adwokat Bartosz Gajek

⛑️ główny ratownik

Jako adwokat pomagam kreatywnym rozwiązać problemy z jakimi borykają się ich agencje marketingowe. Przeczytasz tutaj jak uniknąć błędów popełnianych w Twojej branży – tych najczęstszych i… tych najbardziej kosztowych. Podpowiem Ci jak umowy mogą chronić efekty Twojej pracy i jak zadbać o to, żeby zawsze działały na Twoją korzyść. Wreszcie poradzę Ci jak porozumieć się z trudnym klientem (TYM który spędza Ci sen z powiek), a gdy wszystko inne zawiedzie – jak skutecznie dochodzić swoich praw przed sądem...
[Więcej >>>]

Umów bezpłatną konsultację

Sklep z umowami

Oznaczanie treści AI zgodnie z AI Act. Jak agencja marketingowa powinna oznaczać deepfake?

Bartosz26 września 2026Komentarze (0)

Oznaczanie treści AI

Żyjemy w czasach etykiet, pouczeń, ostrzeżeń, „gwiazdek” i konieczności konsultowania wszystkiego „z lekarzem lub farmaceutą” 😉.

Bez nich (najwyraźniej) jesteśmy zagubieni, a wszystko wydaje się być podejrzane i z gruntu złe.

Nie inaczej sprawy mają się ze sztuczną inteligencją, zwłaszcza że regulujący ją AI Act „na sztandary” wziął sobie zasadę przejrzystości.

Obiegowa opinia jest taka, że treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję należy oznaczyć „znaczkiem AI”.

A jak to z opiniami bywa (zwłaszcza tymi obiegowymi), zawierają one masę uproszczeń, skrótów myślowych i półprawd.

Oznaczanie treści AI to oznaczanie deepfakeów

Bo w AI Act nie rozchodzi się o treści AI w ogólności, ale o bardzo konkretne treści. Takie deepfake’owe.

AI Act definiuje deepfake’i tak:

„deepfake” oznacza wygenerowane przez AI lub zmanipulowane przez AI obrazy, treści dźwiękowe lub treści wideo, które przypominają istniejące osoby, przedmioty, miejsca, podmioty lub zdarzenia, które odbiorca mógłby niesłusznie uznać za autentyczne lub prawdziwe”.

Zatem nie każdy obraz wygenerowany lub zmanipulowany przez AI będzie stanowić deepfake.

Dlaczego więc widzisz dosłownie WSZĘDZIE oznaczenia „AI Generated” i „AI Modified”?

Ano dlatego, że marki z ostrożności wolą WSZYSTKO oznaczać jako wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Bo za nadgorliwość kar nikt nie daje.

A za brak gorliwości już tak 😉.

Przykład? Służę uprzejmie 😃.

Biedronka absolutnie nie musiała opatrzeć tej animacji pouczeniem „Animacja stworzona przy pomocy AI”, bo to nie jest deepfake.

Właściwie to jest dokładne przeciwieństwo deepfake’a, bo animowany młotek rozmawiający z piłką do kosza z całą pewnością nie przypomina istniejących przedmiotów, „które odbiorca mógłby niesłusznie uznać za autentyczne lub prawdziwe”.

W każdym razie w moim świecie sprzęty domowe nie rozmawiają ze sobą (a już na pewno nie wtedy, gdy ja jestem w domu 😉).

Biedronka dodała to pouczenie, bo tak jest bezpieczniej z prawnego punktu widzenia, przy dosłownie Z-E-R-O-W-Y-M koszcie.

Stąd ta „nawałnica” oznaczeń AI. To nie jest wymóg prawny. To raczej nadgorliwość podszyta ostrożnością.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Biedronka (@biedronka)

W każdym razie ten temat „przemaglowałem” w tym wpisie. I to gruntownie!

A ponieważ czuję, że materię wyczerpałem, toteż więcej o deepfake’ach pisać tutaj już nie będę.

Znaczy się, pisać będę i to dużo, ale wyjaśniać definicji deepfake’a nie zamierzam 😉.

Jak należy oznaczać treści AI żeby było zgodnie z AI Act?

AI Act, podobnie jak kiedyś RODO, wiele kwestii pozostawia otwartych. Owszem, sławetny już art. 50 jasno stanowi, że agencje marketingowe jako podmioty stosujące „ujawniają, że treści zostały sztucznie wygenerowane lub zmanipulowane”. A jak ma to fizycznie wyglądać? Ano „jasno i wyraźnie”. I na tym kończą się wytyczne.

Nie jest więc tak, że istnieje jakaś konkretna formuła pouczenia i dokładne parametry dotyczące wielkości czcionki czy tła.

Jeżeli więc oznaczysz treści AI w sposób zdroworozsądkowy, na 99,99% będzie to poprawne.

Mam na to prosty test: zadaj sobie pytanie „czy widać, że to jest oznaczone jako AI?”.

Jeżeli sam sobie odpowiesz (uczciwie!),  że „tak, widać!”, to znaczy, że widać 😉.

Pewnie też słyszałeś, że Komisja Europejska udostępniła ikony UE do oznaczania treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Korzystanie z tych grafik jest nieobowiązkowe (chyba że jesteś sygnatariuszem kodeksu) i zupełnie bezpłatne.

Mają one jedną, GIGANTYCZNĄ zaletę: nikt się nie przyczepi, że jakieś treści AI oznaczyłeś za mało „jasno i wyraźnie”. W końcu oficjalne ikonki to „złoty standard” oznaczeń AI.

Na co powinieneś uważać?

źródło: google.pl

Po pierwsze, dostawcy systemów reklamowych, takich jak Google Ads, niby zapewniają możliwość oznaczenia treści AI, ale… drugą ręką „odżegnują się” od odpowiedzialności.

Czyli wschodnie ufaj, ale sprawdzaj 😉.

Osobiście uważam, że jeżeli skorzystasz z „wbudowanych” narzędzi dostępnych na platformie, to jesteś bezpieczny. I wcale nie oznacza to, że jeżeli dołożysz jeszcze dodatkowo swoje oznaczenia, to wchodzisz wówczas na poziom „superbezpieczny”. Wchodzisz raczej na poziom, jaki widzisz na obrazku na początku tego wpisu 😉.

Po drugie, same hashtagi uważam za niewystarczające. Przepis mówi, że informacje o wykorzystaniu AI należy podać „najpóźniej w momencie pierwszej interakcji”, a przeglądając np. Instagrama, użytkownicy raczej nie zaczynają „konsumpcji” treści od hashtagów 😁.

Kiedy odbiorca ma uzyskać pouczenie o wykorzystaniu AI przy tworzeniu treści?

Przepis AI Act stanowi, że informacje o wykorzystaniu AI w treściach należy przekazać odbiorcom „najpóźniej w momencie pierwszej interakcji lub pierwszego stosowania”.

Skoro w przepisie jest mowa o „najpóźniejszym momencie” to zastanówmy się jakie możliwości są „na stole”.

Udzielenie pouczenia przed wejściem w interakcje z treściami AI

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pouczeń udzielać przed zapoznaniem się odbiorcy z Twoimi treściami. Ja bym był jednak tutaj ostrożny.

Jeżeli na stronie są treści zarówno prawdziwe jak i deepfejkowe to absolutnie nie można wszystkiego brać „w jeden nawias” i pisać „wchodzisz na stronę gdzie może być AI”. Poza tym odbiorca może zostać przez Ciebie pouczony z tak dużym wyprzedzeniem, że zanim dojdzie do treści AI to zdąży zapomnieć o czym został pouczony 😁.

Nie ma jednak problemu z tym, że udzielisz pouczenia z wyprzedzeniem, o ile to nie jest jedyne pouczenie jakiego udzielasz.

Udzielenie pouczenia w momencie wejścia w interakcje z treściami AI

Ponoć najważniejsze jest pierwsze wrażenie i właście na nie stawiają autorzy AI Act. Uważam, że najbezpieczniej jest zaprezentować treść AI równocześnie z pouczeniem, że stanowi ona treść wygenerowana lub zmodyfikowaną przez AI. Wtedy nie jest ani za późno, ani za wcześnie na takie pouczenie. Tak w sam raz 😉

Udzielenie pouczenia po wejściu w interakcje z treściami AI

Ponoć od przybytku głowa nie boli więc jeżeli udzielasz dodatkowego pouczenia, że użytkownik zakończył interakcję z AI to będzie to jak najbardziej akceptowalne.

Podkreślam słowo „dodatkowego”, bo udzielenie tylko pouczenia już po wejściu w interakcje z treściami AI będzie absolutnie spóźnione.

Co oznacza, że pouczenie o wykorzystaniu AI musi spełniać „wymogi dostępności”?

Na zakończenie spieszę, aby wyjaśnić Ci małą zagwozdkę jaka pojawia się w omawianym art. 50 AI Act.

5.Informacje, o których mowa w ust. 1-4, są przekazywane zainteresowanym osobom fizycznym w jasny i wyraźny sposób, najpóźniej w momencie pierwszej interakcji lub pierwszego stosowania. Informacje te muszą spełniać mające zastosowanie wymogi dostępności.

Na internecie kilkukrotnie widziałem, że ten dopisek o spełnianiu wymogów dostępności wprowadzał ludzi w konsternację.

Dla każdego prawnika kluczowe słowa w tym przepisie to odwołanie się do „mających zastosowanie” wymogów. Czyli jakich?

To jedynie sygnał, że mogą zdarzyć się takie scenariusze, w których sposób oznaczania będzie musieć spełnić dodatkowe wymogi określone w odrębnych przepisach.

Chodzi o przepisy dotyczące osób z niepełnosprawnościami, które mają na celu zapewnienie ich równego traktowania.

Przykład?

Nasza ustawa z dnia 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych.

Ustawa ta określa wymagania dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych.

Nie jest więc to przepis, który będzie często stosowany przez agencje marketingowe , ale teoretycznie może się do zdarzyć.

Brak czasu na czytanie?

Potrzebujesz gotowego produktu?

Zobacz także:

 

W czym mogę Ci pomóc?

Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

Jeżeli potrzebujesz indywidualnej płatnej pomocy prawnej, to zapraszam Cię do kontaktu.

Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

Bartosz Gajek

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez GAJEK PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI SPÓŁKA PARTNERSKA w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 0 komentarze… dodaj teraz swój }

    Dodaj komentarz

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez GAJEK PARTNERZY ADWOKACI I RADCOWIE PRAWNI SPÓŁKA PARTNERSKA w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.
    Chcesz zgłosić nielegalne treści? Szczegóły: regulamin treści.

    Poprzedni wpis: