adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Ugoda pozasądowaJak zapewne wiesz od jakiegoś czasu przebieg rozpraw jest nagrywany.

Audio, kolor, full HD (no może bez tego ostatniego).

Niby to dobrze, ale na sali sądowej zrobiło się ciut poważniej. Strony bardziej się pilnują, pełnomocnicy mniej skaczą sobie do gardeł, a sędziowie jacyś tacy bardziej powściągliwi.

Dlatego z nostalgią wspominam jak pewien sędzia w sądzie gospodarczym pukał w stół sędziowski i mówił stronom:

O, mili Państwo już słyszę pukanie, pewnie będzie ugoda

Oczywiście chodziło o pukanie w niemalowane drewno (żeby nie zapeszyć) , a że Pan sędzia robił to nieco bardziej sympatycznie niż Frank Underwood to też i ugody sypały się u niego obficie 😄. I dobrze, bo ugoda to często najlepsze wyjście.

Ale żeby zawrzeć ze swoim klientem ugodę wcale nie musisz iść do sądu.

Czytaj dalej >>>

dane hejteraPan Jacek Kotarbiński napisał ciekawy post o internetowym hejcie wokół marki i firmach, które ów hejt sieją.

A następnie go rozwiązują 😉.

Mechanizm działania jest bardzo prosty: wokół marki nagle zaczynają pojawiać się negatywne informacje i komentarze, social media manager staje na głowie żeby problem rozwiązać, ale nic nie pomaga dopóki nie wyrośnie jak spod ziemi „ekspert od kryzysów internetowych” i nie zaoferuje swojej, jakże odpłatnej pomocy.

Po zapłacie problem znika, ale jak pisze Pan Jacek wtedy „okazuje się, że cały hejt powstał w wyniku działania tej samej firmy, za którą stoi ich kilkadziesiąt trollowych kont i profili internetowych”.

Klasyczny przypadek strażaka-piromana, który podpala po to żeby gasić. Tyle, że akcenty na motywację finansową rozłożone są nieco inaczej.

Postawić zatem należy pytanie o… Czytaj dalej >>>

Zakaz konkurencji w umowie b2bW umowach, tak jak w życiu, pojawiają się pewne trendy, które później pozostają z nami na lata.

A że każdy chce być na czasie (albo „trendy”) toteż w dużej mierze w umowach powielane są te same klauzule.

Które? A no te które autor akurat gdzieś ostatnio widywał 😀.

Nie zawsze jednak wychodzi to umowom (i ich autorom) na zdrowie.

Na blogu pisałem już o umowach NDA, gdzie tajemnicą jest dosłownie wszystko (nawet to co z definicji nią nie jest 😆).

Albo o klauzuli „wszelkie zmiany z zachowaniem formy pisemnej”, które są „z rozpędu” umieszczane w umowach zawieranych przy wykorzystaniu podpisów elektronicznych.

Zakaz konkurencji w umowie B2B też doczekał się swojego trendu i dzisiaj trafia do tego typu umów już niejako „z automatu”.

Z tego postu dowiesz się czego w przy tworzeniu klauzuli o zakazie konkurencji nie robić.

I jakich umów z takim zakazem absolutnie nie podpisywać !

A na koniec opowiem Ci  jeszcze jak zastrzec zakaz konkurencji, który jest uczciwy i który naprawdę ma sens. Tak, da się pogodzić te dwie kwestie 😃.

Czytaj dalej >>>

40 euro rekompensaty

Swego czasu Pan Neil deGrasse Tyson w swoim genialnym wystąpieniu przestawił swoje obliczenia, z których wynika, że jeżeli przeciętny Kowalski schyli się dopiero po nie mniej niż po 25 centów leżące na ulicy to Bill Gates, przy całym swoim majątku, musiałby odpowiednio natknąć się na więcej niż…. 45.000 $.

Pytanie jest więc takie:

czy gdybyś Ty znalazł na chodniku 40 EURO to czy przeszedłbyś obok niego tak obojętnie jak nad zakurzoną jednogroszówką? 

I nie mam tutaj na myśli moralnych dylematów pokroju „może komuś wypadło i zaraz się po nie wróci” 🤔.

Przyjmijmy, że to 40 EURO wyrosło spod ziemi i zniknie jak zaczarowane, gdy tylko się odwrócisz.

Więc podniósłbyś?

Oczywiście.

Jeżeli nadal czytasz ten post i nie wiesz do czego zmierzam to zapewniam Cię:

prowadząc swoją  agencję marketingową regularnie przechodzisz obok tego 40 EURO nawet go nie zauważając

Jeżeli więc nie jesteś Billem Gatesem… czytaj dalej 😀.

Czytaj dalej >>>

Zmiana strony umowyKlient sygnalizuje Ci, że potrzebna będzie zmiana strony umowy z Twoją agencją?

Najczęściej nie oznacza to nic złego, a potrzeba zmiany wynika pewnie z bardzo błahych przyczyn.

Być może klient otworzył nową spółkę.

Albo rozstał się ze wspólnikiem i chce kontynuować współpracę z wykorzystaniem swojej działalności gospodarczej.

Albo nie wiadomo co, ale klient głośno domaga się, że od teraz faktury mają być wystawiane na spółkę XYZ.

Jak podejść do tematu?

Generalnie nie rób klientowi „pod górkę”, ale też zabezpiecz interesy swojej agencji, bo zmiana strony umowy może mieć też swoje negatywne konsekwencje.

Czytaj dalej >>>