Bartosz Gajek

adwokat

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Przedsiębiorca na prawach konsumenta jako klient agencji reklamowej

Bartosz Gajek31 stycznia 2024Komentarze (0)

Przedsiębiorca na prawach konsumentaKiedy byłem młodym prawnikiem to można powiedzieć, że prawo konsumenckie jeszcze „raczkowało” (o rakach zresztą będzie dzisiaj sporo 😁).

Szybko jednak „nabijani w butelkę” klienci zaczęli coraz odważniej sięgać po przepisy ochronne, które wyrastały jak grzyby po deszczu.

Tyle, że rewolucje konsumenckie nie imały się agencji reklamowych. W końcu branża kreatywna to w 99,9% relacje B2B.

I tu Cię zaskoczę: doczekałeś czasów, gdzie klient Twojej agencji – przedsiębiorca z krwi i kości również ma traktowany tak jak konsument.

Zanim jednak zacznę się wyzłośliwiać na tymi przepisami wpierw uraczę Cię starą, prawniczą anegdotą o „raku który jest rybą.

Jak głosi legenda w okresie międzywojennym pracowano nad ustawą o rybołówstwie i zapomniano, że połowu dokonuje także raków.

Żeby nie trzeba było poprawiać wielu przepisów zdecydowano się, że na potrzeby ustawy rak będzie również …rybą.

Wiem, boki zrywać z prawniczych żarcików 😆.

Tyle, że w przedsiębiorca na prawach konsumenta to nie „rakowy” wypadek przy pracy. To rzeczywistości zupełnie (nie) przemyślana nowelizacja, która zburzyła jasny podział rynku na konsumentów i profesjonalistów.

Temat, choć nie nowy, znów odżył za sprawą Omnibusa.

Przedsiębiorca na prawach konsumenta w Omnibusie

Przedsiębiorca na prawach konsumenta pojawił się już w ustawie z dnia 31 lipca 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (cóż za ironia, że akt ten tylko dołożył obciążeń w postaci nowych regulacji…).

To tutaj trafiła definicja zgodnie z którą przepisy dotyczące konsumenta „(…)stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla niej charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej”.

Za chwilę na przykładach wyjaśnię Ci co to oznacza w praktyce, ale najpierw rozprawie się z pewnym Omnibusowym mitem.

Otóż prawdą jest, że Omnibus też dołożył taki przepis (art. 7aa), ale ma on charakter jedynie porządkowy.

Generalna zasada, że przedsiębiorca na prawa konsumenta korzysta z takiej ochrony jak konsument istniała już przed wejściem w życie Omnibusa, a dyrektywa ta tylko „dołożyła” przepisów które chronią także przedsiębiorców jednoosobowych dokonujących zakupów w Internecie.

Można więc powiedzieć, że w tym temacie nie zmieniło się nic, a jedynie otrzymaliśmy potwierdzenie tego co i tak było wiadome.

Przepisy ochronne przeznaczone dla konsumentów stosuje się także (w pewnych przypadkach) do przedsiębiorców, a więc Twoich klientów.

Kim jest przedsiębiorca na prawach konsumenta?

Żeby wyjaśnić Ci kim kiedy przedsiębiorcą jest chroniony jak konsument (i pokazać Ci absurdalność tych przepisów) posłużę się… własnym przykładem .

Kiedy prowadziłem kancelarię adwokacką posiadałem wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Gdy chciałem kupić papierowe wydanie kodeksu cywilnego w Internetowej księgarni? To wtedy  zawierałem umowę bezpośrednio związaną z moją działalnością gospodarczą i miała ona dla mnie charakter zawodowy.

Czyli jako adwokat kupowałem kodeks potrzebny mi w mojej praktyce. Wtedy nie byłem chroniony jak konsument.

Sytuacja ulegała diametralnej zmianie, gdy zamiast kodeksu kupowałem na fakturę puszkę farby potrzebnej do pomalowania ściany w moim gabinecie.

Zawierałem bowiem umowę bezpośrednio związaną z moją działalnością gospodarczą, ale z treści tej umowy wynikało, że nie posiadała ona dla mnie charakteru zawodowego.

Nie jestem malarzem budowlanym i nie znam się na farbach, co zresztą potwierdzał mój wpis w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. W takim przypadku przysługiwała mi ochrona konsumencka.

Czy jak dotąd wszystko jest jasne?

No to teraz prawne „czary-mary”.

Przedsiębiorca na prawach konsumenta musi prowadzić jednoosobową działalnością gospodarczą.

Z chwilą kiedy wraz z moją małżonką zdecydowałem się zamknąć jednoosobową działalność gospodarczą i założyć spółkę partnerską przestałem być chroniony jak konsument.

Dlaczego tę ochronę straciłem? Nie wiem!

To znaczy wiem, że tak stanowi przepis, ale nie rozumiem dlaczego, że zmiana formy prowadzenia działalności gospodarczej pozbawiła mnie ochrony.

Bo z bliżej nie jasnych powodów, że pewnych sytuacjach przedsiębiorca jednoosobowy jest chroniony jak konsument, ale już wszelka inna forma prowadzenia przez niego biznesu to z góry wyklucza.

Wiem natomiast, że od momentu uzyskania wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego muszę się lepiej znać na farbach ściennych.

Przedsiębiorca na prawach konsumenta i agencja marketingowa

W pierwszej kolejności muszę podkreślić, że przedsiębiorca na prawach konsumenta to nie to samo co konsument.

Tak samo jak rak nigdy do końca nie będzie rybą .

To totalnie zaburza obrót handlowy! Dotychczas funkcjonował jasny podziału sprzedaży i usług dla te B2B (business to business) i B2C (business to consumer).

Teraz jednak pojawia się dziwna hybryda „B2BC”, gdzie nigdy druga strona jest przedsiębiorcą no, ale tak jakby…nie?

Tyle już z mojego utyskiwania, obiecuję .

Skupmy się na tym to oznacza dla Twojego agencji marketingowej

Tylko niektóre przepisy dotyczące konsumentów stosuje się do przedsiębiorcy na prawach konsumenta. Przykładowo taki przedsiębiorca nie może zwrócić się o pomoc do Powiatowego Rzecznika Praw Konsumentów, a UOKiK nie upomni się o jego prawa.

Jak w praktyce podchodzą do tego agencje marketingowe?

Cóż, od pojawienia się tych przepisów miałem okazję przeanalizować grubo ponad setkę umów agencji reklamowych i wyłania się z nich następujący obraz:

  1. Agencje marketingowe ignorują problem.
  2. Agencje marketingowe „wymuszają” oświadczenie, że każda umowa ma dla klienta charakter zawodowy.

Pierwsze „rozwiązanie” to ignorowanie, że tacy klienci jak przedsiębiorca na prawach konsumenta w ogóle istnieją.

Właściwie to powiedziałbym, że 99% obrotu B2B tak funkcjonuje i agencje marketingowe nie są tutaj żadnym wyjątkiem.

Udawanie, że problemu nie ma jest zresztą ułatwione, bo przedsiębiorcy-konsumenci niezwykle rzadko korzystają z przyznanych im przepisów ochronnych. Właściwie to nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją.

Umowa ma charakter zawodowy, bo tak jest napisane w umowie

Drugim „sposobem” z jakim się spotkałem jest wpisywanie w umowach lub regulaminach specjalnego oświadczenia.

Że niby przedsiębiorca podpisując umowę oświadcza, że  ma ona dla niego charakter zawodowy.

Oczywiście takie oświadczenie niewiele daje.

To, że umowa nie posiada dla przedsiębiorcy charakteru zawodowego stwierdza się na podstawie obiektywnych kryteriów. W szczególności może to być przedmiot wykonywanej działalności gospodarczej jaki ujawniony jest w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Jak na ironię takie „wymuszone” oświadczenie dodane do umowy jest co najwyższej klauzulą niedozwoloną. A taka nie wiąże przedsiębiorcy na prawach konsumenta.

Co agencja marketingowa ma zrobić z przedsiębiorcą-konsumentem?

Jeżeli chcesz się trzymać litery prawa to powinieneś przygotować specjalne wzorce swoich umów na wypadek kiedy akurat pojawi się klient, który prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.

Jeżeli jednak nie chcesz zwariować to możesz oskarżającym palcem wskazać na raka, wygarnąć mu, że dla Ciebie nigdy nie będzie rybą, a potem niech w Twojej agencji wróci business as usual.

Gdzieś w tej metaforze „zaszyłem” dla Ciebie odpowiedź jak postępować z tymi przepisami 😉.

Potrzebujesz sprawdzonego wzoru umowy?Umowa o pozycjonowanie wizytówki goolge moja firma

Brak czasu na czytanie?

Zobacz także:

  • Wzór umowy B2B od klienta – Agencje reklamowe często muszą pracować na umowie przesłanej im przez klienta.Taki wzór umowy B2B nie jest z gruntu zły, ale trzeba uważać na pewne klauzule.
  • Nazwa umowy – Błędna nazwa umowy nie zmienia istoty tego na co agencja reklamowa umówiła się z klientem.Warto jednak przy redagowaniu tytułu umowy zachować staranność.

Podziękowania dla:

  • Photo by Tungsten Rising on Unsplash

W czym mogę Ci pomóc?

Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

Jeżeli potrzebujesz indywidualnej płatnej pomocy prawnej, to zapraszam Cię do kontaktu.

Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

Bartosz Gajek

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez GAJEK PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI SPÓŁKA PARTNERSKA w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 0 komentarze… dodaj teraz swój }

    Dodaj komentarz

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez GAJEK PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI SPÓŁKA PARTNERSKA w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: