fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

forma dokumentowa

Osobiście jestem zagorzałym zwolennikiem papieru (a dla przeciwwagi: zażartym wrogiem plastiku).

Na papierze, kreśląc i bazgrząc po nim, myśli mi się najłatwiej.

Książki kupuję i czytam tylko papierowe.

A Kawa z papierowych kubków smakuje mi … najlepiej.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że co raz bardziej do głosu dochodzi ruch paperless.

I rozsądek też mi podpowiada, że w wielu codziennych sprawach papier to przeżytek będący „wąskim gardłem„.

Umowy są tego doskonałym przykładem.

O ile ty i Twój klient nie siedzicie właśnie w tym samym pomieszczeniu (co nawet przed pandemią należało do rzadkości) to podpisanie umowy wymaga sporo zachodu.

Wydrukuj dwa egzemplarze umowy. Zaparafuj każdą stronę i podpisz się na ostatniej stronie. Włóż egzemplarze do koperty, zaadresuj ją do klienta, a następnie czekaj na kuriera (albo odstój swoje na poczcie). Przy odrobinie szczęścia otrzymasz zwrot podpisanego egzemplarza za pięć do siedmiu dni roboczych.

Nawet taki zwolennik papieru jak ja przyzna, że z biznesowego punktu widzenia brzmi to…słabo 😉.

Czy da się coś zrobić, żeby pozbyć się papieru, oszczędzić sobie obcowania z urzędem pocztowym, a jednocześnie nie wystawiać swojej agencji marketingowej na niepotrzebne ryzyko prawne?

Na szczęście tak 😃.

Z pomocą przychodzi nam forma dokumentowa.

Skąd się wzięła forma dokumentowa

Przepisy dotyczące formy dokumentowe trafiły do naszego kodeksu cywilnego w 2016 roku.

Z założenia miała to być forma zawarcia umowy, która jest „szczebelek niżej” w prawnej hierarchii pod formą pisemną.

Forma dokumentowa nie jest jednak gorszą formą zawarcia umowy tylko…formą uproszczoną.

Aby zachować Forma pisemną Ty i Twój klient musicie złożyć pod umową własnoręczne podpisy i wymienić się podpisanymi egzemplarzami.

Z formą dokumentową jest o tyle prościej, że podpis nie jest potrzebny, a jedynie z treści „dokumentu” musi wynikać że oddaje on Twoje intencje. I oczywiście też nie może być wątpliwości, że w „dokumencie” chodzi o Twoją agencję i klienta.

Słowo „dokument” napisałem w cudzysłowie, bo samo określenie „forma dokumentowa” wprowadza w błąd.

Gdybym naszym rodakom powiedział żeby wyobrazili sobie dokument to z całą pewnością większości z nas stanąłby przed oczami bardzo urzędowy formularz „obity” licznymi pieczątkami (koniecznie z orzełkiem!).

Tymczasem w rozumieniu art. 77[3] kc dokumentem jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią.

Zatem chodzi o o inne nośniki niż papier.

No, ale praktyka, praktyka i  jeszcze raz praktyka. Jak ten przepis jest stosowany przez sądy?

Otóż za dokument uznawane mogą być obrazy, dźwięki, wiadomości e-mail, sms czy też pliki komputerowe.

Wystarczy, że z tych „dokumentów”wynikać będzie od kogo one pochodzą.

Nie ma formy dokumentowej bez kolców

Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być  idealne: umowy można raz-dwa zawierać przez e-maila!

Pojawiają się jednak dwa, zasadnicze problemy.

Po pierwsze forma dokumentowa nie zawsze może zastąpić umowę zawartą na piśmie.

Owszem, w przypadku umów o dzieło (np: wykonanie strony internetowej) czy umów o świadczenie usług (np: kampanie Facebook Ads) nie jest potrzeba Ci forma pisemna. Forma dokumentowa jest więc wtedy świetną alternatywną.

ALE (bo zawsze musi być jakieś „ale” 😉) niestety nie ma sposobu na „obejście” wymogu posiadania pisemnej umowy w przypadku praw autorskich.

Jeżeli więc za pośrednictwem e-maila zawrzesz z klientem umowę o wykonanie strony internetowej i przeniesienie praw autorskich do niej to…

W części dotyczącej praw autorskich umowa ta będzie nieważna.

Druga kwestia to ryzyko „przypadkowej” i niezamierzonej zmiany umowy.

Wyobraź sobie, że właśnie rozgrywasz z klientem mecz e-mailowego ping-ponga.

Klient napisał, że to i to mu się nie podoba na stronie internetowej przygotowywanej przez Twoją agencję interaktywną .

Wtedy ty uprzejmie odpisujesz, że co prawda ustalaliście, że będzie tak a tak, ale możesz się zgodzić żeby było inaczej.

Wtedy klient szybko odsyła Ci odpowiedź, że ok, ale pod warunkiem, że …

I tak dalej, i tak dalej 😃.

W końcu coś z klientem ustalicie, ale „połapać”się w tej tasiemcowej korespondencji będzie bardzo trudno.

Co jest w tym niebezpiecznego?

Otóż może się zdarzyć, że w toku takich e-mailowych negocjacji łącząca strony umowa zostanie zmieniona, bo gdzieś tam na marginesie trzydziestego pierwszego maila na coś klientowi przytaknąłeś. Albo klient tak uzna, a sąd przyzna mu rację.

I będzie to wiążące, bo skoro forma dokumentowa pozwana na zawarcie umowy za pośrednictwem e-maila to również w taki sposób może ona być zmieniona.

Jak forma dokumentowa to najlepiej skany umów

Forma dokumentowa jest bez wątpienia wygoda, ale może być również bezpieczna.

Jak sprawić, żeby umowy nie dało się zmienić np: opacznie zrozumianym smsem, czy niefortunnie zredagowanym e-mailem?

Osobiście za bardzo bezpieczną uważam zawieranie umów z wykorzystaniem skanów.

Jedna strona drukuje umowę, podpisuje ją, a następnie wysyła jej skan/zdjęcie do drugiej strony.

Klient robi to samo i wciągu paru minut dochodzi do zawarcia kontraktu.

A jeżeli chcecie sporządzić aneks do umowy zawartej na podstawie skanów?

Również najlepszym rozwiązaniem byłoby zachowanie takiego samego trybu czyli wymienienia się skanami.

Skany, prócz tego że pozwalają na szybkie zawarcie umowy, mają jeszcze dwie zalety.

Są precyzyjne jak umowa pisemna, bo…w praktyce niczym się od niej nie różnią. To w końcu wydrukowana, podpisana i ze skanowana umowa. Tylko tyle, że przy formie dokumentowej nie musisz jej dostarczać klientowi osobiście/kurierem/pocztą.

A po drugie skany umów są traktowane przez strony…poważnie.

W końcu klient podpisał się pod umową i z mojego doświadczenia wynika, że co do zasady czuje się nią bardziej związany niż jakimiś tam mailowymi ustaleniami.

Jak zastrzec (bezpieczną) formę dokumentową dla umowy

Możesz pomyśleć:

„skany są formą dokumentową więc jeżeli zastrzegę, że umowa ma być zawarta i zmieniona w formie dokumentowej to wszystko będzie ok, prawda?’

Niestety nie.

Forma dokumentowa jest pojęciem dużo szerszym niż wspomniane skany wiec jeżeli ją wpiszesz do umowy to owszem, skany będą wiążące.

Niestety wiążące będą również SMSy, e-maile i wiadomości na messengerze.

I wracamy do wspomnianego już przeze mnie problemu „przypadkowej” zmiany lub zawarcia umowy w czasie prowadzenia z klientem komunikacji za pomocą środków elektronicznych.

Na szczęście formę dokumentową można „zawęzić” tylko do skanów.

Nasz kodeks cywilny zawiera generalną regułę, że strony mogą umówić się na wszystko co tylko nie jest sprzeczne z prawem.

Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby Twoja agencja marketingowa umówiła się z klientem, że na potrzeby Waszej umowy formą dokumentową będą…jedynie skany!

Oto jak może wyglądać taka klauzula:

„Za formę dokumentową STRONY będą uważać formę dokumentową w rozumieniu art. 772 kc ograniczoną wyłącznie do oświadczeń woli sporządzonych przez STRONĘ na trwałych nośnikach, opatrzonych jej własnoręcznym podpisem, a następnie doręczonych drugiej STRONIE za pośrednictwem poczty elektronicznej w formie cyfrowego odwzorowania tych dokumentów”

Życzę Ci szybkiego i bezproblemowego zawierania umów  z użyciem tej zmodyfikowanej formy dokumentowej 😃.

Brak czasu na czytanie?

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

Google Ads

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Dowód zawarcia umowy z agencją reklamową – Wbrew pozorom agencji reklamowej wcale nie jest trudno o dowód zawarcia umowy z klientem. Taka współpraca obfituje w materiały, które można użyć w sądzie.
  • Typy umów – Czy pojęcia „umowa rezultatu”, „należytej staranności” i „mieszana” coś Ci mówią? A powinny, bo typy umów mają wpływ na pracę Twojej agencji marketingowej.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

odsetki maksymalneRobert B. Cialdini jest amerykańskim psychologiem który specjalizuje się w psychologii społecznej.

Jego książka „Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka” jest absolutnym klasykiem gatunku, a dla branży marketingowej…wręcz biblią 😃.

Cialdini dużą część swojej pracy poświęcił uprzedzeniom poznawczym, a w szczególności…regule wzajemności.

Jeżeli więc Twój klient w swojej umowie B2B chce zastrzec kary umowne za niewykonanie materiałów brandingowych na czas to co robisz?

Ano zgodzisz się (niechętnie), ale w głowie obmyślasz już zapewne plan za co TY możesz mu naliczyć karę umowną.

Regułę wzajemności można bowiem sprowadzić do powiedzenia „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie„.

Tyle, że kary umowne zapisuje się w kontraktach żeby zabezpieczały COŚ co dla nas jest ważne.

Dla klienta będą to materiały brandingowe, a że zamierza jechać z nimi na targi to też chce mieć je na czas.

A dla agencji brandingowej? A no na czas to najlepiej gdyby została Ci opłacona faktura, którą wystawisz klientowi.

Tyle, że jak już wspominałem na blogu nie da się zastrzec w umowie kary umownej za brak terminowej zapłaty.

Taka klauzula byłaby po prostu nie ważna z mocy samego prawa.

Na otarcie „prawnych łez” agencja może nierzetelnemu klientowi naliczyć odsetki.

Ale nie te ustawowe czy nawet te transakcjach handlowych.

Jeżeli już naliczać to…ODSETKI MAKSYMALNE!!!

Zacznijmy jednak od początku czyli…

Czym są odsetki

Odsetki za opóźnienie z zapłatą (za np: Twoją fakturę) są rodzajem zryczałtowanego odszkodowania.

Jest to jednak bardzo specjalne odszkodowanie, bo właściwie jesteś zawsze na z góry wygranej pozycji 😃.

Po pierwsze nie musisz wykazywać, że poniosłeś jakąkolwiek szkodę. Byłoby to zresztą praktycznie niewykonalne wyliczyć jakiego uszczerbku doznała Twoja agencja, gdy „poślizg” klienta z zapłatą trwał trzy miesiące.

Po drugie nie ma znaczenia dlaczego klient „zawalił” płatność.

Być może mail z fakturą utknął w spamie (tak bywa…).

Albo księgowego porwali kosmici (szczerze wątpię!)

Albo nawet dłużnik złamał palca wskazującego grając w przeżywającego swój renesans pickleballa (i teraz nie może kliknąć już przelewu).

Przepis 481 kodeksu cywilnego jest jednak niezmiłowany i odsetki Ci się należy „chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi„.

Jakie są rodzaje odsetek

Ilość i rodzaj odsetek jakie obecnie funkcjonują w naszym systemie prawnym może przyprawić Cię o zawrót głowy.

Co prawda do ich wyliczenia wystarczy nam palców na obydwu dłoniach, ale i tak nie trudno tutaj o pomyłkę.

Na pierwszy rzut weźmy odsetki kapitałowe uregulowane w art. 359 kodeksu cywilnego. Te odsetki stanowią odpłatność za korzystanie z cudzych. Ponieważ Twoja agencja pewnie nie udziela „chwilówek” to też nie będę się tutaj o nich rozpisywał 😃.

Te „klasyczne” odsetki, o których wszyscy mówią, zostały opisane w art. 481 kodeksu cywilnego i należą się w przypadku opóźnienia z zapłatą.

Ile wynoszą odsetki za opóźnienie?

Otóż są one równe sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 5,5 punktów procentowych.

Nie będę czarować, dla mnie to też brzmi jak wiadomość z innej galaktyki 😁.

Na szczęście miłościwie nam panujący Minister Sprawiedliwości publikuje obwieszczenia, w których informuje wszem i wobec, że poczynając od dnia 29 maja 2020 r. wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie wynosi 5,6% w stosunku rocznym.

To jest nieco bardziej „zjadliwa” informacja 😉.

Taką „konkurencją” dla odsetek ustawowych są od odsetki ustawowe w transakcjach handlowych.

Te odsetki naliczane są między przedsiębiorcami, a więc zabezpieczone są nimi wszystkie płatności w kontaktach B2B agencji.

Obecnie wynoszą one 10,1% w stosunku rocznym.

Jakby tego było mało możesz w umowie zapisać także własne odsetki, które mają łatwą do zapamiętania nazwę czyli „odsetki umowne”.

Oczywiście zapewne niejednemu przyszłoby do głowy, żeby te odsetki umowne zastrzec w surowej (ale sprawiedliwej!) kwocie …bombiliona złotych.

I żeby takich numerów nie dało się odstawiać to kodeks cywilny przewiduje, że „maksymalna wysokość odsetek za opóźnienie nie może w stosunku rocznym przekraczać dwukrotności wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie (odsetki maksymalne za opóźnienie)”.

Dlaczego warto zastrzec odsetki maksymalne

Każdy homo oeconomicus wie, że – z zasady – lepiej mieć więcej niż mniej.

Zatem jeżeli popatrzysz na wysokość odsetek ustawowych oraz na ich dwukrotność to nie będę Cię musiał przekonywać, że warto.

Zalety jednak nie kończą się na prostym rachunku arytmetycznym, bo wielokrotnie się już przekonałem, że za odsetkami maksymalnymi stoi też aspekt psychologiczny.

Wyobraź sobie, że wezwanie do zapłaty Twojej faktury (np: w formie listu adwokackiego) ląduje na biurku nierzetelnego klienta wraz z innymi, równie surowymi wezwaniami.

Kto jako pierwszy doczeka się zapłaty?

Z mojego doświadczenia wynika, że ten wierzyciel, któremu niepłacenie w perspektywie czasu „zaboli” dłużnika najbardziej.

Drugą zaletą jest to, że odsetki maksymalne zniechęcają do sądzenia się.

Nigdy nie zapomnę, gdy w czasie negocjacji z klientem agencji i jego pełnomocnikiem utknęliśmy w martwym punkcie.

Druga strona wiedziała, że miała słabe argumenty prawne, ale JAKIEŚ miała i Panowie chcieli na nas wymóc mocno niekorzystną finansowo ugodę.

Zapłacimy połowę, a jak nie to idźcie sobie do sądu. Wyrok poznamy za kilka lat”

Wtedy otwarłem umowę, podsunąłem ją drugiej stronie i wskazując na odsetki maksymalne zripostowałem:

Młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale mielą, a takiego oprocentowania jak u was to mój klient na żaden lokacie nie dostanie

Przemówiło do wyobraźni i może nie podpisaliśmy tego dnia ugody pozasądowej naszych marzeń, ale podpisaliśmy, a agencja reklamowa otrzymała lwią część swojej należności.

Jak zastrzec odsetki maksymalne

Z tym akurat nie ma większego problemu pod warunkiem, że posługujesz się …precyzyjnym językiem.

Piszę tak dlatego, że ilekroć trafiam na jakieś orzeczenie, w którym jest problem z zasądzeniem odsetek w wysokości maksymalnej to wynika on z „zagmatwanego” brzmienia umowy.

Dzieje się tak nieprzypadkowo, bo autor umowy zazwyczaj starał się „przemycić” odsetki maksymalne pod płaszczykiem prawniczego żargonu.

Dlatego w umowie Twojej agencji marketingowej powinieneś zachować się dokładnie odwrotnie.

Kolokwialnie rzecz ujmując: wal prosto z mostu! 😉

„W przypadku opóźnienia z zapłatą KLIENT zapłaci na rzecz AGENCJI odsetki umowne w wysokości maksymalnej”

albo

„Z tytułu opóźnienia z zapłatą AGENCJA uprawniona jest do naliczenia KLIENTOWI odsetki maksymalne, o których mowa w art. 481 kodeksu cywilnego”

Odsetki maksymalne w transakcjach handlowych

Za zakończenie rozprawię się jeszcze z jednym mitem, który tak naprawdę skłonił mnie do napisania tego posta 😃.

Lojalnie ostrzegam, że teraz będzie trochę prawniczej, mało zjadliwej nowomowy (pewnie dla tego to „clou” zostawiłem na koniec…).

Jeżeli więc wpadłeś na mojego bloga żeby „coś tam sobie liznąć w temacie odsetek” to czym prędzej zamknij przeglądarkę, wycofaj zgodę na cookies, i uciekaj gdzie pieprz rośnie (czyli na Facebooka…).

Ale jeżeli odsetki maksymalne w transakcjach handlowych spędzają Ci sen z powiek to złap się mocniej fotela, zaciśnij zęby i zaczynamy.

Jak już wspominałem w relacjach B2B typu agencja marketingowa – klient obowiązują odsetki ustawowe w transakcjach handlowych.

Szkopuł w tym, że ustawa z dnia 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 424) milczy w sprawach odsetek maksymalnych.

Wielokrotnie spotkałem się już z wątpliwościami czy dopuszczalnym jest zastrzeganie odsetek maksymalnych w relacjach B2B.

Jest też druga „szkoła”, której przedstawiciele uważają, że skoro o odsetkach kodeks sobie, a ustawa o transakcjach handlowych sobie to… w relacjach B2B można WSZYSTKO! Bo w końcu w tej ustawie nie ma nic o odsetkach maksymalnych w transakcjach handlowych.

Obydwa te poglądy to „mylne błędy” 😆.

Otóż „odsetki w transakcjach handlowych” to ciągle odsetki.

Dlaczego?

Bo w art. 4a ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych wyłączone jest stosowanie tylko art. 481 §2 kc (to paragraf mówiący o wysokości odsetek).

A skoro nasz kochany ustawodawca zdecydował się wyłączyć tylko jeden, BARDZO KONKRETNY paragraf z całego artykułu 481 to oznacza, że wszystkie pozostałe jego postanowienia mają zastosowanie do odsetek „transakcyjnych”.

Tak, postanowienia o odsetkach maksymalnych też.

Jak już się więc przekonałeś odsetki maksymalne to bardzo istotny oręż w Twoim arsenale przygotowanym na wojnę o terminową zapłatę faktury.

A ponieważ wyczerpałem już pulę militarystycznych metafor podsumuję krótko: zastrzegaj odsetki maksymalne, bo warto!

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

rozporządzenie w sprawie sztucznej inteligencjiNa nowymarketing.pl właśnie pojawił się mój artykuł o AI w marketingu.

Miałem okazję zgłębiać temat sztucznej inteligencji, gdyż niedawno pojawił się projekt ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY USTANAWIAJĄCE ZHARMONIZOWANE PRZEPISY DOTYCZĄCE SZTUCZNEJ INTELIGENCJI (AKT W SPRAWIE SZTUCZNEJ INTELIGENCJI) I ZMIENIAJĄCE NIEKTÓRE AKTY USTAWODAWCZE UNII.

Rozporządzenie w sprawie sztucznej inteligencji wprawdzie wprost nie mówi o reklamie czy marketingu, ale bez wątpienia jego przepisy wpłyną na to jak będą rozwijać się narzędzia dla branży kreatywnej.

Dobra wiadomość jest taka, że Parlament Europejski idzie w kierunku szczegółowego uregulowania „groźnego” AI (mogącego wyrządzić szkodę), zostawiając przy tym maksimum swobody „miękkiego” wykorzystywaniu tej technologi (przykładem mogą być chatboty).

Jak zawsze zapraszam do lektury.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

 

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

reklama dźwiękowa

Ten opalony, uśmiechnięty i wypoczęty gość na zdjęciu to ja w czasie niedawnego urlopu w jednym z nadmorskich kurortów.

Opalenizna już schodzi, mina mi zrzedła (jak zobaczyłem po powrocie ile czeka na mnie maili i awiz pocztowych), a po niedawnym stanie wypoczęcia nie ma już śladu 😉.

Została tylko pamiątkowa fotografia (spokojnie, mam też lepsze 😉) oraz post, który obiecałem sobie popełnić.

Co widzisz za mną na tym zdjęciu?

To samochód z bilboardem na przyczepie, a na nim dodatkowo … mobilna reklama dźwiękowa.

Na ten jeżdżący baner „wpadłem” w czasie mojego pobytu wielokrotnie, ale dopiero za którymś razem z jego głośnika dało się usłyszeć reklamę dźwiękową.

Nie bez powodu piszę „dało się”, bo spot promujący pewną atrakcję turystyczną leciał tak jakby…cichutko.

Raz nawet Pan kierowca przerwał spot w połowie i czmychnął w boczną uliczkę.

Postanowiłem zbadać temat i dowiedzieć się czy mobilna reklama dźwiękowa jest dozwolona.

Reklama dźwiękowa a zakaz używania rządzeń nagłaśniających

W serialu „Altered Carbon” pojawia się świetna scena, w której bohater, delikatnie rzecz ujmując, nie radzi sobie z nachalną reklamą (uwaga: zawiera sceny tylko dla dorosłych 😉).

To na szczęście jest jeszcze wizja rodem z filmów sci-fi, ale…

Czy możemy z ręką na sercu powiedzieć, że gdyby na pewne działania reklamowe nie było „paragrafu” to co poniektórzy  przedsiębiorcy przynajmniej nie próbowaliby dorównać tej serialowej wizji?

Myślę, że wszyscy znamy odpowiedź na to pytanie 😃.

Więc gdzie znajduje się ów „paragraf”, który sprawił, że opisana przeze mnie mobilna reklama dźwiękowa, nie bombardowała mnie spotami przez cały urlop?

W brew pozorom zakaz używania megafonów na samochodach nie znajduje się w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego 😉.

Przedmiotem ochrony jest bowiem w rzeczywistości … samo środowisko.

Dlatego to w ustawie z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1219 z późn. zm.) znajduje się art. 156, którym ustanowiono zakaz używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających.

Przepis brzmi następująco:

„Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe”

Kogo obowiązuje ten zakaz?

Parafrazując klasyka: Ciebie, mnie, społeczeństwo 😁.

Zakaz ten ma bowiem charakter generalny, co w nowomowie prawniczej oznacza, że każdy powinien się do niego zastosować.

I nie ma tutaj znaczenia czy reklama dźwiękowa pochodzi od przedsiębiorcy czy też od osoby fizycznej, która postanowiła podzielić się ze światem swoimi poglądami.  Zakaz jest zakazem.

Gdzie reklama dźwiękowa jest dozwolona

Takich miejsc nie ma za wiele, no chyba że ktoś chce puszczać spoty w przysłowiowym „szczerym polu”.

Ze wspomnianego już art. 156 ustawy o ochronie środowiska wynika bowiem, że nakaz obowiązuje „na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe”.

Publicznie dostępne tereny to takie, na które ma wstęp teoretycznie nieograniczona liczba osób.

W praktyce oznacza to miejsca gdzie, i tutaj napiszę prosto z mostu, każdy może sobie wejść.

To mogą być ulice, chodniki, parki, place zabaw, deptaki czy nawet obiekty użyteczności publicznej.

Generalnie chodzi o to, że zakazem korzystania z reklamy audialnej objęte są wszystkie miejsca gdzie…miałoby jakikolwiek sens jej wykorzystywanie 😃.

Zwróć jednak uwagę, że przepis nie mówi wprost o reklamie, ale w ogóle o instalacji i urządzeniach nagłośniających.

Pewnie z łatwością możesz przypomnieć sobie sytuacje, o których pamiętasz, że tam korzystano ze sprzętu nagłaśniającego.

I to publicznie!

Jak to się ma do tego zakazu?

Otóż art. 156 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu.

A więc ksiądz z megafonem na cmentarzu? Jest ok.

Komentator na biegu maratończyków? Impreza sportowa.

Otwarcie galerii i związane z tym konkursy? Przejdzie jako „impreza handlowa”.

Informowanie o zagrożeniach związanych z COVID z policyjnego pojazdu? Też!

Objeżdżanie nadmorskiej miejscowości i informowanie spotami turystów, że powinny „zaliczyć” pewną miejscową atrakcję?

Tego już obronić się nie da 😃.

Naruszenie zakazu używania urządzeń nagłaśniających

Skoro już wiesz co można, a co nie w publicznej reklamie dźwiękowej to przejdźmy do tego co tygrysy lubią najbardziej czyli udzielenia odpowiedzi na pytanie „a co mi za to grozi?”.

Temat w 2006 roku był analizowany przez Naczelny Sąd Administracyjny (II OSK 339/05), który uznał wtedy, że „podmiot korzystający ze środowiska w sposób wpływający szkodliwie na środowisko, ponosi odpowiedzialność administracyjną, niezależnie od odpowiedzialności cywilnej i karnej„.

Innymi słowy jeżeli ktoś popuści wodze fantazji i puści reklamę dźwiękową na cały regulator to musi liczyć się z tym, że może go spotkać kara i to nałożona co najmniej dwa razy.

Pierwszą odpowiedzialnością jest ta, która nakładana jest w formie decyzji administracyjnej.

Zgodnie z art. 362 prawa ochrony środowiska organ może może zobowiązać podmiot korzystający ze środowiska (w praktyce: właściciela mobilnej reklamy dźwiękowej) do uiszczenia na rzecz budżetów właściwych gmin kwoty pieniężnej odpowiadającej wysokości szkód wynikłych z naruszenia stanu środowiska.

A o jakiej szkodzie można mówić w przypadku „puszczania” spotów reklamowych przechodniom z przejeżdżającego obok nich samochodu?

Powiem bez bicia: nie wiem, nic na ten temat nie znalazłem, ale taka możliwość istnieje

Reklama dźwiękowa i … mandat

Z drugą podstawą do pociągnięcia Cię do odpowiedzialności już raczej trudno polemizować.

W ustawie znajduje się art. 343, który krótko i stanowczo stwierdza „Kto narusza zakaz używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających określony w art. 156 ust. 1 podlega karze grzywny”.

A ponieważ jest to wykroczenie to taka grzywna może być wymierzona wysokości od 20 do 5000 złotych.

Jeżeli zaś mandat „wlepia” bezpośrednio policja to jego wysokość nie może przekroczyć 500 zł.

Zatem jeżeli uważasz, że reklama dźwiękowa to najlepsza forma promocji Twojego klienta to pamiętaj, aby korzystać z niej w określonych przez ustawę kontekstach.

W przeciwnym wypadku Twoje działania mogą być podobne do tych jakich doświadczyłem w czasie urlopu: puszczanie spotu z samochodu na „pół gwizdka” i szybkie opuszczanie miejsca „zbrodni”.

Ale to już zakrawa na jakąś formę ambush marketingu 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • dla mnie 😉

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Oznaczenie stronyW poprzednim wpisie dałem prawniczego nura w fantastyczny świat komparycji umownych.

Jeżeli Twoja agencja social media pozyskała klienta i chce z nim podpisać umowę to warto zrobić to dobrze.

A „dobrze” w tym przypadku to tyle, że oznaczenie strony w umowie jest z prawnego punktu widzenia musi skuteczne.

Brzmi banalnie?

No w przypadku spółki z o.o pewnie takie jest, ale ….

Jakie będzie prawidłowe oznaczenie strony będącej stowarzyszeniem zwykłym nieposiadającym zarządu?

I to dodatkowo, gdy umowa stowarzyszenia zwykłego z Twoją agencją opiewa na kwotę przekraczającą 10.000 zł?

A jak wygląda zawarcie skutecznej umowy z konsorcjum?

Nagle sprawy się komplikują, prawda? 😉

Oto i garść moich (mam nadzieję dobrych) rad…

Oznaczenie strony będącej stowarzyszeniem

Niuanse prawne dotyczące stowarzyszeń zostały opisane w nieco już leciwej ustawie z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 2261).

To tutaj znajdziesz klasyczny przykład jak to prawo bywa mało intuicyjne, bo ustawa przewiduje możliwość stworzenia dwóch rodzajów stowarzyszeń.

Stowarzyszenie i stowarzyszenie zwykłe.

A które z nich jest „klasyczną” formą prowadzenia stowarzyszenia?

Otóż, wbrew nazwie, nie jest nim stowarzyszenie zwykłe 😃.

Stowarzyszenie zwykłe jest … uproszczoną formą stowarzyszenia.

Wydawałoby się, że będzie na odwrót, prawda?

Tak jak kiedyś tytuł profesora nadzwyczajnego mógł się kojarzyć z kimś kto w uczelnianej hierarchii stoi wyżej niż profesor…

Ale mniejsza o to. Skupmy się na tym jak zawrzeć skuteczną umowę ze stowarzyszeniem.

Podobnie jak spółka z o.o stowarzyszenie uzyskuje osobowość prawną i może rozpocząć działalność po wpisie do Krajowego Rejestru Sądowego.

Tutaj również funkcjonuje zarząd wraz z zaszczytną funkcją prezesa na czele 😉.

Jeżeli chcesz wyszukać stowarzyszenie i pobrać dane do umowy z rejestru stowarzyszeń to musisz na stronie https://ekrs.ms.gov.pl/ zaznaczyć opcję „Stowarzyszenia, inne organizacje społ. i zawodowe, fundacje, ZOZA„.

✅ Dobrze!

___________ z siedzibą w __________ pod adresem: ul. __________, __-___ ________, wpisaną do rejestru stowarzyszeń Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla _________ w ________, Wydział ____ Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS __________, NIP ______________,

reprezentowanym przez:

_______________ – Członka Zarządu

Ze stowarzyszeniem zwykłym jest … podobnie.

A przez „podobnie” mam na myśli, że praktycznie WSZYSTKO jest inaczej 😁.

Oznaczenie strony będącej stowarzyszeniem zwykłym

Stowarzyszenie zwykłe jest niezwykłe w swojej zwyczajności…

Jest to uproszczona forma stowarzyszenia i nie posiada ona osobowości prawnej.

To co powinno Cię interesować to wynikająca z przepisów możliwość powołania zarządu w stowarzyszeniu zwykłym.

Jeżeli takowy zarząd został powołany to w regulaminie stowarzyszenia znajdziesz wszystkie potrzebne Ci informacje na temat jego kompetencji i sposobu reprezentacji.

Ale zazwyczaj takie „uproszczone” stowarzyszenia reprezentowane są przez przedstawiciela.

To haczyk numer 1.

A haczyk numer 2 to to, że ani przedstawiciel ani zarząd nie może reprezentować stowarzyszenia bez dodatkowego pełnomocnictwa przy tzw. „czynnościach przekraczających zwykły zarząd„.

Co TO oznacza w praktyce?

Dla Twojej agencji najważniejszym kryterium jest określona w ustawie prawo o stowarzyszeniach kwota 10.000 zł.

Jeżeli Twoje usługi dla stowarzyszenia przekroczą magiczny „próg” 10.000 zł to lepiej zadbać o to żeby przedstawiciel/zarząd przedłożył Ci do umowy dodatkowe pełnomocnictwo.

Przykładowo: wykonujesz dla stowarzyszenia stronę internetową za 5600 zł?

Umowę podpisuje przedstawiciel/zarząd.

Zawierasz ze stowarzyszeniem roczną umowę na obsługę social media z abonamentem za 1000 zł?

Wartość zobowiązania wynosi wtedy 12.000 zł (12 x 1000 zł) i członkowie stowarzyszenia muszą wyrazić przedstawicielowi/zarządowi zgodę na podpisanie takiej umowy.

Wiem, że już wychodzą Ci bokiem stowarzyszenia zwykłe, ale muszę dorzucić jeszcze haczyk numer 3 (!).

Otóż nie ma jednego, centralnego rejestru stowarzyszeń zwykłych!

Stowarzyszenie jest rejestrowane przez „właściwy organ” i informacje o takich rejestrach znajdziesz rozrzucone po setkach stron i biuletynów informacji publicznej (przykładowy rejestr możesz zobaczyć tutaj).

✅ Dobrze!

___________ z siedzibą w __________ pod adresem: ul. __________, __-___ ________, wpisaną do rejestru stowarzyszeń prowadzonego przez_________ pod numerem __________

reprezentowanym przez:

_______________ – Przedstawiciela

Oznaczenie strony będącej fundacją

Po „przewrotnych” stowarzyszeniach przechodzimy do fundacji.

I tutaj pragnę Cię uspokoić: fundacje w zakresie ich oznaczania w umowie są zupełnie jak spółki.

Ba, nawet trafiają do tego samego rejestru, bo każda fundacja podlega obowiązkowi wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego.

Podobnie jak w przypadku spółki z o.o to zarząd reprezentuje fundację i kieruje jej działalnością.

✅ Dobrze!

___________ z siedzibą w __________ pod adresem: ul. __________, __-___ ________, wpisaną do rejestru fundacji Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla _________ w ________, Wydział ____ Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS __________, NIP ______________,

reprezentowanym przez:

_______________ – Członka Zarządu

Oznaczenie strony w umowach wielostronnych

Prędzej czy później trafisz na umowę, w której splatają się interesy gospodarcze więcej niż dwóch stron.

To może być umowa pomiędzy Twoją agencją oraz influencerką i jej agentem.

Albo trójstronna umowa o przeprowadzenie konkursu, gdzie występuje organizator, sponsor i dystrybutor.

Mniejsza jednak o to ile jest stron, bo ważniejsze jest w jakiej występują do siebie konfiguracji.

Mówiąc po ludzku: kto za co i przed kim odpowiada 😉.

Jeżeli w umowie są trzy (albo więcej!) strony i każda odpowiada za siebie to nie ma problemu.

Tak zwane „schody” zaczynają się, gdy w stosunku do Twojej agencji klientami lub kontrahentami są przynajmniej dwa podmioty.

Tutaj uczulam Cię, aby umowa nie pozostawiała wątpliwości, że te osoby czy podmioty są w stosunku do Twojej agencji zobowiązane w sposób solidarny.

W świecie prawników „solidarność” najczęściej odnosi się do obowiązku zapłaty. Jeżeli więc masz dwóch klientów w jednej umowie i są oni „solidarni” to oznacza, że obydwaj ponoszą odpowiedzialność za zapłatę Ci wynagrodzenia.

Wtedy Twojej agencji marketingowej nie będzie interesować jak między sobą umówili się ci „dłużnicy solidarni” co do tego kto i w jakiej części ma Ci zapłacić.

Dlaczego? Bo przy owej „solidarności” Twoja faktura ma być po prostu zapłacona!

A jeżeli przelew nie trafi na konto Twojej agencji? No coż, wtedy możesz domagać się zapłaty od obu tych podmiotów (oczywiście do wysokości faktury…). Nie jest przy tym istotne, że klient A zapłaci 90% Twojej faktury, a klient B tylko 10%.

W świetle prawa „solidarnie” wcale nie znaczy przecież „równo i sprawiedliwie” (swoją drogą czyż nie jest to świetna nazwa dla partii politycznej? 🤣).

Tyle teorii, a teraz jak ową solidarność uzyskać w umowie.

Wynagrodzenie agencji płacone…solidarnie

Sposoby są przynajmniej dwa.

Jeżeli zawierasz umowę z grupą spółek lub osób to możesz ująć ich w jednym, zbiorczym oznaczeniu „KLIENT”.

✅ Dobrze!

1/ ___________ z siedzibą w __________ pod adresem: ul. __________, __-___ ________, wpisaną do  Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla _________ w ________, Wydział ____ Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS __________, NIP ______________,

reprezentowanym przez:

_______________ – Członka Zarządu

2/ ___________ z siedzibą w __________ pod adresem: ul. __________, __-___ ________, wpisaną do  Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla _________ w ________, Wydział ____ Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS __________, NIP ______________,

reprezentowanym przez:

_______________ – Członka Zarządu

zwani dalej łącznie „KLIENTEM”

Drugi sposób rezerwuję dla przypadków, gdzie masz podmioty i osoby, które mają nieco inne obowiązki, ale JEDEN wspólny: zapłacić Twojej agencji reklamowej 😉.

Za przykład weźmy producenta i dystrybutora, którzy wspólnie zlecili Ci prowadzenie kampanii reklamowej i również wspólnie (a właściwie solidarnie) ją finansują.

W takiej sytuacji w postanowieniach końcowych umowy umieszczam taką klauzulę:

„PRODUCENT i DYSTRYBUTOR są solidarnie zobowiązani za zapłatę wynagrodzenia na rzecz AGENCJI”.

Myślę, że w tym poście i w jego pierwszej części przedstawiłem Ci najczęstsze przypadki jakie natrafisz w umowach.

Oczywiście, możesz trafić jeszcze na jakąś „kontraktową egzotykę” pokroju umowy z NZOZem.

Ale myślę, że po tej lekturze jesteś świadomy tego, że oznaczenie strony w umowie nie zawsze jest proste i oczywiste.

Wystarczy tylko trochę ostrożności i … umiejętne korzystanie z googla 😉.

Albo zawsze możesz zostawić mi komentarz z pytaniem.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Wzór umowy B2B od klienta – Agencje reklamowe często muszą pracować na umowie przesłanej im przez klienta.Taki wzór umowy B2B nie jest z gruntu zły, ale trzeba uważać na pewne klauzule.
  • Nazwa umowy – Błędna nazwa umowy nie zmienia istoty tego na co agencja reklamowa umówiła się z klientem.Warto jednak przy redagowaniu tytułu umowy zachować staranność.

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów