adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Ten post będzie o AI, a nie o bieganiu. Przy niedzieli można 😉.

Chociaż obiektywnie dzisiaj biegło mi się doskonale, bo w słuchawkach miałem na loopie ten sam utwór, którym dosłownie nie mogę się nasycić.

Ale po kolei.

Dawno, dawno temu (a musiało to być gdzieś w 1994 roku) mój kolega z klasy dał mi do odsłuchania na walkmanie utwór importowany zza wielkiej wody.

Pamiętam, jak byłem zszokowany tym zupełnie unikalnym, jak na tamte czasy, brzmieniem i rytmem.

To doświadczenie zostawiło w moim mózgu tak trwały ślad, że na przestrzeni kolejnych 30 lat wielokrotnie próbowałem odszukać ten utwór w przepastnych czeluściach internetu.

Bezskutecznie 😒.

Obiektywnie jedyne, co pamiętałem (a jak się później okazało, nawet to było mocno zniekształcone przez procesy pamięciowe), to policyjną syrenę, cztery słowa i charakterystyczny sampel.

To niezbyt nadawało się nawet na najbardziej zaawansowane wyszukiwanie w Google.

Miałem już porzucić wszelką nadzieję, gdy z ciekawości chciałem przetestować integrację ChatGPT ze Spotify. 🟢

Chat zasugerował mi parę utworów, podrzucił kilka playlist, ale nie pokazał absolutnie niczego, z czym nie radziłby sobie sam Spotify.

Z nudów spróbowałem więc odszukać ten „zaginiony” utwór sprzed lat, dyktując głosowo AI wszystko, co zapamiętałem.

ChatGPT dopytał mnie o jakieś szczegóły. Ze dwa razy.

Odpisałem z uśmiechem politowania, bo byłem 100% pewien, że za chwilę dostanę „halucynację roku”.

AI jednak odpowiedział z absolutną pewnością:

➡️ To jest TEN utwór ⬅️

I co?

Faktycznie!

Usłyszeć ten utwór po 30 latach to był całkowity kosmos.

Raz, że była to napawająca nostalgią podróż w czasie.

A dwa, że AI rozłożyła mnie na łopatki tą odpowiedzią!

Jeżeli AI odbierze mi pracę to przynajmniej coś dała w zamian 😉.

Obrazy wygenerowane przez AIAI Act ruszył pełną parą, a już zauważyć daje się pewien trend dobrze znany z…RODO.

To znaczy z ostrożności lepiej uznać za dane osobowe WSZYSTKO i udzielić RODO-pouczeń WSZYSTKIM.

Podobnie internet traktuje obrazy wygenerowane przez AI: lepiej jest oznaczyć WSZYSTKO niż…nie.

Za tym postępowaniem stoi żelazna logika: przepisy nie przewidują kar za nadgorliwość i zbyt dużą „przejrzystość” 😉.

Za to surowo każą za niedopełnienia obowiązków związanych z pouczeniami i oznaczeniem treści AI.

Taka „taktyka” może jednak okazać się bardzo krótkowzroczna:

Algorytmy mogą zacząć penalizować treści związane ze sztuczną inteligencją (tutaj przeczytasz jak popularnonaukowy kanał @kurzgesagt został „zbanowany” przez youtube).

Ludzie już mają dość AI slopu i co raz mocniej preferują treści tworzone przez twórców z krwi i kości.

Wreszcie zwyczajnie warto wiedzieć kiedy treści wymagają oznaczenia jako obrazy wygenerowane przez AI, a kiedy nie.

Jeżeli nie dla siebie to z całą pewnością takie pytania prędzej czy później zaczną Ci zadawać klienci.

Czy trochę wiedzy i zdrowego rozsądku sprawi, że będziesz bezbłędnie oznaczać te treści które tego wymagają?

Odpowiedź może Cię zaskoczyć 😉.

Czytaj dalej >>>

zamiana umów b2bStereotyp Polaka stojącego za grillem w leniwe niedzielne popołudnie uważam za głęboko krzywdzący.

Bo w rzeczywistości jesteśmy narodem sportowców!

Prawdą jest, że często nasi krajanie ze sportem jedyne co mają wspólnego to sportowe emocje.

I jeżeli są to mecze naszej reprezentacji to najczęściej przeżywaną emocją jest rozpacz 😁.

Ale w kraju nad Wisłą jest też grupa blisko 3 milionów urodzonych sportsmenów. Oni nie zadowolą się pasywnym oglądaniem pierwszej lepszej „kopaniny„.

Ci ludzie o stalowych nerwach dedykowali swoje życie codziennemu uprawianiu jednego z najbardziej ekstremalnych sportów znanych ludzkości…

Prowadzą działalność gospodarczą w Polsce!

I kiedy wydawało się, że grozi nam stagnacja, bo w te gospodarcze „klocki” osiągnęliśmy już poziom mistrzowski…

Miłościwie nam panujący przyszli przedsiębiorcom na ratunek rzucając prawną „kłodę pod nogi” na skalę dotąd niespotykaną.

Mam na myśli oczywiście owianą już złą sławą reformę Państwowej Inspekcji Pracy.

Czy naprawdę jest się czego bać czy może to agencje marketingowe uległy zbiorowej panice?

Czytaj dalej >>>

AI Act

Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje o AI Act, internet zalała fala fatalistycznych nagłówków w stylu:

„Unia Europejska bierze się za sztuczną inteligencję”.

„Łatwo to już było. Nowe AI obowiązki dla firm”.

Można było odnieść wrażenie, że od teraz agencje reklamowe będą musiały konsultować z prawnikiem każde użycie ChatGPT.

Na szczęście sprawy mają się inaczej (chociaż chętnie wystawiałbym faktury za sprawdzanie każdego użycia ChatGPT  😉)

AI Act (po naszemu: akt w sprawie sztucznej inteligencji) to obszerne unijne rozporządzenie, które dla sztucznej inteligencji ma być tym co RODO dla danych osobowych.

Największą zaletą AI Act jest to, że stosuje się go do bezpośrednio we wszyskich krajach EU.

W założeniu miało to zapewnić równe zasady dla wszystkich krajów członkowskich.

A wyjdzie, jak zawsze, „w praniu” 😉.

Biorąc pod uwagę jak gigantyczny wpływ AI ma branżę reklamową można by się spodziewać, że AI Act sporo miejsca poświęca związanym z nią zagadnieniami.

Otóż nie! Wszystkie regulacje które będą miały zastosowanie do marketingu należy raczej wyczytać „między wierszami”.

Czytaj dalej >>>

reklama placówek medycznychO tym, że reklama placówek medycznych to temat dość skomplikowany pisałem już w cz.1 i cz.2 cyklu o marketingu medycznym.

Dzisiaj czas na podsumowanie i próbę odpowiedzi na pytanie: co tak naprawę grozi lekarzowi i agencji za stosowanie niedozwolonej reklamy.

Kiedyś podwójnie niedozwolonej, bo zabronionej zarówno przez ustawę o działalności leczniczej jak i zasady samorządu lekarskiego.

Teraz jest trochę inaczej, bo zmienił się kodeks etyki lekarskiej.

Czytaj dalej >>>