fbpx

Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Sklep

projekt reklamyDzisiaj za sprawą czytelnika wracam do tematu wszelkiego rodzaju projektów i praw do nich:

Adam Lipiec 18, 2019 o 14:39 [edycja]

W takim razie po zapłacie za wykonanie projektu reklamy kto staje się właścicielem projektu ?

We wpisie “Prawna ochrona reklamy i jej brak” opisywałem sytuację agencji reklamowej, która nie otrzymała zapłaty za wykonany projekt reklamy.

Dlaczego? Sąd uznał, że projekt reklamy przygotowany przez agencję był tak “słaby twórczo”, że nie można było go uznać za utwór.

Brak uznania projektu za utwór oznacza, że nie jest chroniony przez prawo autorskie.

W konsekwencji agencja reklamowa domagała się zapłaty za naruszenie praw autorskich, których w rzeczywistości nie posiadała.

Bo prawda jest taka, że nie wszystko co stworzysz niejako “z automatu” podlega ochronie przez prawo autorskie.

Projekt reklamy musi być oryginalny i indywidualny żeby podlegał ochronie.

Jeżeli taki nie jest to nie pomogą na to żadne zastrzeżenia praw autorskich czy klauzule umowne.

To czy Twój projekt reklamy jest utworem czy też nie ma jednak wpływu na to czy należą Ci się pieniądze za jego wykonanie

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to zagadnienie nieco abstrakcyjne więc postaram się to wyjaśnić na przykładzie… moich wizytówek 😁.

Projekt prostej wizytówki

Załóżmy, że przychodzę do drukarni i proszę o zaprojektowanie najprostszej wizytówki na świecie oraz jej druk.

Dosłownie chcę mieć tam tylko dwa kolory i moje dane.

Przyjmijmy, że mam obsesję na punkcie minimalizmu 😁.

Drukarnia mówi: “ok projekt wizytówki 15 zł, druk 60 zł. Pasuje?”

Ponieważ kiwam porozumiewawczo głową to grafik siada do komputera i po paru minutach przynosi zamówione przeze mnie “cudo”.

Nie ma tutaj żadnej oryginalności (czyli dokładnie to co zamówiłem 😁), ale to nie znaczy, że mogę powiedzieć “biorę, ALE NIE PŁACĘ ZA PROJEKT”.

Za projekt muszę zapłacić, bo go zamówiłem. Z drukarnią wiąże mnie przecież ustna umowa o dzieło, a praca grafika nie jest za darmo.

Projekt faktycznie jest tak prosty, że nie podlega ochronie prawa autorskiego, ale to nie ma wpływu na obowiązek zapłaty.

Ale gdy dostanę projekt np: w pliku ai to mogę z nim zrobić co mi się podoba, bo nie podlega on ochronie prawa autorskiego.

Czyli co?

A no mogę przerobić wizytówkę, wyrzucić ją na moją stronę albo wydrukować na koszulce 😁. Hulaj duszo!

Bo w sensie prawnym nie ma “właściciela” projektu.

Drukarnia otrzymała pieniądze za prace projektowe, a ja otrzymałem plik z którego mogę w przyszłości skorzystać.

A gdybym drukarni nie zapłacił?

Drukarnia powinna wtedy założyć mi typową sprawę o niezapłaconą fakturę, a o  nie o ochronę praw autorskich (jak to błędnie zrobiła agencja reklamowa w tej sprawie).

Projekt wizytówki i logotypu

Drugiego scenariusza nie muszę sobie wyobrażać, bo sam w nim byłem 😃.

Zamówiłem w agencji reklamowej projekt logotypu dla mojej spółki oraz projekt wizytówki.

Logotyp i użyte w nim kolory od razu wpadły mi w oko, a na ich bazie powstała później wizytówka.

W przeciwieństwie do pierwszego przykładu wizytówki “minimalistycznej” tutaj już mamy do czynienia z “ładunkiem twórczym”. Autor włożył w ten logotyp na tyle dużo pracy i kreatywności, aby miało on indywidualny charakter.

I z cała pewnością logo to podlega ochronie przez prawo autorskie.

Czy to z kolei oznacza, że muszę za te prawa autorskie zapłacić?

Tak i nie 😃

Tutaj również łączyła mnie umowa o dzieło i przede wszystkim płaciłem autorowi za jego pracę.

Prawa autorskie do logotypu otrzymałem w ramach całego wynagrodzenia (prawa te mogą one być też przeniesione nieodpłatnie).

Uzyskanie tych praw autorskich sprawia, że mogę korzystać z tego logotypu w różnych kontekstach (nazywa się je polami eksploatacji). Czyli mogę umieścić je na blogu, papierze firmowym czy wizytówce.

Gdybym tych praw autorskich nie nabył, a chciał używać logotypu np: w intro na moim kanale youtube to autor mógłby się temu sprzeciwić. Albo żądać dodatkowej zapłaty. Albo jedno i drugie 😁

Tym razem w sensie prawnym właścicielem projektu był autor w zakresie w jakim przysługiwały mu prawa autorskie do niego.

Kiedy agencja reklamowa przeniosła te prawa autorskie na mnie to można (w pewnym uproszczeniu) powiedzieć, że nabyłem prawa do projektu.

Projekt reklamy a nabycie do niego praw

Na koniec jeszcze kilka słów przestrogi:

Wiesz, że gorąco zachęcam do podpisywania umów 😁 .

Umowy rozwiązują zarówno kwestie zapłaty za przygotowanie projektu, jak i praw do niego (przeniesienie praw autorskich).

Po prostu z takiego kontraktu jasno wynika kto i za co płaci!!

Dlatego w umowie zawsze powinna znaleźć się klauzula dotycząca o przeniesieniu autorskich praw majątkowych.

W moim wzorze umowy agencji reklamowej znajdziesz wszystkie postanowienia. Korzystając z niego z jednej strony odpowiednio zabezpieczysz interesy Twojej agencji reklamowej, a z drugiej dajesz klientowi gwarancję, że faktycznie otrzyma to za co zapłacił.

Chcesz porozmawiać o Twojej sprawie?

Umów bezpłatną konsultację

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?wzór umowy agencja reklamowa pdf

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Checklista do umowy dla agencji reklamowej – Checklista do umowy może być bardzo pomocna dla agencji reklamowej. Taka lista kontrolna nie zwalnia od myślenia, ale ustrzeże Cię od dużej wpadki.
  • Dodatkowe zastrzeżenia na fakturze – Klient nie chce podpisać z Tobą umowy? Dodatkowe zastrzeżenia w fakturze VAT są dopuszczalne i mogą wywołać dla agencji reklamowej takie same skutki.

Podziękowania dla:

reklama fizjoterapeutówDzisiaj za sprawą czytelniczki na tapetę wraca marketing medyczny.

Trafiło bowiem do mnie celne pytanie:

“Iwona Lipiec 11, 2019 o 05:20 [edycja]

Czy ustawa o zakazie reklamy dotyczy również fizjoterapeutów?”

W pierwszym odruchu chciałem to raz-dwa sprawdzić i udzielić krótkiej odpowiedzi.

Aż tu nagle…

Natrafiłem na coś co tygrysy prawnicy lubią najbardziej: gąszcz przepisów.

Jakże nie dać w nie nura?

Po pierwsze weszła w życie ustawa z dnia 25 września 2015 r. o zawodzie fizjoterapeuty.

Dla kogoś kto “siedzi” w temacie fizjoterapii to oczywiście “old news”.

Ja o planach rządu na tą ustawę usłyszałem od Pana fizjoterapeuty kilka lat temu, gdy składał mnie do kupy po nartach 😁

Ustawa ostatecznie weszła w życie, ale reklama fizjoterapeutów  nie jest przedmiotem jej zainteresowań.

Przy okazji lekarzy rozpisywałem o tym, że dodatkowy zakaz reklamy wprowadził samorząd lekarski.

Skoro więc ustawa o zawodzie fizjoterapeuty powołała do życia nowy samorząd to być może tam należało szukać odpowiedzi.

Krajowa Izba Fizjoterapeutów a marketing medyczny

KIF jest tworem delikatnie mówią dość młodym (dla porównania: samorząd adwokacki właśnie świętował swoje 100-lecie).

Stąd też i dorobek w zakresie uchwał i kodeksów etyki jest dość skromny 😁.

Reklama fizjoterapeutów doczekała się tylko niewielkiej wzmianki w Zasadach Etyki Zawodowej, gdzie ujęto taką zasadę:

“7. Fizjoterapeuta postępuje tak, aby budzić zaufanie i szacunek swoją nienaganną postawą.

(…)

9. Fizjoterapeuta nie reklamuje towarów i usług, jeżeli uwłacza to godności i kompetencjom fizjoterapeuty, podważa zaufanie do zawodu, jest sprzeczne z aktualnym poziomem wiedzy medycznej lub może wpływać negatywnie na obiektywizm w wykonywaniu przez niego czynności zawodowych”.

Cytowany punkt 7 pozornie nie ma nic wspólnego z reklamą. Podobne regulacje u innych wolnych zawodów są jednak podstawą do odpowiedzialności dyscyplinarnej za posługiwanie się nieuczciwą reklamą.

Takim “nieuczciwym przekazem” mógłby być spot, w którym fizjoterapeuta usiłuje wywołać u odbiorcy strach grożąc, że brak wizyty u niego grozi ciężkim kalectwem.

To raczej mało prawdopodobne żeby ktoś wpadł na taki pomysł na promocję swojej praktyki fizjoterapeutycznej 😁.

Z kolei punkt 9 “Zasad Etyki Zawodowej” ograniczać ma wystąpienia fizjoterapeutów w reklamach różnych “medykamentów”.

Podobnie tą kwestię reguluje samorząd lekarski.

Można więc powiedzieć, że reklama fizjoterapeutów nie została uregulowana w uchwałach samorządu.

Jednak wejście w życie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty pociągnęło za sobą jeszcze jedne skutek.

Reklama fizjoterapeutów to reklama działalności leczniczej

Obecne przepisy ustawy o działalności leczniczej przewidują, że “Lekarze, pielęgniarki i fizjoterapeuci mogą wykonywać swój zawód w ramach działalności leczniczej (…) po wpisaniu do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą“.

Ci fizjoterapeuci, którzy wykonują jeszcze zawód w ramach działalności gospodarczej mogą ją kontynuować bez wpisu do rejestru podmiotów leczniczych, ale tylko do 31 października 2019 r. Po tym terminie fizjoterapeuta będzie musiał wybrać jakąś formę prowadzenia swojej praktyki będącej jednocześnie podmiotem leczniczym.

Jakie to ma znaczenie?

A no dla fizjoterapeutów aktualnym jest więc zakaz, o którym pisałem w cz.1 marketingu medycznego.

Dla przypomnienia:

“Podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych. Treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy”.

Skoro więc fizjoterapeuci mogą wykonywać swój zawód w ramach działalności leczniczej to obowiązują ich również ograniczenia dotyczące reklamy takich podmiotów. 

Różnica pomiędzy lekarzami i fizjoterapeutami w zakresie posługiwania się reklamą jest więc niewielka.

Lekarze co prawda mają w kodeksie etyki zakaz używania reklamy, ale stanowi one właściwie tylko powielenie zakazu już istniejącego w ustawie o podmiotach leczniczych.

Fakt, że obecnie fizjoterapeuci podobnym norm etyki nie mają (a i to może bardzo szybko się zmienić) nie ma większego wpływu na ich sytuację prawną, gdyż obostrzenia marketingu medycznego dotyczą także ich.

Zajmujesz się marketingiem medycznym i chcesz porozmawiać o Twojej sprawie?

 

Umów bezpłatną konsultację

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Marketing Medyczny cz.1 – Reklama usług medycznych to temat złożony. Ustawa lecznicza jednoznacznie jej zabrania, ale już uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej otwiera pewną furtkę…
  • Marketing Medyczny cz.2 – Marketing usług zdrowotnych jest ograniczony przez prawo gdy chodzi o informacje cechach reklamy. Zakaz ten dotyczy jednak tylko “publicznej reklamy”.
  • Marketing Medyczny cz.3 – Reklama placówek medycznych może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji, przyczynę odpowiedzialności dyscyplinarnej lekarza a nawet mandatu za …wykroczenie.

Podziękowania dla:

checklista do umowyUwielbiam wszelkiego rodzaju listy kontrolne.

Tzw. check-listy wykorzystuje się zarówno w firmach jak i na salach operacyjnych.

Ja z powodzeniem stosuje je w mojej praktyce adwokackiej i wielokrotnie już przekonałem się o ich zaletach.

Ba, nawet kilkukrotnie uratowały mi już skórę, bo mogłem zaliczyć naprawdę dużą wpadkę.

I do tego głupią!

Właśnie to jest kluczowa kwestia, którą Atul Gawande porusza swojej książce “The Checklist Manifesto: How to Get Things Right”.

“Wierzymy, że nasza praca jest zbyt skomplikowana, aby ująć ją na liście kontrolnej. A głupio jest robić listę dla oczywistości. Tymczasem listy kontrolne są jak siatka kognitywna – mogą uchronić nawet doświadczonych przed pomyłkami, zwłaszcza prostymi” (trochę parafrazuję tu autora, ale generalnie taki jest główny przekaz 😁)

Dlatego uważam, że Ty też powinieneś stosować listy kontrolne.

A przynajmniej wspomagać się nimi przy zawieraniu umów.

Możesz powiedzieć:

“Lista kontrolna nie jest mi potrzebna. Przecież wiem co mam w umowie, po to mam wzór”

Tutaj muszę zaprotestować 😁.

Po pierwsze projekt umowy może narzucić klient. I wtedy w Twoje ręce wpada umowa, którą pierwszy raz widzisz na oczy.

Po drugie negocjacje Twojej umowy często pewnie wyglądają tak, że przesyłacie sobie z klientem e-mailem poprawki.

Tu ktoś coś zaznaczy na zielono, tam na czerwono, coś ktoś usunie, podkreśli i doda komentarz?

Opcja “śledź zmiany”? Raz jest, a raz jej nie ma.

Na koniec powstaje taki “zlepek” różnych pomysłów i koncepcji.

Ciągle jesteś pewien, że to jest Twoja umowa?

Zakładam, że Cię przekonałem 😉 więc przejdźmy do sedna.

Checklista nie zwalnia od myślenia

Na początek bardzo ważne zastrzeżenie: listy kontrolne mają wspomagać Twoje myślenie, a nie Cię w nim zastępować.

Na mojej liście umieszczam zawsze krytyczne kwestie. Takie których przeoczenie może wyrządzić naprawdę wiele szkód.

Może się wydawać, że o takich “mission critical” się nie zapomina, ale zapomnieć można naprawdę o wszystkim 😃.

Lepiej niech nie będą to te krytyczne tematy.

Możesz też popaść w drugą skrajność i za mało polegać na liście kontrolnej.

Niby tę listę masz, niby na nią zerknąłeś, ale tak naprawdę to leży się kurzy. Taki kwiatek do kożucha 😁.

Polecam więc złoty środek: czytaj umowę w skupieniu, a potem weryfikuj czy punkty ujęte na liście znajdują się w umowie.

Poniższa lista ma charakter uniwersalny i powinna się sprawdzić przy zawieraniu większości umów w branży kreatywnej.

Kolejność punktów odpowiada kolejności w jakiej zazwyczaj pojawiają się one (lub powinny się pojawić) w umowie.

✅ Checklista do umowy dla agencji reklamowej

Potrzebujesz checklisty w wersji pdf?

Chcesz porozmawiać o Twojej sprawie?

 

Umów bezpłatną konsultację

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?wzór umowy agencja reklamowa pdf

Chcesz otrzymywać dodatkowe materiały i aktualizacje?

Brak czasu na czytanie?

*****

Zobacz także:

  • Jaka powinna być umowa – dlaczego kontrakty warto pisać “łopatologiczne” tak, aby były one czytelne i zrozumiałe także dla innych osób niezaangażowanych w projekt.
  • Zerwanie umowy – dlaczego umowy z Twoją Agencją Kreatywną nie można tak po prostu “zerwać” i ile to może klienta kosztować

Podziękowania dla:

 

dobra umowa NDAMierzysz się z tematem poufności w swojej agencji reklamowej?

Być może przeczytałeś mój artykuł co powinna zawierać dobra umowa NDA i  jesteś gotowy żeby od każdego współpracownika odebrać “śluby milczenia”.

I to na piśmie 😁.

Zanim jednak rzucisz się w wir podpisywania umów chciałbym Ci zwrócić uwagę na jedną kwestię:

Nie możesz podpisać umowy o zachowanie poufności i spocząć na laurach.

Wyjaśnię to na bardzo życiowym przykładzie domu 😃.

Jak dobrze wiesz co do zasady włamywanie się do czyjegoś domu jest przestępstwem.

Grozi za to nawet i odsiadka.

Czy sam fakt, że w naszym kodeksie karnym znajduje się taki przepis oznacza, że nie musisz zamykać drzwi w domu?

No bo przecież niby jest zakaz włamań, prawda?

Otóż drzwi powinieneś zamykać, a może nawet zainwestować w rolety antywłamaniowe i monitoring.

Rolety, bo powinno być trudno dostać się do Twojego domu.

A monitoring? Po to żeby gdy już do tego dojdzie wiedzieć kto to zrobił.

Dobra umowa NDA nie wystarczy

Kontrakt o zachowanie poufności jest narzędziem, ale nie takim którym wykonasz każdą pracę.

Wystarczy popatrzeć na ostatnie wydarzenia, gdy zrobiło się głośno o nowym firmie Patryka Vega “Polityka”.

Ten film przygotowywany był pod innym tytułem i bardzo dbano żeby nie było żadnego “przecieku”.

“Nastąpiło embargo informacji, wszyscy mieli zakaz wykonywania jakichkolwiek zdjęć na planie filmowym, nie mogli z nikim się w tej sprawie komunikować. Chodziło o to, żeby w spokoju i komforcie realizować zdjęcia – podkreśla.

Dodaje jednak, że mimo tych zabezpieczeń, scenariusz filmu został wykradziony. – Wszyscy bardzo pilnowaliśmy tego scenariusza, do tego stopnia, że poszczególne osoby dostawały tylko fragmenty tekstu i podpisywały stosowne dokumenty prawne, które obligowały ich do nieujawniania treści. Niemniej scenariusz został przechwycony, a ja już kilkukrotnie spotkałem się z próbami nacisku

źródło: Wiadomości Onet.pl

Zabezpieczenia były stosowane na planie filmowym okazały się one nieskuteczne w dwóch krytycznych punktach:

  1. nie zabezpieczyły przed wyciekiem
  2. nie doprowadziły do zidentyfikowania sprawcy

W takiej sytuacji nawet bardzo dobra umowa NDA jest tylko papierowym tygrysem, bo sprawca pozostaje nieznany.

Źródłem przecieku jest pewnie jest ktoś związany umową o zachowanie poufności, ale co z tego? Nie ma jak tego udowodnić.

Agencja reklamowa musi udowodnić naruszenie

Tutaj pisałem o sprawie, którą grafikowi założył były pracodawca. Był to typowy proces poszlakowy, gdzie pracodawca nie posiadał żadnych dowodów, ale koniecznie chciał obciążyć grafika karą umowną.

Producent sprawę przegrał “gładko”, bo to on musiał wykazać, że grafik naruszył obowiązek zachowania poufności.

Dlatego jeżeli w Twojej agencji nie ma zabezpieczeń technicznych pozwalających na ustalenie sprawcy to umowa NDA nie będzie spełniać swojej funkcji.

Czy zatem w ogóle nie warto podpisywać NDKów?

Oczywiście, że warto 😃.

Często sprawca nie jest anonimowy. Przykładowo były współpracownik mógł odejść i założyć swoją agencję, gdzie np: wykorzystał Twoje materiały. Wtedy nie ma problemu z ustaleniem sprawcy, a jedynie trzeba wykazać, że wykorzystał Twoje poufne treści. Tutaj NDA sprawdza się doskonale.

Pewna część potencjalnych sprawców związanych umową NDA nie podejmuje żadnych nielegalnych działań wychodząc z założenia “mam NDA więc lepiej nie robić sobie problemów“.

Chciałem Ci tylko uświadomić, że umowa NDA to nie jest rozwiązaniem “kuloodpornym”. Na sam koniec może zdarzyć się sytuacja, gdy informacja wycieknie i marnym pocieszeniem jest, że możesz naliczyć “słoną” karę umowną. No bo KOMU?

Dlatego podpisuj “klauzulki”, ale nie zapominaj że techniczne zabezpieczenia są równie ważne. Może nawet ważniejsze 😉.

*****
Zobacz także:

  • Umowa NDA – co to jest non-disclosure agreement i czy może być zabezpieczony karą umowną
  • Dochodzenie kary umownej z NDA – omówienie wyroku w sprawie przeciwko grafikowi o zapłatę kary umownej za naruszenie umowy o poufności.

Podziękowania dla:

wzór umowy NDAOstatnimi czasy często ma okazję opiniować różne umowy NDA, które klienci niemalże hurtowo “wciskają” agencjom reklamowym.

Taki wzór umowy NDA zazwyczaj przewiduje szablonowe zakazy “nie wolno nigdzie, z nikim i o niczym”.

I oczywiście do tego kara umowna naliczana w setkach tysięcy złotych (przy wartości zlecenia np: 30.000 zł..).

Najgorsze jest, że inni uczestnicy obrotu (a w tym agencje reklamowe) “podpatrują” korporacyjne umowy kopiując powielane w nich błędy.

Tymczasem dobry wzór umowy NDA rządzi się pewnymi zasadami, których naprawdę warto przestrzegać.

Umowa NDA powinna być szczegółowa

Podstawowym błędem jest pisanie umowy o zachowaniu poufności w sposób możliwie szeroki i ogólny. I poprzestanie na tym.

Takie kontrakty przewidują, że jak przekroczysz progi firmy swojego klienta to tajemnicą jest już dosłownie wszystko.

W rzeczywistości jednak właściciel marki pewnie jest zainteresowany ochroną tylko kilku kluczowych typów informacji.
To może być np: informacja, że za chwilę na rynek wejdzie nowy produkt albo jego wyniki sprzedażowe.

Aby takie treści w ogóle skutecznie chronić należy je precyzyjnie określić.

Od razu zaznaczę, że jestem też wrogiem przesadnego minimalizmu w umowach.

Umowę którą łatwo się czyta i podpisuje zazwyczaj bardzo trudno się egzekwuje 😃.

Dlatego zachęcam do czegoś zupełnie przeciwnego: do obszernego opisywania tego, co uważamy  za newralgiczne.

Wyprzedzam Twoje pytanie: nie pozbawiasz się ochrony jeżeli czegoś zapomnisz wprost zastrzec jako poufnego.

Wystarczy, że przed wymienieniem wszystkich treści poufnych zaznaczysz, że “są to w szczególności:”.

W ten sposób tworzysz tzw. “katalog otwarty” czyli w potocznym rozumieniu to co tam wymieniasz nie wyczerpuje tematu.

Powinieneś jednak dążyć, aby pominięcie istotnej kwestii było absolutnym wyjątkiem od reguły.

Przykładowa klauzula dotycząca przetargów:

Poufnością objęte są informacje zawarte w dokumentach, plikach i zestawieniach dotyczących w szczególności:

  1. klientów AGENCJI,
  2. przetargów w jakich uczestniczyła lub zamierza uczestniczyć AGENCJA,
  3. ofert handlowych złożonych AGENCJI,
  4. ofert handlowych złożonych przez AGENCJĘ,
  5. stosowanych przez AGENCJĘ wzorcach dokumentów, umów i ofert,
  6. referencji i listów polecających wystawionych lub otrzymanych przez AGENCJĘ

Poufność nie może obejmować informacji powszechnie znanych

Konsekwencją zbyt szerokiego rozumienia poufności jest objęcie nią informacji powszechnie znanych.

Skutek jest taki, że informacje naprawdę newralgiczne mogą “przemieszać się” z takimi które stanowią powszechną wiedzę branżową. To bardzo “osłabia” taką umowę.

A wiesz kiedy ona jest ona “mocna”? Gdy strona która zobowiązuje się do zachowania poufności jest przekonana o jej sensie.
Taka osoba rozumie wtedy, że ma dostęp do wartościowych informacji i że jest potrzeba ich ochrony.

Umowy też często nie uwzględniają, że “poufny” charakter informacji może się zmieniać w czasie.

Okoliczność, ze Twoja agencja reklamowa przygotowuje reklamę dla nowego brandu powinna być poufna.

Ale czy 5 miesięcy po starcie kampanii taka umowa ma jeszcze sens?

Dlatego równie ważne jak określenie co jest informacją poufną jest uściślenie co nią nie jest.

Albo co nią przestało być.

Przykładowa klauzula:

Za TREŚCI POUFNE nie uważa się informacji, materiałów i danych:

  1. które są powszechnie publicznie dostępne w rejestrach, księgach, ewidencjach i sprawozdaniach,
  2. będących w posiadaniu ZOBOWIĄZANEGO przed zawarciem UMOWY ODRĘBNEJ i pochodzących z innych źródeł niż AGENCJA,
  3. które stanowią powszechnie dostępną wiedzę zawodową, branżową, biznesową lub technologiczną.

Wzór umowy NDA powinien zawierać nie tylko kary

Jak już pisałem zastrzeganie kar umownych w “bąbilionach” złotych odstrasza jedynie od podpisania takiej umowy.

A przecież celem umowy o zachowanie poufności nie jest  tylko maksymalnie przyłożyć sprawcy naruszenia.

Celem jest ochrona informacji.

Gdy już dojdzie do wycieku (zwłaszcza tego przypadkowego) nie ma co liczyć, że kara umowna zmotywuje naszego zobowiązanego do współpracy. Jemu bardziej będzie się opłacać “zamieść sprawę pod dywan” i liczyć, że jakoś uda mu się uniknąć odpowiedzialności finansowej.

Zapominamy, że przecież prócz kija jest też marchewka!

Doskonale pokazuje to RODO, w którym znalazły się zapisy które “premiują” tych którzy szybko zareagują na np: wyciek danych osobowych. Taka firma może wtedy liczyć za znacznie zmniejszenie kary jeżeli zamiast tuszować sprawę podejmie kroki, aby poinformować osoby dotknięte wyciekiem.

Ten model sprawdza się też w umowie NDA, która może przewidywać, że agencja reklamowa zmniejszy a nawet zrezygnuje z kary umownej. Jeżeli tylko skruszony sprawca pójdzie na współpracę 😉.

Przykładowa klauzula:

AGENCJA może miarkować karę albo zwolnić ZOBOWIĄZANEGO z obowiązku jej zapłaty, jeżeli ZOBOWIĄZANY niezwłocznie poinformuje AGENCJĘ o fakcie utraty TREŚCI POUFNYCH i podejmie wszelkie kroki mające na celu zapobieżenie lub zminimalizowanie wyrządzenia szkody.

*****
Zobacz także:

  • Umowa NDA – co to jest non-disclosure agreement i czy może być zabezpieczony karą umowną
  • Dochodzenie kary umownej z NDA – omówienie wyroku w sprawie przeciwko grafikowi o zapłatę kary umownej za naruszenie umowy o poufności.

Podziękowania dla: