fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

pola eksploatacjiNa blogu wielokrotnie już mocowałem się z trudnymi zagadnieniami z zakresu prawa autorskiego.

Tłumaczyłem Ci, że nie wszystko co do siebie jest podobne zawsze MUSI być plagiatem, bo w grę wchodzi jeszcze np: pastisz albo inspiracja.

Wyjaśniałem dlaczego prawo autorskie nie zawsze chroni WSZYSTKO co stworzysz i że zastrzeganie praw autorskich w niczym Ci nie pomoże.

Wreszcie wspólnie rozprawiliśmy się z tematem autorskich praw zależnych na przykładzie rebradningu.

Wydawać więc by się mogło, że prawo autorskie nie ma już przed nami żadnych tajemnic 😉.

A jednak do omówienia została nam jeszcze jednak kwestia: pola eksploatacji.

Uprzedzam, że to jest twardy orzech do zgryzienia!

Trudno bowiem w całym prawie autorskich znaleźć podobne zagadnienie, które sprawiałoby ludziom więcej kłopotów z jego zrozumieniem.

I nic w tym dziwnego, bo nawet sama ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie tłumaczy czym owe pola eksploatacji są.

Pola eksploatacji czyli jak korzystać z utworu

W dużym uproszczeniu pola eksploatacji to inaczej sposoby w jakie nabywca utworu może z niego korzystać.

Może to być uprawnienie do zwielokrotnienia utworu, udostępnienia go publicznie czy też do wprowadzenia go do obrotu.

Piękny, prawniczy słowotok, prawda?  🙄

Ponieważ domyślam się, że rozumiesz z tego mniej więcej tyle co ja z tego branżowego filmiku, pozwól, że posłużę się przykładem.

Powiedzmy, że Twoje studio graficzne stworzyło dla klienta katalog prezentujący jego produkty.

Klient nie kupuje tego katalogu żeby zdobił biuro Pana Prezesa, ale zamierza go „puścić” w świat.

Żeby to zgodnie z prawem zrobić umowa powinna określać jak klient może korzystać z katalogu.

Innymi słowy do kontraktu musi trafić zapis określający uprawnienia klienta w zakresie pól eksploatacji.

A jakie uprawnienia mogą być potencjalnie potrzebne klientowi?

Jeżeli będzie chciał wydrukować katalog to takim „must have” będzie „zwielokrotnianie utworu techniką drukarską cyfrową”.

Ponieważ katalog ma być dostępny w placówkach klienta to kolejnym ważnym polem eksploatacji będzie „wprowadzenie do obrotu„.

A jeżeli dodatkowo klient chce „wrzucić” katalog w formie pdfa na swoją stronę lub do mediów społecznościowych?

Do tego służy zapis o „publicznym udostępnieniu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w czasie przez siebie wybranym”.

Brzmi to trochę zagadkowo, prawda?

Spokojnie, za chwilę wszystko stanie się jaśniejsze 😃.

Pola eksploatacji po Twojemu

Możesz się zastanawiać „a co mam napisać jeżeli chcę żeby klient mógł używać grafiki TYLKO na Instagramie??„.

Domyślam się o co Ci chodzi 😃. No bo czy to jest to „publiczne udostępnienie” czy może coś innego?

Skąd Ty to masz wiedzieć skoro sama ustawa o prawie autorskim nie raczy się z tego wytłumaczyć.

Nie musisz się na tym zastanawiać, bo pola eksploatacji możesz…określić samodzielnie. I nie trzeba do tego być prawnikiem 😉.

Pamiętasz jak na początku napisałem, że pola eksploatacji to inaczej sposoby w jakie nabywca utworu może z niego korzystać?

Zatem Twoim zadaniem jest po prostu napisanie…jak Twój klient może korzystać z efektów Twojej pracy.

Ogólna formułka brzmi:

„Z chwilą otrzymania całości należnej zapłaty AGENCJA przenosi na KLIENTA autorskie prawa majątkowe do UTWORU łącznie z wyłącznym prawem do udzielania zezwoleń na wykonywanie zależnego prawa autorskiego do wykorzystania na następujących polach eksploatacji”

Po słowach „na następujących polach eksploatacji” postaw dwukropek i…. tu następuje wyliczanka 😃.

Twoja grafika ma być wykorzystywana tylko na Instagramie?

„publikacja na serwisie instagram.com”

Przygotowany przez Ciebie ebook ma być dostępny tylko na konkretnej stronie?

„publikacja na stronie www.stronaklienta.pl”

Wykonana przez Ciebie fotografia ma być wykorzystana jedynie na opakowaniach produktów?

„wprowadzenie do obrotu jako element opakowania produktu XYZ”

Generalnie pola eksploatacji mogą być BARDZO OGÓLNĄ regułą korzystania z utworu lub arcyprecyzyjnym zdefiniowaniem gdzie może on się pojawić.

Ba, możesz wykorzystać pola eksploatacji nawet do określenia czego z utworem ROBIĆ NIE WOLNO!

„wykorzystanie w systemach reklamy płatnej za wyjątkiem Facebook Ads”

Masz pełną swobodę!

Pamiętaj jeszcze, że pola eksploatacji wcale nie muszą spędzać Ci snu z powiek. Przykładowo możesz przygotować projekt logotypu dla klienta i…zupełnie Cię już nie obchodzi co klient z tym logotypem zrobić. Twoje prawo 😃.

Wtedy możesz umieścić w umowie super ogólne (a przez to i szerokie) pola eksploatacji, które praktycznie obejmują każdą, typową formę wykorzystania logotypu (takie pola znajdziesz w mojej umowie).

Prawne „potknięcie” na polach eksploatacji

Bezpieczeństwo Twojej agencji marketingowej nie jest uzależnione jedynie od tego co robisz.

Równie ważne jest to czego…nie robisz 😃. A nie robić warto błędów.

Dlatego na blogu często piszę też o typowych, prawnych wpadkach przy zawieraniu umów oraz błędach popełnianych w temacie praw autorskich. Bo jak przypomina mądrość ludowa „trzeba uczyć się na błędach”. Ja się pod tym podpisuje, ale z takim malutkim zastrzeżeniem, że wolę aby Twoja agencja marketingowa uczyła się…na cudzych błędach 😃.

A to cudzych błędach dowiesz się ode mnie, bo miałem już okazję przeczytać setki umów i konkluzją z ich lektury zapewne Cię nie zaskoczę. Pola eksploatacji również mają swoje „pola minowe”, o których lepiej wiedzieć.

Pamiętaj też, że nie zawsze będziesz występować z pozycji sprzedającego autorskie prawa majątkowe. Może przecież zdarzyć się, że będziesz nabywać te prawa (w całości albo w części), od swojego współpracownika albo podwykonawcy.

Dlatego błędy dotyczące pól eksploatacji mogą dosięgnąć nie tylko Twojego klienta, ale także Twoją agencję marketingową.

Tyle gwoli przestrogi, a teraz przejdźmy do mojego prywatnego top 3 prawnych wpadek.

#1 Nieokreślenie w umowie pól eksploatacji

To jest właściwie najczarniejszy scenariusz. Często spotykam się z tym, że w umowach klient i agencja marketingowa enigmatycznie piszą, że „agencja przeniesie na klienta prawa autorskie”. I tutaj kropka.

To jest, delikatnie rzecz ujmując, za mało.

Art. 41 prawa autorskie

(…)

2. Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej „licencją”, obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.

Bez określenia w umowie pól eksploatacji umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych jest nieważna, albo co najmniej bezskuteczna. Ten wymóg dotyczy też licencji!

Z prawnego punktu widzenia nieważność umowy to istna katastrofa.

Wyobraź sobie taki scenariusz: kupujesz od studia fotograficznego prawa do fotografii, które następnie wykorzystujesz w kampanii przygotowanej dla marki Twojego klienta. Aż tu nagle do klienta od pełnomocnika fotografa trafia list adwokacki z wezwaniem do zaniechania naruszeń autorskich praw majątkowych.

Klient oczywiście od razu chwyta za słuchawkę i dzwoni do Twojej agencji, o co chodzi temu fotografowi skoro w umowie z nim gwarantowałeś, że masz wszystkie prawa autorskie do zdjęć.

Tym czasem bez określonych pól eksploatacji zamiast umowy masz jedynie papier z napisem „umowa o zbyciu autorskich praw majątkowych„. Tyle, że bezwartościowy, bo nie wywołujący skutków prawnych.

A skoro Twoja agencja marketingowa nie nabyła praw autorskich to i również sama nie może ich skutecznie przenieść na klienta.

#2 „Wszystkie” pola eksploatacji lub „w szczególności” 

To jest niejako kontynuacja już opisanego przeze mnie błędu.

Ponownie przypomnę Ci, że umowa musi mieć za przedmiot „pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione”.

Zatem za prawnie wiążące będą tylko te pola, które wprost są wpisane w umowę.

Nie możesz tego wymogu obejść pisząc o „wszystkich” lub „wszelkich” polach eksploatacji. Że niby jak napiszemy „wszystkie” to znaczy każde jakie tylko się da….

Niestety zdrowy rozsądek i logika nie zawsze idą w parze z tym co mówi prawo.

❌ ŹLE

„Agencja przenosi na Klienta autorskie prawa majątkowe do utworu do wykorzystania na wszystkich znanych / wszelkich znanych polach eksploatacji”

Przyznam, że byłaby to BARDZO WYGODNA klauzula, gdyby nie fakt, że niestety jest nieskuteczna.

Użycie określenia „wszelkie pola eksploatacji” to …dokładne przeciwieństwo ich wyraźnego wymienienia 😃

Spotykam się też z drugim błędem jakim jest używanie słów „w szczególności”.

Od razu zaznaczę, że my prawnicy używamy tych słów tworzymy tak zwany „katalog otwarty”.

Spieszę wyjaśnić Ci co mam na myśli z tymi „katalogami”.

Jeżeli powiedziałbym Ci, że lubię „psy, żółwie i świnki morskie” (to akurat prawda) to jako prawnik przedstawiłbym Ci „katalog zamknięty zwierząt które lubię”.

Jeżeli rzucę mimochodem, że „w szczególności lubię koty” to oznacza, że po pierwsze kłamię 😉, a po drugie przedstawiłem ci „katalog otwarty zwierząt które lubię”. Czyli prócz kotów lubię też inne zwierzęta.

No dobrze, a teraz ze świata zwierząt wróćmy do świata umów.

❌ ŹLE

„Agencja przenosi na Klienta autorskie prawa majątkowe do utworu do wykorzystania w szczególności na następujących polach eksploatacji: publikacja na stronach internetowych, wydanie w formie ebooka, wydanie w formie audiobooka”

Taka klauzula nie sprawi, że umowa obejmie wszystkie pola eksploatacji pod słońcem, ale tylko te trzy, które w umowie zostały wyraźnie wymienione.

#3 Niewyłączenie dodatkowego wynagrodzenia za każde z pól eksploatacji

Na koniec prawna pułapka, w jaką może łatwo wpaść nabywca autorskich praw majątkowych. Czyli także Twoja agencja marketingowa przy ich nabywaniu swoich od podwykonawców.

Po pierwsze to, że zapłaciłeś komuś za wykonanie grafiki nie oznacza, że nabyłeś do niej prawa autorskie.

Sądy wielokrotnie już orzekały, że czym innym jest zapłata za dzieło, a czym innym zapłata za przeniesienie autorskich praw majątkowych do niego.

Owszem, to może być jedna i ta sama kwota, ale pod warunkiem, że Twoja agencja marketingowa tak umówi się z freelancerem-podwykonawcą.

Ta wiedza (głównie za sprawą księgowych żądających rozliczenia praw autorskich osobno) staje się jednak co raz powszechniejsza.

Możesz więc, niczym kreskówkowy kojot ze strusia pędziwiatra, myśleć że temat prawnych pułapek w prawach autorskich masz ogarnięty. Tymczasem prawna pułapka nadal na Ciebie czyha tyle, że przy polach eksploatacji.

Art.  45.  [Odrębne wynagrodzenie za każde pole eksploatacji]

Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje odrębne wynagrodzenie za korzystanie z utworu na każdym odrębnym polu eksploatacji.

Co to może oznaczać dla Twojej agencji marketingowej?

Że jeżeli nie uregulujesz tej kwestii w umowie to przyjdzie Ci osobno płacić za każdy jeden sposób wykorzystania np: fotografii.

Czyli fotografia trafiła do katalogu reklamowego? Trzeba płacić.

Fotografia jest udostępniana na stronie internetowej? Kolejna dopłata.

Fotografia jest wykorzystana na opakowaniach produktu? Nowa faktura już do Ciebie mknie 😃.

Rozwiążesz ten problem korzystając zawsze z następującej klauzuli:

✅ DOBRZE 

Twórcy nie przysługuje odrębne wynagrodzenie za korzystanie z utworu na każdym odrębnym polu eksploatacji„.

Jak widzisz pola eksploatacji nie są takie straszne. Wystarczy określić jak można korzystać z utworu.

Możesz to zrobić w sposób bardzo szczegółowy, bardzo ogólny, albo „tak se” 😉.

Niemniej jednak o polach eksploatacji musisz pamiętać przy podpisywaniu umów. I to niezależnie w jakiej roli w nich występujesz.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Prawa autorskie do projektów wspólnika – dlaczego w agencji będącej spółką należy zadbać o przeniesienie praw autorskich ze wspólnika na spółkę.
  • Pracownicze prawa autorskie – dlaczego w umowie o pracę żeby skutecznie nabyć prawa autorskie należy dokładnie określić obowiązki pracownika jeżeli chodzi o jego pracę twórczą.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

W dzisiejszym wpisie podsumowuję najważniejsze wydarzenia i newsy na styku prawa oraz marketingu.

Wszystkie treści pochodzą z mojego profilu na LinkedIN gdzie możesz na bieżąco śledzić moje posty i komentarze.

Co dalej z ustawą o wyrobach medycznych?

Prawne aspekty przetargów dla agencji reklamowych

Sztuczna inteligencja w służbie UOKiK

Kodeks dobrych (prawnych) praktyk dla Influencerów

Podobny styl piosenki i ten sam podkład. Plagiat czy inspiracja?

Zakończenie pierwszej sprawy przed Sądem ds. Własności Intelektualnej

Digital Services i Digital Markets act tuż, tuż!

Polski paragraf na Facebooka?

Prawne aspekty rebrandingu

Zmiany w procedurze sądowej wymuszają na agencjach reklamowych posiadanie dobrej umowy

Osoby trollujące marki coraz mniej anonimowe

Kontrole PIP w agencjach reklamowych?

NSA zajmuje stanowisko w sprawie konkursów prowadzonych przez agencje marketingowe

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

umowa o administrowanie stroną internetowąNa sklep.gajekpartnerzy.pl właśnie pojawiła się umowa o administrowanie stroną internetową.

Umowa w jednym pakiecie dostępna jest w dwóch wariantach:

  • administrowanie stroną internetową w ramach wynagrodzenia abonamentowego;
  • administrowanie stroną internetową w ramach wynagrodzenia abonamentowego oraz wykonywanie dodatkowo płatnych, drobnych prac webmasterskich na serwisie.

Dodatkowo wszyscy z Was którzy zakupili moją umowę o wykonanie strony internetowej właśnie otrzymali jej darmową, GRUNTOWNĄ aktualizację.

Dziękuję Wam za zaufanie i za liczne korzystanie z oferty mojego sklepu 😃.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

autorskie prawa zależne

Na blogu wyjaśniałem już jakie cechy musi posiadać utwór, aby korzystać z ochrony przewidzianej prawem autorskim.

Omawiałem też tzw. utwory inspirowane, które choć nieco czerpią z innych utworów to w sensie prawnym „stoją na własnych nogach” (są samodzielne).

Teraz przyszedł czas na dokładne przeciwieństwo utworów samodzielnych i inspirowanych: utwory zależne.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jesteśmy na samym początku, a już zacząłem sypać jak z rękawa prawniczą nowomową pokroju „utwory samodzielne”.

Od razu chcę Cię jednak uspokoić: utwory zależne (choć pewnie ich tak nie nazywasz 😁) to naprawdę chleb powszedni w agencjach brandingowych.

Dlatego właśnie posłużę się przykładem sytuacji, z którą zapewne nie raz miałeś już do czynienia

Autorskie prawa zależne czyli…rebranding!

W książce „Zakamarki marki” Pan Paweł Tkaczyk tak na str. 97 opisuje rebranding:

„Elementem takiego procesu może być drobna zmiana w obrębie logotypu (aby lepiej prezentował się na ciemnych tłach) czy stworzenie nowego sloganu firmowego. Może też dostosować materiały reklamowe (a więc „otoczkę” logotypu) do aktualnie panujących trendów”

Twoja więc w tym głowa, aby wziąć logotyp rodem z głębokich lat 90′ i doprowadzić go do stanu używalności w dobie marketingu cyfrowego.

A jak do tego ma się prawo autorskie? Czy można ot tak sobie „przerabiać”?

W końcu ilekroć klient zamówi w Twojej agencji marketingowej ów rebranding w rzeczywistości zazwyczaj ma na myśli „poproszę dokładnie to samo tylko, że po nowemu„.

Spokojnie, prawo autorskie pozwala na opracowanie cudzego utworu, w szczególności na jego tłumaczenie, przeróbkę czy adaptację.

Właśnie od tego są autorskie prawa zależne.

Zapytasz:

Skoro prawo zezwala przerabiać cudze utwory to w czym problem?

Ano w tym, że zawsze musi być jakiś haczyk 😃.

Autorskie prawa zależne, a zgoda twórcy

W praktyce bardzo często zdarza się, że agencja otrzymuje od klienta jakiś utwór i ma za zadanie go przerobić.

Klient nie tłumaczy się skąd ma np: projekt opakowania soku, a agencja brandingowa nie ma potrzeby go o to pytać.

Tyle, że ten projekt opakowania może pochodzić od…innej agencji i to w dodatku takiej, której klient nie zapłacił (tutaj opisałem dokładnie tą sytuację 😉).

Klient może i nie zapłacił, ale projekt ma zamiar wykorzystywać i chce zlecić Twojej agencji jego lekki „redesign”.

Czy w takie sytuacji nie wpakujesz swojej agencji brandigowej na prawną…”minę”?

Na sam „redesign” opakowania (czyli jego opracowanie) nie potrzebujesz zgody twórcy.

Prawo autorskie wyraźnie zastrzega, że owo zezwolenie na wykonanie opracowania dotyczy tylko „baz danych spełniających cechy utworu”. Nasze kartonowe opakowanie produktowe to zupełnie inna bajka 😃.

Ty więc swoją robotę możesz rzetelnie wykonać, ale to klient będzie miał problem.

Oto dlaczego: autorskie prawo zależne polega na tym, że  „rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego„.

Cóż więc z tego, że klient otrzymał od Ciebie kilka wariantów przeróbek opakowania skoro i tak nie ucieknie w ten sposób od swojego „grzechu pierwotnego”.

Tym „grzechem” był brak nabycia praw autorskich i autorskich praw zależnych od agencji, która zaprojektowała opakowanie w wersji oryginalnej.

Producent soku nie będzie mógł więc legalnie skorzystać ani z opakowania w wersji oryginalnej ani z opracowania, które wykonała Twoja agencja brandingowa.

Trudno jednak za tę sytuację winić Ciebie.

To znaczy ktoś może próbować „zwalić” winę na Ciebie nawet nie mając racji.

Ale na to też jest patent.

Wykonałeś opracowanie? Zabezpiecz się!

Żeby wszystko było jasne proponuję żebyś zadbał w umowie o taką klauzulę chroniącą Twoją agencję.

AGENCJA zastrzega, że projekt jest opracowaniem utworu w postaci innego opakowania produktu, a zatem stanowi utwór zależny w rozumieniu art. 2 ust. 1 prawa autorskiego. Rozporządzanie i korzystanie z projektu przez KLIENTA może zależeć od uprzedniego uzyskania zezwolenia podmiotu, któremu przysługują autorskie prawa zależne do opakowania produktu„.

W ostateczności takie pouczenie możesz umieścić nawet na fakturze VAT za Twoje prace rebrandingowe.

Grunt żeby w temacie praw autorskich zawsze wszystko było „kawa na ławę” 😃.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o administrowanie stroną internetową

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

odstępnePozyskanie i obsługa klienta przez agencję kreatywną to wymierne koszty i wysiłek.

Pieniądze wydane na reklamę, pot wylany w czasie negocjacji, a potem długie dni spędzone na analizowaniu biznesu klienta i tworzeniu dla niego odpowiedniej strategii.

Początek współpracy z klientem to dla Ciebie jako właściciela agencji marketingowej niewątpliwie czas … inwestycji.

I to inwestycji  zarówno w relację z klientem jak i w przyszłą opłacalność łączącej Cię z nim umowy.

Bo w końcu Twoje nakłady na wspomniane pozyskanie i obsługę klienta się zwrócą to na horyzoncie pojawią się…zyski!

Dlatego nie dziwi mnie, że rezygnacja klienta po miesiącu współpracy bywa dla agencji…druzgocąca.

Po kilku takich „klientach z piekła rodem” agencje (zwłaszcza agencje SEO) pospiesznie aktualizują swoje wzorce umów.

Wtedy zastrzegają w nich wszelakiej maści opłaty instalacyjne, opłaty za onboarding, odszkodowania czy kary umowne za rezygnację.

Na koniec jednak funkcję tych klauzul można sprowadzić do jednego:

Drogi kliencie, chcesz zrezygnować? Zapłać, bo moja agencja poniosła już koszty!

Takie zapisy, choć nie bez wad, co do zasady spełniają swoją rolę.

Ale nie spotkałem się nigdy, aby w umowie z agencją marketingową ktoś wykorzystał narzędzie prawne dedykowane do tego typu sytuacji.

Chodzi o…odstępne!

Czym jest, a czym nie jest odstępne

Są takie pojęcia prawne, które w języku potocznym znaczą zupełnie coś innego.

Kiedy używamy słowa „firma” raczej mamy na myśli przedsiębiorstwo, a nie – jak to definiuje kodeks cywilny – imię i nazwisko osoby fizycznej.

Podobnie jest z odstępnym, bo najcześciej słowo to pada w kontekście odstępowania czegoś w zamian za pieniądze.

Na przykład: jestem najemcą fajnego lokalu i ogłaszam się, że komuś odstąpię ten najem w zamian za pieniążki 😉.

To jednak nie jest TEN rodzaj odstępnego, który interesuje agencje reklamowe 😃.

Odstępne, o którym tutaj będzie mowa pojawia się w art. 396 kodeksu cywilnego.

Przepis ten stanowi, że „jeżeli zostało zastrzeżone, że jednej lub obu stronom wolno od umowy odstąpić za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne), oświadczenie o odstąpieniu jest skuteczne tylko wtedy, gdy zostało złożone jednocześnie z zapłatą odstępnego”.

O odstąpieniu od umowy pisałem już na blogu i zasadniczo skorzystanie z tego prawa powoduje, że umowa traktowana jest tak, jak gdyby nigdy nie została zawarta.

Czym odstępne różni się od zerwania lub wypowiedzenia umowy?

Zacznijmy od początku czyli od sytuacji, gdy klient uprzejmie zawiadamia Cię, że rezygnuje/rozmyślił się/już nie potrzebuje/znalazł taniej* (*niepotrzebne skreślić).

Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak zerwanie lub rezygnacja z umowy. W takich przypadkach klient nadal musi rozliczyć się z agencją jeżeli ta oświadczy, że jest gotowa do dalszego świadczenia na jego rzecz zamówionych usług.

Po drugie jeżeli umowa zawarta jest na czas określony to, co do zasady, nie da się jej wypowiedzieć. Jeżeli klient prześle Ci pismo z wypowiedzeniem to będzie ono …nieskuteczne 😃.

Wreszcie, po trzecie, klient może w pewnych przypadkach „zrezygnować” z umowy wypowiadając ją z tzw. ważnego powodu. Tutaj jednak Twoja agencja musiałaby coś mocno zawalić, aby takie wypowiedzenie było skuteczne.

Pamiętaj, że cokolwiek klient by Ci nie napisał to powinieneś na to wypowiedzenie/rezygnację odpowiednio zareagować i przesłać mu odpowiedź (tutaj znajdziesz kilka porad).

Odstępne nie jest jednak ani bezprawną „rezygnacją” ani wypowiedzeniem. To zupełnie osobna regulacja.

Odstępne vs opłata/kara umowna/odszkodowanie

Wspomniałem już, że widuję w umowach agencji wszelakie kary umowne, odszkodowania i „opłaty instalacyjne”.

Otóż odstępne ma taką samą funkcję tyle, że jest…LEPSZE! 😁.

Osobiście, gdy cokolwiek wpisuję do przygotowywanych dla Ciebie umów (jak te w moim sklepie), zawsze zastanawiam się, że klauzula będzie do wyegzekwowania w sądzie.

Bo na sam koniec o to chodzi, prawda? Żeby, gdy wszystko inne zawiedzie, skutecznie dochodzić swoich praw.

Zacznę od „opłaty instalacyjnej” zwanej także „kosztami onboardingu”.

To jest najgorszy zapis ze wszystkich, bo pozwany klient będzie się bronił tak: „to wykażcie jakie ponieście koszty skoro mam je pokryć!„.

O ile każdy rozumie, że poświęciłeś czas i wysiłek na obsługę nierentowego klienta to w sądzie będziesz musiał przedstawić dowody na REALNIE poniesione przez Ciebie koszty. To raczej chodzi o faktury niż o podkrążone oczy po nieprzespanej nocy 😉.

Odszkodowanie jest tylko CIUTKĘ LEPSZĘ. Ociupinkę! Tutaj przynajmniej możesz próbować wykazać tzw. „utracone korzyści” czyli na jakie zyski mogłeś rozsądnie liczyć ze współpracy z klientem.

Kara umowna  jest najlepszym rozwiązaniem z tych trzech, ale również nie idealnym. Kara umowna może bowiem być przez sąd zmniejszona (zmiarkowana). Taka sytuacja może mieć miejsce zwłaszcza, gdy Ty nie potrafisz wykazać żadnych kosztów, które mogły by być potencjalnie Twoją szkodą (patrz: kejs numero uno 😃).

Zalety czyli co odstępne robi lepiej

Odstępne, chociaż faktycznie ma Ci zrekompensować koszty, nie jest odszkodowaniem. Wystarczy, że je zastrzeżesz i kwota odstępnego nie podlega … dyskusji 😃. Niczego nie musisz więc udowadniać w temacie poniesionej szkody.

Odstępne nie jest też karą umowną i dlatego w sądzie nikt nie może się domagać jego zmniejszenia (zmiarkowania).

Odstępne nie jest też „furtką” dla klient żeby „wyjść” z umowy z Twoją agencją w dowolnym momencie i za tą samą kwotę.

Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś określił w umowie jakiś krótki czas, w którym klient może skorzystać z odstępnego
(np: do jednego miesiąca od zawarcia umowy). Rozwiązaniem dla Ciebie może być też wprowadzenie „schodków” określających jak wysokość odstępnego automatycznie rośnie wraz z upływem czasu (np: w pierwszym miesiącu 1000 zł, w drugim 2000 zł etc.).

Jednak NAJWIĘKSZĄ ZALETĄ odstępnego jest obowiązek jego zapłaty.

Korzystając z uprawnienia do odstąpienia od umowy klient musi Ci równocześnie zrobić Ci przelew.

A jak nie? Cóż, odstąpienie będzie bezskuteczne i po prostu umowa dalej będzie dla stron wiążąca.

Powinieneś rozumieć to… bardzo dosłownie 😃.

Otrzymałeś e-maila z informacją o rezygnacji z umowy? To na Twoim koncie powinna znajdować się kwota odstępnego.

Jak zastrzec odstępne w umowie agencji marketingowej

Na koniec to co wszyscy lubimy najbardziej: konkrety.

Przykładowe klauzule:

„W terminie do ____ tygodni/miesiąca od zawarcia umowy KLIENT może od umowy odstąpić za jednoczesną zapłatą na rzecz AGENCJI odstępnego w kwocie _____ PLN”.

albo

„W terminie do ____ tygodni/miesiąca od zawarcia umowy KLIENT może zrezygnować z umowy płacąc AGENCJI kwotę ____ PLN tytułem odstępnego w rozumieniu art. 396 kc”.

Obydwie klauzule są poprawne, ale ja wolę tę drugą.

Dlaczego?

Bo gdy od klienta usłyszysz coś o rezygnacji to od razu możesz powołać na zapis, który reguluje DOKŁADNIE tę kwestię.

Teraz pozostaje Ci tylko dobrze skalkulować kwotę odstępnego. Powodzenia!

 

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów