć co robi w kwestiach umów

A po drugie umowę, owszem miałem sprawdzić, ale tak jakby została ona już z agentem influencerki podpisana i kampania ruszyła…

W sytuacjach gdy sprawdzam umowę, która “tak jakby została już podpisana” zawsze czuję ogromną presję.

Bo bardzo chciałbym powiedzieć klientowi, że z umową wszystko jest super i nie dodawać “ale…”.

Mam więc zasadę: w takich zawartych już umowach szukam tylko naprawdę katastrofalnych błędów i nie czepiam się błahostek.

A ponieważ umowy z agentami kojarzyły mi się z pewnym krytycznym błędem toteż od razu sprawdziłem nagłówek i podpisy na ostatniej stronie.

Niestety. Znów musiałem powiedzieć, że “umowa jest super, ale …”. Déjà vu.

Wszystkiemu winien był jeden, często powielany błąd.

Gdy influencerka udziela pełnomocnictwa

Na blogu omawiałem już kwestie udzielenia komuś pełnomocnictwa.

Przykładowo jeżeli chciałbyś żeby Twój dyrektor kreatywny podpisał za Ciebie umowę to możesz go do tego upoważnić.

Wtedy nagłówek umowy będzie brzmiał tak:

Agencja XYZ sp. z o.o, ul. agencyjna 23, 00-006 Warszawa

reprezentowana przez pełnomocnika Pana Jana Kowalskiego (pełnomocnictwo w załączeniu)

Brzmi jak oczywista oczywistość, prawda?

Jak dobrze się domyślasz określenie strony umowy z influencerką powinno wyglądać podobnie:

Joanna Wpływowa, zam. ul. Kreatywna 12, 50-001 Wrocław

reprezentowana przez agenta Pana Jana Kowalskiego (pełnomocnictwo w załączeniu)

Być może zapytasz: czy naprawdę trzeba opisywać, że agent jest pełnomocnikiem?

W końcu jak wieść gminna niesie “agent to agent i każdy wie co robi i kogo reprezentuje“.

W umowach jednak liczy się precyzja, a nie domysły i branżowe konwenanse 😉.

Niestety już trzykrotnie spotkałem się z sytuacją, że agencja podpisuje umowę bezpośrednio z agentem influencerki, a nie z samą zainteresowaną.

Czym to skutkuje?

Gdy influencerka jest zastępowana przez agenta

Zacznijmy od podstawowej kwestii: nie ma znaczenia w jak głębokiej “komitywie prawnej” jest agent i influencerka.

Być może wiąże ich dwudziestostronnicowa umowa, z której duża część jest poświęcona temu jak i gdzie agent będzie reprezentował influencerkę.

Wszystko to na marne jeżeli przy zawieraniu z Tobą umowy agent wyraźnie nie wskaże, że działa jako pełnomocnik, a nie w imieniu własnym.

Wynika to z tego, że kodeks cywilny nie przewiduje pełnomocnictwa tajnego 😉.

Gdyby agent działał jako pełnomocnik influencerki (tzw. zastępca bezpośredni) to wszystkie zobowiązania wynikające z umowy miałyby skutek w stosunku do influencerki.

Czyli na podstawie umowy podpisanej przez jej agenta będzie ona zobowiązania np: do wykonania materiałów promocyjnych i przeniesienia praw autorskich do nich na agencję.

Sprawy mają się inaczej, gdy agent podpisze umowę imieniem własnym, ale na rzecz influencerki. Wtedy będzie działał jako tzw. zastępca pośredni.

W konsekwencji z Twojej umowy wynikać będzie jedynie, że to agent zobowiązuje się, że influencerka wykona wspomniane materiały i przeniesie do nich prawa.

Taka umowa nie odniesie skutku w stosunku do samej influencerki!

Przy mniejszych projektach taka prawna wpadka pewnie rozejdzie się “po kościach”.

Agent wystawi Ci fakturę, influencerka dowiezie wynik i wszyscy będą zadowoleni.

Ale wyobraź sobie, że właśnie zakontraktowałeś gwiazdę Internetu żeby była twarzą kampanii na najbliższe trzy lata.

Trzy lata to szmat czasu i relacje influencerki z jej agentem mogą ulec znacznemu ochłodzeniu.

Co jeżeli do tej pory nierozłączne duo postanowi, że ich drogi się rozchodzą?

W świetle prawa influencerkę z Twoją agencją nie wiąże żadna umowa. Może ona więc bez sentymentu pożegnać się ze swoim agentem jak również z Twoją agencją.

Ty zaś zostajesz z umową i agentem, który kiedyś zobowiązał się, że influencerka zrobi kampanię, ale tak jakby nie jest już w stanie tej umowy dalej zrealizować.

A ty masz kłopot, i to w samym środku kampanii, która miała być Twoim zawodowym magnum opus

Jak prawnie “naprawić” umowę zawartą tylko z agentem?

Nie zostawię Cię jednak bez rozwiązania 😃.

Jeżeli tylko jest wola to każda umowa jest do naprawienia.

A z doświadczenia wiem, że jeżeli jest jeszcze faktura do opłacenia i druga strona czeka na przelew to i wola się znajdzie 😁.

Oczywiście każda umowa może być trochę inna i mieć swoją specyfikę, ale GENERALNIE wszystko odkręciłbym za pomocą aneksu.

W aneksie wpisałbym taką klauzule:

Ilekroć w umowie mowa jest o AGENCIE należy przez to rozumieć Jana Kowalskiego zawierającego niniejszą umowę w imieniu i na rzecz Joanny Wpływowej (zam. ul. Kreatywna 12, 50-001 Wrocław). Pełnomocnictwo stanowi załącznik nr 1 do umowy“.

Dodatkowo pokusiłbym się, żeby na oryginale umowy i aneksie influencerka złożyła swoją parafkę i dopisała adnotację:

Potwierdzam umowę zawartą moim imieniem przez pełnomocnika Jana Kowalskiego“.

I teraz jest pięknie 😁.

Pozostaje mi Ci życzyć udanej kampanii, fajnych zasięgów, ale jeszcze większych…konwersji.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

billboard sponsorski

Billboard sponsorski na dobre zagościł już na ekranach naszych odbiorników 😉.

Co rusz miły, lektorski głos informuje mnie, że taka a taka marka była  sponsorem audycji, którą właśnie się raczyłem.

Nie mam przy tym wątpliwości, że audycja wybranego przeze mnie programu i tak by się odbyła.

I to bez wydatnego wsparcia producenta kleju do glazury 😁.

Po prostu tak jak przeważająca większość telewidzów traktuję pojawiający się na ekranie billboard sponsorski jak…zwykłą reklamę.

Tymczasem zgodnie z przepisami przy tworzeniu wskazania sponsorskiego trzeba jak ognia wystrzegać się wszelkich form promocji i zachęt do zakupu.

Billboard sponsorski a prawo

Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 805) określa “billboard sponsorski” jako wskazanie sponsora, co może mieć miejsce w sponsorowanej audycji.

Póki co brzmi jak reklama, prawda?

I właśnie w celu uniknięcia takich rozterek (podobnie jak przy sporze czy pomidor jest warzywem) do art. 17 ustawy został dodany ust. 1a, który jednoznacznie przecina wszelkie spekulacje:

“Wskazanie sponsora i żaden element tego wskazania nie może bezpośrednio zachęcać do zakupu lub najmu towarów lub usług, zwłaszcza przez specjalne, promocyjne do nich odniesienie.”

Niby krótki przepis, a ustawodawcy udało się upchnąć w nim “prawne wywijasy” pokroju “specjalne, promocyjne odniesienie“.

Co to do licha znaczy? A nie da się prościej?

Na szczęście z pomocą spieszy nam Sąd Najwyższy, który kładzie przysłowiową “kawę na ławę”:

“podstawową różnicą między sponsorowaniem a reklamą uważa się – w przypadku sponsoringu – brak elementu nacisku na promocję określonych, pochodzących od sponsora towarów czy usług. Reklamę zaś cechuje bezpośredni zamiar promocyjny, ma ona bowiem zmierzać do promocji sprzedaży lub odpłatnego korzystania z towarów lub usług” (zobacz wyrok I NSK 9/19)

Teraz zobaczmy jak to się przekłada na praktykę.

Warstwa tekstowa billboardu sponsorskiego

W warstwie tekstowej właściwe mogą znajdować się jedynie oznaczenie sponsora i odniesienie do jego towaru lub usługi.

Nieprawidłowymi będą te elementy komunikatu sponsorskiego, które bezpośrednio zachęcają do zakupu produktu.

Czyli co się stanie jeżeli billboard sponsorski będzie posługiwał się takimi określeniami produktu jak„wysokiej jakości”, „pyszny” czy „extra premium” ?

Ano zostaną one zakwalifikowane jako “odnoszące się do właściwości produktu”. To z kolei zmieni charakter CAŁEGO materiału ze sponsorskiego na materiał reklamowy.

Za przykład może nam posłużyć decyzja Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nr 20/2025 w zakresie w jakim dotyczy ona sponsora „producenta leku Gripex”.

We wspomnianej decyzji organ uznał, że warstwa dźwiękowa zawierająca przekaz „Sponsorem programu jest producent leku Gripex, kompleksowej tabletki na objawy przeziębienia i grypy. GRIPEX i wracasz do akcji” ma charakter reklamy.

Organ podkreślił, że odwołanie się do właściwości produktu tj. jego kompleksowości i natychmiastowej skuteczności sprawa, że w komunikacie przeważa zachęta do jego nabycia, a rezultacie dochodzi do naruszenia zakazu wynikającego z art. 17 ustawy.

Warstwa wizualna materiału sponsorskiego

Opisane przeze mnie zasady dotyczące warstwy tekstowej mają zastosowanie także do wszelkich grafik czy krótkich filmów.

Niestety nie ma tutaj opcji, żeby np: na wizualizacji produktu “przemycić” jakieś soczyste hasła reklamowe 😉. Dlatego chciałbym od razu zastrzec: wizualizacja produktu absolutnie nie musi sprowadzać się do jego odwzorowania 1 do 1.

Jeżeli więc na rynku dostępne jest opakowanie, które zawiera oznaczenie “extra luksusowe, przepyszne płatki gryczane” (co i tak nie jest prawdą w przypadku tych płatków 🤣) to w takiej formie nie może ono trafić na billboard sponsorski.

Znowu odwołam się do fajnego wyroku Wojewódzkiego Sąd Administracyjnego (VI SA/Wa 1758/09) w takiej sprawie: pojęcie wizualizacji produktu „należy interpretować jako oznaczające czysto informacyjną prezentację towaru lub usługi, pozbawioną elementów służących perswazji właściwej reklamie”.

Billboard sponsorski tylko po polsku?

Zgodnie z treścią art. 7a ust. 1 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1480 z późn. zm.) obowiązek używania języka polskiego w informacjach o właściwościach towarów i usług dotyczy też reklam.

Być może pomyślisz: “zaraz, zaraz, ale przecież materiał sponsorski NIE MOŻE BYĆ reklamą!”.

Ok, materiał sponsorski nie jest reklamą, ale art. 7a ustawy o języku polskim zawiera jedynie przykładowe wyliczenie materiałów, co do których istnieje obowiązek używania języka polskiego. Nie mam wątpliwości, że billboard sponsorski również “podpada” pod tę regulację.

Musisz więc zadbać również o to, żeby w treści materiału sponsorskiego nie pojawiały się wyrazy obcojęzyczne.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o wykonanie materiałów reklamowych

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

konkurs na facebookuW poprzednich wpisach na temat regulaminów opowiadałem Ci o tym jakie przepisy mają do nich zastosowanie.

Odpowiedź jest krótka: prawie żadne 😁.

W regulaminie nie musisz nawet szczególnie zadbać o klauzule chroniące konsumentów.

Czy zatem organizując konkurs na facebooku udajesz się na marketingowy odpowiednik dzikiego zachodu?

Wręcz przeciwnie!

Jak wspomniałem na webinarze o prawie reklamy reklamowi giganci pokroju Googla w sposób drobiazgowy regulują co możesz robić na ich platformach i aplikacjach.

Przykładowo jeżeli chcesz zorganizować konkurs na Youtube to musisz spełnić szereg wymogów określonych w warunkach korzystania z tego portalu.

Konkurs na facebooku rządzi się podobnymi prawami.

Czy konkurs na facebooku jest legalny?

To pytanie wcale nie jest  naiwne.

To, że dana forma promocji jest dopuszczalna przez prawo wcale nie oznacza, że można ją uskuteczniać na facebooku.

Przykładem niech będzie organizacja loterii. Istnieje przecież obszerna ustawa o grach hazardowych która loteriom daje “zielone światło”.

Twoja agencja marketingowa musi oczywiście najpierw spełnić określone w wspomnianym akcie warunki, ale już przeprowadzenie samej loterii jest stosunkowo łatwe.

Co na to regulamin facebooka?

Otóż w “ogólnych zasadach dotyczących stron, grup i wydarzeń” stoi napisane, że:

“Zabronione jest reklamowanie przez strony, grupy i wydarzenia internetowych gier hazardowych i zręcznościowych, w których stawką są prawdziwe pieniądze, oraz loterii internetowych bez naszego pisemnego zezwolenia“.

Czyli urządzanie loterii za pośrednictwem facebooka jest dopuszczalne, ale… musisz “tylko” uzyskać pisemną zgodę portalu.

Powodzenia z uzyskaniem autografu Pana Z 😉.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że loterie są faktycznie organizowane na tym portalu (tutaj znajdziesz głośny wyrok sądu w takiej sprawie), ale gdyby trzymać się regulaminu to…nie powinny.

Z konkursami jest inaczej.

Promocja czyli konkurs na facebooku

Regulamin FB definiuje konkurs jako “promocję”.

“W przypadku korzystania z serwisu Facebook do przekazywania informacji na temat promocji lub do przeprowadzania promocji (np. konkursów lub loterii) organizator odpowiada za zgodną z prawem obsługę tej promocji”

Żeby Twoja agencja marketingowa mogła przeprowadzić taki konkurs/promocję powinna spełnić trzy, podstawowe warunki:

  • konkurs musi posiadać oficjalny regulamin;
  • regulamin musi posiadać podstawowe klauzule (np. ograniczenia dotyczące wieku i miejsca zamieszkania);
  • konkurs musi być zgodny z prawem zarówno co do warunków jak i oferowanych nagród.

Zacznijmy od pierwszego wymogu.

Chociaż pisałem już na blogu, że nie ma przepisu nakładające na Ciebie obowiązku posiadania regulaminu (bo konkurs to w rzeczywistości przyrzeczenie publiczne) to facebook może postawić Ci taki wymóg.

W końcu rejestrując się na portalu Marka Zuckerberga akceptujesz również ogólne warunki korzystania z tego serwisu.

Zresztą jest to oczekiwanie zupełnie rozsądne.

Drugi wymóg czyli “podstawowe klauzule” jest, delikatnie rzecz ujmując, nieprecyzyjny 😃.

Gdybym miał Ci jednak wyrecytować prawniczy regulaminowy elementarz to za “podstawowe klauzule” uznałbym określenie:

  • organizatora i fundatora nagród
  • czasu trwania konkursu i termin dokonywania zgłoszeń
  • minimalnego wieku uczestników
  • zakresu terytorialnego konkursu
  • zadania konkursowego
  • sposobu wyłonienia jego laureata
  • nagród konkursowych i sposobu ich wydania
  • zasad dotyczących licencji do pracy konkursowej (przeczytaj tutaj o ograniczeniach dotyczących praw autorskich)
  • zasad dotyczących przetwarzania danych osobowych

Do tego litania należy dorzucić jeszcze dwie klauzule wymagane przez warunki korzystania z facebooka:

  • pełne zwolnienie serwisu Facebook z odpowiedzialności przez każdego uczestnika;
  • informację, że promocja nie jest w żaden sposób sponsorowana, popierana ani przeprowadzana przez serwis Facebook ani z nim związana

Trzecim wymogiem jest ogólnikowa “zgodność z prawem”.

Myślę, że chodzi tutaj o konkursy, które mogłyby naruszyć zasadę dobrych obyczajów albo przepisy dotyczące promocji określonych produktów (np: warunki promocji napojów alkoholowych określone w ustawie o wychowaniu w trzeźwości).

Czego w fejsbukowych promocjach robić nie wolno

“Facebook nie pomaga w przeprowadzaniu promocji. Administrator promocji korzysta z serwisu Facebook do administrowania promocją na własną odpowiedzialność”.

Na pomoc i wsparcie ze strony portalu, przynajmniej na ten moment, więc raczej nie możesz liczyć 😉 .

Za to Pan Zuckerberg na do wszyskich opisanych już wymogów dorzuca jeszcze garść zakazów.

Konkurs na facebooku możesz prowadzić na stronach, w grupach, w wydarzeniach lub w aplikacjach, ALE…

Wara od wykorzystywania do tego prywatnych osi czasu lub połączeń ze znajomymi!

W praktyce oznacza to dla Twojej agencji marketingowej zakaz zachęcania użytkowników do działań typu:

  • „udostępnij na swojej osi czasu, aby wziąć udział w promocji”,
  • „udostępnij na osi czasu znajomego, aby uzyskać dodatkowe udziały w promocji”,
  • „oznacz znajomych w tym poście, aby wziąć udział w promocji”.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Prawo reklamy i promocjiZupełnie jak w ubiegłym roku tym razem również  na nowymarketing.pl miałem okazję trochę podsumować i trochę powieszczyć.

A o czym?

O ano prawie reklamy i marketingu, ma się rozumieć 😁.

Troszkę było o COVIDZIE, no ale MUSIAŁO, bo to podsumowanie 2020 więc jakże o nim nie powiedzieć.

Bo reklamodawcy bardzo odpowiedzialnie korzystali z motywu COVID-19. Bardzo.

Też trochę było o tych sławetnych sądach ds. ochrony własności intelektualnej.

A te ruszyły. Przyznam się bez bicia, że w projekt powątpiewałem, a tu proszę – ruszyły!!!

Troszkę też odpowiedziałem jak to Unia bierze pod ochronę użytkowników biznesowych wszelkich platform e-commerce, app storów, wyszukiwarek oraz mediów społecznościowych. Mowa o Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1150.

Gdy zastanawiałem się na 2021 to nie mogłem pominąć projektowanego właśnie prawa telekomunikacyjnego, które kompleksowo ureguluje zasady prowadzenia marketingu bezpośredniego.

Druga kwestia to ochrona najmłodszych przed reklamami “śmieciowego jedzenia”. Tę lukę w prawie najpierw załatał branżowy akt samoregulacji, a następnie (znowu) zmiany w sprawie wymusił Parlament Europejski. W rezultacie nasz ustawodawca w pocie czoła pracuje nad dużą zmianą ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o kinematografii.

W artykule “Prawo na przełomie 2020/2021” (tutaj cz.1 a tu cz.2) również z moi koledzy i koleżanki prawnicy dzielą się ciekawymi przemyśleniami więc tym bardziej zapraszam do obszernej lektury 😃.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Na Ratunek Kreatywnym w 2020 roku

Bartosz Gajek05 stycznia 2021Komentarze (0)

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Bartosz Gajek (@gajekbartosz)

Wiesz co robię na tym zdjęciu?

Pochylam się z pokorą nad https://yearcompass.com/ czyli darmowym narzędziem do podsumowania roku i planowania kolejnego.

Dlaczego z pokorą? Bo robię to już czwarty raz, a za każdym razem powracam co moich notatek z poprzednich lat.

Bez wątpienia przeszedłem długą drogę, a początki były trudne.

W 2017 roku o blogu tylko myślałem.

W 2018 roku z blogiem wystartowałem.

W 2019 roku nad blogiem w pocie czoła pracowałem.

A w 2020 roku?

Co to był za rok!

Biorąc pod uwagę co wydarzyło się w Polsce i na świecie mogę być tylko wdzięczny, że sytuacja z COVID nie wpłynęła negatywnie na moją kancelarię ani na biznesy moich klientów.

Było wręcz przeciwnie!

Zdecydowanie posunąłem się na przód w budowaniu mojej wymarzonej kancelarii butikowej.

Skąd taka pewność?

Bo w 2020 nawiązałem mnóstwo nowych relacji biznesowych i to z klientami, z którymi praca była czystą przyjemnością.

Naprawdę to doceniam.

Po raz kolejny prawdziwym okazała się ponadczasowa zasada: trzeba przede wszystkim zadbać o tych klientów, którzy już nam zaufali.

Myślę, że w dużej mierze wyleczyłem się już z pogoni za “lajkami”, “udostępniami” i “leadami”.

Te rosnące cyferki mogą rosnąć, ale trudno mi dostrzec zależności pomiędzy nimi, a realnymi wynikami w postaci nowych klientów, zleceń i wystawionych faktur.

Dlatego może wydawać się nieco dziwnym, że po takim wstępnie od razu przejdę do blogowej “kuchni” i będę opowiadać o wspomnianych “cyferkach” 😃.

Ok, przyznaję że nadal na nie patrzę, ale traktuje je już bardziej jak drogowskaz niż cel sam w sobie.

Jeżeli to co robię skutkuje ogólnymi wzrostami to znaczy, że kierunek jest słuszny i trzeba tę linię kontynuować.

To wydaje mi się zdrowym podejściem…

Blog

Generalnie wszystko co z blogiem jest związane podwoiło się w roku 2020.

Ilość wyświetleń miesięcznie przekroczyła pułap 5.500 (z wyraźnym grudniowym tąpnięciem 😁) i tendencja jest wyraźnie rosnąca.

Zdecydowanie mój blog tematycznie skręcił w kierunku umów i prawa reklamy oraz marketingu.

Na początku zbytnio rozpisywałem się o tematach windykacyjnych, chociaż w praktyce nie spotykam się z tymi problemami zbyt często.

Za to wszelkie rodzaje umów, regulaminy i branżowe przepisy reklamowe to “tematy rzeka”, którym w większości poświęcę  rok 2021.

Także mój sklep z umowami został przeniesiony z osobnej strony i zintegrowany z blogiem. Jego rozbudowanie do poziomu przynajmniej trzydziestu wzorców umów dla branży reklamowej to moje największe wyzwanie na ten rok.

Podcast i Youtube

Podobnie sprawa ma się z podcastem, który z pułapu 4000 odsłuchań przeszedł na pełne 10.000.

Ciekawostką jest to, że gdy w sezonach świąteczno-urlopowych na blogu ubywa czytelników to na podcaście przybywa słuchaczy.

Ma to sens skoro na content na blogu i podcaście jest taki sam więc nie ma znaczenia czy ktoś “tylko” czyta czy “tylko” słucha
Na Ratunek Kreatywnym.

Najbardziej zaskoczył mnie jednak youtube.

Wiele słyszałem o mitycznej bestii jaką jest algorytm google, który niczym Cerber strzeże dostępu do widzów.

Legenda głosi, że jeżeli wrzucisz na kanał odpowiednią ilość filmów przez określony czas to w końcu algorytm okaże się dla Ciebie łaskawy.

Czy tak jest? Nie wiem.

Wiem natomiast, że od pewnego dnia, i to bez wyraźnego powodu (np: zmiany w formacie contentu), kanał zaczął mieć więcej wyświetleń i w kilka tygodni potroiła się liczba subskrybentów.

Wyniki po +150 uploadach raczej nie zachęcają, ALE nie można zapominać, że Youtube to druga największa wyszukiwarka na świecie.

I to widać nawet po tym symbolicznym ruchu na kanale: 90% widzów odnajduje film przez youtube.

Tyle z blogowej “kuchni” 😁.

Życzę Ci szczęśliwego Nowego Roku i żebyś częściej tutaj zaglądał (albo na kanał youtube, albo na podcast…).

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów