fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

umowa dowodowaW mojej praktyce zawodowej miałem wiele okazji, aby obserwować zwaśnione strony.

Spory bywają chłodne, z klasą, ale i bywają “na noże”.

Dużo zależy od temperamentów stron, które je toczą. I oczywiście od metod do jakich uciekają się na sali sądowej.

Jest jednak taka sądowa zagrywka, która potrafi zajść za skórę jak nic innego.

Nazywam ją “taktyką zaprzeczenia totalnego”.

Gdy przeciwnik kwestionuje wszystko

Wkładasz w pozycjonowanie strony klienta cały swój pozycjonerski “know-how” (a także pot, krew i łzy 😁).

Co prawda są problemy z płatnościami, ale wiedziałeś że biznes klienta ledwo zipie.

No i nadal jesteś przekonany, że da się go postawić na nogi.

I zaczyna się to udawać, bo klient odczuwa realne skutki twoich wielotygodniowych wysiłków!

Ten pisze więc do Ciebie maila i nie może się pohamować żeby nie piać z zachwytu.

Ruch? Jest!

Sprzedaż? W górę!

Konkurencja? Na drugim miejscu (czyli równie dobrze mogłoby jej nie być..)

A Twoje zaległe faktury? Oczywiście, że będą uregulowane!

Tyle, że nie zostają. Tak bardzo, że sprawa musiała trafić do sądu.

Co się tutaj dzieje?

Nierzetelny kontrahent,  a do niedawna Twój największy fan, wciela w życie “taktykę zaprzeczenia totalnego”.

“Pozycjonowane było źle! Fuszerka! Właściwie to po tym SEOowaniu jest gorzej niż było!”

Od razu też w ruch idzie oręż atomowy: druga strona składa wniosek o “biegłego od SEO“, który ma audytować Twoją pracę.

No i świadkowie! Ma przyjść ich cała gromada i zaświadczyć, że Twoje pozycjonowanie to praktycznie położyło biznes.

To jest gwarantowane 2 lata procesu. A zakładnikiem są Twoje nieopłacone faktury.

Czy można było jakoś tego uniknąć?

Co to jest umowa dowodowa

Umowa dowodowa jest stosowana w innych krajach, ale w naszym sądownictwie jest zupełną “świeżynką”.

Możliwość zawarcia takiej umowy została dodana artykułem 458[9] kpc, który lakonicznie tłumaczy, że:

“Strony mogą się umówić o wyłączenie określonych dowodów w postępowaniu w sprawie z określonego stosunku prawnego powstałego na podstawie umowy (umowa dowodowa)”

Nie będę się tutaj starał wykładać, co autor (ustawodawca) miał na myśli. Przejdźmy od razu do praktycznego zastosowania tego przepisu 😁.

W opisanej powyżej sytuacji w jakiej znalazła się agencja SEO umowa dowodowa może przyjść na ratunek.

Opinia biegłego jest tak naprawdę kijem wkładanym w szprychy procesu. Całymi tygodniami raportowałeś klientowi wyniki pozycjonowania, a ten potwierdzał, że “sprawy mają się ku lepszemu”.

Po co więc biegły? A no po to, że przeciwnik liczy na to, że biegły słabo zna się na temacie. A nuż opinia będzie dla niego korzystna?

Podobnie jest ze świadkami-pracownikami klienta. Oczywiście, że potwierdzą wersję klienta, że “było gorzej”.

Tyle, że takie osoby o sprawie wiedzą zazwyczaj tyle, że pracodawca “poprosił” ich o wystąpienie w sądzie.

I dorzucił:

FAJNIE BYŁOBY gdybyś potwierdził jak kiedyś mówiłem, że ten gość od SEO jest do niczego“.

Z ręką na sercu: przesłuchiwałem już takich świadków na sali sądowej w sprawach gospodarczych 😃.

Nigdy nie pomogli przeciwnikowi, ale ZAWSZE przedłużyli proces.

Co ma zawierać umowa dowodowa

To co szumnie przepis nazywa “umową dowodową” w praktyce stanowi jedną, małą klauzlkę w Twojej umowie o pozycjonowanie.

Tą klauzulą wyłączyć możesz:

  1. określony rodzaj dowodów – z zeznań świadków, z opinii biegłych, z dokumentów etc.
  2. skonkretyzowane dowody – z zeznań konkretnego świadka, z określonych dokumentów etc.
  3. możliwość dowodzenia określonych faktów

Gdybym więc miał “ukuć” konkretny zapis w umowie o pozycjonowanie byłby on taki:

“W przypadku sporu sądowego powstałego w związku z wykonywaniem niniejszej umowy strony wyłączają możliwość przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego i zeznań świadków”

Mógłbym również pokusić się o bardziej szczegółową klauzulę:

“W przypadku sporu sądowego powstałego w związku z opóźnieniem przez Zamawiającego z zapłatą wynagrodzenia określonego w niniejszej umowie strony wyłączają możliwość przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego i zeznań świadków na okoliczność świadczenia usługi pozycjonowania i jej skuteczności”

Umowa dowodowa nie oznacza, że strona przeciwna pozbawiona jest oręża.

Jeżeli z innych dowodów (np: korespondencji stron) wynika, że pozycjonowanie było pozorne to wyrok i tak będzie dla Ciebie niekorzystny (przeczytaj tutaj o takiej sprawie dotyczącej SEO).

Ten przepis to po prostu nowy sposób na nierzetelnych kontrahentów, którzy w sądzie pokazują swoje drugie oblicze.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Aż trudno w to uwierzyć, ale 2018 2019 rok ma się już ku końcowi 😀.

Dopiero co pisałem te słowa na koniec grudnia 2018

A teraz blog wielkimi krokami zbliża się do swojej drugiej rocznicy powstania.

Co się wydarzyło w 2019? Szczerze mówiąc to ten rok obfitował w tyle wydarzeń, że czuję się jakby minęło 3 lata.

Trochę nie wiem od czego zacząć więc zacznę od najważniejszego: od Ciebie.

To dzięki Tobie ten (obsesyjnie) pisany (późnymi) wieczorami blog (w którego wielu powątpiewało) zaowocował moją specjalizacją.

Po niecałych dwóch latach sprawy agencji  są już istotną częścią mojej kancelarii, a z miesiąca na miesiąc co raz bardziej wypełniają mi moją aktywność zawodową.

Szczerze? Po raz pierwszy od dobrych kilku lat naprawdę jestem zadowolony z tego gdzie jestem, co robię i dokąd zmierzam. 

Dziękuję Ci, że odwiedzałeś tego bloga i że zaufałeś na tyle, aby powierzyć mi sprawy Twojej agencji. Jestem Ci naprawdę wdzięczny 😃.

Blog w liczbach

Kończąc grudzień 2018 na 1000 wyświetleń z przyjemnością odnotowałem ich wzrost do 2700-2800.

Miałem trochę cichą nadzieję, że na koniec “rozbiję bank” przekraczając pułap 3.000, ale…

W 2019 nauczyłem się, że ruch na blogu ma niewiele wspólnego z jego wynikami czyli pozyskiwaniem za jego pośrednictwem zleceń.

Blog

Znaczną część 2019 roku poświęciłem na “odświeżanie” starych wpisów, w których ustawiałem słowa kluczowe i dodawałem video/podcast. Nie wiem czy miało to duże (czy nota bene jakiekolwiek 😉) przełożenie na wyniki bloga, ale czułem że nie mam wyjścia. Z moją naturę można bowiem z angielska określić jako “completionist” . Po prostu MUSIAŁEM mieć to ogarnięte po swojemu.

W sumie więc na blogu pojawiło się +50 nowych wpisów.

Powoli też rozwijają się moja dwa projekty “poboczne” czyli podcast i kanał youtube.

Tutaj zawsze ideą było zapewnienie Ci alternatywnego sposobu korzystania z dostarczanych przeze mnie treści.

Dlatego odnotowuję niezbyt imponujące, ale stałe wzrosty 😁

Zwłaszcza “przeskoczenie” z 0 subskrybentów na youtube to 42 było jak “miłe, przyjacielskie poklepanie po plecach“.
W każdym razie tak się z tym czuję biorąc pod uwagę jak długo nieubłagane liczydło YT wskazywało ZERO.

Podcast

Kanał Youtube

Sklep.gajekpartnerzy.pl

Zupełnie nowym projektem było otwarcie sklepu z ebookami.

Przyznaję bez bicia: to pochłonęło absurdalną ilość czasu, którą być może mogłem lepiej zainwestować w samego bloga. Ale nie żałuję, cholernie dużo się przy tym nauczyłem 😃.

Co do samej sprzedaży to mogę tylko potwierdzić, że takie incydenty rzeczywiście miały miejsce i sprawiły mi ogromną radochę 😁. Właśnie z tego powodu tematu nie odpuszczam, a jedynie zmieniam w 2020 strategię ecommercową 😉.

Rok 2020 i dalej

Jestem właśnie świeżo po spisaniu moich planów na 2020 (polecam https://yearcompass.com/).

Nie chcę się tutaj nimi dzielić, gdyż osobiście uważam, że osobiste cele powinny być, no cóż, osobiste 😁.

Jestem jednak pełen zapału na 2020.

CZUJĘ, że to będzie przełomowy rok!

Jeszcze raz dziękuję Ci, że tu ze mną jesteś i mam nadzieję, że w nadchodzącym roku dostarczę Twojej agencji jeszcze więcej wartości. A żeby tych paragrafów ciskanych w tryby Twojej agencji było jeszcze mniej 😉.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Kodeks Etyki ReklamySamoregulacja to zdecydowanie pozytywne zjawisko.

Jego występowanie świadczy nie tylko o dojrzałości rynku, ale również o dojrzałości biznesowej jej uczestników.

Ale co tak NAPRAWDĘ daje samoregulacja?

Otóż zbiory branżowe jak np: Kodeks Etyki Reklamy zapełniają istotną lukę w systemie prawa reklamy.

I to taką, o której sam ustawodawca wie że jej nigdy nie załata!

Chodzi o tzw. “dobre obyczaje”. Te dwa słowa to swoisty “most” pomiędzy światem prawa, a światem etycznego przekazu reklamowego.

Zanim jednak będę mógł Ci wyjaśnić czym są owe “obyczaje” będę musiał siegnąć po przykład z życia wzięty.

I to drastyczny przykład.

“Gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli…”

Pewna pracownica agencji reklamowej wpadła na nietypowy pomysł.

Otóż postanowiła opatrzyć fotografię napisami i wrzucić ją na fanpage klienta. Póki co brzmi dość sztampowo, prawda?

Ale ponieważ klient był producentem wódki to i napisy musiały jasno kojarzyć się z “dobrą” zabawą.

I tak fotkę ozdobiły teksy:

KacVegas? Scenariusz pisany przez Żytnią” oraz “Gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli. Wina Żytniej?“.

Sęk w tym, że wybrania przez Panią fotka przedstawiająca czterech mężczyzn niosących piątego…tylko z pozoru nadawała się do tego postu.

W rzeczywistości była to fotografia wykonana przez Krzysztofa Raczkowiaka dokumentująca tzw. zbrodnię lubińską.

Stąd też niesionym przez kolegów to nie był, jak mogły sugerować napisy, upity do nieprzytomności przyszły Pan młodym, ale
Michał Adamowicz śmiertelnie postrzelony przez  ZOMOwców.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać.

Autorce napisów został postawiony zarzut pomówienia, a sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Lublinie.

Ostatecznie Pani zapłaciła zadośćuczynienie w kwocie 15.000 zł, a sąd warunkowo umorzył postępowanie.

Co na to Kodeks Etyki Reklamy

Pomimo, że sprawa trafiła do Rady Etyki Reklamy dość późno to i tak ta zajęła się nią i podjęła uchwałę ze względu na walor edukacyjny tej sprawy.

Nie było tutaj niespodzianki, bo “zdaniem Zespołu przedmiotowa reklama nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej. W opinii Zespołu oceniany przekaz reklamowy narusza dobre obyczaje, a nadto nie dochowano w nim wymaganej w takich przypadkach należytej staranności. Zespół przy tym uznał, że reklama zawiera treści, które mogą nadużywać zaufania odbiorców i wykorzystywać ich brak doświadczenia lub wiedzy“.

Wspomniane już “dobre obyczaje” w Kodeksie Etyki Reklamy pojawiają się w art. 2 kodeksu, który stanowi, że “działania objęte postanowieniami Kodeksu będą wykonywane z należytą starannością, zgodnie z dobrymi obyczajami, prowadzone w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji”.

Gdzie jeszcze pojawiają się owe dobre obyczaje?

Dobre obyczaje i ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji

Jednym z fundamentów naszego prawa reklamy jest ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Sprawa byłaby prosta, gdyby post “KacVegas? Scenariusz pisany przez Żytnią” promujący wódkę naruszał ustawę z dnia
26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi
.

Wtedy mamy łatwy przepis na wyrok: konkretne zdarzenie + przepis prawny = stwierdzenie naruszenia.

Ale ustawodawca nie mógł przewidzieć tego, co się wydarzyło w sprawie fotografii z 1982 roku i zawczasu przygotować na to paragraf.

Ludzkiej kreatywności (i kilku innych naszych aktywności 😁) zwyczajnie nie da ująć się w sztywne ramy przepisów.

Dlatego też w ustawie znajduje się odwołanie do dobrych obyczajów.

Art. 3. [Czyny nieuczciwej konkurencji]
1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

To dzięki temu przepisowi sąd może życiowo ocenić czy dany przekaz reklamowy zwyczajnie nie przeciągnął przysłowiowej struny.

Dobre obyczaje w reklamie

Przechodzimy więc do sedna sprawy, a więc do definicji dobrych obyczajów. Tej zwyczajnie nie ma.

Co innego dopuszczalne jest w reklamie dla dorosłego odbiorcy, a co innego będzie można zrobić w reklamie skierowanej do najmłodszych widzów (zob. Karta Ochrony Dzieci w Reklamie).

Nagość w reklamie alkoholu będzie zupełnie inaczej potraktowana, niż nagość w promocji branży bieliźniarskiej.

Zapytasz: skoro dobre obyczaje nie są nigdzie określone to jak ma je zastosować sędzia?

Dobre pytanie 😃.

Oczywiście jeżeli przekaz reklamowy bywa tak drastyczny jak powyższy przykład to nie ma z tym problemów.

Reklama “zaserwowana” wielbicielom “Żytniej” była tak naganna, że “dobre obyczaje” zostały tutaj nie tyle naruszone, co całkowicie zmiecione.

Taka ocena nie zawsze jest jednak łatwa, a wiedza sędziego o rynku reklamy może być zupełnie przeciętna.

Dlatego sąd, rozważając co stanowi nieuczciwą reklamę, może sięgnąć do kodeksów branżowych.

Są one, jako wynik pewnego branżowego konsensusu, najbardziej obiektywnym wyznacznikiem standardów który dobrowolnie zaakceptowała znaczna część profesjonalistów na rynku reklamy. W ten sposób wykształcił się pewien obyczaj. Dodać można: ze wszech miar dobry obyczaj.

Podstawą do wydania wyroku (którą my prawnicy pieszczotliwie nazywamy “podstawą materialną” 😉) będzie nadal ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby sąd wskazał na Kodeks Etyki Reklamy uzasadniając jak na potrzeby konkretnej sprawy ustalił jakie dobre obyczaje będą miały zastosowanie.

Nie jest więc tak, że samoregulacja to tylko szczytne idee i wyidealizowane standardy.

Respektowany branżowy konsensus staje się dobrym obyczajem, a ten w sądzie jest tak samo ważny jak twardy przepis ustawy.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Nieuczciwa reklama – co to jest nieuczciwa reklama i co grozi Twojej agencji za jej przygotowanie.
  • Nieuczciwa reklama i odpowiedzialność – jak można zabezpieczyć się przez roszczeniami klienta jeżeli przygotowana wedle jego wytycznych reklama okazała się być sprzeczna z prawem.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Na nowymarketing.pl ukazał się dzisiaj artykuł, gdzie wraz z innymi znamienitymi prawnikami miałem okazję rozprawiać o zmianach w prawie reklamy i marketingu.

A wydarzyło się kilka ciekawych rzeczy.

Początek roku to pierwsza, rekordowa kara za naruszenie RODO. Koniec też na wysoką nutę: uchylenie tej rekordowej kary przez sąd.

Pojawiła się ustawa z dnia 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych wprowadziła jednolite standardy dla stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych. Jeżeli projektujesz i kodujesz coś dla sektora publicznego to warto znać (uprzedzam: czerstwa lektura 😁).

A co przyniesie 2020 rok?

Nowa ustawa o wyrobach medycznych wręcz drobiazgowo określi czego w reklamie wyrobów medycznych nie będzie wolno.

Z kolei super-sądy dedykowane tylko do spraw z zakresu prawa autorskiego, prawa reklamy oraz nieuczciwej konkurencji  to szansa na profesjonalizację sporów, które wymagają od sędziego naprawdę głębokiej specjalizacji.

Więcej znajdziesz na w artykule “Prawo na przełomie 2019/2020

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Bartosz Gajek (@gajekbartosz) on

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

protokół odbioruProtokół odbioru powoli odchodzi do lamusa.

Oczywiście, taki dokument miał swoje miejsce kiedy w reklamie królował outdoor.

Wtedy odbiór często dużych gabarytowo instalacji wymagał przyjrzeniu się “paru kwestiom”. W końcu za błąd Twój i wykonawcy mogli zapłącić…przechodnie.

Teraz, w dobie digital marketingu, sporządzenie przez strony takiego dokumentu wydaje się być przeżytkiem.

W końcu po komunikacji z klientem zawsze pozostaje ślad w postaci korespondencji elektronicznej. Widać więc jak na dłoni co klient od Ciebie otrzymał i czy akceptował wyniki Twojej pracy.

A wszelkiej maści logi, raporty i komunikaty pozwalają dokładnie sprawdzić co zaszwankowało np: w kodzie strony.

Tytułowy renesans dla protokołu odbioru nie będzie wynikać z jakiejś realnej potrzeby. Raczej z korzystnej dla agencji reklamowych zmiany przepisów.

Po prostu protokół odbioru zwyczajnie będzie się teraz opłacało mieć. Niewielki bowiem nakład dodatkowej pracy (tak tak, wiem że protokoły są uciążliwe…) może w sposób DRASTYCZNY polepszyć albo pogorszyć Twoją sytuację w sądzie.

Protokół odbioru a nakaz nakazowy

Zacznijmy od zmiany przepisów. Otóż w zeszłym roku pisałem o nakazie nakazowym i jego zaletach.

Nakaz zapłaty jest takim “wstępnym wyrokiem”, który sąd wydaje w odpowiedzi na Twój pozew. Jeżeli klient nie odwoła się od nakazu to w ogóle nie ma dalszej sprawy w sądzie i spór jest prawomocnie osądzony.

Przypomnę Ci, że nakaz nakazowy to specjalny rodzaj nakazu. Ma on wielką zaletę: niezależnie od tego czy pozwany klient odwoła się czy też nie możesz go skierować od razu do komornika. Komornik zajmie należne Ci pieniądze na rachunku bankowym dłużnika i “przetrzyma” je dla Ciebie do zakończenia sprawy.

Do niedawna żeby taki nakaz nakazowy otrzymać należało uzyskać podpis klienta na fakturze.

W teorii brzmi świetnie, ale w praktyce w dobie obsługi przez internet to wymóg wręcz niemożliwy do spełnienia.

Jak miałoby to wyglądać? Klient otrzymuje fakturę w pdfie i ma ją wydrukować, podpisać, zeskanować i Ci ją odesłać?

Musiałbyś chyba zatrudnić dodatkową osobę, która by tego pilnowała. Plus klient który usłyszałby o takim wymogu pewnie popatrzyłby się dziwnie…

Z kolei protokół odbioru przy dużych zamówieniach już nikogo nie będzie dziwił, a ma on teraz takie same skutki jak podpisana faktura.

Sytuację zmienił art. 485 §2a kodeksu postępowania cywilnego, który od 2019 stanowi, że:

“Sąd wydaje nakaz zapłaty na podstawie dołączonej do pozwu umowy, dowodu spełnienia wzajemnego świadczenia niepieniężnego, dowodu doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku”  

Oznacza to, że będziesz potrzebować pokazać w sądzie:

  1. umowę z klientem – wiesz że jestem wielkim promotorem ich zawierania 😉.
  2. dowód doręczenia faktury – tutaj wystarczy wydruk e-maila z załączoną fakturą w pdf.
  3. dowód wykonania projektu – protokół odbioru nie jest jedynym dowodem wykonania projektu, ale z pewnością…najlepszym!

Na nowych przepisach jako bonus sąd zasądzi na Twoją rzecz także odsetki i równowartość 40 EURO od każdej niezapłaconej faktury.

I jeszcze jedna zaleta: jeżeli będziesz posiadać wspomniane przeze mnie dokumenty to założenie sprawy w sądzie będzie Cię kosztować tylko 25% z tego co normalnie byś zapłacił! Nakaz nakazowy podlega bowiem opłacie wynoszącej 1/4 wpisu sądowego.

Myślę, że już rozumiesz windykacyjną zaletę sporządzania protokołu. Czy takie dokument może Ci się przydać do czegoś jeszcze?

Protokół odbioru a wady projektu

Dodatkową i niewątpliwą zaletą podpisywania protokołu jest uzyskanie potwierdzenia od klienta, że wszystko z projektem jest ok.

Przykładowo przy oddawaniu strony internetowej warto żeby klient przetestował ją na kilku przeglądarkach (jakich? warto to uregulować w umowie!).

Jeżeli wszytko poprawnie się wyświetla, ładuje, scaluje itd. to można podpisać protokół odbioru. Zasadniczo będzie on w przyszłości dowodem że wad nie było.

Od tego momentu nie są brane pod uwagę usterki, które klientowi się przypomną po dwóch tygodniach.

Również wszelkie wykryte później błędy powinny być niezwłocznie Ci zgłaszane. Ociąganie się klienta z zawiadomieniem Twojej agencji reklamowej spowoduje, że  straci on prawo do żądania usunięcia wad (przesądza o tym art. 563 kodeksu cywilnego).

Oczywiście Ty w ramach dobrze pojętej współpracy nadal możesz (i zapewne chcesz) je usunąć.

 Myślę, że połączenie ułatwienia dochodzenia zapłaty i zabezpieczenia przed zbyt późno zgłaszanymi usterkami sprawia, że warto “odkurzyć” protokół odbioru i częściej korzystać z niego przy większych projektach.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Windykacja w branży kreatywnej – Oporni klienci nie opłacają na czas faktur Twojej agencji marketingowej? Wystarczy jednak przestrzegać kilku zasad żeby windykacja była łatwiejsza. Wszystkiego dowiesz się z tego ebooka.
  • Dowód zawarcia umowy z agencją reklamową – Wbrew pozorom agencji reklamowej wcale nie jest trudno o dowód zawarcia umowy z klientem. Taka współpraca obfituje w materiały, które można użyć w sądzie.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów