Jeżeli chodzi o zakaz reklamy alkoholu to mocno leciwa już ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi ma za sobą bogatą tradycję jej obchodzenia.
Kiedyś z ekranów telewizora przygodą życia kusiła nas „łódka Bols„, a dzisiaj alkohol wkracza na media społecznościowe.
Tyle, że w tym drugim przypadku to nie jest „wejście smoka” (kiedyś o „łódce Bols” mówili WSZYSCY), a raczej wejście…słonia. Do składu z porcelaną.
Dlaczego? Bo sąd już skazał byłego polityka, który złamał zakaz reklamy alkoholu, a teraz dostało się nawet właścicielowi agencji.
Na czym polega zakaz reklamy alkoholu w internecie i dlaczego ludzie decydują się go łamać?
Wszystkiemu winni są ludzie winne są przepisy…
Zakaz reklamy alkoholu w ustawie o wychowaniu w trzeźwości
Jeżeli nazwa tej ustawy nieco „trąci myszką” to jest to zupełnie zrozumiałe, bo ten akt jest (prawie) moim rówieśnikiem 😁.
W każdym razie nie powinno nikogo dziwić, że w prawo, które ma na sztandarach przeciwdziałanie alkoholizmowi, zawiera również przepisy reklamowe.
Jest tu jednak pewien „haczyk”. Otóż nowoczesne prawo reklamy nie definiuje czym jest reklama.
Tak jest na przykład w ustawie o wyrobach medycznych. Tam ustawodawca wprost napisał „nie umieszczamy definicji reklamy w ustawie, bo to czym jest reklama jest dobrze zdefiniowane w literaturze prawniczej i orzeczeniach sądów„.
W naszym akcie o wychowaniu w trzeźwości sprawy mają się inaczej. Zgodnie z definicją zawartą w ustawie reklama napojów alkoholowych to publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych napojów alkoholowych lub symboli graficznych z nimi związanych, a także nazw i symboli graficznych przedsiębiorców produkujących napoje alkoholowe.
Z tej definicji musisz zapamiętać tylko dwie rzeczy:
- praktycznie wszystko co dotyczy alkoholu jest jego reklamą (przynajmniej na potrzeby tego aktu);
- chodzi o PUBLICZNE rozpowszechnianie tych informacji.
W takim razie czy wolno reklamować napoje alkoholowe?
Nie.
Artykuł 13[1] tej ustawy mówi wprost zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych (z wyjątkiem piwa, ale o tym innym razem 😉).
A skoro jest zakaz to musi być i kara za jego naruszenie.
Naruszasz zakaz reklamy alkoholu? Grozi Ci grzywna!
Kara za naruszenie zakazu reklamy alkoholu jest iście drakońska.
Zgodnie bowiem z art. 45[2] ustawy kto wbrew postanowieniom zawartym w art. 131 prowadzi reklamę lub promocję napojów alkoholowych lub informuje o sponsorowaniu imprezy masowej, z zastrzeżeniem art. 131 ust. 5 i 6, podlega grzywnie od 10 000 do…..500 000 złotych.
Czyli ryzyko finansowe jest znaczne, chociaż to i tak „drobne” w porównaniu z karami pieniężnymi zawartymi w RODO czy w ustawie o wyrobach medycznych.
Dlaczego do ukarania sprawcy ustawa o wychowaniu w trzeźwości wykorzystuje przepisy karne?
W dużym uproszczeniu: tak się kiedyś robiło i to w tej ustawie zostało.
W nowoczesnych aktach prawnych takich jak RODO, prawo komunikacji elektronicznej czy wspomniana ustawa o wyrobach medycznych są administracyjne kary pieniężne.
Jak się tłumaczą Ci którzy (jednak) prowadzą reklamę alkoholu w internecie
Jeżeli już ktoś decyduje się na reklamowanie alkoholu w internecie to zazwyczaj robi to z pełnym rozeznaniem. To znaczy zna i akceptuje ryzyka prawne z tym związane.
Jakie ryzyka?
Otóż w sprawach które analizowałem oskarżeni bronili się tym samym zarzutem: ustawa nie reguluje kwestii reklamy internetowej.
Oskarżeni twierdzą, że umieszczali treści dotyczące alkoholu na swoich profilach dostępnych na portalach internetowych. Portale te wymagają od użytkowników rejestracji, aby uzyskać dostęp do treści na nich opublikowanych.
A skoro tak to nie jest to reklama publiczna skoro krąg potencjalnych odbiorców jest zawsze zawężony do tych, którzy zarejestrowali się na portalu.
Na tę okoliczność oskarżeni przedkładali do akt opinie prawne, z których miało wynikać, że ich działania były zgodne z prawem.
Ja osobiście pod taką opinią bym się nie podpisał, a klienta który nosiłby się z zamiarem uskuteczniania takiej reklamy zapytałbym się retorycznie czy aby napewno wie co robi…
Jak sądy tłumaczą ten zakaz reklamy alkoholu?
Sądy generalnie stoją na stanowisku, że prawo nie musi nadążać za rzeczywistością – o ile prawo to można do tej rzeczywistości zastosować w drodze wykładni.
I z tym absolutnie się zgadzam. Przykładowo nic nie stoi na przeszkodzie, aby przepisy wadach oświadczenia woli z lat 60′ o zastosować to sytuacji, w której w sklepie internetowym pojawia się błędna cena.
Stąd też nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że sąd uznał iż w dobie postępu technologicznego to internet jest przestrzenią reklamową, która odgrywa dominującą rolę.
A jak sąd rozprawił się z argumentem, że media społecznościowe nie mają charakteru publicznego skoro wymagają rejestracji?
Wpierw sąd przypomniał co oznacza „działanie publiczne”:
„zachodzi ono wówczas, gdy bądź ze względu na miejsce działania, bądź ze względu na okoliczności i sposób działania zachowanie sprawcy jest lub może być dostrzegalne dla nieokreślonej liczby osób. Czyn nie traci charakteru działania publicznego chociażby sprawca działał na zamkniętym terenie albo w innym miejscu dostępnym jedynie dla grona osób uprawnionych do przebywania w tym miejscu, jeżeli tylko przestępne zachowanie się sprawcy było lub realnie mogło być dostrzegalne przez nieokreśloną bliżej liczbę osób, którzy znajdują się lub mogą przebywać w miejscu tego działania”.
A następnie przeanalizował kwestie dostępności profilu sprawcy w mediach społecznościowych:
„sama konieczność formalnej rejestracji użytkownika w serwisie internetowym nie świadczy, że umieszczający tam post użytkownik jest w stanie zidentyfikować indywidualnie jego odbiorców (…). Profil [oskarżonego – przyp. mój] w medium internetowym nie był oznaczony jako prywatny, a nawet gdyby był, to ilość osób go obserwujących na bardzo wysokim poziomie świadczy o tym, że działalność internetowa oskarżonego w czasie zarzuconych mu czynów była nakierowania na zdobycie jak największej liczby obserwujących jego internetową działalność”
Jaka jest konkluzja? 
A no taka: masz w mediach społecznościowych publicznie dostępny profil na który dodajesz posta?
I jeszcze dodatkowo działasz w celu zwiększenia jego zasięgów (np: poprzez odpowiednie hashtagi)?
To po prostu działasz publicznie.
Kropa.
Twierdzenie, że sprawy mają się inaczej jest jak upieranie się, że billboard z reklamą alkoholu nie jest reklamą publiczną jeżeli tylko jest umieszczony na ogrodzonej działce, a furtka zamknięta jest na klucz (i jeszcze biega tam wyjątkowo agresywny jamnik).
Brak czasu na czytanie?
Potrzebujesz gotowego produktu?
Zobacz także:
- Zakaz reklamowania aptek – reklama apteki może mieć charakter pośredni. Dowiedz się, kiedy link w artykule sponsorowanym staje się naruszeniem prawa farmaceutycznego.
- Marketing Medyczny i reklama fizjoterapeutów – Reklama fizjoterapeutów podlega obostrzeniom jak u innych zawodów medycznych.Wynika to z faktu dodania ich praktyk do ustawy o działalności leczniczej.




{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }