fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

Pozdrawiam Cię ze słonecznej Ustki, bo udało mi się wyrwać z najbliższymi na kilka dni urlopu 😎.

Na blogu nie może jednak wiać pustką więc dzięki uprzejmości malymarketing.pl miałem okazję popełnić artykuł o tym “Dlaczego mały biznes powinien również zadbać o umowę z agencją marketingową?“.

Tym razem piszę z perspektywy klienta agencji 😁.

Przesłanie i konkluzja jest jednak ta sama co zawsze: umowy marketingowe zwyczajnie OPŁACA się zawierać.

We wpisie przeczytasz też moją ulubioną anegdotkę z pierwszej linii biznesowego frontu.

Będzie o tym jak pewien weteran przedsiębiorczości jednym zdaniem “przemeblował” mi głowę i ukształtował mnie zawodowo.

Brak czasu na czytanie?

 

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

generator umówŻyjemy w czasach kiedy jesteśmy non-stop bombardowani informacjami kogo i jak szybko zastąpi AI. (ponoć prawników nie 😉).

Zanim to jednak nastąpi do dyspozycji mamy wszelakie narzędzia automatyzujące, które mają zapewnić szerszy dostęp do usług i produktów.

Generator umów to jeden z takich wynalazków.

To z całą pewnością najtańszy, najwygodniejszy i najszybszy sposób, aby Twoja agencja uzyskała umowę.

Zwyczajnie uważam, że generator umów to coś co powinieneś rozważyć.

I właściwie na tym możemy zakończyć dzisiejszy wpis.

Dziękuję Ci za uwagę.

**kurtyna**

.

.

.

.

.

Nadal tutaj jesteś? 😉

Najpewniej oznacza to, że:

  • a) rozważasz zakup umowy z generatora, ale chcesz poczytać o alternatywach albo
  • b) kupiłeś dokument przygotowany przez generator umów i ten produkt nie odpowiada Twoim potrzebom albo

Z wszystkimi dwoma kwestiami rozprawę się w tym wpisie.

Generator umów i jego zalety omówiłem już powyżej. Teraz porozmawiajmy o moim…rzemiośle 😁.

Generator umów da Ci wzorzec będący kulą u nogi

Staram się nie nadużywać cierpliwości moich rozmówców i oszczędnie używam anglicyzmów.

Czasem po prostu nie da się inaczej, prawda? Powiesz komuś ” zrobie to po weekendzie” i … wszytko jasne.

Słowo workflow również trudno jest zastąpić.

Mówiąc, że każda agencja reklamowa ma swój własny workflow mam na myśli jej sposób działania.

Zdobywając klienta i realizując dla niego projekt przechodzisz przez wypracowaną przez siebie “ścieżkę”.

To dobrze znana Ci sekwencja zdarzeń, zadań i etapów, które zawsze głado pozwalają Ci zrealizować zlecenie.

Workflow. Jeżeli coś Ci go zakłóci to wszystko staje się trudniejsze. Zupełnie jakbyś miał żelazną kulę u nogi.

Tak niestety bywa z umowami z generatora, że zupełnie nie oddają tego jak Ty i Twoja agencja pracujecie.

Wtedy zamiast odznaczać kolejne punkty na liście zadań zaczynasz się zastanawiać co na to umowa…

I pojawiają się takie pytania: “a jak jest w umowie?”, “czy to jest zgodnie z umową?”, “czy możemy to zrobić inaczej niż jest napisane w umowie?”.

Przysłowiowe “pół biedy” jeżeli niesforna umowa zakłóca Ci workflow przy rutynowym projekcie.

A co jeśli z tą “umowną” kulą u nogi zostaniesz rzucony na głębokie (kreatywne) wody?

Wtedy zamiast tej kuli zapewne chciałbyś mieć na sobie kamizelkę ratunkową.

Tyle, że..

Generator umów nie zapewni Ci kamizelki ratunkowej

Dobra wiadomość jest taka, że umowa marketingowa może być dla Ciebie takim kapokiem.

Analogia do wspomnianego środka ratowniczego nie jest tutaj przypadkowa. Kamizelka bowiem praktycznie nic nie waży i tak naprawdę zauważasz ją dopiero, gdy … wylądujesz w wodzie.

Tak samo powinno być z umową, która według mnie ma być czymś co tracisz z pola widzenia z chwilą, gdy ją podpiszesz.

Wiesz natomiast, że w razie kłopotów (a.k.a sporu z klientem) umowa JEST. Wtedy ją zauważysz i (jak sądzę) docenisz 😉.

Jest to możliwe tylko wtedy, gdy stosowany przez Ciebie wzorzec umowy przestaje być “primadonną” i staje się bohaterem drugiego planu.

Czy tak się da?

Otóż alternatywa, że albo kurczowo trzymasz się kontraktu albo w ogóle nie stosujesz umów, jest  po prostu fałszywa. 

Umowa jest po to żeby Cię wspierać oraz zapewniać Twojej agencji prawne bezpieczeństwo. A nie żeby na każdym kroku Cię terroryzować i do tego stopnia, że wolisz zabrać się do pracy bez jej podpisywania.

Jak mawiają Anglicy: you can have your cake and eat it, too.

Jak osiągnąć taki stan?

Wszystko zaczyna się na umowie, ale zawsze kończy się w… Twojej głowie 😁.

Nie uwolnisz się od myślenia o kwestiach prawnych (ich ignorowanie to nie to samo!) dopóki:

  1. nie będziesz mieć pewności, że w umowie są dokładnie takie zabezpieczenia jakich Twoja agencja marketingowa potrzebuje,
  2. będziesz spokojny o to, że umowa współdziała z Twoim sposobem pracy (czyli workflowem),

Generator umów zwyczajnie nie jest Ci wstanie zapewnić takiego poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie jak spersonalizowana umowa.

Od razu zaznaczam: nie taka jest rola generatora. Ten Ma zapewnić Ci umowę szybko, tanio i automatycznie. To są bardzo wymierne korzyści, których nie chcę tutaj – że użyję typowego prawniczego żargonu – deprecjonować 😁.

Natomiast bez wątpienia stajesz przed wyborem.

To Ty musisz wybrać, które z powyższych rezultatów cenisz bardziej.

Jeżeli wybrałbyś wspomnianą przeze mnie pewność siebie i spokój ducha to myślę, że powinniśmy o tym porozmawiać.

I jeszcze jedno: z generatorem nie umówisz się na telefon, a ze mną możesz 😉.

 

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Rozporządzenie (UE) 2019.1150Na nowymarketing.pl ukazał się właśnie mój artykuł o nowych regulacjach mających wpływ na branże kreatywną.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1150, bo to o nim mowa,  już w lipcu dokona prawnego „przetasowania” zasad korzystania z wyszukiwarek i platform ecommercowych.

Co się zmieni?

Cynik pewnie powie “nic” 😉.

Ale w kwestiach prawnych regulacji m.in. wyszukiwarek rozporządzenie (UE) 2019/1150 to będzie mała rewolucja.

➡️ Jasne zasady przyznawania użytkownikom biznesowym określonej pozycji w wynikach wyszukiwania

➡️ Wyszukiwarka z pewnych powodów traktuje inny biznes lepiej? “Kawa na ławę” dlaczego i … za ile 😉.

➡️ Nasze konto zostaje zablokowane? Mamy prawo uzyskać informację z jakiego powodu i wnieść wewnętrzną skargę

➡️ Pojawią się mediatorzy i możliwość sądowej kontroli regulaminów dla użytkowników biznesowych

..i wiele innych.

A co z reklamą? 🤔

Rozporządzenie nie będzie miało zastosowania do narzędzi do zamieszczania reklamy internetowej i zarządzania nią (narzędzi adserwerowych).

Ciekawostką jest to, że rozporządzenie o “pozycjonowaniu” mówi jako o “plasowaniu”.

A więc teraz zamiast “pozycjonerów” będziemy mieć “plasowaczy”? 😉

Artykuł możesz przeczytać tutaj.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Bartosz Gajek (@gajekbartosz) on

Dzisiaj chciałem Cię zaprosić do wysłuchania mojej rozmowy z Konradem Buraczewskim.

Konrad zajmuje się namingiem, ale tworząc świetne nazwy dla swoich klientów nie zapomina o ich prawnym bezpieczeństwie.

Właściwie to na jego blogu znajdziesz mój krótki prawny komentarz do wpisu “Ciekawe nazwy firm inspirowane filmem – 7 oskarowych przykładów“.

Z tego odcinka mojego podcastu dowiesz m.in. jak sprawdzić czy aby napewno wymyślona przez Ciebie nazwa dla produktu czy firmy nie funkcjonuje już w obrocie prawnym

Jeszcze jedna kwestia…

Jakość dźwięku w tym odcinku bardzo kuleje i to w sumie problem był po mojej stronie.

Pierwszy raz nagrywałem podcast z drugą osobą i nie wypracowałem żadnego know-how w tym zakresie.

Obiecuję się poprawić 😃.

Mam jednak nadzieję, że wartościowa wiedza jaką Konrad dzieli się z nami w tym odcinku pozwoli przymknąć i oko i ucho na techniczne mankamenty.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy.

Adresy i rejestry przydatne podczas weryfikacji pomysłów na nazwę firmy:

O Konradzie Buraczewskim:

Zobacz także:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

umowa marketingowaW czasie mojej praktyki zawodowej miałem już okazję “przejść” przez setki, jeżeli nie tysiące różnych umów.

I widziałem zarówno umowy na pół strony (z błędami!) jak i tomiszcza wielkości książki telefonicznej (gdzie nawet przecinki były perfekcyjne 😀).

W szczególności umowa marketingowa (zupełnie jak moje ulubione ziemniaki 😉) może być przygotowana i podawana na wiele sposobów.

Te najkrótsze umowy zawierają często tak mało treści, że dopiero z e-maili stron wynika na co się tak naprawdę się strony umówiły (takie wydruki mogą również dowodem w sądzie).

Z kolei te najdłuższe umowy, zwłaszcza korporacyjne wzorce B2B, tylko “stroją groźne miny” do czytelnika.

Wyjaśniam: tak nazywam umowy, które na każdej stronie przypominają, że jak tylko zaliczysz wpadkę to zaraz Ci naliczymy “bombilion” złotych kar umownych.

Bardzo rzadko widzę jednak by umowa marketingowa mówiła do klienta językiem wartości. Co zakrawa na ironię, bo język wartości jest przecież jednym z podstawowych narzędzi w marketingu..

Mało kto wie, że królowa zasad marketingowych czyli “what’s in it for me” ma zastosowanie także do treści umów.

Co daje język wartości w tekstach prawnych i dlaczego warto się nim posługiwać?

Od efektu “wow” oferty do “marsowej miny”

Jak wiesz jestem wielkim fanem tworzenia z oferty załącznika do ostatecznej wersji umowy.

Bywa, że tak oczarujesz klienta swoją ofertą (i jeszcze bardziej fenomenalną prezentacją) że pozyskanie zlecenia wydaje się być sprawą przesądzoną.

Tyle, że decyzja o wyborze agencji to jedno, a podpisanie umowy to drugie.

Klient, który jeszcze przed chwilą piał z zachwytu nad Twoim pomysłem, teraz może pochylać się z “marsową miną” nad przedstawionym przez Ciebie projektem umowy. I ten zaczyna mięć obawy i “prawne rozterki”.

Dlaczego?

Przecież właśnie pokazałeś klientowi CO dla niego zrobisz, a umowa mu gwarantuje, że właśnie TO zrobisz.

Skąd te nagłe wątpliwości?

Moim zdaniem sendo problemu tkwi w tym, że niejednokrotnie umowa marketingowa jest oszczędna w słowach, albo wręcz “milczy” w kluczowej dla klienta kwestii.

Jak TO zrobisz!

Co mam na myśli? Pozwól, że posłużę się przykładem.

Umowa marketingowa która komunikuje wartość

Weźmy na tapet umowę SEO (na tapet, nie tapetę!).

Twoja oferta zapewne będzie zawierać punkt “wykonanie audytu SEO”. Zapewne dokładnie wyedukowałeś klienta czemu taki audyt służy i w jaką wartość mu przyniesie.

Natomiast Twoja umowa marketingowa zawiera tylko taki lakoniczny punkcik:

“Przed przystąpieniem do świadczenia usługi pozycjonowania Agencja wykona audyt SEO”

Nie przemawia do wyobraźni, prawda?

Czy klient czytając projekt takiej umowy zaduma się, przypomni sobie Twoją prezentację i uśmiechnie się pod nosem “tak, taki audyt to ma mnóstwo zalet” ?

Zapewne nie 😀.

Jego wzrok “ucieknie” w dalsze odmęty i zakamarki umowy, w której przecież mogą na niego czyhać różne pułapki.

Dlatego, gdy przygotowuję moje umowy to zawsze dbam o to żeby one były największym rzecznikiem Twojej oferty.  Żeby komunikowały jej wartość.

A jak to przełożyć na język umowy SEO i krótkiego zapisu o obowiązku przeprowadzenia audytu?

AGENCJA przeprowadzi Audyt SEO Serwisu, w trakcie którego w szczególności zbada:
a. stopień spełniania przez Serwis wymogów technicznych Wyszukiwarki,
b. strukturę i budowę Serwisu z uwzględnieniem katalogów i adresów URL,
c. linki zewnętrzne odsyłające Użytkowników do Serwisu,
d. dobór Fraz Kluczowych wykorzystanych w Serwisie i na jego poszczególnych podstronach,
e. czas ładowania się poszczególnych podstron Serwisu,
f. funkcjonalność wersji mobilnej Serwisu,
g. strukturę i sposób wykorzystania nagłówków w Serwisie
h. wielkość oraz atrybuty elementów graficznych Serwisu,
i. zastosowanie znaczników (meta tags) dotyczących tytułu Serwisu (title) i jego opisu (description),
j. skonfigurowanie pliku wskazującego Wyszukiwarce, które podstrony i pliki Serwisu należy zindeksować (Robots.txt)
k. skonfigurowanie mapy Serwisu (sitemap.xml)

Czy Ty faktycznie wykonasz te czynności?

Pewnie powiesz “oczywiście, przecież tak się robi audyt SEO”, KAŻDY TO WIE.

Tyle, że to jak się robi audyt SEO jest oczywiste TYLKO dla Ciebie jako specjalisty (to jest właśnie sławetna “klątwa wiedzy“)

Natomiast, gdy umowa marketingowa trafia do rąk klienta to powinna na każdym kroku uświadamiać go ile pracy, wysiłku i staranności wkładasz w świadczenie swojej usługi.

Dla klienta komunikat jest wtedy bardzo jasny: “podpisując z Tobą umowę otrzymuję duuuużo wartości“.

Umowa marketingowa której treść ułatwia negocjacje i…spory

Wiem, że “negocjacje” i “spory” trochę się wykluczają, ale daj mi szansę wyjaśnić, bo dalej chcę mówić o języku wartości 😃.

Pisząc na blogu o negocjowaniu umów przytoczyłem świętą biznesową zasadę: “go for a win-win“.

W razie wątpliwości w jaki sposób możesz przekonać klienta do podpisania umowy?

Ano “dosypując” do umowy więcej wartości.

To będzie jednak bardzo trudne jeżeli Twoja umowa składa się z krótkich punktów które klientowi niewiele mówią.

No bo co wynika z tego, że “dorzucisz” doradztwo SEO do umowy?

Tymczasem możesz napisać tak:

1. W okresie świadczenia Usługi Abonamentowej AGENCJA będzie doradzać KLIENTOWI poprzez:
a. udzielanie odpowiedzi na bieżące pytania dotyczące Pozycjonowania Serwisu,
b. nadzór we wdrażaniu zaleceń optymalizacyjnych z raportu przedstawionego po Audycie SEO,
c. konsultowanie zmian treści publikowanych na Serwisie,
d. konsultowanie sposobu wdrażania na Serwisie nowych rozwiązań technologicznych, które mogą mieć wpływ na skuteczność Pozycjonowania Serwisu,
e. cykliczne prowadzenie krótkich szkoleń dla redaktorów Serwisu,

I od razu klient będzie miał poczucie, że jeżeli z czegoś ustąpi to otrzyma w zamian wymierną wartość.

A druga kwestia? Co język wartości ma ze sporami sądowymi?

Na blogu pisałem, że umowy są dla sądu, nie dla stron.

Powinienem był chyba napisać, że na etapie sporu sądowego są dla sądu, a nie dla Was 😃.

W każdym razie rozchodzi mi się o to, że umowa komunikująca wartość to jednocześnie umowa czytelna.

To drobiazgowe “wylistowanie” w umowie Twoich czynności dla klienta jest wartością, ale sądowi pozwala zrozumieć to na co się umówiliście. To bardzo ułatwia sędziemu rozpoznanie sprawy.

Jak widzisz same zalety 😃.

Jeżeli więc chcesz żeby Twoja umowa była najlepszym rzecznikiem Twojej oferty i Twojej agencji to powinniśmy o tym porozmawiać.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Nazwa umowy – Błędna nazwa umowy nie zmienia istoty tego na co agencja reklamowa umówiła się z klientem.Warto jednak przy redagowaniu tytułu umowy zachować staranność.
  • Czy naprawdę potrzebujesz umowy? – Czy umowy dla agencji reklamowych to coś absolutnie niezbędnego w biznesie kreatywnym? Prawnik i właściciel dużej agencji mają o tym takie same zdanie.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów