fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

prawa autorskie od współpracownikaZamiast ukrywać puentę gdzieś tam w zakamarkach tego posta zamierzam z nią uderzyć “prosto z mostu” 😃.

Prawa autorskie od współpracownika są jak dane osobowe, bo… agencja musi się z nich rozliczyć.

I nie mam tutaj tylko na myśli zapłacić za fakturę współpracownika (chociaż to też…).

Gdy w życie weszło RODO jedną z jego głównych pryncypiów 😉 była zasada rozliczalności.

Jeżeli Twoja agencja przetwarza jakieś dane osobowe to w razie kontroli powinna wykazać, że zebrała je w sposób zgodny z prawem.

Podobnie jest, gdy agencja przenosi na klienta prawa autorskie które to z kolei sama nabyła od swojego współpracownika.

Przy podpisywaniu umowy ze strony klienta może wtedy paść pytanie:

“a skąd macie te prawa autorskie i czy na pewno macie całe?”

Jak zaraz Ci pokaże takie pytanie wcale nie oznacza “czepiania się szczegółów“, ale służy wyjaśnieniu często złożonego zagadnienia.

Czy nabyłeś prawa autorskie od współpracownika?

Problem chcę Ci obrazować na przykładzie jingla reklamowego.

Agencja miała za zadanie przygotować skoczną piosenkę reklamową i z tego zadania wywiązała się…śpiewająco 😃.

Tyle, że klient przy odbiorze utworu zażądał, aby pokazać mu wszystkie umowy na podstawie których sama agencja nabyła prawa które temu klientowi odsprzedawała.

Zaszczyt “ogarnięcia tematu” przypadł mnie więc przeprowadziłem więc moje małe prawnicze śledztwo tropiąc prawa autorskie, aż do samych ich źródeł.

W końcu wiedziałem już na czym stoimy i jak w każdym śledztwie przyszedł czas na…pytania!

A pytań miałem tylko trzy 😁.

Pytanie pierwsze: czy mamy umowę ze studiem nagraniowym?

Bo właśnie pierwsze utrwalenie warstwy dźwiękowej wykonania utworu jest tzw. fonogramem i podlega ochronie przewidzianej w prawie autorskim.

No nie mieliśmy 😉.

Pytanie drugie: czy mamy umowę z Panią która nam jingiel tak pięknie wyśpiewała?

Każde bowiem artystyczne wykonanie utworu podlega ochronie przewidzianej w prawie autorskim.

Takiej umowy również brakowało.

Pytanie trzecie: kto nam napisał tekst piosenki?

To już “klasyczny” utwór przewidziany prawem autorskim.

Umowy (tu bez niespodzianki) również nie było. Ale dostaliśmy za to fakturę od Pana tekściarza 😁.

Jak zatem kształtowała się sytuacja prawna tej agencji?

Nie możesz przenieść więcej praw niż sam posiadasz

Skoro agencja nie nabyła praw od studia nagraniowego, Pani wokalistki i Pana tekściarza to tym samym nie mogła tych praw z kolei przenieść na klienta.

Bez znaczenia byłoby przy tym, że agencja fizycznie podpisałaby umowę z klientem która głosiłaby wszem i wobec, że przenosi na niego wszelkie prawa do jingla.

W świetle prawa taka umowa byłaby bezskuteczna.

Oznacza to, że pomimo podpisania umowy nie wywołałaby ona skutków prawnych w postaci przeniesienia praw autorskich na ich nabywcę.

Nie da się bowiem sprzedać czegoś czego się nie ma. Z pustego i Salomon nie naleje 😃.

W tej konkretnej sytuacji łatwo było “wyśledzić” kto i co stworzył, a następnie nabyć prawa autorskie od współpracownika.

Ale nie zawsze jest tak prosto.

Strony internetowe to świetny przykład, gdzie nakładają się na siebie warstwa tekstowa, graficzna i programistyczna, a każda z nich podlega ochronie. Tyle, że często trudno jest nawet dojść, który grafik wykonał konkretne elementy witryny.

Musisz się też liczyć z tym, że Twoi współpracownicy post factum mogą nie być tak skorzy do współpracy przy uzupełnianiu “papierków” których akurat wymaga od Ciebie klient.

Jak nabywać prawa autorskie od współpracownika

Żeby nabyć 100% autorskich praw majątkowych najprostszą metodą jest…patrzeć cały czas współpracownikom na ręce 😃.

Jeżeli Ci przypadkiem coś stworzą to od razu powinieneś rzucić się do ich biurka z wydrukowaną umową o przeniesienie praw autorskich i podsunąć im ją do podpisu.

I tak za każdym razem 😱.

Oczywiście żartuję. Brzmi to jak koszmar.

Temat byłby prosty do ogarnięcia z naszą wokalistką albo tekściarzem przy tworzeniu jingla. Bo w końcu to jeden, prostu utwór i można to załatwić jedną umową.

Ale co z grafikami/programistami/specami od UX, którzy praktycznie codziennie coś tworzą dla Twojej agencji?

Musiałbyś chyba zatrudnić na cały etat osobę, która zajmowałaby się tylko pilnowaniem kwestii umów 😉.

Czy można ten proces jakoś prawnie “zautomatyzować”?

A gdyby tak umówić się, że agencja nabędzie wszystkie prawa autorskie od współpracownika, gdy tylko ten coś stworzy?

Tutaj zgrzytem jest art. 41 ust. 3 prawa autorskiego, który stanowi, że:

“Nieważna jest umowa w części dotyczącej wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy mających powstać w przyszłości”.

Zanim jednak zaczniesz wyrywać włosy i złorzeczyć pod adresem oderwanego od rzeczywistości ustawodawcy… spieszę z kołem ratunkowym 😁

Tym kołem rzuconym nam wszystkim przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu jest wyrok o sygnaturze I ACa 72/2001.

Otóż dopuszczalna jest umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych do utworów mających powstać w przyszłości, jeżeli tylko nie obejmuje ona całego przyszłego dorobku twórczego autora.

Co to oznacza dla Twojej agencji?

Nie możesz zawrzeć umowy, że nabędziesz prawa do każdego jednego zdjęcia wykonanego przez współpracującego z Tobą fotografa.

Ale!

Możecie się umówić, że nabędziesz prawa do wszystkich fotografii kulinarnych jakie będą wykonane na zleconych przez Ciebie sesjach produktowych.

Zatem jeżeli agencja i fotograf podpiszą umowę ramową na wykonywanie sesji zdjęciowych to faktycznie można w niej zawrzeć klauzulę “automatyzującą” transfer praw autorskich.

Umowa ramowa ze współpracownikiem, a rozliczaność praw autorskich

I tą oto pokrętną drogą wróciliśmy do pierwszego wątku w tym wpisie: rozliczalności praw autorskich.

Mając umowę ramową nie będziesz mieć problemu z wykazaniem, że skutecznie nabyłeś prawa autorskie od współpracownika.

W przypadku pytań klienta wystarczy przedstawić mu Twoje zamówienie udzielone współpracownikowi (którym może być nawet zwykły e-mail!) oraz wyciąg z umowy ramowej.

Alternatywy do takiego działania praktycznie nie ma więc gorąco polecam Ci wdrożyć taką umowę również w Twojej agencji 😁.

 

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Umowa o przeniesienie praw autorskich

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Prawa autorskie do projektów wspólnika – dlaczego w agencji będącej spółką należy zadbać o przeniesienie praw autorskich ze wspólnika na spółkę.
  • Pracownicze prawa autorskie – dlaczego w umowie o pracę żeby skutecznie nabyć prawa autorskie należy dokładnie określić obowiązki pracownika jeżeli chodzi o jego pracę twórczą.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Umowa o wykonanie strony wwwNa moim sklepie umieściłem właśnie umowę o wykonanie strony www.

Umowa zawiera najważniejsze najważniejsze klauzule pozwalające na uniknięcie “typowych” problemów prawnych jakie mogą się pojawić, gdy przedmiotem Twojego zlecenia jest wykonanie strony internetowej.

Nieobce są Ci bolączki związane z niekończącymi się poprawkami?

Albo z bezskutecznym wyjaśnianiem przyczyn nieuniknionych różnic w wyglądzie strony na różnych przeglądarkach?

A może chcesz mieć pewność, że klient nabędzie prawa autorskie do witryny dopiero po opłacaniu Twojej faktury VAT?

W takim razie ta umowa jest dla Ciebie 😁.

A dla tych którzy są zdecydowani żeby lepiej zadbać o bezpieczeństwo prawne swojej agencji przygotowałem mały rabat.

W “czekoucie” użyj kodu “PFAQBCY5” żeby otrzymać 50 zł rabatu (ważny do 11.06.2021 r.).

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

osoba nieuprawnionaProwadząc agencję marketingową prędzej czy później natkniesz się na “Janusza biznesu“.

Ten szczególny gatunek przedsiębiorcy potrzebuje wszystko “szybko, tanio i dobrze”, ale bywa, że ociąga się z płatnością Twojej faktury.

Albo nie płaci jej wcale!

Nasi “Janusze biznesu” niestety opracowali już wiele taktyk na unikanie regulowania swoich zobowiązań.

Świetnie pokazuje to spot Payhelp (to również doskonały przykład meme marketingu) 😁.

Jedną z ulubionych “Januszowych” broni jest zarzucanie, że umowę negocjowała/podpisała/pilotowała osoba nieuprawniona.

Nie do końca sprawdziłeś kto reprezentuje Twojego klienta? Poniekąd założyłeś, że rozmawiasz z decydentem?

Spokojnie, nie Ty pierwszy i nie ostatni 😉.

Pisałem o tym częstym błędzie agencji w bardzo popularnym wpisie “6 zasad dzięki którym unikniesz wpadki“.

Jest jeszcze szansa że Twoja agencja marketingowa wyjdzie z opresji obronną ręką.

Osoba nieuprawniona czyli kto?

Takiego nieupoważnionego jegomościa my prawnicy określają mianem “falsus procuratora”.

Osoba ta nie ma to oczywiście nic wspólnego z prokuraturą 😃.

W praktyce osoba nieuprawniona może stwarzać pozory, że działa za przedsiębiorcę, ale w rzeczywistości nie zostało udzielone jej pełnomocnictwo.

Nie chodzi mi jednak o Panią managerkę z działu marketingu, która postanowiła cynicznie “rozegrać” Twoją agencję.

Taka Pani manager w 99% przypadków działa za wiedzą, przyzwoleniem i z bogłosławieństwem naszego “Janusza”.

Jej zadaniem mogło być odszukanie i wybranie agencji, a następnie zlecenie jej wykonania sklepu dla pracodawcy.

I z tego zadania wywiązała się śpiewająco. Twoja agencja zapewne również.

Problemem jest to, że “Janusz biznesu” zmienił zdanie, gdy przyszło do płacenia. To na potrzeby “wykręcenia” się od zrobienia przelewu za fakturę Pani managerka staje się nagle “falsus procuratorem”, a “Janusz” umywa ręce: “ja z wami nie mam żadnej umowy“.

Sytuacja nie jest jednak beznadziejna.

Potwierdzenie umowy zawartej przez osobę nieuprawnioną

Nic nie stoi na przeszkodzie by to co ustaliła osoba nieuprawniona zostało później potwierdzone przez przedsiębiorcę.

Takie potwierdzenie skutkuje uznaniem waszej umowy za wiążącą i zawartą w sposób zgodny z prawem.

Tylko czy uchylający się od zapłaty “Janusz biznesu” będzie miał ochotę i wolę cokolwiek potwierdzać?

Marzenie ściętej głowy 😉.

W końcu Twój problem nie polega na tym, że Pani z działu marketingu faktycznie cokolwiek z Tobą ustalała bez “januszowej” zgody.

A na czym? A no na tym, że Pan Janusz tak twierdzi i używa tego jako wymówki żeby Ci nie zapłacić.

Na szczęście jeżeli za przedsiębiorcę działa osoba nieuprawiona to jej czynności mogą być potwierdzone na różne sposoby.

Wcale nie musi to oznaczać (chociaż może), że Janusz powinien napisać pismo, w którym “uroczyście oświadcza, że zatwierdza wszystkie czynności pełnomocnika”.

W pewnych sytuacjach rozumie się samo przez się, że umowa została potwierdzona.

Wiesz już do czego zmierzam?

Ano, że Pan Janusz może potwierdzić ważność waszej umowy także swoim zachowaniem.

Dwa, podręcznikowe przykłady takiego dorozumianego potwierdzenia umowy to częściowa zapłata i wykorzystanie efektów pracy Twojej agencji.

W pierwszym przypadku klient może zapłacić Ci zaliczkę albo fakturę za jeden z etapów waszego projektu.

Zapłata jest potwierdzeniem, że strony łączy umowa, jest wykonywania i traktowana przez nie jako ważna.

Z kolei wykorzystywanie projektu (np: grafiki lub materiałów video) jest nawet lepszym dowodem.

Skoro “Janusz”  korzysta to zapewne jest zadowolony z Twojej pracy tylko tak jakby nie ma ochoty za nią zapłacić 😉.

W takim przypadku nie tylko, że możesz dochodzić zapłaty za projekt, ale także odszkodowania za naruszenie Twoich praw autorskich.

To tylko dwa, podstawowe przykłady, bo naprawdę takich “potwierdzających umowę” sytuacji można wyliczać bez liku.

Do głowy przychodzi jeszcze próba wypowiedzenia umowy (której rzekomo nie ma 😉), zgłoszenie wad do Twoich prac czy też dodawanie “Janusza” jako DW: w mailach i brak reakcji z jego strony na Twoje ustalenia z Panią manager.

Morał jest jednak taki, że gdy spotkasz na swojej drodze “Janusza biznesu” to uciekaj gdzie pieprz rośnie albo NAPRAWDĘ dopilnuj kwestii formalnych.

Jak? Zacznij od wykorzystywania w swojej działalności sprawdzonych wzorców umów 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

meme marketingPamiętam jakby było to wczoraj (bo było to dwa dni temu).

Był późny wieczór i byłem już zupełnie wyczerpany.

W takie dni nie zawsze dogorywam przed telewizorem, ale…

Jeżeli już dogorywam to wpadam wtedy na dobry pomysł na wpis na blogu 😉.

Zupełnie jak najbardziej interesujący mężczyzna na świecie czyli bohater reklamy piwa Dos Equis.

Inspiracja w końcu raczyła do mnie przyjść z najmniej oczekiwanego miejsca czyli z reklamy kredytu.

Spot zaczynał się dość nudawo i pretensjonalnie: jakieś ględzenie o czułych gestach i spojrzeniach.

Co to ma wspólnego z kredytem?” – pomyślałem wtedy i moja dłoń leniwie powłóczyła się w kierunku pilota.

I kiedy byłem już pewien, że nie zdążę zmienić kanału nim lektor poinformuje mnie o RRSO kredytu moje oczy zrobiły się duże jak spodki.

Z ekranu ukazał mi się bowiem w meme marketing w pełnej krasie.

Najważniejszy fragment reklamy totalmoney.pl możesz zobaczyć tutaj, a jeżeli nic Ci to nie mówi to poczytaj o “distracted boyfriend meme”.

Moim zdaniem to majstersztyk 😃.

Meme marketing a prawo

Napisałem, że reklama zainspirowała mnie do napisania wpisu więc oto i on: prawne aspekty meme marketingu!

Bo w końcu nie wystarczy po prostu okrasić znanej fotografii jakimś tam napisem i puścić w sieć.

Wtedy w najlepszym przypadku Twoja agencja naruszy czyjeś autorskie prawa majątkowe.

A w najgorszym? Cóż, takie hahaszki mogą skończyć się nawet w ten sposób 😱.

Oczywiście raczej nie grozi Ci sprawa karna za zrobienie mema, ale tylko dlatego, że używasz białego fonta Impact nie oznacza, że wszystkie chwyty są dozwolone.

Przeciwnie, meme marketing rządzi się własnymi prawami…

No prawie, bo w rzeczywistości rządzi się prawami autorskimi.

Memy (i tutaj suprise, suprise!) nie są wprost uregulowane w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

To trochę dziwne biorąc pod uwagę skalę tego zjawiska, prawda?

Memy jako przeróbki

Banałem będzie jak powiem, że na Internetach możesz znaleźć bardzo wiele rodzajów memów (ciekawskich odsyłam do serwisu https://knowyourmeme.com/).

Ta różnorodność skutkuje tym, że memy “podpadają” pod różne przepisy przepisy prawa autorskiego.

Najbardziej powszechną techniką tworzenia memów są ich proste przeróbki.

Do przeróbek  polegających na opatrzeniu zdjęcia lub grafiki tekstem stosuje się przepis o…przeróbkach. To dość intuicyjne, co w prawie ostatnimi czasy jest rzadkością 😃.

Zgodnie bowiem z brzmieniem art. 2 prawa autorskiego przeróbka to jedna z form opracowania cudzego utworu.

Niestety ta formuła nie sprawdza się przy meme marketingu.

Mem będący przeróbką może bowiem być rozpowszechniany jedynie  za zgodą twórcy utworu pierwotnego (przerobionego).

Dodatkowo na takim memie, jeżeli trzymać się litery prawa, należałoby “wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego”.

Oboje wiemy, że na Internetach sprawy mają się zgoła inaczej. Grafika lub zdjęcie, które zostało “podłapane” przez  memerów żyje już swoim życiem, a ich twórcy albo nie mają na to żadnego wpływu albo akceptują ten stan rzeczy.

Inaczej sprawy się mają w przypadku meme marketingu: tutaj nie tylko, że cel jest główne komercyjny, ale i potencjalny sprawca naruszenia jest łatwy do ustalenia.

Jeżeli decydujesz się więc na meme marketing z wykorzystaniem popularnej grafiki to musisz liczyć się z tym, że powinieneś uzyskać na to zgodę jej twórcy.

Memy jako inspiracja lub pastisz

Zupełnie inaczej jest w przypadku inspiracji lub pastiszu.

Prawo autorskie nie pozostawia wątpliwości, że za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.

Podobnie jest z patiszem, co przesądza brzmienie art. 29[1] ustawy:

“wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości”

Co to oznacza w praktyce?

Jeżeli mem został stworzony w wyniku inspiracji innym utworem to zasadniczo nie może być uznany za przeróbkę. To po prostu samodzielny utwór.

W przypadku spotu totalmoney.pl skłaniałbym się do przyjęcia, że jest to właśnie utwór inspirowany.

Źródła tej inspiracji widać gołym okiem i nie może być mowy o przypadku 😉.

meme marketing

Z kolei pastisz ma to do siebie, że powinien naśladować istotne cechy innego utworu.

Twórcy spotu nie zdecydowali się na naśladowanie m.in. charakterystycznej nieostrości twarzy bohaterki w czerwieni czy innych elementów fotografii Pana Guillem.

Zasadniczo te dwie scenki luźno łączy tylko motyw przewodni roztargnionego chłopaka 😉.

Ale właśnie to jest samo sedno wykorzystywania inspiracji w meme marketingu: nie musi być to samo, a i tak każdy wie o co chodzi (jak w przypadku kobiety pracującej i biustu Baśki 😉).

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

zawieszenie wykonywania umowyOd soboty obowiązuje nas już kolejny lock-down, który ponownie zamknął wiele branż.

Trudno teraz oczekiwać, że właściciel hotelu będzie nadal korzystał z Twojej obsługi mediów społecznościowych.

W końcu nawet najlepsze zarządzanie profilem na facebooku nie sprawi, że hotel będzie mógł znowu przyjmować gości.

Zapewne w takiej sytuacji ze zrozumieniem przyjmiesz ewentualne wypowiedzenie umowy o obsługę social mediów.

Nie można przecież oczekiwać, że i tak ledwie zipiący klient będzie płacić za usługę, z której rezultatu de facto nie może korzystać.

Być może do Twojej agencji już trafiło oświadczenie o wypowiedzeniu umowy.

Albo na maila trafiła uprzejma prośba o jej rozwiązanie za porozumieniem stron…

I o ile zapewne wykazujesz się empatią i zrozumieniem dla biznesowych problemów klienta to już dwie kwestie mogą nie dawać Ci spokoju.

Raz, że poświęciłeś mnóstwo czasu i wysiłku na zdobycie tego klienta.

A dwa, że klient niezwiązany już umową wróci na “wolny rynek”, a więc w przyszłości zawalczą o niego także inne agencje.

Czy jest z tej sytuacji jakieś wyjście? Jakiś “złoty środek”, który sprawi, że “wilk będzie syty i owca cała”?

Rozwiązaniem może być..

Zawieszenie wykonywania umowy a prawo

Nie podejrzewam Cię o to, że rzucisz się teraz na kodeks cywilny i zaczniesz szukać gdzie toteż uregulowane jest zawieszenie wykonywania umowy 😃.

ALE gdybyś chciał takich przepisów obsesyjnie poszukiwać to od razu uspokajam: one nie istnieją.

I wiesz co?

Większość klauzul jakie spotkasz w umowach wcale nie ma swojego źródła w jakiejś tam ustawie czy kodeksie cywilnym.

One po prostu zostały wymyślone przez prawników i żyją teraz własnym życiem – pojawiając się w umowach pod różnymi postaciami.

Na taką prawniczą “kreatywność” pozwala tzw. zasada swobody umów czyli sławetny art.3531 kodeksu cywilnego.

Trochę więcej o tym napisałem w moim darmowym ebooku ze wzorem umowy dla agencji reklamowych. Więc ciekawskich odsyłam do tego ebooka .

Tutaj wytłumaczę to krótkich, żołnierskich słowach (a mam ku temu kompetencje jako kapral podchorąży 😁): praktycznie wszystko na co się umówicie w relacjach B2B jest dopuszczalne.

Zawieszenie wykonywania umowy to klauzula, która zdecydowanie jest dopuszczalna i niezwykle przydatna.

Dlaczego?

Bo rozwiązuje jeden, palący problem.

Jak mieć umowę, ale nic za nią nie płacić

Z faktu, że Twoja agencja social media zawarła z klientem umowę wynikają dla stron bardzo konkretne prawa i obowiązki.

Ty masz obowiązek świadczyć swoje usługi, a na kliencie spoczywa konieczność opłacania określonego w umowie abonamentu.

Oczywiście jest możliwe, że klient powie Ci żebyś nie świadczył usług przez 2-3 miesiące, a ty możesz się na to zgodzić.

W końcu nie przyjdzie do was na “sygnale” policja kontraktowa i nie wlepi wam mandatu za to, że macie umowę, a jej nie wykonujecie 😉.

Takie rozwiązanie ma jednak swoje minusy.

Przede wszystkim klient może się obawiać, zresztą całkiem zasadnie, że po jakimś czasie przestoju wystawisz mu fakturę.

Z prawnego punktu widzenia wygląda bowiem to tak, że Ty byłeś gotowy żeby świadczyć usługi, a przestój był z winy klienta.

Dodatkowo w umowach standardem jest klauzula o nieważności zmian umowy dokonanych bez zachowania formy pisemnej.

Zasadniczo więc nie wystarczy, że zgodzisz się na propozycję klienta, bo strony powinny to w jakiś sposób sformalizować.

Dlatego firmy wolą rozwiązać umowę niż siedzieć później na “prawnej beczce prochu”.

Zawieszenie wykonywania umowy to jednak inna prawa kaloszy.

Tutaj strony umawiają się, że przez pewien okres czasu umowa będzie obowiązywać, ale nie będzie wykonywana.

Ważnym jest również wprowadzenie mechanizmu, który sprawi, że po upływie okresu zawieszenia wszystko wróci do normy.

Ale pomówmy o konkretach 😃.

Poniżej mam dla Ciebie gotowe do wykorzystania wzory klauzul.

Jak zawiesić wykonywanie umowy

Podstawowa klauzula powinna brzmieć w następujący sposób:

1. Począwszy od ________ STRONY zawieszają wykonywanie umowy poprzez wstrzymanie się ze spełnianiem wzajemnych świadczeń przez okres ______ miesięcy.

2. Po upływie okresu zawieszenia wykonywania umowy STRONY, bez odrębnych wezwań, przystąpią do spełniania wzajemnych świadczeń.

Jeżeli umowa z Twoją agencją marketingową była zawarta na czas określony to warto jeszcze pokusić się o zapis przedłużający jej obowiązywanie:

3. Okres obowiązywania umowy ulega przedłużeniu o czas na jaki STRONY zawiesiły jej wykonywanie.  

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Jak negocjować umowy – Jak negocjować umowy? Wyjaśnił mi to pewien mądry i doświadczony przedsiębiorca przy okazji dużego kontraktu. TO ma wiele wspólnego z pływaniem.
  • Wypowiedzenie umowy i jak na nie odpowiedzieć – Wypowiedzenie umowy agencji marketingowej nie zawsze wywoła skutki prawne. Pewne błędy mogą sprawić, że wypowiedzenie będzie bezskuteczne.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów