fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep z umowami

contentContent marketing w mediach społecznościowych od strony prawnej często nastręcza różne trudności.

Żeby nie być gołosłownym:

“Portale społecznościowe w coraz większym stopniu wpływają na nasze życie i funkcjonowanie, dlatego ich działalność wymaga uporządkowania. Chodzi np. o takie kwestie, jak to, kto jest właścicielem treści i danych opublikowanych np. na Facebooku: ja czy FB, a także o kwestie bezpieczeństwa danych” – minister cyfryzacji Marek Zagórski, źródło: TVP Info

Czyli NAWET Pan minister ma z tym problem 😁.

W trakcie współpracy z agencjami spotkałem się też z podobnymi wątpliwościami, które mogę sprowadzić do pytania:

“Jak publikujemy content na profilu klienta to kto jest jego właścicielem: klient czy facebook?”

Odpowiedź może zaskoczyć zarówno Ciebie jak i Pana ministra: content i prawa do niego pozostają przy Tobie!

 Co facebook robi z Twoimi treściami

Pamiętasz jak weszło RODO? Oj się działo 😃.

Media i “internetowi znawcy tematu” prześcigali się w wyszukiwaniu “RODO absurdów”, a samo rozporządzenie przez długie miesiące na każdym kroku terroryzowało przedsiębiorców.

Tyle, że problem nie tkwił w samym RODO, ale raczej w tym, że…mało kto ten akt prawny przeczytał 🙄.

Gdyby Pan minister usiadł z przysłowiową kawką w przysłowiowy weekendowy poranek i po prostu przeczytał regulamin facebooka to wiedziałby kto jest właścicielem treści.

Tworząc konto na facebooku akceptujesz regulamin, który określa warunki na jakich facebook świadczy na Twoją rzecz usługi.

Jest to więc forma umowy, którą zawierasz “kliknięciem” myszy zamiast złożeniem podpisu pod akceptacją regulaminu.

Ten właśnie regulamin szczegółowo reguluje Twoją prawną relację z portalem Marka Zuckerberga.

A co w nim stoi napisane?

Otóż z chwilą, gdy Twój content ląduje na facebooku (czy nota bene na innych mediach społecznościowych) udzielasz portalowi licencji na jego wykorzystanie.

“Szczególnie w przypadku udostępniania, publikacji lub przesyłania treści objętych prawami własności intelektualnej w naszych Produktach lub w powiązaniu z nimi użytkownik udziela nam licencji niewyłącznej, zbywalnej, obejmującej prawo do udzielania sublicencji, bezpłatnej i globalnej do korzystania, wykorzystywania, dystrybuowania, modyfikowania, uruchamiania, kopiowania, publicznego odtwarzania lub wyświetlania, tłumaczenia jego treści i tworzenia na ich podstawie utworów pochodnych (zgodnie z wybranymi przez użytkownika ustawieniami prywatności i aplikacji). (…)Licencja wygaśnie w momencie usunięcia treści użytkownika z naszych systemów”.

Oto i cała tajemnica: facebook dostaje od Ciebie licencję, a więc prawną możliwość, aby Twój content był udostępniany i dystrybuowany w sieci.

Z kolei czym jest licencja?

Wracając na chwilę znowu do motoryzacyjnych analogi: jeżeli przenosisz prawa autorskie to tak jakbyś sprzedawał samochód, a jeżeli go tylko komuś pożyczasz to udzielasz mu licencji.

Proste? Proste 😁.

Content publikowany przez agencję social media

Przejdźmy teraz do drugiej kwestii czyli chleba powszedniego dla agencji social media.

Na zlecenie klienta agencja tworzy content i następnie go publikuje na facebookowej stronie obsługiwanej marki.

Jaki to ma wpływ na prawa autorskie do publikowanych treści?

Zacznijmy od pierwszego przypadku, w którym Twoja agencja social media nie ma podpisanej umowy z klientem.

Ot, luźna współpraca, w której Ty wystawiasz fakturę i regularnie publikujesz content, a klient ochoczo Ci płaci.

W takim przypadku publikując treści na profilu klienta udzielasz licencji zarówno klientowi jak i facebookowi.

Facebookowi, bo wynika to z postanowień omówionego powyżej regulaminu.

A klientowi?

Jak wielokrotnie wypowiadały się sądy (np: wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, I AGa 86/18) licencja może być klientowi udzielona w jakiejkolwiek formie, a nawet w sposób dorozumiany.

Co oznacza owa “dorozumianość” (jestem prawie pewny, że nie ma takiego słowa 😉).

Otóż w obrocie prawnym wiele umów zawieramy poprzez samo nasze zachowanie.

Jeżeli wystawiasz klientowi fakturę tytułem “obsługa social media” to domniemywać należy, że:

  1. stworzysz dla klienta content
  2. opublikujesz go na kontach social media klienta
  3. klient będzie mógł korzystać z contentu w mediach społecznościowych

W ten sposób klient nabywa od ciebie licencję na treści przygotowane przez Twoją agencję social media. Sam opublikowania treści i przyjęcia faktury przez klienta jest tego wystarczającym dowodem.

Kiedy agencja przenosi prawa autorskie do contentu

Nawet gdyby zachłanny facebook 😉 chciał mieć Twój content na własność i tak nie mógłby tego zrobić w drodze regulaminu.

Prawa autorskie, jak wielokrotnie pisałem tu, tu i tu, można przenieść tylko w drodze pisemnej umowy.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby w umowie o obsługę social media umówić się z klientem, że przeniesiesz na niego prawa autorskie.

Klient może być zainteresowany nabyciem pełni praw, gdyż będzie ich potrzebował, aby przerobić i ponownie wykorzystać treści (content repurposing staje się co raz bardziej popularny) .

Z kolei nic nie stoi na przeszkodzie, aby Twoja agencja social media przeniosła na klienta swoje prawa autorskie, a może to być okazja do wynegocjowania dodatkowego wynagrodzenia 😃.

Potrzebujesz umowy?

umowa o obsługę social media

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

przeniesienie praw autorskich

W tym tygodniu uczestniczyłem w jutubowym livie na kanale Szukam Pracy.

Prowadzący – Karol Wyszyński – zadał moje ulubione pytanie:

“co byś doradził twórcy który chce sprzedać swój utwór?”

O umowach mógłbym mówić dużo, ale to wiąże się z prawniczym żargonem i cytowaniem przepisów.

To raczej nie jest content na popularny kanał youtube 😉.

Przeniesienie praw autorskich to jednak temat bliski mojemu sercu i często przewijający się w mojej praktyce.

Zdecydowałem się więc udzielić jednej porady.

I tylko jednej, bo jestem gorliwym wyznawcą zasady Pareta.

Kto nie słyszał o genialnym włoskim ekonomiście to mu powiem, że odkrył on występującą w naszej rzeczywistości nierówną dystrybucja działań i wyników (najcześciej w stosunku 20/80).

Przekładając to praktykę mogę powiedzieć, że 80% problemów z prawem autorskim wynika z 20% tych samych, najczęściej popełnianych błędów.

Dlatego najlepszą poradę mogę sprowadzić do jednej prostej zasady:

SPRZEDAWAJ SWOJE PRAWA AUTORSKIE JAKBYŚ SPRZEDAWAŁ SWÓJ SAMOCHÓD

Dlaczego i jak to zrobić?

Przeniesienie praw autorskich z chwilą zapłaty

Zastanówmy się wspólnie jak ludzie sprzedają swoje samochody.

Najpierw pojawia się kupiec, strony negocjują cenę, a gdy dojdą do porozumienia – podają sobie ręce.

Co się dzieje dalej?

Zasadniczo ludzie podpisują umowę, sprzedawca bierze gotówkę do ręki i wręcza nabywcy kluczyki do jego samochodu.

Mało kto podpisuje umowę sprzedaży samochodu, a następnie, patrząc jak nowy właściciel odjeżdża w siną dal, cierpliwie czeka na przelew ceny.

Jak pomyślisz o tej drugiej sytuacji w kontekście sprzedaży samochodu to brzmi to absurdalnie, prawda? 😁

A zdecydowana większość agencji reklamowych “wybiera” właśnie tę drugą opcję.

Piszę “wybiera”, bo nie jest to świadomy wybór.

Agencja reklamowa zawiera umowę natychmiast przenoszącą prawa autorskie na klienta i… czeka na przelew.

A druga strona może bez płacenia korzystać z Twoich praw autorskich, tak jakby jeździła Twoim samochodem 😉.

Jak temu zaradzić?

Obiecałem Ci prosty sposób więc oto i on:

W umowie wpisz tę prostą klauzulę:

“Przeniesienie praw autorskich z agencji na klienta następuje z chwilą zapłaty określonego w umowie wynagrodzenia”

Z prawnego punktu widzenia oznacza to, że  umowa może być skutecznie zawarta, ale nie wywrze skutków prawnych dopóki Ty nie otrzymasz pieniędzy.

Wracając więc jeszcze na chwilę do motoryzacyjnych analogi:

Papier na sprzedaż samochodu jest podpisany, ale kluczyki do niego nadal mam ja więc… “show me the money” 😁.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

regulamin konkursuPrzeglądając LinkedIN (tutaj możesz zaprosić mnie do kontaktu 😃) natrafiłem na post dotyczący pewnego konkursu.

Komentujących wzburzyła (zresztą całkiem słusznie) formuła tej “akcji”.

Otóż duży producent farmaceutyczny zaoferował, że za najlepsze logo zapłaci laureatowi konkursu…1.500 zł.

I oczywiście “chcącemu nie dzieje się krzywda“, nie ma obowiązku uczestnictwa w takim przedsięwzięciu i jak się komuś nie podoba to może sobie odpuścić 😁.

Niemniej jednak rozumiem zbulwersowanie przedstawicieli branży kreatywnej.

Sam kiedyś widziałem jak jakiś podmiot oferował, że chętnie przyjmie obsługę prawną po stawce 30 zł brutto za godzinę. Reakcja prawników była dokładnie taka sama jak agencji marketingowych w przypadku tej logtypowej akcji.

Nie to jest jednak przedmiotem tego wpisu, bo regulamin konkursu skłonił mnie do zupełnie innych przemyśleń.

Pytanie jakie sobie zadałem to: “jak takie regulaminy mają się do skutecznego przeniesienia autorskich praw majątkowych do logotypu?”.

W końcu na blogu wielokrotnie Cię przestrzegałem, że przeniesienie praw autorskich powinno nastąpić w formie pisemnej umowy.

Umówmy się tak:

Najpierw przeanalizuję dla Ciebie ten regulamin konkursu, bo jest on dość typowy.

Następnie opowiem Ci co na to prawo i jak łatwo zaliczyć wpadkę w takich konkursach.

A na sam koniec podam Ci na tacy gotowe rozwiązanie czyli co zrobić żeby było dobrze 😉.

Regulamin konkursu – analiza

Patrząc na omawiany regulamin od razu w oczy rzuca się cel organizacji całego konkursu.

“Celem konkursu jest wyłonienie oryginalnego projektu graficznego LOGO (…) , które stanie się elementem oficjalnej identyfikacji wizualnej Spółki i będzie przeznaczony do celów promocyjnych, popularyzatorskich, reklamowych, korespondencyjnych i identyfikacyjnych. W szczególności wykorzystywane będzie na papierze firmowym i innych materiałach poligraficznych, wydawnictwach, plakatach, ulotkach, opakowaniach, ogłoszeniach prasowych i spotach telewizyjnych, banerach promocyjnych, gadżetach okolicznościowych, nośnikach elektronicznych i w grafice internetowej”.

Organizator zatem powinien szczególnie zadbać o prawa autorskie, bo bez nich nie będzie mógł legalnie wykorzystywać pracy konkursowej.

Żebyś mógł uczestniczyć w tym konkursie musisz:

Co zawiera załącznik?

  • Twoje oświadczenie, że jesteś autorem logotypu,
  • Zobowiązanie, że zawrzesz z producentem farmaceutycznym umowę o przeniesienie praw autorskich,
  • Prostą klauzulę o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych (odwołującą się do nieobowiązującej już ustawy…).

Następnie swoją pracę i wypełniony załącznik przesyłasz na wskazany w regulaminie adres e-mail i … czekasz.

Decyzja komisji konkursowej będzie ogłoszona na stronie producenta, a ty jako laureat zostaniesz dodatkowo poinformowany
e-mailem.

Jako zwycięzca otrzymasz nagrodę 1.500 zł, a producent stanie się właścicielem logotypu.

Klauzula przeniesienia praw brzmi dokładnie tak:

“Nagrodzona praca staje się własnością Organizatora w zamian za wypłaconą nagrodę pieniężną”

Z pozoru wszystko wygląda ok. Tak normalnie, prawda?

Otóż ten regulamin konkursu i jemu podobne nie sprawi, że organizator nabędzie prawa autorskie do logotypu.

Regulamin konkursu, a przeniesienie praw autorskich

Na początek muszę się rozprawić z pewnym mitem, który niestety pokutuje na Internetach.

Sprawcą zamieszania jest dokładnie art. 921 §3 kodeksu cywilnego:

Art.  921.  [Nagroda konkursowa]

§  1. Publiczne przyrzeczenie nagrody za najlepsze dzieło lub za najlepszą czynność jest bezskuteczne, jeśli nie został w nim oznaczony termin, w ciągu którego można ubiegać się o nagrodę.

§  2. Ocena, czy i które dzieło lub czynność zasługuje na nagrodę, należy do przyrzekającego, chyba że w przyrzeczeniu nagrody inaczej zastrzeżono.

§  3. Przyrzekający nagrodę nabywa własność nagrodzonego dzieła tylko wtedy, gdy to zastrzegł w przyrzeczeniu. W wypadku takim nabycie własności następuje z chwilą wypłacenia nagrody. Przepis ten stosuje się również do nabycia praw autorskich albo praw wynalazczych.

Z zaznaczonego przeze mnie fragmentu wynika, że organizator nabywa prawa autorskie z chwilą wypłacenia nagrody.

Prosty przepis i chyba jak regulamin konkursu go ma to nie ma nad czym filozofować, prawda?

Błąd 😁 !

Moje dotychczasowe doświadczenie zawodowe nauczyło mnie dwóch rzeczy:

  • raz: im bardziej prosty przepis tym większe wątpliwości w jego stosowaniu,
  • dwa: w stosowaniu prawa jest zawsze miejsce na filozofię (na studiach jest nawet przedmiot “filozofia prawa” 😉).

Otóż ten nieszczęsny art. 921 kodeksu cywilnego służy jedynie do prawnego “powiązania” wydania nagrody z nabyciem przez organizatora praw autorskich do dniej.

W żaden sposób regulamin konkursu nie może być prawną “drogą na skróty” do nabycia praw autorskich.

Owszem, organizator może nabyć prawa autorskie w toku konkursu, ale tylko jeżeli obydwie strony zachowają formę pisemną dla swoich oświadczeń.

Co to oznacza w praktyce i z czego to wynika?

Zgłoszenie konkursowe i wybór laureata tylko na piśmie

Otóż gdybyś zgłosił się do udziału w konkursie to z prawnego punktu widzenia Twoje zgłoszenie należałoby zakwalifikować jako ofertę zawarcia umowy przeniesienia praw autorskich.

Taka oferta (zgłoszenie) powinna być sporządzona w takiej samej formie jak umowa przeniesienia praw autorskich.

Czyli na piśmie!

Nie wystarczy tutaj skan załącznika i przesłanie go mailem.

Wynika to z art. 78 kodeksu cywilnego:

“Do zawarcia umowy wystarcza wymiana dokumentów obejmujących treść oświadczeń woli, z których każdy jest podpisany przez jedną ze stron, lub dokumentów, z których każdy obejmuje treść oświadczenia woli jednej ze stron i jest przez nią podpisany”

Z tego samego powodu organizator konkursu również powinien na piśmie poinformować laureata, że jego zgłoszenie wygrało konkurs.

Wtedy z prawnego punktu widzenia dochodzi do wymiany podpisanych przez strony dokumentów zawierających ich oświadczenie woli.

Tyle w kwestii konkursowych technikaliów, bo do omówienia pozostaje nam jeszcze druga, równie ważna kwestia.

Jeżeli organizator konkursu chce skutecznie nabyć prawa autorskie powinien, ba MUSI, określić w regulaminie pola eksploatacji na jakich będzie wykorzystywać np: logotyp.

Trzeba zadbać o to żeby z regulaminu wynikało, że za wykorzystywanie logotypu na każdym z pól eksploatacji nie wiązało się z obowiązkiem zapłaty dodatkowego wynagrodzenia laureatowi konkursu.

I przede wszystkim pamiętać żeby regulamin konkursu dopuszczał wprowadzanie zmian do logotypu (naruszenia jego integralności, wykorzystywania go w całości lub części, łączenia go z innymi utworami etc.).

Mógłbym tak dalej wymieniać, ale sprowadzę to do jednej prostej zasady:

w kwestii praw autorskich pisz regulamin tak jakbyś pisał umowę o przeniesie tych praw

No dobrze, tyle teorii, a teraz przejdźmy do praktycznych rozwiązań.

Jak regulamin konkursu powinien zabezpieczać jego organizatora

Wróćmy na chwilę to analizowanego wcześniej regulamin konkursu.

Łatwo można zauważyć tutaj pewną niekonsekwencję:

Z jednej strony organizator nabywa prawa a chwilą zapłaty nagrody, a z drugiej zaś w załączniku uczestnik zobowiązuje się zawrzeć umowę przenoszącą prawa autorskie na organizatora.

Czyli ten organizator nabywa prawa autorskie “z automatu” płacąc nagrodę czy też musi dokonać z laureatem jakichś dodatkowych formalności?

W rzeczywistości to dwie, wzajemnie wykluczające się ścieżki nabycia praw autorskich w toku konkursu.

A jak zrobić to poprawnie?

Dwa sposoby nabycia praw autorskich w toku konkursu

Jeżeli chcesz żeby organizator konkursu nabył prawa autorskie na podstawie regulaminu:

  1. umieść w regulaminie klauzulę, że organizator nabywa prawa autorskie z chwilą zapłaty nagrody,
  2. określ w regulaminie najważniejsze postanowienia dotyczące praw autorskich (wymień m.in. pola eksploatacji),
  3. przygotuj załącznik do regulaminu który będzie zgłoszeniem konkursowym zawierającym tekst całego regulaminu,
  4. zobowiąż uczestników konkursu do przesyłania zgłoszeń konkursowych na piśmie pocztą tradycyjną,
  5. po rozstrzygnięciu konkursu poinformuj laureata na piśmie, że jego zgłoszenie wygrało i wypłać mu nagrodę.

Zaletą tego rozwiązania jest jego skuteczność. Z prawnego punktu widzenia wszystko dzieje się automatycznie.

Zanim coś powiesz: WIEM, że nie jest to najbardziej wygodna ścieżka konkursowa.  W prawie już tak jest, że wygoda i skuteczność rzadko idą w parze 😁.

Na osłodę podam też drugą, alternatywną ścieżkę:

  1. umieść w regulaminie klauzulę, że laureat nabywa prawo do nagrody z chwilą zawarcia umowy o przeniesienie praw autorskich,
  2. przygotuj załącznik do regulaminu który będzie zawierał wzór umowy o przeniesienie praw autorskich,
  3. cały konkurs przeprowadź online,
  4. po wyłonieniu laureata poproś go o przesłanie pocztą tradycyjną podpisanej umowy o przeniesienie praw autorskich,
  5. gdy otrzymasz podpisany egzemplarz umowy również podpisz go, odeślij laureatowi i wypłać mu nagrodę.

Wadą tego rozwiązania jest to, że jak laureat zmieni zdanie i nie będzie chciał już podpisać z organizatorem umowy to nie ma prawnych narzędzi do jego “przymuszenia”. Taka jest cena wygody jaką zapewnia przeprowadzenie konkursu w 100% online.

Teraz wyobraź sobie, że producent farmaceutyczny, które regulamin omawiałem, przez lata korzystał z logotypu przygotowanego przez laureata.

Wszystko byłoby w porządku, aż pewnego dnia otrzyma list adwokacki z którego wynika, że bezprawnie korzysta z logotypu na swojej stronie, produktach i spotach reklamowych itd.

Wszędzie korzysta z niego bezprawnie więc pewnie przyjdzie mu słono za to zapłacić!

Skoro już wiesz, że jeżeli Twoja agencja organizuje konkursy w imieniu swoich klientów to musisz zwracać uwagę na kwestie praw autorskich. Ryzyko jest takie, że Twój klient wypłaci nagrodę, ale nie nabędzie skutecznie praw autorskich.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

Marketing usług prawniczych to od lat specjalność Rafała Chmielewskiego, autora książki “Pamiętnik Adwokata“.

Rafał z powodzeniem rozwija swoją agencję Web Lex i tyle blogów marketingowych, że już się pogubiłem:

Wspólnie z Rafałem nagraliśmy podcast, w którym rozmawiamy o tym czym jest marketing usług prawniczych, jak “uprawiać” go skutecznie i co na to wiążące prawników kodeksy etyki.

Zapraszam do jego wysłuchania!

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

  • Marketing Medyczny i reklama fizjoterapeutów – Reklama fizjoterapeutów podlega obostrzeniom jak u innych zawodów medycznych.Wynika to z faktu dodania ich praktyk do ustawy o działalności leczniczej.
  • Marketing prawniczy – Jak zgodnie z prawem promować usługi prawników? Zakaz reklamy nie oznacza, że marketing prawniczy z góry jest skazany na porażkę.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów

marketing prawniczyRedagując tytuł tego wpisu zorientowałem się, że napisałem “jak zgodnie z prawem reklamować usługi prawników”.

Faux pas!

W kontekście prawników “zgodna z prawem reklama” to taki trochę oksymoron 😁.

Dlaczego?

Bo reklama usług przedstawicieli zawodów prawniczych jest surowo zakazana.

Na szczęście marketing prawniczy to pojęcie znacznie szersze niż “zwyczajny” perswazyjny komunikat reklamowy.

Zanim jednak zagłębimy się w odmęty korporacyjnych zakazów pozwól, że opowiem Ci jak zawody prawnicze zmieniały się dosłownie na MOICH oczach.

Marketing prawniczy kiedyś a dziś

Moją pierwszą praktykę w kancelarii rozpocząłem w 2006 roku. Od tego momentu ja i branża prawnicza byliśmy nierozłączni 😃.

No prawie, bo w tym okresie przemyślenia o mojej zawodowej przyszłości miałem naprawdę przeróżne…

Wróćmy jednak na (prawniczą) ziemię.

Z praktykanta szybko stałem się stażystą, pracownikiem, aplikantem, aż w końcu adwokatem. To juz 14 lat.

Może nie jest to imponujący szmat czasu, ale GWARANTUJE CI, że dla nas prawników to jest przepaść.

I to przepaść cywilizacyjna, pokoleniowa oraz…technologiczna 😉.

Pamiętam klientów stłoczonych w poczekalni, ogłoszenia o usługach kancelarii w książkach telefonicznych i strony www kodowane w htmlu oraz javie.

Sprzedawanie usług prawnych było wówczas tak proste jak sprzedawanie wody na pustyni.

Każdy potrzebował wody, a ty miałeś z nią stragan. Jedyny taki stragan w okolicy.

Nie wierzysz mi? Wyobraź sobie, że wtedy z powodzeniem funkcjonowały jeszcze tzw. dyżury adwokackie.

Adwokat na “żółtych stronach” (czy nawet na tablicy swojej kancelarii) pisał w jakie dni i o jakich godzinach przyjmuje klientów.

Chciałeś zasięgnąć porady? Jeżeli przyszedłeś w czasie dyżuru i akurat nie było kolejki to miałeś szansę się “załapać” 😁.

A marketing prawniczy?

W tamtych czasach Pani Dorota Hołubiec popełniła książkę “Zarządzanie kancelarią prawną. 100 najważniejszych pytań jak robić to skutecznie“. W tej niezwykle progresywnej pozycji autorka poświęciła cały rozdział na analizę “Dlaczego większość prawników nie zajmuje się marketingiem usług prawnych? 10 najważniejszych powodów. “.

Nie dziw więc się więc, że to właśnie w tych żyznych dla prawników czasach powstała większość regulacji prawnych, o których zaraz Ci opowiem.

W końcu co mógł zepsuć taki zakaz reklamy? Nie była ona nikomu do szczęścia potrzebna, bo mając togę w ręku to tak jakby trzymało się w niej prawniczy odpowiednik “rogu obfitości“.

Zanim jednak do tego przejdziemy chciałem wyjaśnić jedną, ale za to kluczową dla marketingu prawniczego sprawę.

Czy prawo zabrania prawnikom się reklamować?

Jak wyjaśniałem już we wpisie o podstawach prawa reklamy przepisy go dotyczące są “porozrzucane” po różnych ustawach.

Przykładowo zakaz korzystania z reklamy u lekarzy wynika z zapisów ustawy leczniczej.

U prawników jest nieco inaczej.

Jeżeli weźmiesz do ręki ustawę prawo o adwokaturze to szybko zauważysz, że nie ma tam słowa o reklamie.

Gdzie więc znajdują się te sławetne surowe zakazy?

Prawnicy, tak jak przeważająca większość tzw. wolnych zawodów, organizują się w samorządy.

Samorządy to taki rodzaj organizacji branżowych. Tyle, że prawnicy mają obowiązek do nich należeć (inaczej nie można wykonywać zawodu) no i za członkostwo trzeba płacić…składki 😉.

Dodatkowo samorządy mogą podejmować uchwały, które to prawnicy muszą przestrzegać, pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Tak właśnie zakaz reklamy pojawił się w prawniczym świecie – w drodze uchwały. Czyli nie była to radosna twórczość ustawodawcy, ale sami prawnicy uznali, że generalnie to dobry pomysł.

Uchwały podjęte w czasach, gdy Internet był jedynie nowinką technologiczną, obowiązują jednak także teraz, w czasach gdy wielkimi krokami zbliżamy się do web 6.0.

A konsekwencje tego stanu rzeczy są następujące…

Marketing prawniczy a Kodeks Etyki Adwokackiej

Na adwokatach spoczywa obowiązek przestrzegania Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej, który został uchwalony przez
Naczelną Radę Adwokacką 10 października 1998 r. (uchwała nr 2/XVIII/98).

Kodeks Etyki Adwokackiej wprost posługuje się pojęciem reklamy:

§ 23
Adwokata obowiązuje zakaz korzystania z reklamy, jak również zakaz pozyskiwania
klientów w sposób sprzeczny z godnością zawodu oraz współpracy z podmiotami
pozyskującymi klientów z naruszeniem prawa lub zasad współżycia społecznego.”

W uchwale nie wyjaśniono czym jest reklama, więc pojęcie to należy rozumieć możliwie szeroko.

Jak bardzo szeroko? Cóż, nawet wykupienie usługi Google Ads może skończyć się dla adwokata wyrokiem dyscyplinarnym.

Na szczęście kodeks został zmieniony i dodano do niego §23a będący furtką przez którą do gry może wejść marketing prawniczy.

Skupmy się na tym co w paragrafie jest istotne:

Ҥ 23a
1. Adwokat jest uprawniony do informowania o swojej działalności zawodowej [poprzez – przyp. mój]
(…)
d) zamieszczanie wpisów w książkach adresowych i telefonicznych;
e) przesyłanie informacji za pomocą elektronicznych środków komunikacji na wyraźne
życzenie potencjalnego klienta;
f) umieszczanie informacji na stronach internetowych oraz umieszczanie danych o tej
stronie w katalogach i wyszukiwarkach;
(…)
h) wydawanie broszur lub informatorów.”

Połączenie wszystkich powyższych, dozwolonych działań pozwala adwokatowi na korzystanie z content marketingu.

W końcu jeżeli napiszę wpis i umieszczę go na tym blogu to właśnie “wydałem broszurę lub informator” i “umieściłem te informacje na stronie internetowej”.

Dlaczego więc zakazane jest korzystnie z narzędzi takich jak Google Ads czy Facebook Ads?

Zauważ, że kodeks pozwala jedynie na “przesyłanie informacji za pomocą elektronicznych środków komunikacji na wyraźne życzenie potencjalnego klienta”. Istota wszelkich płatnych promocji sprowadza się do “wplecenia” tych treści ze znacznikiem “sponsorowane” do normalnego feeda użytkownika np: Facebooka. I chociaż wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do konsumowania w ten sposób różnych treści to jednak będąc potencjalnym klientem nie wyraziliśmy uprzedniej zgody na przesyłaniem nam informacji sponsorowanych.

Marketing prawniczy a Kodeks Etyki Radcy Prawnego

Radcowie prawni są zawodem, który z biegiem czasu ewoluował i dzisiaj praktycznie niczym nie różni się od zawodu adwokata.

Radcowie prawni mogą być jednak dodatkowo zatrudniani na umowę o pracę, a adwokat MUSI prowadzić swoją działalność.
To byłoby na tyle jeżeli chodzi o zawodowe wyróżniki 😉.

Podział na dwa różne zawody, dwa różne samorządy i dwie różne togi (radcowie noszą niebieski żabot) jest zupełnie sztuczny.

Jeżeli jednak chodzi o marketing prawniczy to w kodeksie etyki radcy prawnego czeka Cię niespodzianka:
brak jakiejkolwiek wzmianki o zakazie reklamy.

Radcę prawnego obowiązują za to różne wymogi dotyczące “informowania o wykonywaniu zawodu oraz pozyskiwania klientów”.

Zasady te wydają się z pozoru rozsądne i nie powinny nastręczać problemów interpretacyjnych:

“Radca prawny może pozyskiwać klientów w sposób zgodny z prawem, dobrymi obyczajami i z poszanowaniem godności zawodu”

Skoro w kodeks nie mówi nic o reklamie to czy radca prawny może się reklamować, albo chociaż korzystać z Facebook Ads?

Nie.

Komisja Etyki i Wykonywania Zawodu przedstawiła takie stanowisko:

“Choć przepisy samorządowe radców prawnych nie wyrażają wprost zakazu reklamy, w przypadku zawodu zaufania publicznego istnieje szereg quasi zakazów promocji, które winny być przez jego członków respektowane (…).Korzystanie z odpłatnej opcji promowania postów na portalach społecznościowych z jednoczesnym ustawieniem zasięgu osobowego i terytorialnego tejże promocji stanowi formę natarczywej i nachalnej reklamy. Użytkownicy portalu zostają pozbawieni możliwości wyboru, promowane posty radcy prawnego wyświetlają się w aktualnościach z dopiskiem „sponsorowane” w wybranych przez radcę prawnego częstotliwościach.”

Jednak tak samo jak u adwokatów nic nie stoi jednak na przeszkodzie żeby radca prawny korzystał z szeroko pojętego content marketingu.

Wszelkie inne formy promocji są wątpliwe, bo a nuż ktoś uzna, że właśnie naruszyliśmy jeden z niepisanych “quasi zakazów promocji“…

Zakaz reklamy u innych zawodów prawniczych

W pozostałych zawodach prawniczych jakakolwiek forma reklamy jest surowo zakazana.

Jak bardzo? Papierkiem lakmusowym niech będzie Google Ads. Wpisując w wyszukiwarkę “notariusz Warszawa” i “komornik Warszawa” nie natrafiłem na ANI JEDNĄ reklamę.

Dlaczego?

Kodeks Etyki Zawodowej Komornika Sądowego stanowi, że “Komornika obowiązuje zakaz stosowania reklamy, w tym osobistej, w jakiejkolwiek postaci“.

W podobnym tonie wypowiedziała się Krajowa Rada Notarialna, która ustanawiając Kodeks Etyki Zawodowej Notariusza przewidziała w nim, że “do działań nieuczciwej konkurencji zalicza się również uprawianie reklamy osobistej, w jakiejkolwiek postaci“.

Jak dalece posunięta jest gorliwość notariatu w “zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”?

Niech za przykład posłuży fakt, że kiedyś w tym zawodzie obowiązywała zasada, że notariuszowi wolno otworzyć kancelarię w budynku, w którym mieści się już inna kancelaria, jedynie pod warunkiem uzyskania zgody Rady Izby Notarialnej.

Do akcji musiał wówczas wkroczyć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i zakazać takich…zakazów.

Quo vadis marketingu prawniczy?

Przeczytanie tego wpisu zapewne nie napawa Cię optymizmem.

Właściwie to nie jest do końca jasnym czego wolno, a czego nie wolno.

Bo niby nawet jak nie ma zakazu reklamy to “tak jakby” on jest. Chociaż nie zawsze i “to zależy” 😉.

W takich warunkach agencji reklamowej specjalizującej się w marketingu prawniczym może być trudno konstruować swoją ofertę.

Mimo wszystko należy uznać, że w zawodach prawniczych powoli coś się zmienia.

Obecnie adwokatura pracuje nad nowym kodeksem etyki, który miałby znosić zakaz reklamy.

Z kolei u radców prawnych na wykładach gości spec od marketingu prawniczego czyli prof. Ryszard Sowiński, który dodatkowo przygotowuje dla nich raport “Strategie konkurowania indywidualnych kancelarii radców prawnych“.

Zmiany będą postępować, bo do zawodów prawniczych wchodzą kolejne pokolenia i to one będą w przyszłości decydować jak zgodnie z prawem będzie można promować usługi prawników.

Brak czasu na czytanie?

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Zobacz także:

Podziękowania dla:

  • Johan Gabriel Richert. Creator: Ida Hjärne. Date: unknown. Institution: Nationalmuseum, Sweden. Provider: Museu. Providing Country: Sweden. PD for Public Domain Mark

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 607 610 718e-mail: bartosz@gajekpartnerzy.pl

umów bezpłatną konsultację | sklep ze wzorami umów