fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

medyczna marihuanaHasło “medyczna marihuana” od lat było na językach.

I nie bez powodu, bo konopie grają pierwsze skrzypce w leczeniu lub łagodzeniu skutków wielu schorzeń.

Ziele konopi “innych niż włókniste” należy jednak do katalogu ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH GRUPY IV-N określonych w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 17 sierpnia 2018 r. w sprawie wykazu substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych (Dz. U. poz. 1591 z późn. zm.).

Umieszczenie marihuany na liście środków odurzających powodowało, że konopi nie można było legalnie podawać chorym.

W ten sposób osoby cierpiące na poważne schorzenia po dawkę leku zamiast do lekarza musiały zgłaszać się do… dilera.

Na ten temat powstała nawet książka “Zdrowaś Mario. Reportaże o medycznej marihuanie” autorstwa Aleksandry Pezda.

Jak ostatecznie doszło do legalizacji cannabis?

Wyczekiwana legalizacja

Możliwość korzystania z konopi w procesie leczenia ludzi została wprowadzona ustawą z dnia 7 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.

W ten sposób do ustawy o narkomanii trafił art. 33a, który stanowi, że:

„Ziele konopi innych niż włókniste oraz wyciągi, nalewki farmaceutyczne, a także wszystkie inne wyciągi z konopi innych niż włókniste oraz żywica konopi innych niż włókniste, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 44f, mogą stanowić surowiec farmaceutyczny, o którym mowa w art. 2 pkt 40 ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne, przeznaczony do sporządzania leków recepturowych, o których mowa w art. 3 ust. 4 pkt 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne, po uzyskaniu pozwolenia na dopuszczenie do obrotu wydanego przez Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, zwanego dalej “Prezesem Urzędu”.

Tak narodziła się medyczna marihuana 😃.

Jednakże medyczne zastosowanie konopi nie oznacza dla Ciebie zupełnej dowolności w jej promocji.

Ciągle obowiązują Cię…

Zakaz reklamy w ustawie o narkomanii

Medyczna marihuana “podpada” pod aż trzy ustawy.

  • Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 852).
  • Ustawa z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 499 z późn. zm.).
  • Ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 2190 z późn. zm.).

Zacznijmy od ustawy o narkomanii, bo tam medyczna marihuana ma swoje prawne “korzenie”.

Podstawowy zakaz reklamy i promocji konopii wynika z art. 20 który stanowi, że:

1.Zabrania się reklamy i promocji substancji psychotropowych, środków odurzających, środków zastępczych lub nowych substancji psychoaktywnych.

2.Produkty lecznicze zawierające substancje psychotropowe lub środki odurzające mogą być reklamowane na zasadach określonych w ustawie z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne.

Tutaj medyczna marihuana występuje w podwójnej roli: środka odurzającego oraz produktu leczniczego zawierającego środek odurzający.

Jako środek odurzający konopie nie mogą być reklamowane. Kropka.

Ale już prawo farmaceutyczne do którego odsyła art. 20 ustawy o narkomanii otwiera pewną furtkę…

Zakaz reklamy w prawie farmaceutycznym

Ustawa z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 499 z późn. zm.) w art. 57 stanowi, że zabrania się kierowania do publicznej wiadomości reklamy dotyczącej produktów leczniczych:

1)wydawanych wyłącznie na podstawie recepty;

2)zawierających środki odurzające i substancje psychotropowe;

Medyczna marihuana spełnia obydwa powyższe kryteria.

Zwróć jednak uwagę, że w przeciwieństwie do ustawy o narkomanii tutaj reklama nie jest całkowicie zabroniona.

To znaczy jest, ale taka która “kierowana jest do publicznej wiadomości”.

Niestety nie oznacza to, że dozwolone są takie działania marketingowe które nie mają charakteru publicznego.

Reklamę nie-publiczną definiuje §12 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych (Dz. U. Nr 210, poz. 1327):

„reklamę, o której mowa w ust. 1, należy przedstawiać w taki sposób, aby nie docierała do osób, dla których nie jest przeznaczona”

A dla kogo taka reklama nie-publiczna jest przeznaczona?

Dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Konkluzja jest taka, że konkretnego produktu leczniczego zawierającego medyczną marihuanę nie można reklamować.

Medyczna marihuana i kliniki

A co z podmiotami wykorzystującymi medyczną marihuanę w procesie leczenia?

Otóż z powyższych zakazów wynika też, że klinika nie może reklamować się, że wykorzystuje w leczeniu pacjentów medyczną marihuanę, ani też nie może reklamować produktów leczniczych zawierających marihuanę z których korzysta.

Podmiot lecznicy musi więc ograniczyć się do podawania jedynie obiektywnie prawdziwych informacji (jako to że np: lekarz posiada określoną specjalizację), a tym nie mogą towarzyszyć żadne przymiotniki oceniające (najlepsze, skuteczne, niezawodne etc.) czy inne “klasyczne” formy zachęty cenowej (promocje, rabaty, upusty)

Natomiast realizowanie obowiązku informacyjnego, czyli stosowanie leczniczej marihuany w procesie leczenia określonych chorób, może być połączone z promocją zdrowia.

Do tego wręcz idealnie nadaje się content marketing, który może przybrać formę:

  • poradników dla pacjentów (FAQ, skutki uboczne, proces leczenia, case study etc.)
  • informacji prawnych o medycznej marihuanie (geneza powstania przepisów, zgodność leczenia z prawem etc.)
  • informacji o medycznym zastosowaniu marihuany (artykuły przygotowywane na podstawie wyników badań naukowych, np.: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=medical+marijuana)

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Marketing Medyczny cz.1 – Reklama usług medycznych to temat złożony. Ustawa lecznicza jednoznacznie jej zabrania, ale już uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej otwiera pewną furtkę…
  • Marketing Medyczny cz.2 – Marketing usług zdrowotnych jest ograniczony przez prawo gdy chodzi o informacje cechach reklamy. Zakaz ten dotyczy jednak tylko “publicznej reklamy”.
  • Marketing Medyczny cz.3 – Reklama placówek medycznych może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji, przyczynę odpowiedzialności dyscyplinarnej lekarza a nawet mandatu za …wykroczenie.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

prawa autorskieMądrością ludową jest powiedzenie, że najlepiej uczyć się na błędach.

Szkoda, że w tym powiedzonku nie dodano: na cudzych błędach 😉.

To DUŻO bardziej bezpieczne, tańsze i mniej stresujące.

Prawa autorskie to temat, w którym agencje reklamowe występują w podwójnej roli. Bywa, że te prawa sprzedają (klientom), ale i że je kupują (od podwykonawców: fotografów, grafików etc.).

Poniższe przykłady zebrałem z mojej kolekcji prawdziwych agencyjnych wpadek, które (na szczęście) w większości udało mi się naprostować.

Przy okazji podpowiem Ci teść klauzul, które zabezpieczą Twoją agencję przed podobnym prawnym blamażem 😁.

Prawa autorskie w cenie czy za dopłatą?

Kiedy zamawiasz wykonanie grafiki na potrzeby projektu pewnie myślisz kategoriami wydatków.

Podwykonawca przesyła Ci ofertę na swoje usługi, ty ją kalkulujesz i sprawdzasz czy budżet się “spina”.

Mało komu przychodzi do głowy, że faktura którą musisz zapłącić za prace graficzne może nie wyczerpywać tematu rozliczeń.

Z czego wynika problem?

Art. 43. [Wynagrodzenie]
1. Jeżeli z umowy nie wynika, że przeniesienie autorskich praw majątkowych lub udzielenie licencji nastąpiło nieodpłatnie, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
2. Jeżeli w umowie nie określono wysokości wynagrodzenia autorskiego, wysokość wynagrodzenia określa się z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz korzyści wynikających z korzystania z utworu.

Jak widzisz wynagrodzenie za prace graficzne (czyli wykonanie dzieła) to nie to samo co przeniesienie praw autorskich do tych prac.

Oznacza to, że twórca może upomnieć się o dodatkowe pieniądze, co zapewne nastąpi w najmniej odpowiednim dla Ciebie momencie 😉.

Owszem, MOŻECIE się umówić z grafikiem że w ramach wynagrodzenia prawa autorskie trafią do Ciebie, ale powinno to znaleźć odbicie w waszej umowie.

Klauzula:

Z tytułu wykonania materiałów graficznych i przeniesienia do nich autorskich praw majątkowych AGENCJA zapłaci FREELANCEROWIE wynagrodzenie określone w umowie.   

Tylko z takiej klauzuli będzie wynikać, że wynagrodzenie pokrywa wykonanie zarówno prace projektowe jak i transfer praw autorskich.

Prawa autorskie i forma pisemna

Wiedza o tym, że prawa autorskie można przenieść tylko na podstawie umowy jest już dość powszechna.

Dużo gorzej z wiedzą dotyczącą licencji.

Licencja wyłączna to taka licencja, która udzielana jest tylko jednemu podmiotowymi.

Dobrym przykładem będzie udzielenie licencji na fotografie wykonane na potrzeby konkretnej kampanii.

Fotograf udziela agencji reklamowej licencji wyłącznej, a ta agencja z kolei udziela sublicencji (licencji dalszej) swojemu klientowi.

Wielokrotnie spotykałem się z tym, że warunki licencji pisane są na opisie faktury (np: licencja wyłączna, EU, Internet i prasa).

To okazja do dwóch wpadek za jednym zamachem !

Art. 67. [Rodzaje licencji. Forma umowy. Uprawnienia licencjobiorcy]
3. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, licencjobiorca nie może upoważnić innej osoby do korzystania z utworu w zakresie uzyskanej licencji.
5. Umowa licencyjna wyłączna wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

Jak wynika z powyższego przepisu do udzielenia Ci licencji wyłącznej potrzebna będzie umowa w formie pisemnej. Udzielenie takiej licencji na opisie faktury skutkuje jej nieważnością!

Po drugie Twoje prawo do udzielania sublicencji, czyli np: upoważnienie klienta do korzystania ze zdjęć, musi wynikać z umowy.

Jeżeli trzymać się tylko ustawy o prawie autorskim to agencja reklamowa nie nabywa uprawnienia do udzielania sublicencji z samego faktu, że ma licencję (obojętnie jaką).

Klauzula:

AGENCJA może upoważnić inne osoby do korzystania z utworu udzielając im licencji dalszej (sublicencji).

Miejsce korzystania z licencji

Do mojego top 3 prawnych blamaży musiał trafić przepis o korzystaniu z licencji.

Wróćmy znowu do przykładu z licencją umieszczoną na fakturze:

“licencja, Internet, 3 lata od pierwszej publikacji”

Czy taki zapis oznacza, że można utwór publikować w Internecie bez żadnych ograniczeń? Nie!

Art.  66.  [Umowa licencyjna. Czas trwania licencji]

1. Umowa licencyjna uprawnia do korzystania z utworu w okresie pięciu lat na terytorium państwa, w którym licencjobiorca ma swoją siedzibę, chyba że w umowie postanowiono inaczej.

Czyli jeżeli licencję nabędzie agencja reklamowa z siedzibą w Warszawie to licencja ograniczona będzie do terytorium Polski.

Zaraz, zaraz, ale czy Internet nie jest….”ponadterytorialny”? W końcu jest dostępny wszędzie i dla każdego…

Wbrew obiegowej opinii Internet podlega ograniczeniom terytorialnym zarówno w aspekcie technicznym jak i prawnym.

W aspekcie technicznym dostęp użytkowników do zasobów sieci Internet ograniczona jest za pomocą technologii geo-blocking. System sprawdza geograficzne położenie użytkownika, a następnie przyznaje mu uprawnienia dostępowe do treści lub też uniemożliwia ich przeglądanie.

Dodam, że powszechne nadużywanie tej technologii stało się podstawą do wydania Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/302 z dnia 28 lutego 2018 r. w sprawie nieuzasadnionego blokowania geograficznego oraz innych form dyskryminacji klientów ze względu na przynależność państwową, miejsce zamieszkania lub miejsce prowadzenia działalności na rynku wewnętrznym oraz w sprawie zmiany rozporządzeń (WE) nr 2006/2004 oraz (UE) 2017/2394 i dyrektywy 2009/22/WE.

W sensie prawnym Internet jest polem eksploatacji, które tak jak każde inne pole może być ograniczone terytorialnie.

Jeżeli więc nie zadbałeś, aby prawa autorskie były udzielane bez ograniczeń terytorialnych to pozostaje Ci jedynie kraj nad Wisłą.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Forma zawarcia umowy – forma zawarcia umowy w branży kreatywnej jest bardzo istotna.O ile umowy dzieło / zlecenie można zawierać mejlowo to już z prawami autorskimi nie ma żartów.
  • Projekt reklamy – Do kogo należy projekt reklamy? To zależy. Od czego? Od projektu! Tylko wystarczająco twórcze projekty są chronione przez prawo autorskie.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Grzegorz KrzemieńW dzisiejszym wpisie zapraszam Cię na kolejną część mojej analizy “Własna firma krok po kroku”.

Przypomnę, że po przeczytaniu książki autorstwa Grzegorza Krzemień (współtwórcy agencji Goldensubmarine) postanowiłem przeanalizować i odnieść się do jej aspektów prawnych.

Na jakie czasy są umowy?

“Umowy są na złe czasy. Jeżeli współpraca przebiega bezproblemowo, nikt się do nich nie odwołuje” – Własna firma.., str.218

W czasie odbywania prawniczej aplikacji (to taki rodzaj bardzo długiego stażu, za który trzeba dodatkowo płacić 😉) mój patron często powtarzał mi i swoim klientom:

Umowy zawierane są tylko w czasie pokoju, ale zawsze na wypadek wojny”.

Co miał na myśli?

Otóż w idealnym świecie klienci przychodziliby do Ciebie TYLKO ze sprecyzowanymi projektami.

Ty wykonywałbyś pracę, z której klient byłby ZAWSZE zadowolony.

A na koniec Twoje faktury byłyby SZYBKO regulowane.

Czy w takiej iście filmowej rzeczywistości potrzebne byłyby umowy?

Ba, czy potrzebni byliby w ogóle prawnicy!

Ale „życie to nie film” (jak konstatował Bogusław Linda w zapomnianej już reklamie).

Nie możesz więc z góry założyć, że każdy projekt zakończy się w 100% sukcesem.

To znaczy możesz, ale rzeczywistość pewnie szybko zafunduje Ci „zimny prysznic”.

Dlatego zawieramy umowy.

Wspomniany „czas pokoju” to czas, gdy z klientem świetnie się dogadujecie, a wasze ustalenia potwierdzacie w umowie.

I wiesz co? Życzę Ci, aby ona się nigdy nie przydała. Niech kurzy się w szufladzie (a raczej segregatorze 😁).

Bo w „czasie wojny” z klientem ciężko cokolwiek ustalić, dotychczas wypracowany konsensus jest mglistym wspomnieniem, a zakładnikiem sporu bywa…Twoja faktura.

Wtedy wszyscy uwielbiamy umowy i chętnie potwierdzamy “one są na złe czasy”.

Umowa ramowa to królowa umów

“Dobrym pomysłem jest dysponowanie wzorem umowy tak skonstruowanej, żeby była elastyczna i nie zmieniała się przy każdym kliencie. Elementy zmienne, jak np. zakres pracy czy harmonogram można umieszczać w załącznikach. To też dobra praktyka, bo od razu widać, co jest do zrobienia, gdy sięgasz do dokumentów” – Własna firma.., str.219

Elastyczność wzorca umowy jest kluczowa dla jego wykorzystywania. To nie może być kula u Twojej nogi, którą “ciągniesz” za sobą przez cały projekt.

Osobiście proponuję klientom korzystanie z umowy ramowej, do której później zawierane są umowy modułowe.

Umowa ramowa zawiera wszystkie “nudne” paragrafy, które dla nas prawników są ważne (a nawet sexy 😉).

To taki fundament dla wszystkich innych projektów.

Mając podpisaną umowę ramową w jej, co cóż, RAMACH zawierasz już poszczególne umowy na np: obsługę social media.

Dzięki temu rozwiązaniu te umowy modułowe mogą zawierać maksimum detali istotnych dla zlecenia i klienta przy minimum prawniczego żargonu.

Sztuka dla sztuki

“Trzeba się przyzwyczaić, że nawet ten sam wzór umowy wykorzystywany od lat, wróci za każdym razem z działu prawnego klienta przeredagowany w innych miejscach. Co prawnik, to inny pomysł na zapisy dotyczące tego samego przedmiotu. Jeden z klientów dysponował tak doskonałym działem prawnym, że nawet stylistykę naszego wzoru umowy poprawił, łącznie z przecinkami.” – Własna firma.., str.219

Niestety to prawda, że wielu moich kolegów i koleżanek po fachu poprawia umowy w sposób…kompulsywny.

Są tacy, którzy uważają, że ich praca nie jest dobrze wykonana dopóty przesłany im wzorzec umowy nie jest aż czerwony od zmian.

W niedawnym wpisie nawet doradzałem Ci żeby nie wprowadzać zbędnych zmian do wzorca klienta, aby nie narazić się na “zmiany odwetowe”.

Jednak kiedy zmiany do Twojego wzoru już się pojawią to proszę,  nie traktuj ich jako potwarz i zniewagę.

Faktycznie “co prawnik, to inny pomysł na zapisy dotyczące tego samego przedmiotu”, ale najczęściej przyświeca nam szczytny cel: chcemy żeby umowa była precyzyjna i klarowna. To jest super ważne w przypadku sporu sądowego.

 

Książkę “Własna firma krok po kroku” możesz nabyć w Internetach 😉.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

 Właśnie skończyłem czytać “Własna firma krok po kroku” pióra Grzegorza Krzemienia.

O tej książce wspominałem już w niedawnym wpisie, ale teraz chciałem zebrać moje myśli w jeden post.

Jej autor, współtwórca sukcesu GoldenSubmarine, opisał swoje ponad 18-nasto letnie doświadczenia w prowadzeniu agencji interaktywnej. To kawał solidnej książki biznesowej, która nie tylko że jest naszpikowana wiedzą, ale też posiada świetną, przemyślaną strukturę.

Pan Grzegorz Krzemień opowiadając własną historię prowadzi czytelnika “za rękę” przez wszystkie etapy rozwoju firmy.
Od pomysłu do niemalże korporacji.

Pozostaje mi tylko pozazdrościć, że branża kreatywna doczekała się takiej pozycji wydawniczej. Prawnikom przydałaby się taki branżowy odpowiednik: “Własna kancelaria krok po kroku”.

Chociaż prawdą jest, że autor w dużej mierze opisał w książce uniwersalne i ponadczasowe zasady biznesowe. Z powodzeniem więc można przenieść doświadczenia “GoldenSubmarine” na grunt innych przedsiębiorstw, także tych prawniczych.

Czytając “Własna firma krok po kroku” podkreślałem sobie dwa rodzaje fragmentów.

Te które zrobiły na mnie największe wrażenie i które chcę zapamiętać (np: “słaby menedżer zatrudnia słabych pracowników“).

Oraz  te które dotyczą kwestii prawnych, bo chciałem się do nich odnieść na blogu. To też niniejszym czynię 😃.

Poprawki, poprawki, poprawki…

“Dobra rada: przed przystąpieniem do współpracy określ, jak będziesz działać w przypadku uwag i poprawek, i jak będzie wyglądało ich rozwiązywanie” – Własna firma.., str.37

Na moim blogu wielokrotnie odnosiłem się do spraw poprawek i zmian. Wiem że jest to często codzienna bolączka wielu agencji reklamowych.

Ten problem zazwyczaj diagnozuję w dwóch postaciach: niekończących się poprawek oraz przedłużającego się milczenia klientów, gdy trzeba zgłosić swoje uwagi.

Zgadzam się, że w tych kwestiach absolutnie kluczowa jest umowa, w której terminy na zgłaszanie poprawek oraz ich ilośc należy PRECYZYJNIE określić.

“[w rozliczeniu ryczałtowym] jeśli zabraknie Ci mocnych argumentów i dobrze spisanej umowy – doświadczony klient zrobi wiele, ponad miarę, w ramach “poprawek” i “oczywistych błędów”, które błędami nie są” – Własna firma.., str.121

Słowo “poprawka” stało się tak pojemne i uniwersalne, że ludzie używają go w każdym możliwym kontekście.

Tymczasem trzeba rozróżniać wady i poprawki mające na celu zmianę wyglądu projektu wedle subiektywnego odczucia klienta.

Otóż wady (przeczytasz o nich tu i tu) musisz (prawie)zawsze usunąć. Co się tyczy poprawek estetycznych to nigdzie nie jest napisane, że masz prawny obowiązek wykonywać je tak długo, aż trafisz w gust klienta. No chyba, że sam uznasz, że z jakichś względów projekt tego wymaga.

Nieuczciwa konkurencja

“Co zrobić, gdy odchodzący zabiera ze sobą pracowników i klientów? Niestety, to zależy od umowy. Z reguły nie da się z tym nic zrobić, bo to przemyślane ruchy i straszenie prawnikami jak tak samo śmieszne, jak na podwórku straszenie kolegów starszym bratem. To od twojej skuteczności i relacji z klientami zależeć będzie co uda ci się obronić” – Własna firma.., str.144

Na blogu pisałem już, że o klienta można (i trzeba!) zawalczyć, bo Twoja konkurencja nie ma na nich monopolu.

Chciałbym jednak podzielić się historią sprawy, którą zajmowałem się przez 6 lat i zjadłem na niej przysłowiowe zęby.

Otóż dotyczyła ona właśnie przejęcia pracowników i klientów. Gdy wspólnicy przestali się dogadywać w spółce doszło do “rozłamu”. Wydawało się to naturalnym, że część kadry i kontrahentów lojalnych jednemu z tych wspólników (właśnie to jest potęga relacji!) odejdzie z nim do nowej firmy.

Otóż nie. Nie dla wszystkich było to naturalne i…akceptowalne.

Zrobiło się z tego bodajże 5 spraw pracowniczych, 7 spraw gospodarczych i jedna duża sprawa karna, a wszędzie motywem przewodnim było “przejęcie pracowników i kontraktów”.

Sprawa toczyła się o poważną stawkę, a za przeciwników mieliśmy ludzi niezwykle zdeterminowanych i konsekwentnych w działaniu.

Powiem szczerze, że to nie są typowe warunki prowadzenia sporu 😃. Za typowe uznam warunki, w których sprawa toczy się “o taką sobie stawkę”, a przeciwnik w miarę szybko traci zainteresowanie angażowaniem czasu i środków w spór sądowych.

Zatem owszem “straszenie prawnikami” w większości przypadków pewnie jest śmieszne,  ale bywa i tak że nikomu nie jest do śmiechu…

Ugoda czyli lepiej się dogadać

“Trzeba unikać otwartych konfliktów prawnych i łagodzić spory możliwe wcześnie. Gdy są we wczesnej fazie. Pomimo groźnych min i buńczucznych deklaracji, wszystko da się załatwić i wyprostować. Choć niestety czasami kosztem dodatkowych wysiłków czy dodatkowej pracy” – Własna firma.., str.218

Swoim klientom często powtarzam, że Temida oszczędnie gospodaruje sukcesem, za to nad wyraz szczodrze obdziela wszystkich lekcjami pokory. Jest dokładnie tak jak napisał Pan Grzegorz Krzemień: lepiej się dogadać.

Narzędziem prawnym do rozwiązywania sporów jest najczęściej ugoda pozasądowa (rzadziej zawezwanie do próby ugodowej).

Być może będziesz musiał coś jeszcze w projekcie poprawić i włożyć w niego dodatkowy wysiłek, ale to prawie zawsze lepsze rozwiązanie niż spór sądowy.

W takiej ugodzie strony przedstawiają swoje stanowiska i określają w czym mogą sobie nawzajem ustąpić.

Ugoda bez ustępstw nazywa się po prostu szantażem 😃.

Wielką zaletą ugody jest to, że po jej podpisaniu jest ona nowym “rozdaniem” w Twoich relacjach z klientem i określa na co się strony ostatecznie zgodziły. Jeżeli sprawa jednak trafi do sądu to przedmiotem sporu będzie tylko to co zostało ustalone w ugodzie, a nie pretensje jakie powstały przed jej podpisaniem. To bardzo przyspiesza i ułatwia postępowanie sądowe.

 

Książkę “Własna firma krok po kroku” możesz nabyć w Internetach 😉.

 

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Dlaczego robię to co robię – jak zacząłem pracować dla branży kreatywnej, jak się w niej zakochałem i dlaczego w niej nie pracuję.
  • Toga – co toga ma wspólnego z “Iniemamocni” i co sprawa, że można się w niej poczuć jak superbohater

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

wizerunek pacjentaTestimoniale i case studies to broń iście atomowa w arsenale marketingu medycznego.

Oczywiście te naprawdę godne uwagi (i wiarygodne) opinie zawsze okraszone są zdjęciami klientów.

Wszyscy kochamy te niesamowite historie o życiowych transformacjach.

To właśnie wizerunek pacjenta “przed i po” najczęściej sprzedaje usługę.

Zdjęcia dają “społeczny dowód słuszności“.

Pozwalają nam wyobrazić sobie nasze życie po skorzystaniu z usługi medycznej.

I przede wszystkim uzasadniają nam nasze własne, często podejmowane tylko emocjami, wybory konsumenckie.

Ale Ty już to wiesz 😃.

Przyszedłeś tutaj po odpowiedź na pytanie:

czy wizerunek pacjenta może być wykorzystywany w marketingu medycznym?

Zacznijmy od małego przypomnienia.

Ograniczenia w marketingu medycznym

O marketingu medycznym napisałem już na tym blogu małą “trylogię” (zobacz cz.1, cz.2 i cz.3).

Reklama medyczna doznaje wielu ograniczeń, które agencja marketingowa musi zawsze mieć na względzie.

Podstawowymi aktami są tutaj:

Zgodnie z art. 14 ustawy o działalności leczniczej:

“Podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych. Treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy”.

Kiedy informacje noszą “cechy reklamy”? Tego nie wie nikt (bo przepis jest źle napisany).

Ograniczenia związane z tajemnicą lekarską

Świętą zasadą zawodu lekarskiego jest, że lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.

Uwaga! Nie chodzi tutaj tylko o stan zdrowia lub przebieg leczenia pacjenta.

Przepis ten nie precyzuje jakie kategorie danych objęte są tajemnicą, a zatem art. 40 ustawy o zawodzie lekarza należy rozumieć możliwie szeroko.

Aby uznać, że informacja objęta jest tajemnicą lekarską wystarczy odpowiedzieć sobie na dwa pytania:

  1. czy dotyczy ona pacjenta?
  2. czy lekarz pozyskał informację wykonując swój zawód?

W ten sposób nawet informacja dotycząca życia osobistego pacjenta, o ile trafiła do lekarza w związku z prowadzeniem leczenia, objęta jest tajemnicą.

Ograniczenia w wykorzystywaniu wizerunku

Wizerunek pacjenta to przede wszystkim wizerunek w rozumieniu prawa autorskiego.

Tutaj również musisz pamiętać o formalnościach:

Wizerunek pacjenta w testimonialach/case studies

Nie chciałbym wywołać wrażenia, że w marketingu medycznym praktycznie niczego nie wolno.

Przeciwnie, zachowując umiar, takt i zdrowy rozsądek możesz zdziałać naprawdę dużo.

Powyżej przedstawiłem Ci kilka zastrzeżeń, a teraz postaram się z nimi rozprawić 😉.

Zacznijmy od ustawy o działalności leczniczej.

Testimonial albo case study w mojej ocenie mogą być uznane za informacje posiadające “cechy reklamy”.

Warunek jest jeden: nie mogą zawierać elementu perswazyjnego.

Czyli śmiało opowiadaj historie o transformacji pacjentów, ALE nie wywołuj wrażenia, że każdy może taki efekt uzyskać.

A tajemnica lekarska?

Obowiązkowo załóż, że WSZYSTKO co dotyczy pacjenta jest nią objęte.

Dlatego w przypadku każdej publikacji wizerunku pacjenta konieczna będzie jego zgoda na zwolnienie lekarza z tajemnicy.

Taką możliwość daje ustawa o zawodzie lekarza:

“Art. 40. [Tajemnica lekarska]
1. Lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się, gdy:
4) pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyraża zgodę na ujawnienie tajemnicy, po uprzednim poinformowaniu o niekorzystnych dla pacjenta skutkach jej ujawnienia”;

Udzielając lekarzowi zwolnienia z tajemnicy (np: w celu opublikowania zdjęcia “przed” i “po”) pacjent musi również złożyć oświadczenie, że został poinformowany o niekorzystnych skutkach jej ujawnienia.

Na koniec kwestia wizerunku w kontekście prawa autorskiego.

Tutaj położyłbym nacisk na kontekst w jakim wizerunek pacjenta będzie wykorzystywany.

Oświadczenie pacjenta powinno więc potwierdzać, że wyraża on zgodę na upublicznienie swojego wizerunku “przed” i “po” w określonych miejscach (strona gabinetu, media społecznościowe etc.).

Najlepszym rozwiązaniem byłoby zatwierdzenie przez pacjenta gotowego projektu testimoniala albo case study.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Zdjęcia grupowe w reklamie – Wykorzystanie wizerunku w reklamie wymaga zezwolenia. Sprawa nie jest jednak tak oczywista przy zdjęciach grupowych np: z imprezy masowej.
  • Portfolio – W portfolio agencji interaktywnej warto pokazać wasze najlepsze projekty.Aby zrobić to zgodnie z prawem należy “z góry” zadbać o zgodę klienta.

Podziękowania dla:

 

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów