Kilka tygodni temu zadzwonił do mnie właściciel agencji, która właśnie zakończyła duży projekt brandingowy dla klienta z sektora medycznego.
Wszystko poszło zgodnie z planem – prezentacja, akceptacja, faktura.
Tyle że niedługo później klient odezwał się z pytaniem: „Czy ta nazwa została na pewno wymyślona przez Was, czy pomogła Wam jakaś sztuczna inteligencja?”.
W przypływie niewytłumaczalnej szczerości (powodowanej najpewniej nieskrywanym entuzjazmem dla nowych technologii) pracownik agencji postanowił się podzielić z klientem informacjami na temat WSZYSTKICH przypadków wykorzystania AI przy realizacji jego projektu.
No i się zaczęło…
Bo nawet jeśli agencja nie zrobiła nic złego – korzystała przecież tylko z narzędzia, które usprawnia pracę – to nagle pojawiła się masa pytań i wątpliwości.
Czy trzeba było klienta o TYM (korzystaniu z AI) uprzedzić? Czy można przenieść prawa autorskie do efektów pracy AI? Co w razie roszczeń?
Ten wpis jest o moim spojrzeniu na wykorzystywanie ai przez agencję. Zarówno od strony prawnej i praktycznej.
O tym, co mówi (i czego nie mówi) polskie prawo, a także o tym, co można uregulować umową. I jak nie wpaść w kłopoty, robiąc coś, co dla wielu stało się już codzienną praktyką.
Wykorzystywanie AI przez agencję a obowiązek informowania klienta
Jeszcze do niedawna nikt nie pytał studia graficznego, czym robią grafiki.
Dziś pytają.
I to bynajmniej nie pytają o korzystanie z Photoshopa, ale o to, czy key visual opracował człowiek… czy AI.
Tymczasem wykorzystywanie AI przez agencję jest praktycznie w żaden sposób nie uregulowanie.
Obecnie polskie prawo nie nakłada obowiązku informowania klienta, że treści dla niego przygotowane zostały wygenerowane przy wsparciu sztucznej inteligencji.
Ustawa o prawie autorskim, kodeks cywilny czy prawo konsumenckie – żadne z nich nie zawiera przepisu typu: „ujawniaj każdorazowe użycie AI”.
Ale brak przepisów nie oznacza, że można wszystko.
Bo w prawie znajdą się paragrafy na działanie wbrew lojalności kontraktowej, nienależyte wykonanie umowy czy naruszenie dobrych obyczajów.
A to już nie są pojęcia techniczne czy stricte etyczne dywagacje. To pojęcia prawne, które mogą stanowić podstawę do konkretnych roszczeń.
Bo jeśli klient miał prawo zakładać, że kupuje „pracę człowieka”, a agencja praktycznie wszystko wygenerowała za pomocą AI, to może pojawić się zarzut nieuczciwości. Szczególnie gdy narzędzie AI generowało treści automatycznie, bez wkładu twórczego człowieka.
Możesz zapytać: a co to szkodzi, że użyte zostało AI skoro i tak liczy się efekt końcowy?
Na to pytanie z pogranicza biznesu kreatywnego i obsługi klienta nie odpowiem, bo to nie moja działka.
Za to wiem na pewno, że gdy między Twoją agencją marketingową i klientem „zazgrzyta” to nieautoryzowane użycie AI (w ocenie klienta) będzie jednym z pierwszych punktów na liście Twoich rzekomych grzechów i zaniechań.
Dlatego moja rekomendacja jest prosta: jeśli wykorzystywanie AI przez Twoją agencję jest częścią procesu – warto to zakomunikować. Choćby lakonicznie. Klient nie musi przecież znać się na AI, ani nawet tego rozumieć.
Ale powinien wiedzieć, że część pracy zostanie, w jego dobrze pojętym interesie, zautomatyzowana.
Jeżeli klient to akceptuje to świetnie.
A jeżeli zupełnie odżegnuje się od AI to lepiej żebyś o tym wiedział już na etapie ofertowania.
Wykorzystywanie AI przez agencję a swoboda umów
W moim ebooku dla agencji reklamowych napisałem trochę o zasadzie swobody umów.
Tę zasadę można sprowadzić do następującego, łopatologicznego stwierdzenia: agencja i klient mogą w umowę wpisać wszystko co nie stoi w rażącej sprzeczności z prawem.
W praktyce baaaardzo trudno jest „zmajstrować” taką umowę więc dla Ciebie to jest zupełnie problem wirtualny.
Musisz wiedzieć tylko tyle: prawo cywilne stoi w kwestii AI po Twojej stronie.
Zasada swobody umów (art. 353¹ k.c.) daje możliwość ustalenia między stronami zasad korzystania ze sztucznej inteligencji i określenia czy jest to jej użycie w projekcie jest ok czy też zupełnie…nie ok 😁.
Możesz więc zawrzeć w umowie zapis:
„Strony ustalają, że agencja może wykorzystywać narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, o ile agencja zapewni, że rezultaty wygenerowane przez te narzędzia zostaną następnie opracowane przez człowieka zapewniającego swój wkład twórczy”
albo:
„Agencja zobowiązuje się do niekorzystania z narzędzi AI podczas realizacji projektu w całości albo w części.”
Tak samo jak można umowie zastrzec, że agencja nie będzie miała podwykonawców albo że klient otrzyma pliki w formacie otwartym – tak można też umówić się na użycie lub zakaz użycia AI.
I w mojej ocenie warto zrobić to już teraz: raz, że od tematu coraz trudniej będzie uciec, a dwa że może to być wyróżnik Twojej agencji marketingowej.
Bo jeżeli klient życzy sobie 100% efektów pracy człowieka to pewnie powinno to mieć przełożenie na ofertę Twoje agencji.
I kto wie, być może klient z radością zapłaci wyższą stawkę.
Albo i nie.
Ale wtedy klient zapewne popatrzy na wykorzystywanie AI przez agencję łaskawszym okiem jako sposób na cięcie także jego kosztów…
Brak czasu na czytanie?
Zobacz także:
- Ochrona wizerunku AI Influencera – Czym różni się ochrona wizerunku człowieka, postaci fikcyjnej i…AI Influencera? Odpowiedź: jednego z nich nie chroni absolutnie nic 😉.
- Prawna ochrona promptu agencji marketingowej – Czy agencja może chronić prompt jako swój know-how? Sprawdź czy istnieje prawna ochrona promptu i treści wygenerowanych z jego użyciem.




{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }